Melancholia

Gdy tylko dowiedziałem się o tym filmie, wiedziałem, że będę musiał go zobaczyć. Ze względu na tematykę oraz osobę kontrowersyjnego reżysera, który wyreżyserował ten obraz.

Lars Von Trier to osoba mocno kontrowersyjna. Koleś ma tyle samo wrogów, krytyków co zagorzałych fanów. Wzbudza różne odczucia u odbiorcy, pozytywne, negatywne. Z jednej strony potrafi wyreżyserować skandaliczne obrazy typu Antychryst, gdzie zdaje się nie mieć żadnych granic oraz potrafi powiedzieć, coś co pozwala mu wylecieć z największego festiwalu w Cannes. Z drugiej natomiast tworzy kino ambitne. Geniusz czy Idiota? Myślę, że jedno i drugie. Geniusz w tym kontekście, że potrafi stworzyć taki film, który wpłynie na odbiorcę. Nie tworzy tak zwanego kina popcornowego. Idiota? Owszem, też. Jego zachowanie czasem wydaje się być nie przemyślane, bądź było zbyt mocno przemyślane. Sam już nie wiem. Duńczyk z pewnością jest barwną postacią w współczesnym kinie.

Melancholia natomiast jakby wskazywało hasło z plakatu „To będzie piękny koniec świata” miał być filmem katastroficznym, apokaliptycznym. Jednak to zupełnie inne kino niż 2012, sam reżyser stwierdził ,zę ten film jest romantyczny na swój własny sposób. Owszem w stronę ziemi zbliża się planeta wędrowiec, którą nazwano Melancholia. Jednak sama planeta ma jedynie wymiar symboliczny i stanowi jedynie tło. Gdyż tak na prawdę ten film opowiada o czymś innym, o relacjach dwóch sióstr Claire (Charlotte Gainsbourg) i Justin (Kirsten Dunst). Film został podzielony na dwie części przed którymi jest wstęp, który ukazuje obraz zderzenia planet, wizji Justine oraz tego co się działo na ziemi podczas katastrofy. Oczywiście zostało to przedstawione w sposób do którego Lars nas już przyzwyczaił, czyli w zwolnionym tempie z nastrojową muzyką. Pierwsza część jest poświęcona Justine. Przedstawia ono wesele Justine z Michael’em i jest one nasycone kontrastami, sprzecznościami oraz zachowaniami dość niekonwencjonalnymi Justine. Druga część, to już pokaz życia w domu Claire po weselu, gdzie znajduje się Justin, która przeżywa pewnego rodzaju załamanie.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że film ten przedstawia samego Larsa i jego odczuć. W kluczowej sekwencji pada zdanie „Świat jest zły. Nie ma innego życia poza tym na Ziemi, jednak nie na długo. Nikt nie będzie po nas tęsknił”. Planeta Melancholia, jest metaforą jego odczuć co do życia. Zawarł on wiele krytyki w filmie, której nawet zbytnio nie schował. Postać John’a (Kiefer Sutherland) to ukazanie człowieka dla którego najważniejszą sferą życia jest majętność, z którą się obnosił. Symboliczny tego wymiar ma wspominanie o 18 dołkach na polu golfowym. W kwestii rodzinnych także nie pozostawia złudzeń. Postać rodziców Justin i Claire idealnie to obrazuje, jak i sam fakt nie udanego wesela oraz samobójstwa Johna. Postać pracodawcy Justine, który zajmuje się Public Relations ukazuje również jak mocno na nasze życie wpływa sfera medialna. Można by jeszcze wiele wymieniać, co nie zmienia, że film ten jest bardzo dobrym obrazem, choć smutnym i w pewnym sensie denerwującym. Bo przyznam, że momentami czułem się podenerwowany. Oznacza to tylko tyle, że reżyserowi udało się również i wpłynąć na moje odczucia.

