!!! – Strange Weather, Isn’t It?

Nowe wydawnictwo potrójnego wykrzyknika nie wnosi za wiele do muzyki rozrywkowej, ani też nie jest koncept albumem na temat anomalii pogodowych, które ostatnio doświadczamy jednak z pewnością jest solidną płytą na imprezę.

No cóż, oryginalnie z pewnością na najnowszym krążku chk chk chk nie jest. Sprawdziły się sprawdzone patenty z Myth Takes, które wypuścili w świat 3 lata temu. Najwidoczniej grupa przez kolejne lata chce zabawiać na różnorakich melanżach. Jest to typowa płyta imprezowa. Dużo, dobrych gitarowych, tanecznych rytmów. Idzie poszaleć. I to zdecydowanie na plus bo Strange Weather, Isn’t It? to album solidny, pełen zgrabnych, imprezowych nutek typowych dla !!!. Jednak jeżeli ktoś szuka na tym albumie czegoś więcej to się raczej rozczaruje. W moim przypadku nie wiedziałem za bardzo co sądzić o tej płycie. Z początku byłem troszkę nie przychylnie do niej nastawiony. Wszystkie kawałki wydały mi się odrzutami z poprzedniego wydawnictwa muzyków, która zdecydowanie przypadła mi do gustu i poprzednią sesję poprawkową spędzałem przy niej. Słuchając Sweet Life i jednocześnie rozkminiając polską konstytucję.

Po paru przesłuchaniach stwierdziłem jednak, że nie ma co popadać w skrajności szukania płyty oscylujących wyżej niż 8.0. I takie Wannagain Wannagain, AM/FM czy też Steady as the Sidewalk Cracks uznałem za kawałki, które powinny odnaleźć się na każdej dobrej, imprezowej playliście. A taki przykładowy Even Judas Gave Jesus a Kiss daje całkiem niezłego kopa i dobrze się tego słucha. Jednak trzeba sobie zdać sprawę, że za parę miesięcy nie będziemy pamiętać tych kawałków. Jak każde dobre party, są one po prostu przelotne i nie zabawią na dłuższy czas w naszych głowach.

Analizując bliżej poszczególne części to jak zwykle, fajne, transowe bębny. Klimatyczny basik no i różnorakie okrzyki „u-u-u-u-u aaa uu aaa uuu” itd. Czyli spoko gdzie jest parkiet? Jest to kontynuacja Myth Takes, które rok temu oceniłem na siódemkę. Tym razem więcej niż piątkę nie dam. Bo w końcu to już było. Ocena: 5/10

posłuchajcie AM/FM

Brodka – Granda

Cóż za metamorfoza. Ogromny progres zanotowała 23-letnia Monika Brodka laureatka trzeciej edycji Idola.

Poprzednie wydawnictwa były nijakie, posiadające single, które dominowały na stacjach radiowych. Myślę, że te pierwsze płyty można jej przebaczyć, gdyż więcej do powiedzenia wtedy mieli ludzie z Polsatu, wydawnictwa itd. Nagrodą w programie przecież było nagranie płyty. Wszyscy dołożyli wszelkich starań by tylko to upchnąć w masę. A sama krnąbrna wtedy góralka nie miała raczej za wiele do powiedzenia. Teraz Brodka zdaje się nie miała takiej presji. Też jest starsza. W 2004 roku miała ledwie 17 lat.

Słuchanie trzeciej płyty to istna przyjemność. Granda jest pogłosem wszystkiego co dobre spotkało polską muzykę i nie tylko. Słychać tutaj echa terroromansu. Takie Kriopki Kreski, zarówno jeżeli chodzi o muzykę jak i tekst budzi skojarzenia z muszkami i Michałem Wiraszko. Nie zdziwiłbym gdyby ten kawałek kiedyś scoverowali chłopcy z Poznania. Są też i elektroniczne kawałki. Bez tytułowy utwór na płycie pokazuje, że dorobek Radiohead i ostatnie płyty Animal Collective pozostawiły po sobie ślad. A pierwszy singiel z płyty W pięciu smakach o bardzo bogatym brzmieniu to z pewnością najlepsza piosenka Moniki. Boszzzz ta perkusja rządzi. Wątpię by te kawałki puszczali na RMF FM, ale inne media na pewno docenią wartość tej płyty. Jest przebojowo ale i zarazem na zajebiście wysokim poziomie jak na polskie standardy. Nie chce teraz wyjść jak jakiś Andrzej Buda ubóstwiający swoją nieżydowską Ewę Farnę, ale widać, że przemiana Brodki jest na ogromny plusior. Nie spodziewałbym się po niej nigdy tego.

