2015 światowym rokiem hip-hopu

W tamtym roku marudziłem na liche wydawnictwa hip-hopowe. Ostatecznie w podsumowaniu rocznym dwa pierwsze miejsca należały do „czarnej muzy”. W tym roku sprawa wygląda zupełnie inaczej. Mnóstwo dobrego hip-hopu pojawiło się w moich słuchawkach. Wystarczy wymienić ostatnie wydawnictwa Drake’a, Kendricka Lamara, A$APA czy też Tylera. A swoje nowe płyty zapowiedzieli już  K. West, Drake oraz Frank Ocean. Będzie się działo, jednak by nie zapomnieć o tym co do tej pory się pojawiło, zamieszczam 3 mini recenzje.

Sour-Soul-wGhostface Killah & BADBADNOTGOOD – Sour Soul. Członek legendarnej grupy Wu-Tang Clan połączył siły z kanadyjską formacją jazzową BADBADNOTGOOD. Efekt? Dla mnie rewelacyjny. Aczkolwiek pojawił się głosy, że Kanadyjczycy przyćmili rapera. Być może tak, bo ich muzyka jest po prostu kapitalna. Wystarczy wspomnieć wyjątkowe „Gunshowers” czy też wciągające „Mind Playing Tricks” z kapitalną linią basową. Te piosenki faktycznie świadczą o tym, że zespół przejął inicjatywę. Nie mniej Ghostface wciąż trzyma formę. Po tym jak pogrążył się w wierze islamistycznej jego teksty mają formę moralizatorską. Doskonale to słychać w „Food„, gdzie raper wspomina o jodze, jedzeniu ryb oraz ćwiczeniu umysłu. Poza tym w wspomnianym wcześniej „Mind Playing Tricks” snuje mroczne wizje a także pojawiają się typowe narkotykowe linijki w „Six Deegres„. „Sour Soul” to przyjemny w odbiorze album, który bardzo łatwo wchodzi do naszej głowy. Duża w tym zasługa świetnych jazzowych podkładów. Natomiast członek Wu-Tang dobrze się odnajduje przy takim tle, zwłaszcza z nowymi, życiowymi przemyśleniami. Kupuje to. Ocena: 7/10.

Posłuchaj

action-bronson-wonderful-heroAction Bronson – Mr. Wonderful. Nasz gruby, rudowłosy rap-przyjaciel wydał w tym roku wyjątkowo przyjemny album. Każdy kawałek z Pana Wspaniałego śmiało może uchodzić za singiel. Przepis? Nowojorczyk  postanowił tak jak Kendrick Lamar na „To Pimp a Butterfly” zawrzeć w swoich utworach sporo nawiązań do muzyki gospel. Zamieścił na longplayu nawet utwór odśpiewany a capella na tle odgłosów ulicy („Thug Love Story 2017 The Musical (Interlude)„. Jednak to nie wszystko. Znajdziemy tutaj także mocniejsze rockowe brzmienia jak w „Only in America„, gdzie użyto sampla niemieckiej grupy Artischock a także elementy rocka psychodelicznego w „Easy Rider„. Pan Ariyan Arslani bawi się także w epickość zamieszczając jeden utwór w wersji live (Kolejne nawiązanie do ostatniego LP Lamara). W otwierający całość „Brand New Car” palce maczał duet Mark Ronson – Billy Joel, dzięki czemu utwór ciszy ucho popowym podejściem. Najbardziej jednak do gustu przypadł mi „Baby Blue” z gościnnym występem Chance The Rapper. „Mr. Wonderful” to płyta przyjemna w odbiorze, w sam raz na lato. Podkłady cieszą ucho melodyjnością oraz szeroką gamą stylów muzycznych. Natomiast sam Pan Akcja daje radę, składając dość zgrabnie zdania pomimo tego, że jego głos do złudzenia przypomina barwę Ghostface’a. Ocena: 7/10.

Posłuchaj

earlsweatshirtEarl Sweatshirt -I Don’t Like Shit, I Don’t Go Outside. Gdy dwa lata temu Pan Thebe Neruda Kgositsile debiutował albumem „Doris„, wszyscy piali z zachwytu niezwykłym podejściem do rapowania. Dziś członek Odd Future wymiata na pełnej linii, pomimo tego, że ma dopiero 21 lat! Brzmienie podkładów nie zmieniło się. Dalej jest mroczno i ponuro jak na „Doris” i każdej płycie Tylera. Nie jest to jednak najmocniejsza strona Pana spocono koszula. Liczy się styl, technika i sposób rapowania. A także teksty. A te są świetne. I pomimo tego, że płyta trwa tylko pół godziny to jest to konkret, który zasługuje na ósemkę. Ocena: 8/10.

Posłuchaj

Wśród Nocnej Ciszy

wsrod nocnej ciszyTrochę zła pora na pisanie recenzji o takim tytule, gdyż święta Bożego Narodzenia już dawno za nami. Ba, już nawet po Wielkanocnych świętach. Jednak dawno nie widziałem tak dobrego, polskiego filmu, że nie mogłem sobie odmówić wspomnienia o nim na łamach bloga.

