
Ufff, dawno mnie tu nie było. Nie będę wchodził w szczegóły, ale na swoje usprawiedliwienie napiszę tylko, że to pierwsza recenzja pisana z nowej siedziby mojego bloga. Co prawda, jest jeszcze wiele do zrobienia i załatwienia, ale nie mogłem pozostawić w takim odłogu swojej kulturalnej działalności, zwłaszcza, że muzyka towarzyszyła mi cały czas. A na pierwszy rzut mój obecny number one polskich indie kapel – Wczasy.
O tym, że jestem mega fanem twórczości duetu Bartłomej Maczaluk – Jakub Żwirełło wiecie dobrze z moich recenzji ich poprzednich płyt. Zachwycałem się nad „Zawodami„, jak i nie szczędziłem ciepłych słów dla wydanego w 2021 roku „To wszystko kiedyś minie„. W ich muzyce urzekł mnie przede wszystkim ten indie rockowy vibe spod ręki Maca DeMarco, osadzony w polskich realiach, gdzie głównym tematem jest życiowa porażka. Tak, dokładnie. Nikt lepiej nie śpiewa o tym, że w życiu na prawdę nie wszystko się układa i nie wszystko kończy się happy-endem. Coachowe pierdolenie, o tym, że wystarczy chcieć i się starać to brednie. Gdy człowiek urodzi się w niewłaściwym miejscu to żadna manifestacja nie pomoże.

Na tegorocznej „Dżungli” poznański duet w zasadzie kontynuuje te wątki, aczkolwiek można się doszukać tutaj lekkiej nutki nadziei. W końcu w otwierającym całość „słodkie marzenia” Jakub Żwirełło śpiewa: „Wypływam na głębie, i gonię słodkie marzenia / Wypływam i czekam / Wiem, że gdzieś tam są„. Z kolei w „Biegać” Bartłomiej Maczaluk nie chce narzekać i wracać do starych rzeczy, bo skupić się na tym co będzie. A najlepszym przykładem jest „Słońce”, gdzie słyszymy: „Przestań się oceniać, przestań już zadręczać się, zobacz świeci słońce!„. Może mylnie to odbieram, ale przy słuchaniu tej płyty czułem lekki promyk słońca. Jednak depresyjne tony pozostają. W „Asfaltowych Szyjach” słyszymy o zmianach, które nas nie dotyczą. „Liście” to z kolei narzekanie na ceny leków, nudy w telewizji i na naszą, paskudną, zimową pogodę (Też nie mogę się doczekać wiosny). Oberwało się także naszej stolicy w utworze „Fala„, głównie za tempo życia, koszty i dołującą energię. Jednak w najzabawniejszym utworze na płycie „Gitarka„, gdzie czuć jak chłopaki świetnie się bawili przy nagrywaniu chłopaki śpiewają o podróży do Warszawy, by odwiedzić znajomych muzyków. No a całość kończy „Chwila„, którą już słyszeliśmy jakiś czas temu. Tam jest typowy słodko-gorzki tekst: „Nie przejmuj się, problemów będzie jeszcze więcej…„
Przyznam, że przy pierwszych odsłuchach czułem lekką konsternację. Zwłaszcza, że „Dżungla” w przeciwieństwie do nazwy była mocno czarno-biała, chropowata, wręcz garażowa. Jednak z czasem wyłapywałem co raz więcej smaczków, w zasadzie robię to cały czas. Zarówno muzycznie jak i lirycznie. Generalnie uważam, że tym krążkiem Wczasy ponownie potwierdzili, że w tworzeniu życiowych tekstów, nie mają sobie obecnie równych. Ocena: 8/10. No i chyba widzimy się w przyszłym roku, w Katowicach.