Materac – Andersen Dobranoc

andersen-dobranoc_materacimages_product10747669326Mało w tym roku było dobrych polskich płyt na rynku. Dlatego tym bardziej cieszy, że Materac zdołał wypuścić swój debiutancki krążek jeszcze w 2008 roku.

A nie było to takie pewne bo premiera przedłużała się w nieskończoność. Początkowo planowana była na koniec maja. Później pojawiła się wiadomość na stronie KDZKPW, że koniec czerwca. Nadal nic. Wakacje odpadały ze względu na martw sezon. Muzycy z resztą sami nie byli pewni co do daty premiery. Koprowski pytany przeze mnie o datę stwierdził, że połowa września. Premierę oficjalnie zapowiedziano na 29 listopada, który okazał się 5 grudniem. To i tak nie koniec. Pomimo, że premiera się odbyła to płyty nie można było nigdzie nabyć! Co prawda można ją było zamówić poprzez internet pod nazwą Bajki Andersena, ale były braki w towarze. Na szczęście już jest OK a ja swoją płytę znalazłem pod choinką. Święty Mikołaj nie ma problemów z towarem na magazynie nigdy.

Co do materiału, który znajduje się na płycie. Jest to zupełnie coś innego w porównaniu do muzyki tworzonej przez Kombajn do zbierania kur po wioskach. Paweł Koprowski oraz Marcin Zagański w końcu skusili się na wydanie własnej płytki. Materac w zasadzie istniał od dawna. Większość swoich utworów przenosili do Kombajna, co nie bardzo im odpowiadało i mówili o tym otwarcie. Przy wydaniu duży wkład miał nie kto inny jak sam Maciej Cieślak z Ścianki. Najprawdopodobniej bez jego pomocy płyta nie miała takiej siły rażenia. Ogólnie Cieślak z Zaganem są dobrymi kumplami. Obie płyty KDZKPW zostały zarejestrowane w studiu Cieślaka. Lider Ścianki wraz z Zaganem i Małorzatą Helber tworzą band zwany Wyjebani w Dobrej Wierze. Mam nadzieję, że ten projekt zaistnieje kiedyś na poważnie, jednak obecnie planowana jest kolejna płyta Kombajnu.

Wracając do Materaca. Nie spodziewałem się wielkiej plyty. Wiedziałem, że Zagan z Koprem pójdą w stronę elektroniki. O dziwo, nie ma jej za dużo. Album składający się z dwóch krążków: pierwszy czarny, drugi biały składa się z 16 utworów. Warstwa muzyczna jest bogatsza niż muzyka KDZKPW. Mamy tutaj poza podstawowymi wiosłami i bębnami takie insturmenty jak: organy vermona, tamburyn turecki, cymbałki, dzwoneczki, saksofon a nawet zostały użyte zabawki dla dzieci do lat 3. Wokal Zagańskiego jest znakomity. Różne zmiany tonacji wypadają świetnie. Szepty w Tusi Smutki brzmią nadzwyczaj dobrze. Marcin Zagański pod tym względem mocno się rozwinął i jest z pewnością jednym z najlepszych wokalistów w tym kraju.

Teraz teksty. Z pewnością nadal nieco pretensjonalne, pełne metafor i niejednoznaczności – jednak mimo wszystko na wysokim poziomie. Bo mamy tutaj taką perełkę jak Potwór: „i ciekawe gdybym chciał / sprzedać cały świat/ ile by to było pieniędzy?/ kupiłbym za nie słów, miliony słów…/żeby wreszcie powiedzieć…”. Siet, nie ja odpadam. Albo http://www.overcome.pl. Już sam tytuł wymiata. Poza tym mnóstwo propagowania miłości jak np. w Tusi Smutki: „zakochaj się / zakochaj / jeszcze, jeszcze…” (zacytowałem akurat cały tekst tej piosenki) lub w If You Like, który jest jako jedyny na tej płycie anglojęzyczny a z przetłumaczeniem tego tekstu nie miałby problemu nawet sześciolatek: „If you like ice-cream/ you don’t need a knife/ you don’t need a gun/ you don’t need a pistol”. Jednak to raczej był zabieg celowy. W końcu to Andersen Dobranoc. Książeczka jest wypełniona dziecięcymi bazgrołami. Do nagrywania zostały użyte zabawki. A tematyka tekstów to kleszcze, wakacje, kaczki, truskawki, żyrafy, samoloty. Jednak nie chodzi o to, że to płyta dla dzieci. Bo w takim Potworze pojawia się wulgaryzm co u Zagana jest raczej rzadkie, wcześniej przeklnął tylko raz w utworze Waniliowym Niebie. Tu raczej może chodzić o przedstawienie świata z punktu dziecięcej naiwności. Aczkolwiek może chodzić także o coś innego. Interpretacje mogą być różne, zwłaszcza kiedy mówimy o twórczości Zagana.