Wśród Nocnej Ciszy” w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego opowiada historię śledztwa w sprawie seryjnego mordercy, którego ofiarami są młodzi chłopcy. Sprawę prowadzi komisarz Herman, który pod naciskiem swoich zwierzchników oraz opinii publicznej zobowiązał się schwytać zwyrodnialca przed zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia. Sytuacja się komplikuje w momencie, gdy Wiktor – syn komisarza pierwszy odnajduje zabójcę dzieci.

wsrod nocnej ciszy2Co zachwyciło mnie w tym filmie najbardziej? Przede wszystkim sama historia, którą wieńczy zaskakujący finał. Co prawda nie ma w niej wielu zwrotów akcji i nieustannego napięcia, jednak przykuwa naszą uwagę. Mało w polskiej kinematografii jest obrazów poruszających temat seryjnych morderców. Dlatego też z wielkim zaangażowaniem śledziłem losy głównych bohaterów. Reżyserowi, który ma na koncie takie filmy jak: „Jak rozpętałem drugą wojnę światową„, „Nie lubię poniedziałku” czy też „Wiosna panie sierżancie” w kapitalny sposób udało się oddać klimat lat 20. XX wieku. Na ekranie widzimy portowe miasto w Polsce, która od niedawna widnieje na mapie. Mimo, że panuje zimowa sceneria to oko cieszy wspaniała scenografia oraz stroje. Zobaczymy zarówno stare samochody, zabawki jak i pełen kaliber starej broni. Jednak to wszystko, to tylko otoczka.

Główną zaletą filmu Chmielewskiego są przedstawione relacje między ludzkie. Obserwujemy przyjaźń pomiędzy Wiktorem oraz Bernardem, która przybiera formę homoseksualnego zauroczenia. Widzimy także surowe traktowanie Wiktora przez swojego ojca a także lojalność Stefana wobec komisarza. Wspomniany seryjny morderca to wyłącznie tło do przedstawionych relacji i nie jest on postacią najważniejszą. W filmie nie zobaczymy scen mordów oraz rozlewającej się krwi. Zobaczymy jednak narastającą złość Wiktora do swego Ojca, która będzie miał fatalny finał.

2614_c.jpg&656&w

Tomasz Zaliwski (z lewej) idealnie odegrał rolę surowego ojca. Na początku XX wieku nie istniało pojęcie „bezstresowego wychowywania”.

Na pochwałę zasługują odtwórcy głównych ról. Największe wrażenie robi Tomasz Zaliwski, który idealnie odegrał surowego acz bardzo profesjonalnego komisarza policji. Z jednej strony wzbudza on naszą sympatię, gdyż w pełni angażuje się by złapać mordercę. Z drugiej jednak strony, sposób w jaki traktuje syna odrzuca nas od niego. Bardzo dobrze spisał się również Piotr Łysak, który wcielił się w rolę Wiktora.

Psychologiczny dramat „Wśród Nocnej Ciszy” to nieco zapomniana perełka polskiego kina, którą warto odkurzyć. Film opowiada ciekawą historię w intrygujący sposób. Wątek seryjnego mordercy i związanego z tym strachu mieszkańców przypomina film „M – Morderc„a z 1931 roku. Zwłaszcza scena publicznego linczu. Natomiast kwestie relacji pomiędzy głównymi bohaterami są przedstawione w mistrzowski sposób, tak jakbyśmy oglądali najlepsze filmy Romana Polańskiego. Jeżeli wolisz dobre dialogi i ciekawą fabułę od wartkiej akcji, to jest to film dla Ciebie. Ocena: 9/10.

Stephen King – Nocna Zmiana

Stephen-KingStephen King to postać, której nie trzeba przedstawiać fanom horroru. Autor takich książek jak „Lśnienie”, „Miasteczko Salem”, „Carrie” czy też „Misery” jest niekwestionowanym autorytetem literackim. Na podstawie jego twórczości powstało wiele świetnych filmów. Oglądaliście „Skazanych na Shawshank”? To on. „Zioloną Milę”? To też on. „Dzieci Kukurydzy”? To również na podstawie Kinga. Tak samo jak: „Sekretne Okno”, „1408”, „Smętarz dla Zwierzaków”, „To!” i wiele, wiele innych ekranizacji.

