Yo La Tengo – Popular Songs

PopularsongsNo na początku myślałem, że tytuł płyty jest ironicznym żartem w stylu Mogwaia i ich Happy Songs for Happy People. Znamy Yo La Tengo. Ich piosenki nie są popularne, ale te najnowsze jak najbardziej mogą takie być!

Nie spodziewałbym się po „Jolce”, że wyda typowo wakacyjną płytę. Bo tak trzeba mówić o Popular Songs i zawartości w środku zapakowanej w kolorowy papier. Oczywiście Yo La Tengo nie odchodzi jednocześnie od swoich mrocznych, depresyjnych klimatów. Jednak trzeba przyznać, że ta płyta nadaje się jako tło do leżenia brzuchem do góry i wygrzewaniu się na słońcu. W końcu jakaś alternatywa dla indje młodzieży. Jeżeli jednak nie jesteśmy na plaży w Tunezji to możemy sobie zamknąć oczy, wsłuchać się w dźwięki a wyobrażenie pięknych, malowniczych miejsc samo przyjdzie. Przy takim Nothing to Hide jeździmy małym skuterem bo wąskich włoskich uliczkach, Periodically Double or Triple to kolejne skojarzenie z małym europejskim miasteczkiem w upalny dzień. Ahhh szkoda, że idzie zima…

Nie jest to oczywiście najlepsza płyta w szerokiej dyskografii amerykańskiej niemal już legendy indie. Jednak mocny punkt. Trochę szkoda, że im dalej idziemy to płyta jakby traci swoje jaskrawe barwy. Taki początkowy Here To Fall jest wyśmienity. Chwila niepokoju, werbel niczym cios Kliczki, bas. By było wakacyjnie pojawiają się skrzypce jak w zeszłorocznym Coldplay’u. No po prostu jest dobrze. Jednak trzy ostatnie kawałki zdecydowanie za długie. Ostatni And the Glitter Is Gone w szczególności. Można było to bardziej po mogwai’owsku rozwiązać a tak pojawiają się dłużyzny i nie jest tak fajnie jak na początku albumu.

Czekamy teraz na koncert w Katowicach. Ocena: 6/10. Posłuchajcie Here To Fall