Muzyka natomiast jest melodyjna, czego dużą zasługą jest brzmienie cymbałków. O ile pierwsza płytka toczy się w wolnym tempie to na drugim krążku znacznie przyspiesza tempo. W utworach często zmienia się całkowicie linia melodyjna, że zdaje się nam, że to kolejny utwór a to nadal ten sam! Narasta napięcie. Zmieniają się aranżacje oraz ton wokalu. Ta płyta jest nieprzewidywalna i za każdym razem odkrywam w niej coś nowego. Wszystko jest na bardzo wysokim poziomie. Jest to z pewnością zasługa Cieślaka, który podjął się produkcji tej płyty.

Ocena: 7/10. Polecam z całego serduszka. Posłuchajcie sami z resztą.

TV on the Radio – Dear Science

dear_science_album_coverWielu znawców, muzyków, artystów, dziennikarzy i po prostu szarych obywateli uważa, że płytą lat 90 był album Radiohead zwany OK Computer. Ja jestem jedną z tych osób. I kiedy słyszę, że ktoś nagrał albo miał nagrać nowe OK Computer to znaczy, że coś jest na rzeczy.

Jednak,  żeby nagrać taką płytę trzeba spełnić wiele warunków. Nie do przeskoczenia dla wielu nawet najbardziej utalentowanych śmiałków. Można nawet wiele stracić gdy niefortunnie jakąś płytę się określi nowym OK Computer. Trzeba na prawdę uważać na słowa wygłaszając taką tezę.

W zasadzie jakby miała wyglądać taka płyta? Chyba chodzi o to, żeby znalazły się tam takie utwory pokroju Paranoid Android, Karma Police, Exit Music itd, itp. Musiałby utworzyć się pewien nastrój. Musiałyby zostać stworzone na prawdę ogromne emocje towarzyszące tej płycie. Materiał musiałby być na maksa wciągający. Zero tandety. Teksty z głową. Muzyka zniewalająca. Głos Boga.Kurtka, miałby by być to ideał 10.0 z którym nikt by nie polemizował.

I tak ktoś jebnął „Dear Science – OK Computer tej dekady!”. Udało mu się przyciągnąć moja uwagę. Bo o to w tym chodziło. Przesłuchałem tą płytę. Jest dobra. Bardzo dobra, ale to maks. Oni nie nagrali nowego OK Computer, oni nagrali OK Calculator (niegdyś). Jednak wkurwiające są te medialne nagłaśnianie sprawy. Wyobraźmy sobie, że stanie się to nawyk. W każdym roku po pięć OK Computerów wychodzi. W końcu ludzie przestaną na to zwracać uwagę i może stać się rzecz okropna. Powiedzmy, że One Night Only albo jakiś Paramore nagra taką płytę na serio! nikt tego nie zauważy… Oczywiście mało prawdopodobna sprawa, ale szanse matematyczne są. W ogóle media robią syf. W generalnie słabym roku tyle dobrych, dziewiątkowych płyt wychodzi, że nie wiem od czego zacząć? Od Kaiser Chiefs czy od nowej, mega zajebistej płyty Comy? Plisss.

Nie mam nic do TV on the Radio. Fajnie grają. Podoba mi się ta płyta, ale nie porywałbym się z motyką na słońce i nie wpajał wszystkim, że to nowe OK Computer? Ile razy już napisałem nazwę „OK Computer” w tej recenzji (jeśli można to tak nazwać)? 20? 30? Wkurza mnie ten szum i próby sprofanowania tego arcydzieła. Ocena: 7\10.

Posłuchajcie Dancing Choose. Wymiata na 100! Polecam na sylwestrową imprezke. Cheers!