Odkrycia godne polecenia: Vermones

W związku z dzisiejszą premierą teledysku grupy Vermones , chciałbym bliżej przedstawić ten ciekawy projekt muzyczny z Częstochowy.

Sam zespół o sobie pisze: „najmłodszy, nowofalowy kwartet z Polski”. Czy najmłodszy? Tego nie wiem. Ta druga część zdania jest z pewnością prawdziwa. Wcześniej zespół funkcjonował jako The Potters (Chwała Bogu zmienili nazwę). Do tej pory mają na koncie trzy EP-ki. Zespół dalej pisze: „Właściwy kierunek w rozwoju zespołu wydaje się oficjalnie potwierdzony na How Soon Is Now?„. Dlatego też zapoznałem się tylko z najnowszym materiałem grupy z 2011 roku.

Po przesłuchaniu tych czterech, energicznych utworów od razu nasuwają się skojarzenia z dokonaniami takich grup jak Editors, White Lies czy też Interpol. Natomiast po obejrzeniu wykonań tych piosenek na żywo skojarzenia odnoszą się jeszcze dalej, bo do Joy Division. Z jednej strony jest to pozytywne, gdyż szukanie inspiracji w takich zespołach jak Interpol czy też Joy Division to spore korzyści dla brzmienia. Natomiast negatywnym aspektem z pewnością jest fakt, że ciężko jest potem ominąć pewnego rodzaju szufladkowanie. Trudną sztuką jest wyjść z cienia takich postaci jak Paul Banks.

Pomińmy te wszystkie skojarzenia i przejdźmy do muzyki. Cztery kawałki to mało by wyrazić w pełni swoje umiejętności jednak wystarczająco dużo by kogoś zaciekawić. I to się grupie Vermones udało. Materiał na „How soon is now EP” jest ciekawy, pełen energii oraz na swój sposób melodyjny. Bardzo dobrze tutaj komponują się klawisze. Dlaczego akurat na to zwracam uwagę? To zawsze jest niebezpieczne bo słyszałem już wiele dobrych gitarowych zespołów, które psuły cały efekt słabymi klawiszami. Ogólnie oceniając warsztat muzyczny to słychać, że lekcje zostały odrobione. Pozostaje czekać na to co dalej i oglądać teledyski.

Odkrycia godne polecenia: Drekoty

Od początku swojej blogowej działalności starałem się promować i wspierać młode polskie zespoły. Pora by te odkrycia z kategorii młodzi, piękni i zdolni jakoś usystematyzować. Stąd „odkrycia godne polecenia”, które będą miały na celu rekomendowanie polskich zespołów, które mają to „coś”. Zacznę od zespoły Drekoty.

Na początek materiał od zespołu:

Drekoty to zespół założony przez Olę Rzepkę, perkusistkę i pianistkę grającą w takich zespołach jak Wovoka, Graal, The Complainer, a dawniej znaną ze współpracy z Pogodno oraz Budyń i Sprawcy Rzepaku. W składzie zespołu obok Oli Rzepki znalazła się Magda Turłaj (vel Karotka znana z Kawałka Kulki) i Zosz Chabiera. Drekoty mają na koncie EPkę Trafostacja, a aktualnie pracują nad materiałem na debiutancką płytę. Pomimo krótkiego stażu, zespół ma na koncie kilka sukcesów. Wystąpił dotychczas m.in. podczas Inauguracji Polskiej Prezydencji w UE w Warszawie, a także zdobył nagrodę za najlepszy utwór wykonany w języku polskim (Poddania) na Festiwalu Gramy 2011 w Szczecinie. Z kolei utwór Masłem doceniony został przez radiową Trójkę, która umieściła go na składance Offensywa 4. Muzyka Drekotów łączy w sobie wiele sprzeczności i niezbyt łatwo poddaje się klasyfikacjom. Akustyczne brzmienie perkusji zderza się z syntetycznym dźwiękiem klawiszy uzupełnianym przez trzy wokale, natomiast pozornie proste i chwytliwe melodie płynnie przechodzą w stylistykę alternatywną.

Teraz coś ode mnie. Przesłuchałem w całości EP-kę zespołu „Trafostacja (II)” i przyznaje, że jestem bardzo ciekawy jak będzie wyglądał debiut grupy. Materiał zgromadzony na tym mini albumie z każdym kolejnym odsłuchem coraz bardziej mi się podoba. Może dlatego, że jestem uczulony na te wszystkie polskie alternatywne zespoły, które sporadycznie prezentują coś oryginalnego? Najczęściej zlewa się wszystko w jedno papkę. Nie w tym przypadku. Zespół Drekoty stosując proste środki osiąga dość ciekawe efekty. Ciężko nazwać ich kompozycje rozbudowanymi. Jednak przy takich zdolnościach perkusyjnych jakie prezentuje Ola Rzepka, które wspomagane są przez melodyjne wokale pań oraz klimatyczne klawisze to całkowicie nie przeszkadza. Można powiedzieć, że jestem oczarowany i mile zaskoczony.

Póki co jest fajnie. Mam nadzieję, że debiutancka płyta, która ma się pojawić w najbliższym czasie będzie na podobnym, dobrym poziomie. Słuchając wciągającego „Masłem”, hipnotyzującego „Trafostacja” czy też żywiołowego „Oścież” nie mam wątpliwości, że będzie dobrze. Sceptyczne nastawienie zamieniło się w zaciekawienie oraz wielokrotne odtwarzanie Trafostacji. Chcę przesłuchać więcej, a Wy?. Ocena: 6/10.