Halloween w stylu retro – 5 klasycznych horrorów, które trzeba zobaczyć

Jako oddany fan gatunku jakim jest horror, z wielką przyjemnością wyłapuję wszelkie odniesienia do klasycznych filmów grozy w nowych produkcjach. Pewnie sami zauważyliście, że w tego typu filmach często główni bohaterowie w wieczór halloween oglądają stare, czarno białe produkcje z lat 30 i 40. Dziś te film, nie straszą tak jak kiedyś. Niemniej warto je zobaczyć, dlatego przygotowałem dla was krótką listę klasycznych horrorów na wieczór halloween.

Dziwolągi / Freaks (1932, reż. Tod Browning). Film Toda Browninga można spokojnie nazwać jako jeden z najbardziej szokujących i kontrowersyjnych horrorów XX wieku. „Dziwolągi” przez prawie 30 lat był zakazany w wielu krajach i w pewnym sensie zakończył karierę filmową reżysera. Wszystko za sprawą tematu i obsady aktorskiej wykorzystanej w filmie. Główni bohaterowie to prawdziwi artyści z objazdowego cyrku tzw. „Freak Show„. Mamy tutaj zarówno karłowatą parę, dzieci z deformacjami, kobietę z brodą czy też mężczyznę bez kończyn. Fabuła skupia się na intrydze zaplanowanej przez piękną aktorkę Cleopatrę i siłacza Herkulesa. Kobieta uwodzi karła Hansa, by przejąć jego bogactwa. Nie zdaje sobie jednak sprawy do jakich konsekwencji doprowadzi jej niecny plan. Na początku wpisu stwierdziłem, że stare horrory raczej już nie straszą tak jak kiedyś. „Freaks” to wyjątek od reguły, gdyż ponad 80 lat po premierze wciąż wywołuje te same reakcje u widza. Jest to film mocny, obrazo twórczy i z wyjątkowo wstrząsającym finałem.

Furman Śmierci / Korkarlen (1921, reż. Victor Sjostrom). Podobno reżyser Victor Sjostrom przygotowując się do nakręcenia tego filmu przebierał się za biedaka i zapuszczał się w najbiedniejsze rejony Sztokholmu. I trzeba przyznać, że opłaciło się to poświęcenie, gdyż dziś szwedzka produkcja uchodzi za arcydzieło i często pojawia się w zestawieniach najlepszych filmów grozy. Fabuła opowiada historię trzech pijaków którzy w sylwestrową noc opowiadają sobie legendę o furmanie śmierci. Historia ta mówi, że grzeszna osoba, która jako ostatnia umrze w roku kalendarzowym przez cały następny rok musi jeździć wozem śmierci i zabierać dusze umarłych. Tak się składa, że w wyniku szamotaniny jeden z nich traci przytomność i przybywa po niego Śmierć ze swoim wozem. Głównym atutem tego obrazu jest fakt, że pod pewnym względem był pionierski na swego czasu. Nie typowa konwencja ukazująca retrospekcje nie była w tamtym czasie często używana, a film świetnie mieszał w sobie realizm z fantastyką. Najważniejszy jest jednak wpływ jaki miał na późniejsze filmy i twórców takich jak Ingmar Bergman, F.W. Murnau,  Fritz Lang czy też Stanley Kubrick.

Gabinet Doktora Caligari / Das Cabinet des Dr. Caligari (1920, reż. Robert Wierne). Do małego miasteczka przybywa hipnotyzer, gdzie zdobywa sporą widownie, której szczególnie przypadł do gustu medium somnambulik Cezar. W tym samym czasie dochodzi do serii morderstw. Przyjaciel jednego z zamordowanych, Francis, odkrywa ponury sekret – hipnotyzer jest reinkarnacją morderczego doktora Caligari, który zabijał, posługując się medium. „Gabinet Doktora Caligari” to jeden z najlepszych przedstawicieli niemieckiego ekspresjonizmu. Oko cieszą piękne i nietypowe scenografie i kostiumy. Ucho natomiast jest dopieszczane kapitalną muzyką. Historia jest wciągająca, jednak największe wrażenie robi finał historii, który był podrabiany w wielu późniejszych obrazach. Tak jak wcześniej wymienione obrazy przeze mnie, ten też jest zaliczany to klasyki i największych arcydzieł kina, dlatego wstyd nie znać.