Przejdźmy do kwestii technicznych. Pod tym względem było bardzo, bardzo fajnie. Chciałbym by w ten sposób przedstawiono koniec w 2012, co w Melancholii. Piękne obrazy, idealna muzyka,  świetna gra aktorska. Zwłaszcza Kirsten Dunst, którą wcześniej kojarzyłem jedynie ze Spider-Mana. Warto także zwrócić uwagę na nastrój, który towarzyszył temu filmowi. Po niezbyt udanym Antychryście reżyser zrehabilitował się, jednak z pewnością go to nie obchodzi, bo w końcu „Świat jest zły”. Ocena: 8/10.

You Don’t Know Jack / Jack, jakiego nie znacie

Ostatnimi czasy wieczory upływają mi na zapoznawaniem się z filmografią dwójki moich ulubionych aktorów, mianowicie Ala Pacino i Roberta De Niro. Z tym drugim obejrzałem więcej filmów, mimo, że bardziej chyba sympatyzuje z aktorem, który wcielił się w rolę Michaela Corleone w Ojcu Chrzestnym.

You Don’t Know Jack to film z 2010 roku, wyreżyserował go Barry Levinson. Film ten stanowi biografię, zmarłego w czerwcu tego roku Doktora Jacka Kevorkiana (w tej roli Al Pacino), który zasłynął w latach 90 jako „Doktor Śmierć”. Znany był on ze swoich liberalnych poglądów dotyczących śmierć, gdyż był on zagorzałym zwolennikiem eutanazji. W obrazie Levinsona przedstawiono historię Kevorkiana od momentu pierwszego wspomaganego samobójstwa do chwili, gdy został on skazany na więzienie w 1998 roku.

Należy zacząć od tego, że film ten pod względem tematyki jest trudny, zwłaszcza w takim konserwatywnym i chrześcijańskim społeczeństwie jak w Polsce. Problem eutanazji pojawia się od dawna w debacie publicznej, politycznej oraz na łamach mediów. Został on zwłaszcza upowszechniony dzięki innowacyjnym technikom Kevorkiana oraz jego procesom sądowym.  Mimo, że film ten nie rozstrzyga, która ze stron ma rację to przybliża ona kulisy wspomaganych samobójstw przeprowadzanych przez Dr Jacka Kevorkiana, przedstawia problem eutanazji, ludzi nieuleczalnie chorych, cierpiących, którzy pragną jedynie tylko śmierci. Dobrze także została pokazana walka Kevorkiana z wymiarem sprawiedliwości.

Film ma charakterystyczną budowę z dość długim  rozwinięciem akcji (wspomagane samobójstwa, walka z wymiarem sprawiedliwości), punktem kulminacyjnym  (Uśmiercenie Toma Youka, Ostatni proces) i zakończeniem w postaci zamknięcia Kevorkiana w więzieniu pod zarzutem morderstwa. Symboliczna w toku wydarzeń jest liczba jego przyjaciół, która stopniowo się wykrusza by ostatecznie Potomek Ormiańskich imigrantów pozostał sam. Pomaga on również w samobójstwie swojej przyjaciółce Janet (w tej roli Susan Sarandon). Z jednej strony walczył moim zdaniem w słusznej sprawie „prawa do godnej śmierci” (Przedstawia on wiele powodów, dlaczego warto pozwolić cierpiącym ludziom ukrócić ich cierpienia) z drugiej natomiast całkowicie słusznie zostaje skazany, co wyraża końcowa mowa sędziego, który wspomina, że nikt nie może stać poza prawem w państwie prawa. Kevorkian nie miał również prawa do tworzenia innych zasad, mimo, że wskazywał na luki w prawie stanowionym. Problem z pewnością nie został rozstrzygnięty, jednak po raz kolejny widz mógł się przekonać o innych racjach, niż tych o których mówią kapłani.

Pod względem technicznym nie widziałem żadnych zastrzeżeń do filmu, duże brawa dla Ala Pacino, który bardzo dobrze odegrał rolę kontrowersyjnego lekarza. Realistki filmowi dodawały nagrania pacjentów Kevorkiana błagających o śmierć, wyznania te rozbiłyby niejeden lodowiec. Dodatkowo na wyobraźnie i uczucia wpływa co jakiś czas pokazująca się liczba pacjenta z jego imieniem i nazwiskiem na czarnym tle. Ogólnie film ze względu na zawarta tematykę zmusza do przemyśleń i debaty na temat eutanazji. Szkoda tylko, że ta produkcja HBO nie znalazła się w szerokim repertuarze kinowym. Ocena: 7/10.