Sama Monika ma natomiast teraz o wiele ciekawsze teksty. „Gdy zamknąłeś drzwi zegar dalej bił/Czas nie stanął w miejscu, nie było mi żal” zastąpiła takimi perełkami jak „Sprawdziłam wszystkie obce alfabety by rozszyfrować język, który znam/ I ciągle mówisz do mnie krzyżówkami/ a migi zasłoniła gęsta mgła” Poza tym gdy się słucha wokalistki z Twardorzecza to jej barwa głosu momentami mi przypomina starą dobrą Kasię Nosowską, zwłaszcza słychać to w openerze Szysza. W następnym tytułowym kawałku także da się wyłapać pewną gorzkość tekstu typową dla liderki zespołu Hey. „Nie polubię Cię, jak powiedzieć prościej. Zbliżysz się o krok porachuje kości.” Co zadziwiające Monika zawarła tyle fajnych rzecz w jedenastu kawałkach, które szybko nam zlatują. Póki co najfajniejsza polska płyta popowa. Dobra alternatywa na przynudzającą już Gagę. Ocena: 7/10.

posłuchaj W pięciu smakach. amen

Paweuu Playlist wrzesień

Dzieci idą do szkoły, studenci kończą wakacje na zmywaku w maku a Paweuu nawija o trzech kawałkach zasłyszanych we wrześniu. Yo.

Mark Ronson & The Bussiness Intl – The Bike song. Może pogoda nie rozpieszcza uroczymi, słonecznymi i jeszcze ostatnimi ciepłymi dniami na przejażdżkę rowerem, ale można przynajmniej w deszczowy już jesienny dzień posłuchać dzwonka rowerowego zapodanego przez jednego z najbardziej płodnych w dobre, popowe kawałki Marka Ronsona. Zdecydowanie Mark Ronson potrafi wyprodukować dobry, popowy kawałek, który rozchmurzy najbardziej zatwardziałych malkontentów dissujących pogodę roku pańskiego 2010. A kawałek jest fajny. Na wokalu koleś z The View i szczerze powiedziawszy nie sądziłem, że temu smarkaczowi uda się kiedyś zaśpiewać w fajnej piosence i co najważniejsze fajnie zaśpiewać. Widać, że został wykrzesany z niego potencjał. Może ze swoją „indje bandą” nie nagra w życiu niczego co by się choć trochę zbliżyło do The Bike song ale już na jakiś featuringach może błyszczeć. Poza tym mamy murzyna wyrywającego niewiasty na swój rower. Walcie na rowery.

posłuchaj

The Count and Sinden feat. Mystery Jets – After Dark. To chyba najbardziej spóźniony kawałek tych wakacji. Balansujący gdzieś pomiędzy ciepłą Majorką a zdjęciem z Teneryfy mojego licealnego kumpla. Mystery Jets są znani z dobrych singli. Zdążyli już zabłysnąć w moich głośnikach kawałkami Young Love z Laurą Marling czy też opowieścią o uczuciu do sąsiadki w utworze Two Doors Down. Teraz wraz z Count & Sinden, który wg porycsa bazują na czwórkowych ocenach stworzyli hit na miarę wakacji 2010 i z pewnością czołówka w zestawieniu singli się szykuje. Może już nie na da się do słuchania na hamaku, ale będzie przy czym tańcować na podświetlanym parkiecie. Świetny syntezator wiedzie jedną z głównych ról w tym spektaklu muzycznym. Poza tym lekki refren, gdzieś tam łaskoczący basik. Całość tworzy ciepły klimat i świetnie się tego słucha. Teledysk zabawny, nawiązanie do wszelakich programów typu Just dance widoczne na pierwszy rzut oka.

posłuchaj

Lukatricks – Mówią o mnie w mieście. Nawet przez moment myślałem o przesłuchaniu całego czarnego złota. Spoko kawałek. Nie jestem zbytnim fanem polskiego hiphopu, poza paroma wykonawcami raczej nie śledzę losów mc z rodzimego kraju. A mówią o mnie w mieście zebrał całkiem fajną pakę z Fokusem, Abradabem, Tedem i Gano. Na dżemowskim refrenie nawija Gutek. I generalnie jest spoko, bez raczej większych lotów, za parę dni nie będziemy pamiętali o nim mimo to warto sprawdzić co mówią o chłopakach ze śląska.

posłuchaj