Jednak King to nie tylko powieści, komiksy i scenariusze filmowe. Pisarz jest również mistrzem krótkiej formy i twórcą kapitalnych opowiadań. Dziś postanowiłem wziąć pod pióro jego debiutancki zbiór opowiadań „Nocna Zmiana”, który ukazał się w 1978 roku.

nocna zmianaNocna Zmiana” to zbiór 20 opowiadań. Całość zaczyna się od klimatycznego „Dola Jerusalem”, którego historia osadzona w XIX wieku straszy nawiedzonym miasteczkiem i odwołaniami do czarnej magii. „Cmentarna Szychta” to wciągająca historia w której pracownicy pewnej firmy zmierzą się z ogromnym szczurem. Nie wszystkie opowiadania w omawianym zbiorze to klasyczny horror. Udowadnia to „Nocny Przypływ”, który przedstawia smutną, post-apokaliptyczną wizję świata w której grupa ocalałych dzieci walczy z samotnością i nieuchronną śmiercią. Kolejny „Jestem Bramą” opowiada historię kosmonauty, którego dłonie zaczynają żyć własnym życiem. Dość specyficzny pomysł pojawił się w opowiadaniu „Magiel”. Otóż w pewnym zakładzie ożywiona maglownica morduje pracowników. „Czarny Lód” to pierwowzór legendarnego Boogeymana a „Szara Materia” to wariacka opowieść o piwie, które zamienia w morderczą galaretę.

Najsłabszym opowiadaniem w całym zbiorze jest „Pole Walki”, w którym miniaturowa armia atakuje pewnego mężczyznę. Nie wiele lepsze są „Ciężarówki”, które obrazują ożywione pojazdy samochodowe, które buntują się wobec ludzi. Na szczęście to tylko chwilowe zachwianie formy, a dalsze historie prezentują się o wiele lepiej od wspomnianych dwóch poprzednich. „Czasami wracają” to zaskakująca opowieść o powracającym koszmarze a „Truskawkowa wiosna” to niezwykle klimatyczna opowieść o seryjnym zabójcy. Wiele emocji dostarcza również „Gzyms”, który opowiada o zemście szemranego biznesmana. „Kosiarz trawy” to kolejna wariacja, która zaskakuje wyjątkowo dziwnym sposobem na mordowanie.

corn4

Na podstawie opowiadania „Dzieci kukurydzy” powstał cała seria filmowa o tym samym tytule.

Jedną z najlepszych historii w zbiorze, jest ta przedstawiona w „Quitters, Inc.”. Richard Morrison pragnie zerwać z nałogiem palenia, udaje się w tym celu do firmy Quitters, Inc. Nie wie jednak jak brutalne metody stosuje ów korporacja w celu uzyskania zadowalających efektów. Następny w zestawieniu „Wiem, czego ci potrzeba” tak mocno wciąga, że aż prosi się o rozwinięcie opisanej historii. „Dzieci kukurydzy” to kolejny przykład literackiego kunsztu Stephena Kinga. Otóż pewne małżeństwo podróżując przez amerykańska bezdroża, trafia do opuszczonego miasteczka w którym mieszkają same dzieci. Nie wiedzą jednak jaka mroczna tajemnica kryje się w tym kukurydzianym miasteczku. Na podstawie tego opowiadania powstała cała seria filmowa o tym samym tytule. Sama też historia mocno przypomina fabułę filmu „Czy zabiłbyś dziecko?”. Mocna rzecz. Następne w kolejce „Ostatni szczebel w drabinie” oraz „Kobieta na Sali” to smutne historie, które z horrorem nie mają nic wspólnego. Co nie zmienia faktu, że to wyjątkowo dobre pozycje. „Człowiek, który kochał kwiaty” to najbardziej psychodeliczna opowieść a „Ktoś na drodze” to kontynuacja wydarzeń z „Miasteczka Salem”.

Chcesz rzucić palenie? Firma Quitters Inc. Ci pomoże!

Chcesz rzucić palenie? Firma Quitters Inc. Ci pomoże!

Nocna Zmiana” to wyjątkowo udany zbiór opowiadań. Część przedstawionych wydarzeń to typowe horrory z potworem w tle (wielkie szczury, zabójcza maglownica, wampiry, ożywione ciężarówki). Jednak największe wrażenia wywołują te historie, które budzą lęk niedopowiedzeniami i swoją tajemniczością. Przykładowo do samego końca nie jesteśmy pewni kto zabijał studentów w „Truskawkowej wiośnie„. Poza tym znalazły się tutaj historie nie związane z horrorem. Mamy strach przed chorobą i cierpieniem matki w „Kobiecie na sali” a także lęk przed samotnością w „Nocnym Przypływie”. W paru opowiadaniach King trochę przegiął, kierując się w stronę kina klasy B. Otóż nagi wariat z kosiarką do trawy, mała armia żołnierzyków, człowiek galareta czy też żywe ciężarówki to niespecjalnie budzące strach postacie.

Dużym atutem książki jest klimat. Stephen King potrafi zbudować kapitalną atmosferę poczucia zagrożenia. Ponadto mamy tutaj świetnie napisane postacie, które poza tym, że biorą udział w opowiadaniu to mają swoją własną historię. Nie ma tutaj bohaterów, są zwykli ludzie, którym towarzyszą typowe problemy jak samotność, strach, ból po stracie bliskiego, nieszczęśliwa miłość czy też problemy finansowe oraz małżeńskie.

Jeżeli lubicie historie z dreszczykiem a nie macie zbytnio czasu na dłuższe powieści to „Nocna Zmiana” jest idealnym rozwiązaniem.