Video killed the Radio Star?

Tak zupełnie, niespodziewanie jak stwór wyskakujący za zaplecza restauracji w „Mulholland Drive” pojawił się w mojej głowie pomysł o audycji radiowej.

Pytaniem było tylko: Jak do cholery to zrobić? Żadne radio mnie nie zatrudni bo nie mam radiowego głosu, doświadczenia i błyskotliwego żartu. Poza tym na wstępie bym już usłyszał, że audycja z muzyką dobrą, czyli alternatywną będzie tylko zjadać cenny antenowy czas, który przeznaczony jest na reklamy stoperanu lub na nowe piosenki Pitbulla. „Bieda” – pomyślałem. Przeglądając internet odkryłem sposób na własną audycje radiową. Chrzanić to, skoro żadne radio mnie nie chce to zrobię własne. I tym o to sposobem przechytrzyłem system i wypiąłem się na komercyjne dziadostwo.

Radio Paweuu Alternativ efem po paru godzinach prób jest gotowe do pierwszej audycji. Planowany start to 17.09.2012 (czyli dzisiaj) godzina 21:00. Przez około godzinę będziemy mogli usłyszeć muzykę z rejonów alternatywnego popu, rocka, hip-hopu. Nie zabraknie shoegaze i innych pokrewnych gatunków. Absolutny misz-masz fajnej, ciekawej muzyki.

Teraz podstawowe pytanie: Jak odbierać Radio Paweuu Alternativ efem? Sposoby są co najmniej dwa. Pierwszy najłatwiejszy, ale zawodny polega na wejściu na TĄ stronę i odnalezienie radia Paweuu Alternativ. Klikacie na ikonkę „listen”. Pobrana wtyczka pozwala odbierać radio przez Winampa czy też WMP (Nie wiem jak jest z innymi programami). Zawodność tego sposobu polega na tym, że powyższa strona czasami nie działa.

Dlatego polecam drugi sposób, który jest pewniakiem, ale zajmuje ciut więcej czasu. Nie zrażajcie się do poniższych instrukcji to naprawdę jest łatwe. Po pierwsze potrzebny nam jest program Hamachi. Ci co grają w gry przez neta z pewnością już go mają zainstalowanego. Dla reszty polecam Tą wersję programu. Plik nawet nie waży 1 megabajta a instalacja jest łatwa i szybka. Możecie ściągnąć nowszą wersje hamachi, jednak z własnego doświadczenia wiem, że ta starsza jest lepsza. Po zainstalowaniu Hamachi, należy się zalogować i dołączyć do stworzonej przeze mnie sieci o nazwie „Paweuu Alternativ Blog” (bez cudzysłowu) i wklepać proste hasło dostępu: „123” (także bez cudzysłowu). Gdy już to zrobimy należy odpalić Winamp. W Polu „Open URL” (ctrl+L) wklejamy to: http://5.116.63.20:9000/ Następnie klikamy OK i cieszymy się radiową audycją Paweuu Alternativ efem. Cała procedura zajmie wam około 3 minut. Prawda, że proste?

Na koniec dodam, że radio nie było testowane na większą ilość odbiorców dlatego z góry przepraszam, gdyby coś poszło nie tak. Ciągle szukam najbardziej optymalnego sposobu na nadawanie mojej audycji. Mile widziane komentarze ze sugestiami itd.

To co? Słyszymy się o 21:00.

Animal Collective – Centipede Hz

Legendarny zwierzęcy kolektyw wraca z nowym materiałem.

Animal Collective ma problem. Problem ten jest dość nie typowy. Jego unikalność polega na tym, że każdy zespół / muzyk / twórca / artysta chciałby taki problem mieć. Problem ten nazywa się „Merriweather Post Pavilion”. Ostatni długogrający album Animal Collective w wielu kręgach muzycznych, dziennikarskich (włączając w to blogosferę) uznawany jest za przełomowy, idealny a nawet boski. Przy takich ocenach każda następna płyta grupa siłą rzecz wpisywana jest w kanon post-Merriweather Post Pavilion. Wiem brzmi to pokracznie, ale taka jest nowa rzeczywistość. Czy to dobrze, czy źle? Można to rozpatrywać pod wieloma względami.