Nosferatu – Symfonia Grozy / Nosferatu, eine Symphonie des Grauens (1922, reż. F.W. Murnau). Chyba do żadnego filmu o wampirach nie odwoływano się tak wiele razy jak do dzieła F.W. Murnau. Wystarczy wspomnieć takie tytuły jak „Dracula„, „Znak Wampira„, remake Wernera Herzoga „Nosferatu” czy też niedoceniony „Cień Wampira„, który opowiada historię kręcenia filmu przez niemieckiego reżysera. Obok wspomnianego wcześniej „Gabinetu Doktora Caligari” film ten też zalicza się do niemieckiego ekspresjonizmu. Fabuła film opiera się na książce Brama Strokera i ponownie opisuje historię agenta nieruchomości, który w celu podpisania umowy udaje się do zamku hrabiego Orloka, który przez miejscową ludność jest uznawany za wampira. Największym atutem jest już legendarna kreacja samego Nosferatu, którą stworzył Max Schreck. Aktor tak mocno się zaangażował w rolę, że przez cały czas zdjęć nie zdejmował swojego stroju i spał w drewnianej skrzyni. Warto także zwrócić uwagę na kapitalne zdjęcia, mroczny klimat i unikatowa muzykę. F.W. Murnau stworzył arcydzieło, które wpisało się do kanonu kina na zawsze.

Wilkołak / The Wolf Man (1941, George Wagner). Nie mogło na mojej liście zabraknąć dzieła z studia Universal w którym nie grałby mistrz Bela Lugosi. Ba! Nie mogło zabraknąć filmu o wilkołaku (moim ulubionym temacie horrorów). Po śmierci brata Larry Tabot wyjeżdża do rodzinnej Szkocji. Na miejscu odwiedza cygański obóz, gdzie zostaje zaatakowany przez Bela (W tej roli Lugosi), który zamienia się w wilkołaka. Larry zabija stwora, jednak zostaje ugryziony. Od tego momentu zaczną się jego prawdziwe kłopoty. Ok, może „Wilkołak” Wagnera nie jest tak pionierskim obrazem jak wcześniej wymienione przeze mnie filmy, a fabuła nie jest oryginalna i zaskakująca. Nie mniej jest to esencja i creme de la creme lat 30 i horrorów produkowanych przez studio Universal. Obok „Draculi„, „Frankenstaina„, „Niewidzialnego człowieka” i „Mumii” to właśnie „Wilkołak” jest najlepszym przedstawicielem horrorów tamtych czasów.

 

 

Skuteczne strachaki, czyli 15 horrorów, które trzeba zobaczyć. Część pierwsza.

Muszę się przyznać, że jestem dużym fanem filmów grozy. Najbardziej cenię sobie klasykę gatunku, świetne lata 30, koniec lat 60, przełom lat 80 i 90, no i czasem jestem w stanie wyłowić jakąś perełkę nakręconą niedawno. Aczkolwiek obecnie panuje tendencja wracania do klasyki i kręcenia nieskończonej ilość sequeli, prequeli, remak’ów itd. Przykład? Chociażby ostatnie remake’i takich klasyków jak: Halloween, Friday 13th, Nightmare on Elm Street. Poziom tych filmów raczej jest niski bo bazuje głównie na trzech zasadach: więcej efektów specjalnych, więcej krwi i więcej cycków. Spróbuję więc przedstawić wam 15 horrorów, które moim zdaniem są klasą samą w sobie. Będzie ciężko, bo tych filmów znam dużo więcej. A więc zapraszam do lektury części pierwszej mojego zestawienia, a później do oglądania.

Alien / Ósmy pasażer Nostromo (1979). Film opowiada historię załogi statku Nostromo. Załoga, która wraca na Ziemię z zapasem rudy zostaje przebudzona, gdyż statek otrzymał nieznany sygnał z księżyc planety w układzie Zeta 2 Reticuli. Postanawiają to sprawdzić, niestety podczas eksploracji księżyca dochodzi do wypadku, jednemu z członków załogi przylepia się dziwna forma życia do twarzy. Kane z nieznanym obiektem na twarzy zostaje zabrany na statek, gdzie reszta załogi próbuje zdjąć z niego owego osobnika. Niestety nie jest to możliwe z powodu kwasu, który płynie w jego żyłach. Wkrótce jednak obca forma umiera a Kane przebudza się. Lecz to nie koniec podczas wspólnego posiłku Kane zaczyna się dziwnie czuć. Z jego klatki piersiowej wydostaje się mały obcy, który szybko zmyka do kanałów wentylacyjnych. Od tego momentu załoga będzie musiała sie zmierzyć z obcym pasażerem Nostromo.