Skuteczne strachaki, czyli 15 horrorów, które trzeba zobaczyć. Część druga.

Ciąg dalszy zestawienia najbardziej wpływowych filmów grozy w dziejach.

Halloween (1978). Drugi najistotniejszy slasher obok Piątku Trzynastego. Akcja toczy się na amerykańskich przedmieściach, gdzie po kilku latach wraca Mike Myers. Jest on zbiegiem z zakładu psychiatrycznego, gdzie został zamknięty gdy jako dziecko pozbawił życia swoją siostrę. Mike Myers jest osobą, która nie zna pojęcia dobra i zła. W sposób bestialski i okrutny zacznie zabijać mieszkańców pobliskich domów, zwłaszcza tę część małoletnią.

Halloween zapoczątkował modę na tak zwane slashery, filmy o bestialskich mordercach, którzy wyjątkowo uwzięli się na młodzież. Mało tego zabijają ich w chwili najmniej przez nich oczekiwanej, najczęściej tuż po namiętnych uniesieniach w łóżku. Nie inaczej jest w Halloween. Dodatkowo przeraża sama postać Myersa, potężnie zbudowany chłop (dobrze go karmili w tym zakładzie) w dziwnej masce potrafi zabić gołymi rękoma. Nastolatki musiały się go bać. A tak poważnie, to dzięki temu filmowi coraz częściej mieliśmy do czynienia w horrorach z zamaskowanymi mordercami, którzy tępili głównie młokosów pijących piwo. Warto zwrócić uwagę na samo przedstawienie historii oraz budowanie napięcia. Ocena: 7/10.

Halloween doczekało się kilku sequeli, które można zobaczyć w ramach ciekawostki. Pierwsza część zdecydowanie najlepsza. Powstały także dwa remake’i wykonane przez Pana Roba Zombie, ale to już nie jest to.

Hellraiser / Hellraiser: Wysłannik piekieł (1987). Frank Cotton postanawia doświadczyć nieznanej mu jeszcze rozkoszy dzięki kostce Lemarchanda. Jak się później okazuje ta maksymalna przyjemność ma zostać osiągnięta przez nieustający ból. Przyzwani cenobici zabierają go do piekła gdzie, będzie po wsze czasy cierpiał. Jednak jak się później okaże jest wyjście z tej patowej sytuacji. Pomoże mu w tym jego bratowa, która jest zafascynowana jego stylem bycia. Cenobici jednak są czujni i zauważają zniknięcie Franka. Nie dadzą mu tak łatwo odpuścić przyjemności, które mają mu do zaoferowania.

Film ten jest niskobudżetową produkcją wyreżyserowaną przez Cliver Barkera, który wcześniej napisał na ten temat książkę. Jest to pierwszy horror poruszający temat sadomasochizmu. Niezwykle wciąga swoją historią a charakteryzacje cenobitów oraz samego pinheada stały się kultowe. Z dzisiejszej perspektywy film już tak nie przeraża efektami specjalnymi, które się mocno zestarzały. Jednak nadrabia historią i przeraża tym, czego ludzie od zarania dziejów bali się najmocniej. Wiecznego cierpienia. Chyba nie ma nic gorszego, bo sama śmierć przy tym to pikuś. Poza tym na plus należy dodać, że posiada on przemyślaną konstrukcję. Ocena: 9/10.

Powstało 7 kontynuacji. Jednak nie wszystkie są na równym poziomie. Przede wszystkim należy zobaczyć drugą część, która jest kontynuacją pierwszej. Trzecią również polecam. Poza tym świetny nastrój panuje przy Hellraiser: Droga do piekieł. Resztę polecam tylko dla wytrwałych.

Night of the Living Dead / Noc żywych Trupów (1968). Dwójka rodzeństwa wybiera się w daleką podróż na cmentarz by odwiedzić grup ciotki. Podczas pobytu na cmentarzu zostają oni zaatakowani przez dziwnego człowieka. Johhny niestety nie przeżył tego ataku, przestraszona Barbara ucieka do pobliskiego domu. W domu tym spotyka również mężczyznę o imieniu Ben a także rodzinę Cooperów oraz Toma i Judy. Będą musieli się bronić przed zgrają nieumarłych zombie, którzy za wszelką cenę będą chcieli dostać się do domu.

