Wiosna pełna powrotów – Przegląd płyt z kwietnia i maja

Na przestrzeni minionych dwóch miesięcy pojawiło się sporo interesującej muzyki. Sprawdźmy co było w tym czasie słuchane. Kolejność całkowicie przypadkowa.

Les Savy Fav – Oui, LSF. Przyznam szczerze, że zwątpiłem, że kiedykolwiek Tim Harrington i spółka nagrają coś nowego. W końcu ich ostatni krążek „Root For Ruin” został wydany w 2010 roku. 14 lat w muzyce to wieczność. Jednak za ich zasługi dla punkującego indie rocka nie należy o nich zapominać. W końcu takie albumy jak „Inches” czy też „Go Forth” to już klasyka gatunku. Tegoroczny „Oui, LSF” takim klasykiem niestety się nie stanie. Jednak warto dać szansę tej płycie, zwłaszcza jak się jest takim milenialnym boomerem jak JA i lubi wrócić do starych, dobrych czasów z dekady 00. Bo dla Les Savy Fav na tym albumie czas stanął w miejscu. Wciąż jest rok 2007 a indie rock to gitarowe granie, a nie kolejny stworzony na komputerze cover. Takie utwory jak „Guzzle Blood„, „Racing Bees” czy też „What We Don’t Don’t Want” tylko to potwierdzają. A momentami jak w „Oi! Division” zespół brzmi jak z najlepszych czasów na „Inches„. Spoko jest ballada „Don’t Mind Me” i szacunek za nawiązanie do utworu „Dreaming” Blondie w „Barbs„. Ocena: 7/10

Ocena: 3.5 na 5.

Taylor Swift – The Tortured Poets Department. Moja rówieśniczka zza oceanu wydała właśnie swój jedenasty studyjny albumu. Pomysłów na piosenki Taylor nie brakuje bo to ponad godzinny materiał… Co więcej został wydany także krążek „The Tortured Poets Department: The Antachalogy„, który trwa dwa razy dłużej i zawiera 31 utworów. Na początku wydawało mi się, że przy takiej ilości piosenek nie uda się jej zachować równego poziomu. Otóż udało się. Płyta mimo, że jest nagrana nieco na jedno kopyto i zbytnio rozciągnięta to zachowuje równy, wysoki poziom. Swojej sympatii do Taylor Swift nigdy nie ukrywałem, i dalej jej kibicuje, bo po prostu warto. To wszystko dzięki muzyce i takim albumom jak ten, bo cała ta disneyowo-ploteczkowa otoczka supergwiazdy totalnie mnie nie obchodzi. Ocena: 7/10

Ocena: 3.5 na 5.

Dua Lipa – Radical Optimism. Niestety Brytyjka o kosowsko-albańskich korzeniach spadła z bardzo wysokiego konia o nazwie „Future Nostalgia„. Co prawda upadek był dość łagodny, bo na materac z napisem „Houdini” i poduszkę o nazwie „Training Season„, jednak z kronikarskiego obowiązku należy go odnotować. No niestety nie jest to godny naśladowca wspaniałego, wypełnionego świetnymi melodiami albumu „Future Nostalgia„. Utwory na „Radical Optimism” generalnie nie są złe, ale mają jedną wadę – nie wpadają od razu. Dobrze to pokazują single „Training Season” czy też „Illusion„, które nie zachwyciły od premiery, jednak po czasie śmigają w radiu aż miło. Niestety reszta materiału to zwykłe zapychacze, do których człowiek nie wróci po czasie… Trochę Lipa Pani Lipa. Ocena: 6/10

Ocena: 3 na 5.