Jeżeli ktoś jeszcze nie widział, to koniecznie musi zobaczyć ten film. Jest to klasyka horroru sciencie-fiction, sam film doczekał się wielu kontynuacji (dobrych co najważniejsze!) a postać Obcego stała się niemal kultowa. Można było ją zobaczyć w komiksach, grach komputerowych by później skojarzyć go z predatorem w filmach Alien vs. Predator. Ja sam jestem fanem całej serii, a pierwszą część uważam ze najlepszą. Mimo, że od premiery mija już ponad 30 lat to film nadal budzi mój podziw. Ridley Scott oddał idealnie klimat pustej przestrzeni kosmosu. Każdy późniejszy reżyser próbował inaczej wykorzystać Obcego jako niezniszczalnego, Ridley Scott zrobił to najlepiej wykorzystując to czego najbardziej boimy się najbardziej, czyli tajemniczości. Postać Obcego będzie gdzieś tam przemykać, po kolei likwidować kolejnych członków załogi i do samego końca nie będziemy wiedzieć, z czym mamy do czynienia. Warto również zwrócić na grę Sigourney Weaver, która dzięki serii stała się gwiazdą na skalę światową.

Co dalej? Warto zobaczyć Drugą część, którą nakręcił James Cameron. Jest to już inny film, jednak wciąż trzymający poziom. W trzeciej części nakręconej przez Davida Finchera można doszukiwać się zwróceniu się w stronę pierwszej wersji. Także polecam. Czwarta część to już gwiazdorska obsada i komputerowe efekty, w ramach ciekawostki można zobaczyć. Nie polecam natomiast serii Alien vs Predator, która jest już zupełnie czymś innym. Ośmy pasażer Nostromo oceniam na 10/10 i proponuje każdemu spragnionemu dobrych wrażeń.

An American Werewolf in London / Amerykański wilkołak w Londynie (1981). Dwójka amerykańskich studentów podróżuje po Anglii. Z faktu, że są studentami to włóczą się po pastwiskach, śpią pod gołym niebem i poruszają się od wioski do wioski. Jednak pewnej nocy ujrzeli na polanie dziwnego zwierza. Okazało się, że był to wilkołak, który zaatakował dwójkę przyjaciół. Jeden z nich ginie, David, który przeżył trafił do szpitala. Gdy wraca do zdrowia zatrzymuje się u pielęgniarki Alex, która go przygarnia. David z czasem dowie się, że w wyniku ataku wilkołaka sam zamienia się w owego stwora przy pełni księżyca.

Nie może zabraknąć w zestawieniu filmu o wilkołakach. Jednego upalnego lata zapoznawałem się z filmami o tej tematyce i Amerykański Wilkołak w Londynie wydał mi się najciekawszą pozycją. Na szczególną uwagę zasługuje przede wszystkim scena ataku wilkołaka na dwójkę studentów. Oświetlenie i nasze domysły same budują napięcie tej świetnej sceny. Nikt z nas nie chciałby wtedy być na tym trawiastym pastwisku. Mogą nas czasem odrzucać efekty specjalne, jednak klimat zamglonej Anglii, świetne zdjęcia i atmosfera całej sytuacji nadrabiają zaległości w materii efektów specjalnych. Ocena: 7/10.

Z filmów o podobnej tematyce polecam przede wszystkim pierwszy film o wilkołakach, mianowicie The Wolf Man z 1941 z Belą Lugosi, który gra cygana zamieniającego się w wilkołaka. Poza tym dobry jest film o tytule „Wolf” z 1994 roku, z Jackiem Nicholsonem. Niedawno też w kinach można było oglądać The Wolfman z Anthonym Hopkinsem. Warto również zobaczyć, film świetnie trzyma w napięciu.

Braindead / Martwica Mózgu (1992). Wszystko zaczyna się od szczuro-małpy. Trzymana w nowozelandzkim zoo gryzie matkę głównego bohatera Lionela. Matka, która trzyma pod kloszem syna szybko zamienia się w zombie i zaczyna zagrażać otoczeniu. Choroba nieopatrznie dalej się przenosi i co raz więcej ludzi zaczyna delektować się ludzkim mięsem. Jedynie Lionel i jego latynoska dziewoja mogą zatrzymać poszerzającą się epidemię.