Problem mam też ja. Jako samozwańczy recenzent. Ciężko jest coś napisać mądrego, nowego i nieoczywistego o nowej płycie Animal Collective. Poza tym pisząc o ich muzyce łatwo zabrnąć w ślepą uliczkę banału. Nie chcę również zbytnio heroizować każdej ich piosenki. Co zrobić zatem by sterta bełkotu stała się recenzją najnowszej płyty Animal Collective? Jeżeli w ogóle jest to jeszcze możliwe to należałoby postawić tezę, że ta płyta jest bardzo dobra. Dla wielu jest tylko dobra albo co najmniej dobra. Wynika to z wyżej omawianego problemu „Merriweather Post Pavilion”. Zaślepieni genialnością poprzedniczki nie jesteśmy w stanie rzetelnie docenić nowego materiału. Wydaje mi się, że gdyby Panda i spółka nigdy nie wydali albumu z 2009 roku to „Centipede Hz” zebrałoby znacznie lepsze oceny.

A zdecydowanie ten krążek zasługuje na coś więcej niż tylko: „Nowa płyta AC? Spoko jest, przesłuchałem ze dwa razy”. Zasłuchiwałem się w niej wiele razy i za każdym razem miałem inne wrażenia. Może to zależy od czynników zewnętrznych jak nastrój itd? Jednak pewne uniwersum dotyczące Animal Collective jest niezaprzeczalne. Oni nie nagrywają słabizn, dłużyzn (Mowa o albumach bo na niektórych ep-kach odlatują tak daleko, że nawet David Lynch by tego nie ogarnął). Najlepiej będzie jak sami posłuchacie „Centipede Hz”. Ocena: 8/10.

Plum – Emergence

Najnowsza płyta poznańskiego zespołu Plum „Emergence potwierdza pewne stare, dobre powiedzenie: „polak potrafi”.

Lekcje zostały odrobione. Słuchając „Emergence” łatwo można wyłapać wpływy prawie wszystkich najważniejszych zespołów niezal rockowych przełomu lat 80 i 90. Przykładowo taki „Crawl” przypomina nam lata świetności Sonic Youth, „Down The Ground” przywołuje na myśl Polvo a „Who is Mad?” nie może kojarzyć się z nikim innym jak Modest Mouse. A to nie wszystko. Takich smaczków jest znacznie więcej. Nie będę jednak psuł wam zabawy w „jaki zespół zagrał to wcześniej”.

Pisząc na wstępie o wpływach tych wszystkich genialnych zespołów nie mam namyśli tego, że album Plum to wyłącznie sentymentalna podróż w przeszłość. „Emergence” to energiczny album, który co prawda czerpie pełnym garściami z dorobku starszych kolegów, ale robi to w sposób świeży i nowoczesny. Wszystko jest zrobione na mocno przyzwoitym poziomie. Szkoda tylko, że ten krążek jest cholernie nie równy. Są momenty, które potrafiły mnie zadziwić, wybić z równowagi. Coś w stylu „hej to brzmi prawie jak „Inches” Les Savy Fav! A może to faktycznie Les Savy Fav?”. I to było jak najbardziej pozytywne.Jednak zdarza się tutaj sporo dłużyzn, nierówności i pewnego rodzaju nijakości. Poza tym te multum nawiązać powodują, że album staje się chwilami przewidywalny. A szkoda bo mogłaby to być jedna z lepszych polskich płyt tego roku.

Jednak końcowa ocena jak najbardziej będzie pozytywna (w końcu wrześniowe recenzje mają przedstawiać tylko dobrą muzykę) i nie ma w tym żadnej taryfy ulgowej tylko i wyłącznie ze względu, że to polski band. Osobiście nie wstydziłbym puścić się naszym zachodnim sąsiadom tej płyty. Język angielski, którym posługuje się wokalista stoi na bardzo dobrym poziomie, muzycznie także jest dobrze. Mimo, że te stare stereotypy Polaka mieszkającego w szałasie i pijącego spirytus własnej roboty dzięki nowym technologiom zanikają to wciąż niektórym należałoby pokazać, że tutaj nad Wisłą znamy Sonic Youth, Gang of Four czy też Pavement. Ocena: 6/10.

posłuchaj