Cool Kids of Death

Cool Kids of Death zadebiutował mocnym uderzeniem. Zespół znany w całej Polsce dzięki kontrowersyjnym tekstom piosenek nie przestaje tworzyć i obiecuje jeszcze w tym roku wydać nowy album.

Do tej pory Cool Kids of Death wydali trzy mocne albumy. Pierwszy został wydany rok po powstaniu zespołu, dokładnie w 2002 roku. Następny album o tytule Cool Kid of Death 2 w 2003 roku. Na następny album fani musieli czekać aż trzy lata, ale warto było bo 2006 to moim zdaniem ich najlepszy album, bo może mniej krzykliwy a ja jestem za stary na te buntownicze hasła? W końcu muzycy przecież wyznają powiedzenie: „grunt to bunt” i z pewnością trafiają do wielu młodych słuchaczy. By zwiększyć zasięg młodzieży do, których chcą przemawiać nagrali nawet jedną piosenkę z polskim raperem Vieniem – Hardkor.

Mnie osobiście najbardziej nurtuje skład grupy. To nie są zwykli ludzie, którzy razem grają dla pieniędzy. To artyści. Krzysztof Ostrowski to grafik, projektant mody, twórca teledysków, rysownik komiksów a zarazem wokalista grupy punk-rockowej! Jakub Wandachowicz – filozof, felietonista oraz basista. Felieton „Generacja Nic” to jego dzieło. Marcin Kowalski – producent muzyczny grający na gitarze. Jacek Frąś -znany i szanowany rysownik komiksów a także perkusista C.K.O.D. oraz Kamil Łazikowski (klawiszowiec) i Wojciech Michalec (gitarzysta) to pełny skład zespołu pochodzącego z Łodzi.

Muzyka C.K.O.D. to połączenie alternatywnego rocka z punk rockiem, jednak ciężko w 100% być pewnym co ci kolesie z Łodzi grają tak na prawdę. Na pewno warto posłuchać ich muzyki, młodszej generacji na pewno przypadnie do gustu, natomiast trochę starszym słuchaczom mogłoby także się spodobać i mogli by sobie przypomnieć swoje lata młodości.

Mocną stroną zespołu są ich teksty, które są nadzwyczaj trafne. Większość tekstów pisze Kuba Wandachowicz. Takie piosenki jak: 100 lat, Hej Chłopcze, Jedz Sól, Megapixel, dwadzieścia kilka lat oraz specjalnie dla tv to prawdziwe majstersztyki muzyczne pod względem tekstów oraz prawdziwego buntowniczego brzmienia.

Jak już wspominałem wyżej zespół ma zamiar jeszcze w tym roku wydać czwarty album. Na pewno fani się nie zawiodą.

The Arcade Fire – Funeral

Spotkać tak piękną płytę w brzmieniu to rzadkość. Arcade Fire zadebiutowało mocnym a raczej wspaniałym uderzeniem dźwięku. Mowa o płycie Funeral.

Nazwa Funeral – czyli pogrzeb nie jest odzwierciedleniem zawartości albumu. Nie jest to brzdąkanie idealnie pasujące do uroczystości pogrzebowych. Zatem o co chodziło Kanadyjskiemu objawieniu alternatywnego rocka? Można się tylko domyślać.

Zespół składający się z siedmiu osób nagrał bardzo ciekawy album. Bogata warstwa muzyczna. Oprócz typowo rockowych instrumentów są także skrzypce, dzwoneczki i inne cymbałki. Dalej wspaniały wokal Win’a Butlera. Motyw przewodni płyty to śmierć toteż tutaj możemy się dopatrywać związków z nieco pretensjonalną nazwą płyty.

Całość się zaczyna od psychodelicznego utwory (z resztą, który utwór na tej płycie nie jest psychodeliczny?) Tunnels. Najlepsza piosenka to Power Out. Mnóstwo skrzypiec, cymbałków, prosta perkusja oraz wycia wokalisty dodają utworowi szczególnego uroku. Warte uwagi są także trzy inne single z płyty: Rebellion (Lies), Wake Up, Crown of Love. Mi osobiście mocno podoba się ostatni utwór na płycie. Zaczyna się nie pozornie a kończy naprawdę mocnym brzmieniem i z pięknym wokalem. Mowa oczywiście o In the Back Seat.

Płyta warta posłuchania. Na pewno nie jest dołująca, ale i też nie wesoła. Z resztą ile w końcu można słuchać „muzyki wprawiającą nas w dobry nastrój” w wykonaniu Dody i innych podrzędnych wokalistek. Ocena dla Funeral to 9.

Radiohead

Radiohead to zespół, który zmienił obliczę muzyki i zapisał się w jej dziejach na długi czas.

Zespół przede wszystkim rozstrzygnął spór w Angli między Blur a Oasis o miano najlepszego zespołu w Angli w latach 90 na swoją korzyść. Ponadto udało mu się zawojować wielką Amerykę!

Oficjalna data powstania zespołu to 1989 roku jednak zespół występował już od 1987 roku pod nazwą On a Friday. W skład wchodzili wtedy Thom Yorke (wokal, gitara), Ed O’Brien (gitara) oraz Colin Greenwood (bas) później do paczki dołączyli Phil Selway (perkusja) oraz Johnny Greenwood (gitara). Początkowo zespół grał punka i nagrał jedno demo.

Pierwsza płyta Radiohead Pablo Honey ukazuje się w 1993 roku. Zespół dzięki hitowi Creep mógł zaistnieć co za owocowało licznymi koncertami. Kolejny owoc ich pracy to The Bends – płyta, która moim zdaniem jest trochę niesłusznie w cieniu OK Computer. Znajdują się tutaj tak wspaniałe przeboje jak: High and Dry, Fake Plastic Trees, My Iron Lung, Just no i Street Spirit. Płyta bardzo dobra, która staje się popularna. No i przebojowy dla zespołu rok 1997, to wtedy wychodzi OK Computer, który odnosi komercyjny sukces dzięki Paranoid Android, Karma Police oraz No Suprises. No właśnie, sukces komercyjny od, którego zespół zawsze chciał uciec pozostając zupełnie alternatywną grupą. Chcąc się odciąć od tego całego komercyjnego zamieszania zespół wypuszcza kolejny album Kid A, którego nie promuje żaden singiel. Mimo, że nie było teledysków ludzie i tak kupili nowy album, jednak w porównaniu ze sprzedażą OK Computer było tym razem gorzej i producent już się nie zgodził by Amnesiac nie promował żaden Singiel. W 2003 roku wyszedł ostatni krążek Hail to the Thief.

Obecnie wszyscy fani zespołu czekają na kolejny album grupy, który ma podobno wyjść na światło dzienne lada moment. Już w 2006 roku miał się pojawić jednak ku zaskoczeniu wszystkim zamiast tego Thom Yorke zadebiutował solowym albumem The Eraser.

Zespół do tej pory wystąpił w Polsce tylko raz w 1994 roku w Sopocie, jednak nie byli jeszcze tak mocno znani i obecnie Polscy fani nie mogą się doczekać by Radiohead przyjechał do naszego kraju. Może przy wydaniu nowego albumu?