Paweuu Playlist Czerwiec

Czerwiec 2010 w tym roku to przede wszystkim: Mistrzostwa Świata, Wybory prezydenckie oraz tropikalna pogoda. A więc:

Afrokolektyw – Hymn Polskiej Reprezentacji na MŚ RPA 2010. I tu już pojawia się ten paradoks tytułu, Polska nie pojechała do RPA na mistrzostwa. Mimo wszystko 2% ankietowanych w pewnej ankiecie uważa, że Polska zdoła wygrać Mundial odbywany na Czarnym lądzie. Przez najbliższy miesiąc czekają nas mecze w których będzie toczyła się walka o prymat najlepszej drużyny Świata. Zespół Afrokolektyw z okazji piłkarskich rozgrywek nagrał komiczny kawałek o przewrotnym tytule. Konstrukcja jest dość prosta. Bębny – tak, tak skojarzenia z Afryka słuszne jak najbardziej plus saksofon plus parodiowanie najśmieszniejszych haseł Dariusza Szpakowskiego i reszty ekipy komentatorskiej. Pomysł dość fajny i ciekawy, sprawdźcie sami.

Posłuchajcie

2 Sisters – Są nas miliony. Kampania trwa w najlepsze. Kiedy już emocje po tragedii 10 kwietnia prawie opadły tak jak wody na zalanych terenach w Polsce polityce walczą zażarcie o każdy głos. Chodź ta kampania wyjątkowo jest pozytywna i brakuje „gry na haki” to pojawiają się od czasu do czau jakieś jajca. Póki co najlepszy PR, najlepszą kampanie wyborczą prowadzi Grzegorz Napieralski z SLD. Grzesiu, który zajął miejsce śp Szmajdzińskiego był z góry skazany na porażkę, ale jak wykazują sondaże jako jedyny notuje wzrost poparcia. I można się naśmiewać, że jest ta śmieszna hip-hopowa piosenka a teraz „przebojowy” hicior dwóch siostrzyczek, które przerobiły swój eurowizyjny Come On na To On. Napieralski póki co napiera każdą możliwą drogą, ale widać, że internet nie jest mu obcy.A muzyczne wzorce czerpie od najlepszych.

Posłuchajcie

David Guetta feat. Kid Cudi – Memories. Hey Hey Yeah Yeah. Po miesiącu ulew  nadszedł czas na upały i prześciganie się w zawodach o najbardziej hiciarski kawałek wakacji 2010. Jedną z propozycji zarzucił już dejot z Francji nagrywając słoneczny dance killer w sam raz na plaże, polane, klub disco itd.  Koleś póki co wydaje same parkietowe wyjadacze, które pochłaniają mnóstwo czasu na antenach radia i playlistach klubów tanecznych. I tak piosenka najlepiej brzmi  podczas jazdy samochodem w sobotnie słoneczne popołudnie w kierunku najbliższego jeziora.

Posłuchajcie

Uffie – Sex Dreams and Denim Jeans

Najjaśniejsza gwiazda tegorocznego Selector Festival o której słyszeliśmy już w 2006 roku w końcu wydaje długogrający album, długo wyczekiwany w porcysowych środowiskach.

Osobiście nigdy nie rozumiałem jarania się Uffie. Po przesłuchaniu Pop The Glock nie ogarniałem fenomenu wokalistki. Jakoś mi nie leżał ten kawałek do następnych nawet się nie garnąłem. Nie rozkminiłem także zachwytów nad dzikimi sesjami zdjęciowymi, ale to akurat każdy ma inną definicje piękna. Ja mam swoją i jest dla mnie wyjątkowa. Wiadomo o gustach się nie dyskutuje. Na plus można odznaczyć udział w The Party na debiucie Justice.

Jakoś ciężko mi było sięgnąć po tą płytę. Hype otaczający pannę Hartley wydawał się nie związany z muzyką co z samą otoczką, która gdzieś cały czas się unosiła nad jej głową. Jak to gdzieś napisali:

a) jest ładna
b) jest nastoletnia
c) nawija o imprezowaniu, chlaniu i seksie
d) jest nastoletnia

A ja chciałem tylko czegoś fajnego posłuchać. I posłuchałem. Muszę przyznać, że pozytywnie się zaskoczyłem. Płyta jest na bardzo dobrym poziomie i w zasadzie mocno daje radę. Chodź zaczyna się sennie i mało przebojowo od Pop The Glock i Art Of Uff to im dalej to już tylko lepiej by w okolicach tytułowego kawałka osiągnąć apogeum. Add Suv z gościnnym występem Pharella Williamsa jest jednym z lepszych utworów na płycie. Razem z Brand New Car oraz MC Can Kiss obrazują tą bardziej imprezową część płyty. Sama Uffie stara kreować się na człowieka imprezkę. „Sometimes I wake up in my bed And I don’t know where I’ve been”. Nabrała także typowo murzyńskich przechwałek typu „I’ve got 12 milions fans”. A kolega Pharell nawija o Memento (widzieliście?), ale pasuje w tych klimatach. Bardziej mi się podobał niż w kolaboracji z Snoopem.

Z drugiej znowu strony jest dużo lekkich przyjemnych dla ucha kawałków a Uffie w swojej nawijce w First Love słyszymy opowieść o pierwszej miłości oraz zwierzenia typu: „I love it when you whisper in my ear/ You say the (sweetest) things that I wanted to hear” natomiast Hong-Kong Garden to powrót do wspomnień z miejsca gdzie dorastała. Aczkolwiek zapożyczone od zespołu Siouxsie and the Banshees. Poza tym jest jeszcze Our Song czy Illusion of Love.

Generalnie jest dość melodyjnie. Podkłady stoją na bardzo dobrym poziomie. Można się doczepić momentami do nawijki Uffie, jednak oceniając całość to wzbudziła we mnie pozytywne odczucia. Dużo dobrych hooków. Muzycznie jest na prawdę bogato. Skumajcie taki Nauneu, no może saksofon w MC Can Kiss niedorozwinięty, ale to specjalnie. Generalnie dobra muza na letnie imprezy. Joł. Ocena: 8/10

Posłuchajcie First Love