2043 osoby, które będą na Off Festiwalu w tym roku mogą uznać się szczęśliwcami. Dlaczego 2043? i dlaczego szczęśliwcami? Już tłumaczę. Last.fm mówi, że 2043 osoby będą na pewno. A odpowiedź na drugie: bo będzie tam też Menomena. Postanowiłem zrecenzować ten zespół na podstawie drugiej płyty i tym samym zachęcić do odwiedzenia Mysłowic.
Miałem do wyboru debiut oraz ich drugi album z 2007 roku. Wybrałem „Przyjaciela i Wroga”, po przeczytaniu recenzji debiutu wiedziałem, że są zajebiści. Tylko, zasadnicza sprawa: ile zespołów po debiucie jest zajebistych by przy wydaniu drugiego krążka skończyć jak np The Kooks, które zgnoiłem ja i nie tylko. Dlatego postanowiłem sobie wyrobić zdanie na podstawie drugiej płyty. I wyrobiłem na takie: „Muszę posłuchać debiutu bo kolesie są genialni!”.
Friend and Foe to jedna z najlepszych płyt jakie ostatnio ściągałem. Do miana the best ever i had daleko tej płycie, ale warto ją mieć i się nią chwalić. Słuchanie ambitnej muzyki to jest to czego wiele osób w tym kraju nie pojmuje a Menomene do takiej grupy ambitnych można zaliczyć. Ta płyta jest niesamowicie skonstruowana, wciągnęła mnie od pierwszych sekund kiedy ją zarzuciłem. Nawet wrzuciłem ją na mp3 a muszę podkreślić, że na moim mp3, który przechowuje tylko (teraz) albo aż (long time ago) 1 GB muzy! Są tam tylko najlepsze płyty, których obecnie słucham. Ostatnim czasy nie leciało na nim nic innego niż Friend and Foe.
Główną ich zaletą w moim odczuciu jest ta ich melodyczność i wciągające aranżacje utworów. Ta płyta nie ma piosenek najlepszych i najgorszych. Każda piosenka jest zajebiście fajowa. Fajny wokal, fajne klawisze, fajne trąbki, fajna perkusja. Można bez końca. Gdybym miał ich porównywać do jakiegoś zespołu to byłby to Arcade Fire. A Kanadyjczycy są w moim absolutnym TOP5 International bands.
Friend and Foe to jest odpowiedź na pytanie: „Czego by tu dziś posłuchać by nie zgłupieć i nie stracić mózgu”. Szczerze polecam tą płytę, jak znajdę czas to napisze recenzje debiutu. Ale już teraz polecam i debiut. Cała dyskografia Amerykanów na plus. Tym czasem ocena: 8/10 dla drugiej płytki. Warto jeszcze zwrócić uwagę na fajną okładkę.
P.S. Ten jeden gigabajt w creativie mi wystarcza do statusu happy.