Należy na starcie zacząć od tego, że film Romero jest kamieniem milowym w gatunku. Wykreował on wizerunek Zombie, który pojawił się później w masie filmów. Dodatkowo należy zwrócić uwagę na niesamowite zakończenie, które nie kończy się happy endem. Ponadto czarnoskóry główny bohater jak na lata 60 to dość kontrowersyjna decyzja, która się opłaciła. Film trzyma przez cały czas w napięciu, do tej pory pamiętam jak go oglądałem w halloween parę lat temu. Mimo, że film jest grubo po 40 to efekty specjalne i charakteryzacja zombie nie zestarzały się tak jak można to sobie wyobrażać. Ocena: 10/10.

Osobiście nie lubię filmów o zombie, ze względu na to, że na przestrzeni lat nie wymyślono niczego nowego. Jednak mogę szczerze polecić remake tego filmu z 1990 a także 28 days later, który jest jednym z lepszych filmów z tego typu.

Nightmare On Elm Street / Koszmar z Ulicy Wiązów (1984). 15-letnia Tina Gray miewa nocne koszmary, w których spotyka przerażającą postać z popaloną twarzą oraz rękawiczką ozdobioną w noże. Koszmary te jednak zaczynają coraz bardziej wpływać na prawdziwe życie Tiny. Podczas imprezy zorganizowanej dla przyjaciół ginie na oczach swojej przyjaciółki. Postacią ze snów okazuje się być nieżyjący morderca z okolicy Freddy Kruger, który zabija swoje ofiary podczas snu. Wieść o morderstwach szybko się roznosi po okolicy, od tej chwili żaden nastolatek nie jest już bezpieczny.

Postać Freddy’ego Krugera jest tak samo kultowa jak Jasona Voorheesa czy też Mike’a Myers’a. Różnica jednak tkwi w tym, że Freddy już nie żyje, co w cale mu nie przeszkadza w pozbawianiu życia młodych, niewinnych istot z Ulicy Wiązów. Poza tym jest on postacią bardziej komiczną, rozgadaną, która rozkoszuje się w swoim fachu. Dodatkowy atut na korzyść Freda to fakt, że skurczybyk zabija podczas snu. Każdy miewa koszmary, z których się wybudza. Tutaj to nie przejdzie, koszmary kończą się śmiercią a w najlepszym razie okaleczeniem. Poza tym nie można nie spać. Każdy prędzej czy później natknie się na Freddy’ego.

Dla mnie osobiście Koszmar z Ulicy Wiązów jest jednym z najlepszych horrorów, który trzyma w napięciu od początku do końca. Warto też zaznaczyć, że w filmie gra młody Johnny Deep, który w efektowny sposób został uśmiercony. Wes Craven wyreżyserował świetny film, który moge wam szczerze polecić. Ocena: 10/10.

Seria doczekał się 6 kontynuacji. Warto zobaczyć każdą, bo stoją na dobrym, równym poziomie. Natomiast remake z 2010, mimo, że nie oglądałem to już z góry zgaduje, że nie wart jest obejrzenia. Tak samo odradzam film o tytule Freddy vs. Jason. Okropność.

Predator (1987). Fabuła tego filmu jest mało skomplikowana. Grupa komandosów z majorem Dutchem Schaefferem (w tej roli Arnold Schwarzenegger) na czele ma za zadanie odszukać w dżungli amerykańskiego ministra. O ile super wypasionym komandosom łatwo pójdzie z miejscowymi rebeliantami to w starciu z obcym łowcą nie będzie już tak łatwo.

Predator to drugi kultowy kosmita obok Obcego, znanego nam z statku Nostromo. Ma on jeszcze brzydszą mordę, jednak dzięki swoim zabawkom jest skutecznym łowcą, który poluje dla zabawy. Nie inaczej jest w filmie. Grupa komandosów będzie musiała się zmierzyć z jednym kosmitą. Na szczęście jest Arnold, który przechytrzy kosmicznego paskudę. Wiem, że ten obraz jest bardziej fimem akcji aniżeli grozy, jednak miał znamienny wpływ na popkulturę i obraz obcego, łowcy. Ocena: 10/10.