Young Jesus – The Fool. Co prawda Young Jesus to już od jakiegoś czasu solowy projekt Johna Rossitera, jednak ponownie mnie ten młodziutki Jezusek zaskoczył. I to pozytywnie. Wszyscy Pamiętamy album „The Whole Thing Is Just There„, który był indie rockowym odkryciem 2019 roku. Po nim nastąpił „Shepherd Head„, gdzie zaskoczeni zostaliśmy składem projektu. Tym razem muzyk stojący za tym projektem zaskoczył swoimi wokalnymi umiejętnościami. Ta płyta to jakiś pierdolony wokalny popis Johna Rossitera, który w tle zapodaje nam indie folk i momentami zamienia się w Boba Dylana czy też innego Neila Younga. Warto tej płycie przyjrzeć się uważniej. Ocena: 8/10.

Ocena: 4 na 5.

Cloud Nothings – Final Summer. Swego czasu zespół z Cleveland w stanie Ohio był obok Wavves najczęściej przeze mnie wałkowaną kapelą. Albumy takiej jak „Attack on Memory” czy też „Here and Nowhere Else” to gatunkowe perełki, dlatego też sentyment pozostał. 8 płyta Cloud Nothings jest ponownie sentymentalną przeprawą przez dyskografię grupy. Dylan Baldi i ekipa nawet nie próbują eksperymentować, trzymają się sprawdzonej formuły. Piosenki na „FS” brzmią identycznie jak te na poprzednich siedmiu płytach. Może to dobrze, może źle. Nie wiem. Ja zawsze posłucham i docenię. Zwłaszcza, że to niespełna półgodziny materiału. Ocena: 6/10.

Ocena: 3 na 5.

The Libertines – All Quiet on the Eastern Esplanade. Patrzcie Państwo, kolejny powrót o który w zasadzie nikt nie prosił. The Libertines to klasyk brytyjskiego indie rocka, który najlepsze lata ma już dawno za sobą. Ich okres świetności zakończył się w 2004 roku wraz z rozpadem zespołu. Wydali wówczas dwie płyty: „Up The Bracket” w 2002 roku oraz „The Libertines” dwa lata później. W 2010 roku zespół na chwilę się reaktywował, jednak na nową płytę trzeba było czekać do 2015 roku, kiedy to ukazał się „Anthems for Doomed Youth„. Pamięta jeszcze ktoś tą płytę? No właśnie… Podobne mam odczucia do tegorocznej „All Quiet on the Eastern Esplanade„. Sprawdziłem, posłuchałem, raczej nie wrócę. Jak już to do dwóch pierwszych płyt, aczkolwiek do nich też nie wracam jakoś wybitnie często. The Libertines nigdy nie należeli do moich ulubionych przedstawicieli brytyjskiego indie rocka dekady 00, i pewnie tak pozostanie. Ocena: 5/10.

Ocena: 2.5 na 5.

CARBON Silesia Festival 2024 – Zapowiedź

Już za nieco trzy tygodnie odbędzie się kolejna edycja CARBON Silesia Festival. Miałem okazję brać udział w zeszłorocznej edycji (Moje wrażenia możecie sprawdzić TUTAJ) i z czystym sumieniem polecam przybyć do Sztolni Królowa Luiza w dniach 14-15 czerwca. Poniżej wrzucam garść informacji o tegorocznej edycji Carbona.

Gdzie i kiedy?

Standardowo festiwal odbędzie się w samym czarnym sercu Górnego Śląska, czyli Sztolni Królowa Luiza w Zabrzu w dniach 14-15 czerwca. Miejsce to ma niesamowity, industrialny klimat, który idealnie komponuje się z muzyką, którą można usłyszeć ze scen Carbona.

Kto wystąpi?

Głównym headlinerem tegorocznej edycji festiwalu jest norweska grupa Röyksopp. Duet tworzący muzykę z pogranicza popu, techno i elektroniki miałem okazję sprawdzić w tym roku podczas Snowfestu oraz zeszłorocznego Tauron Nowa Muzyka Katowice. Twórców takich przebojów jak: „Here She Comes Again” oraz „What Else Is There” chętnie sprawdzę ponownie w Zabrzu. Z ogromnym wytęsknieniem czekam na występ NTO. Francuski DJ grał już na Carbonie dwa lata temu i dał świetny koncert podczas, którego usłyszeć można było już legendarne „La clé des champs„. Równie dużym uznaniem cieszy się inny francuski DJ – Vitalic. Ukrywający się pod tą nazwą Pascal Arbez-Nicolas nagrywa już od ponad 20 lat i ma na koncie wiele świetnych utworów. Dobrze znani śląskiej widowni są także Islandczycy z GUSGUS. Zespół założony w 1995 roku w Reykjavicku grał już wcześniej na TNMK i jest mocnym punktem line-up’u tegorocznego CARBONA. Poza tym warto sprawdzić takich artystów jak: Goldie, Luke Alessie czy też Nick Curly.