Na wstępie muszę powiedzieć, że ten film nie jest typowym horrorem a jedynie czarną-komedią, w której krew płynie rzeką a mózgi, ciała ofiar co chwile fruwają w strzępkach. Mnóstwo świetnych gagów, połączonych z elementami horroru. Świetne sceny z księdzem „karate”, rodzinka zombie żyjąca w piwnicy głównego bohatera, postać szczuro-małpy, scena z wyprowadzeniem dziecka-zombie na spacer oraz finałowa walka w domu z matką gigantem. Wiem, brzmi to mocno absurdalnie. I taki ten film właśnie jest. Pełen absurdów, kiczu oraz krwi. Co nie sprawia, że jest żenujący tylko stanowi ciekawe rozwiązanie na nudny wieczór. Ocena: 8/10.

Dracula (1931). Film jest oparty na opowiadaniu Brama Stokera. Prawnik Ranfield wyrusza do Transylwanii by podpisać z tamtejszym hrabią Draculą umowę o kupnie ziemi. Okazuje się jednak, że hrabia nie jest człowiekiem a wampirem, który żywi się krwią oraz  potrafi zamieniać się w zwierzęta. Wkrótce Hrabia Dracula wyrusza do Londynu, gdzie spróbuje uprowadzić młodą Lucy.

Wiem o tym, że nie wszyscy lubią stare filmy. Jednak moim zdaniem mają one w sobie to coś. I mimo, że brak tu efektów specjalnych a wszystko bazuje na naszej wyobraźni to szczerze mogę polecić ten horror z lat 30. Fenomenalną kreacje stworzył tutaj Bela Lugosi.Pamiętne „I’m Dracula”.  Dla tego emigranta z Węgier, który nie potrafił mówić po angielsku jeszcze poprawnie była to życiowa rola. Lugosi nawet sobie zażyczył by pochowano go w stroju wampira. Poza tym film ma wyśmienity, mroczny klimat. I mimo, że już nie straszy to warto go zobaczyć chociażby ze względu na Belę Lugosi. Ocena: 9/10.

Co jeszcze? Powstało multum filmów o wampirach, seriali itd. Większość to chłam oczywiście. Już w latach 80 wizerunek wampirów zmierzał w stronę człowieka aniżeli potwornego krwiopijcę. Nawet David Bowie zagrał wampira. Z filmów o tej tematyce szczerze mogę polecić Niemieckiego Nosferatu, Bram Stocker Dracula z gwiazdorską obsadą oraz warto zapoznać się także z filmem o tytule Wywiad z Wampirem.

Evil Dead / Martwe Zło (1981). Grupka młodych ludzi zatrzymuje się gdzieś w lesie w małym, drewnianym, opuszczonym domku. Ash i Scott znajdują w piwnicy, dziwną starą księgę oraz taśmę z nagraniem. Okazuje się, że wcześniejszym lokatorem domku był pewien naukowiec, który badał księgę umarłych. Przyjaciele postanawiają przesłuchać taśmę, jednak podczas słuchania nagrany głos wymawia pewne zaklęcie, które budzi do życia złą siłę. Przebudzone zło zaczyna atakować narybek, który będzie musiał wytrzymać do rana by przeżyć.

Najmocniejszym punktem tego filmu z pewnością będzie praca kamery, nie dowiemy się co kryje się pod złem, który zabija i wprowadza w opętanie uczestników podróży. Będzie nas gonić po lesie, osaczy nas w domu, przybierze najróżniejsze formy. Film w tym roku obchodzi 30-lecie premiery, jednak jak już wspominałem w wstępie filmy z tego okresu stoją na wysokim poziomie, czego wybitnym przykładem jest Evil Dead. Oglądając ten film czułem się jak bohaterowie, razem z nimi czekałem na wschód słońca, który miał być wybawieniem. Na ogromne brawa zasługują dwaj panowie: Sam Raimi, który wyreżyserował ten klasyk oraz Bruce Campbell odtwórca Asha. Pierwszy z nich wytworzył świetną atmosferę, już zaczynamy się bać gdy wiatr tupocze drzwiami. Natomiast Campbell zagrał na tyle dobrze, że mimo, że ten film oglądałem parę lat temu to wciąż pamiętam jego świetna grę. Ocena: 8/10.

Co jeszcze? Film doczekał się dwóch kontynuacji. Wiele osób ceni mocno drugą część, która mimo tego, że nazwana Evil Dead 2 nie pokazuje dalszej części historii a jedynie przedstawia ją na nowo w bardziej humorystyczny sposób. Trzecia natomiast prowadzi nas do średniowiecznych czasów, gdzie znalazł się Ash. Cała trylogia Evil Dead jest warta zobaczenia.