Pozycją obowiązkową na pewno jest sequel w którym predator będzie terroryzował Los Angeles. Na szczęście w mieście jest Danny Glover. Ostatni Predators to już polecam tylko dla fanów. Natomiast seria Alien vs Predator jak dla mnie zbyt przesadzona i tego nie polecam. Inaczej ma się z grą. Szczerze polecam, świetny klimat, gra predatorem to czysta przyjemność.

Rosemary Baby’s / Dziecko Rosemary (1968). Rosemary Woodhouse wraz z mężem wprowadzają się do nowego mieszkania. Jednak sąsiedzi, którzy zamieszkują budynek wzbudzają niepokój u Rosemary. Innego zdania jest jej mąż, który na wszystkie zdarzenia  ma racjonalne odpowiedzi. Pewnego razu Rosemary ma koszmar w którym zostaje zgwałcona przez samego szatana. Niebawem okazuje się, że jest w ciąży, jednak z biegiem czasu zaczyna odczuwać strach, który przeradza się w obsesję. Za wszelką cenę pragnie usunąć ciąże, jednak nie będzie to takie łatwe jak się to by wydawało.

Film wyreżyserował Roman Polański. Dziecko Rosemary to horror kultowy, który wciąż przeraża swoją historią. Zapoczątkował on modę na filmy o tematyce satanistycznej i zmusił opinię publiczną do dyskusji na ten temat. Kościół od dawna ludzi straszył diabłem, toteż film ten jest ponadczasowy. Poza tym Polańskiemu udało się wytworzyć świetną atmosfera osaczenia oraz wrażenia, że wszyscy dokoła są w spisku przeciwko Rosemary. Świetne zdjęcia, muzyka, fabuła oraz genialne zakończenie filmu. To wszystko składa się na ocenę dla tego arcydzieła. Ocena: 10/10.

Filmów o podobnej tematyce powstało multum. Z pewnością warto zobaczyć Angel Heart, Adwokat Diabła oraz ostatni House of the Devil.

Silence of The Lambs / Milczenie Owiec (1991). Młoda agentka FBI Clarise Starling zajmuje się sprawą seryjnego mordercy Buffalo Billa, który odziera ze skóry swoje ofiary. Agentka Starling zwraca się o pomoc do innego niebezpiecznego mordercy Hannibala Lectera, który znajduje się w więziennym centrum psychiatrycznym. Lecter, który jest nad wyraz inteligentny podaje agentce Starling cenne informacje w zamian za jej wyznania z przeszłości.

Dobra, ręka do góry kogo przeraża postać Lectera zagrana przez Hopkinsa? Chyba wszystkich. Nie od dziś wiadomo, że to Hannibal Lecter jest postacią najbardziej mrożącą krew w żyłach w całym filmie. Znany Dodatkowo intrygując odbiorcę swoją inteligencją. Postać Buffalo Billa wydaje się być mało znacząca w porównaniu z samym Lecterem. Oglądając ten film nie możemy oderwać wzroku od ekranu,mocno wciągający. Duże brawa dla Hopkinsa, który pomógł stworzyć obraz okropnego doktora Hannibala LEctera oraz dla Jodie Foster, która wcieliła się w rolę agentki Starling. Całość została oparta na opowiadaniu Thomasa Harrisa. Ocena: 10/10.

Jeżeli zainteresowała was ta historia, to warto również zobaczyć pierwowzór filmowy Lectera w filmie Łowca z 1986 roku. Nie należy również zapominać o filmie Hannibal z 2001 oraz Czerwony Smok z 2002. Natomiast film „Hannibal. Po drugiej stronie maski” uważam za nieporozumienie. Nie potrzebnie próbowano usprawiedliwiać okrucieństwo Lectera, który przerażał głównie dlatego, że nikt nie wiedział dlaczego jest takim wyrafinowanym zabójcą.