Silna jest także polska reprezentacja. Na Carbonie usłyszymy m.in. duet Catz’N Dogz, który ma wielu fanów w kraju, jak i poza jego granicami. Bezkres to 2/3 składu legendarnego KAMP!, który w tamtym roku grał podczas CARBONA jeden z swoich ostatnich występów live. ZAMILSKA to DJ-ka, która w ostatniej dekadzie zaliczyła ogromny progres i z ciekawością sprawdzę jak potrafi porwać ludzi do tańca. W Zabrzu nie zabraknie również melodyjnej synth-popowej muzyki za sprawą grupy Jeszcze. Tworzący nią rodzeństwo pochodzące z mazurskiej wsi ma już na koncie dwa długogrające albumu, z czego ostatni : „Z tb na mieście” ukazał się rok temu. Poza tym wystąpią: Kuba Sojka, Last Robots czy też We Draw A. Pełny line-up znajdziecie TUTAJ.

Koszt biletu?

W chwili obecnej są sprzedawane karnety dwudniowe LAST CALL w cenie 299 zł. Warto nadmienić w tym miejscu, że CARBON jako nieliczny festiwal nie podniósł (lub zrobił to nieznacznie w przypadku biletów regularnych) cen swoich biletów, gdzie w przypadku pozostałych imprez tego typu różnice są znaczne.

Pozostałe informacje?

Wszystko znajdziecie na stronie http://www.carbonfestival.pl

Tauron Nowa Muzyka Katowice 2024 – Zapowiedź

Wielkimi krokami zbliża się najnowsza edycja festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice. Poniżej garść przydatnych informacji na temat zbliżającej się edycji.

Gdzie i Kiedy?

Festiwal odbywa się w katowickiej Strefie Kultury. To teren między ul. Olimpijską, ul. Góreckiego, al. Roździeńskiego i Parkiem Boguckim. Data imprezy to: 20-23 czerwca.

Kto zagra?

Główną gwiazdą tegorocznej edycji jest Roisin Murphy. Irlandzka wokalistka mająca na koncie sześć solowych albumów oraz cztery ze zespołem Moloko, gra muzykę z pogranicza popu i elektroniki. W Katowicach zaprezentuje głównie utwory ze swojego najnowszego dzieła jakim jest krążek „Hit Parade„. Warto odnotować, że w Katowicach pokaże się Clark, który rok temu odwołał swój występ. Ciekawym doznaniem może okazać się występ DJ Krush, który posiada ponad 30-letnie doświadczenie na scenie i ponad 20 wydawnictw na koncie. Na Tauronie ponownie usłyszymy Nosowską, która w poprzednim roku wydała album „Degrengolada„. Jest to już jej ósmy solowy album. Swój koncert na Offie da również odkrycie minionego roku – Daria ze Śląska. Artystka występowała już na większości polskich festiwali, teraz pora na TNMK. Na scenę wraca po dłuższej przerwie zespół Kury, który osiągnął status kultowego za sprawą płyty „P.O.L.O.V.I.R.U.S.„. Poza tym wystąpią: Red Axes, Rat Kru, Pachenga Boys czy też KOKOKO! Pełna lista artystów jest tutaj.

W jakiej cenie bilety?

W chwili obecnej koszt karnetu dwudniowego to 499 zł, trzydniowe już są wyprzedane.

Pozostałe informacje?

Wszystkiego się dowiecie na stronie imprezy: http://www.festiwalnowamuzyka.pl/