The Exorcist / Egzorcysta (1973). Mała Regan zaczyna nagle się dziwnie zachowywać, zdesperowani rodzice poszukują pomocy u lekarzy jednak nie zdaje to skutku. Do dziewczynki przybywa Ojciec Merrin, tytułowy egzorcysta, który wraz z Ojcem Karrasem spróbują wypędzić diabła, który siedzi w młodej dziewczynce.

Film ten można powiązać z Dzieckiem Rosemary oraz Omenem. Rozpoczął on dyskusje na temat opętania oraz samych egzorcyzmów. Film ten zawierał wiele drastycznych scen, jak na tamte lata, które budziły ogromny strach. Do tej pory film wzbudza podziw i ciekawi historią, która jest opowiedziana. Na szczególne wyróżnienie zasługuje również charakteryzacja małej Regan, która zostaje opętana. Wzbudza ona pewne poczucie nie komfortu przez swoje agresywne, wulgarne zachowanie. Film nawet został uhonorowany oscarem. Ocena: 10/10.

Co dalej? Z pewnością mogę polecić Egzorcyzmy Emily Rose,  jest to nowszy film, który ma na prawdę dobry poziom.

Frankenstein (1931). Kolejny klasyk kina. Fabuła oparta na powieści Mary Shelley. Historia szalonego naukowca doktora Frankenstaina, który pragnie stworzyć życie. Wykrada on wraz ze swoim pomocnikiem ze cmentarza świeże zwłoki by z nich stworzyć ciało, jednak omyłkowo wsadzają do niego mózg przestępcy. Ożywione monstrum zaczyna wymykać się spod kontroli doktora i terroryzować pobliską wioskę.

Każdy chyba zna tą historię. Film z 1931 jest najpopularniejszą wersją. Legendarna jest już kreacja Borisa Karloffa jako monstrum. W późniejszym czasie dołączył on do Beli Lugosi’ego i wystąpili w wielu horrorach lat 30. Także dzięki niemu do monstrum przylgnęło określenie Frankenstein, które samo w sobie już brzmi groźnie. Mimo upływy wielu dekad film nadal potrafi wzbudzić nasze zainteresowanie. Już raczej nikogo nie przestraszy, jednak jest to pozycja obowiązkowa dla każdego entuzjasty kina, zwłaszcza kina grozy. Ocena: 8/10.

Co dalej można polecić? Z pewnością drugą część „Narzeczona Frankensteina”, która jest uważana za lepszą od „jedynki” a w ramach ciekawostki polecam wersję tego filmu z 1994 roku, gdzie w postać monstrum wcielił się sam Roberto De Niro.

Friday 13th / Piątek Trzynastego (1980). Grupka znajomych wybiera się na obóz nad jeziorem Crystal Lake. Jednak nie znają oni drastycznej historii tego obozu. W 1957 roku zatonął tam mały Jasone Voorhees. Rok później w tajemniczych okolicznościach ginie tam dwójka obozowiczów. To nie koniec ofiar, nie znany morderca za pomocą noża wykańcza po kolei młodych ludzi, którzy przyjechali cieszyć się wakacjami.

Z pewnością najbardziej znany slasher w dziejach. Seria doczekała się multum kontynuacji oraz wykreowała w subkulturze postać Jasona w masce hokejowej z maczetą. Dla mnie osobiście mimo znaczącego wpływu tego filmu na kino grozy, był momentami przy nudnawy. Osobiście bardziej cenię drugą oraz trzecią część sagi przygód Jasona. Przyznam, że Piątek Trzynastego jest ciekawy z tego punktu widzenia, że do końca nie wiadomo kto jest mordercą. Dla tych, którzy nie widzieli powiem tylko tyle, że mordercą nie jest Jason. Pojawia się on dopiero w drugiej części. Ocena: 7/10.

Powstało 9 kontynuacji. Można je podzielić na dwa etapy. Pierwszy, najlepszy odnosi się do pierwszych części i pokazuje nam Jasona zabijającego młokosów wokół Crystal Lake. Od około gdzieś szóstej części Jason zamienia się w zombie, kosmitę i z najróżniejszych, najgłupszych powodów wraca do życia. Z czystym sumieniem możecie zakończyć oglądanie na czwartej części. Remake z 2009 też można sobie darować.