10 Najlepszych filmowych remake’ów

Nie jestem fanem remake’ów. Uważam, że jest ich za dużo a znaczna większość z nich nie jest potrzebna, gdyż nie wnosi nic nowego do tematu. Przyznaje jednak, ze jest parę odświeżonych tytułów, które robią wrażenie. Przed wami 10 najlepszych remake’ów, które bardzo dobrze, że się ukazały.

Cape Fear / Przylądek Strachu (1991, reż. Martin Scorsese). W zasadzie od tego filmu wziął się pomysł na tą listę. W zestawieniu 8 najlepszych filmów Martina Scorsese wspomniałem, że ów thriller jest remakem filmu o tym samym tytule z roku 1962. Oczywiście pierwowzór jest równie wyśmienity, gdyż możemy w nim zobaczyć pojedynek dwóch kapitalnych aktorów. Z jednej strony Gregory Peck, a z drugiej niezapomniany Robert Mitchum (Który pojawia się również w nowej wersji!). W odświeżonej wersji, która pojawiła się ponad 30 lat później widzimy świetną kreacje Roberta De Niro, który mierzy się z Nick’em Nolty i jego rodziną. Przypomnijmy jeszcze fabułę ów dzieła: Z więzienia wychodzi Max Cady (W tej roli De Niro), który został skazany na 14 lat więzienia za gwałt. Jego zamiarem jest zemsta na adwokacie, który nie zdołał go obronić przed wyrokiem skazującym. Adwokat Sam Bowden wraz z rodziną będzie musiał stoczyć nierówną walkę z psychopatycznym zwyrodnialcem. „Przylądek Strachu” to przede wszystkim genialny thriller w którym Scorsese świetnie uchwycił poczucie nieustannego zagrożenia. Może kosmiczne potwory i wampiry potrafią wystraszyć widza w kinie, jednak nie ma nic straszniejszego od psychopaty po którym można się spodziewać absolutnie wszystkiego!

The Fly / Mucha (1985, reż. David Cronenberg). Naukowiec Seth Brundle (W tej roli Jeff Goldblum) pracuje nad maszyną do transformacji. Podczas jednej prób, nieumyślnie do kabiny transformacyjnej dostaje się mucha w wyniku czego jej DNA krzyżuje się z DNA głównego bohatera. Od tego momentu będziemy świadkami jego transformacji w owada. Od razu trzeba zaznaczyć, że ten obraz udanie mógł sfilmować tylko jeden twórca – David Cronenberg. W końcu to prekursor i specjalista od tzw. „body horroru”. Reżyser bardzo realistycznie i dramatycznie ukazał przemianę naukowca w muchę. Z jednej strony to co widzimy było obrzydliwe i straszne, z drugiej jednak groteskowe i śmieszne. „Mucha” na stałe wpisała się do kanonu horroru i stanowi jedno z najważniejszych dzieł Cronenberga, dlatego nie mogło jej zabraknąć na liście. Co więcej remake ten jest znacznie lepszy od swojego pierwowzoru z 1958 roku.

Funny Games U.S. (2007, reż. Michael Haneke). Przykład „Funny Games” to dość specyficzny remake. Po pierwsze twórcą pierwowzoru jest również Michael Haneke, czyli reżyser nakręcił na nowo ponownie swój film. Czy zrobił to lepiej? Ciężko powiedzieć, gdyż nowa wersja jest w zasadzie odzwierciedleniem 1:1 pierwowzoru. Różnią się tylko aktorzy i język w jakim się porozumiewają. W pierwotnej wersji z 1997 roku aktorzy mówią po niemiecku. Kolejna wersja, która ukazała się 10 lat później była w zasadzie umożliwieniem zobaczenia tej historii szerszemu gronu widzów poprzez użycie języka angielskiego. Fabuła przedstawia historię rodziny wypoczywającej w domu nad jeziorem. Pewnego dnia ich spokój zostaje zaburzony przez wizytę dwójki dziwnie zachowujących się młodych mężczyzn Paula i Petera. Wciągają oni rodzinę Farberów w niezwykle okrutną i brutalną grę. Od razu zaznaczę, że nie cierpię tego typu filmów w którym silniejszy pastwi się psychicznie i fizycznie nad bezbronnymi. Zawsze trzymam mocno kciuki za zemstę i rewanż w tej sytuacji, a Haneke niestety stosuje tutaj bardzo perfidny chwyt filmowy o którym nie chcę spoilerować. Tego typy filmy zawsze kosztują mnie wiele nerwów, jednak jednocześnie doceniam kunszt jakim się wykazał reżyser. „Funny Games U.S.” to nie jest ukazanie zwykłe ukazanie przemocy dla rozrywki, to pokazanie, że zło może czaić się totalnie wszędzie. Zwłaszcza pod przykryciem przyjaznej twarzy.

Heat / Gorączka (1995, reż. Michael Mann). Nie wszyscy wiedzą o tym, ale „Gorączka” to ulepszona wersja filmu „Wydarzyło się w Los Angeles” z 1989 roku, również w reżyserii Michaela Manna. Podobno pierwowzór był za długi (Trwał 3 godziny) w związku z czym film pocięto. Nie przypadło to do gustu Mannowi, który 6 lat później zrealizował film na nowo z większym budżetem i lepszą obsadą aktorską. „Heat” jest uznawany z jeden z najlepszych filmów sensacyjnych w historii kina. Jest tutaj wszystko czego możecie się spodziewać od dobrego kina akcji. Realistyczne sceny batalistyczne, wartka akcja, pościgi, napięcie, dobrze napisane postacie i arcymistrzowska obsada. Do tej pory można się kłócić kto zagrał lepiej? Czy był to Al Pacino w roli porucznika Vincenta Hanny. Czy może Robert De Niro jako przestępca Neil McCauley? A poza nimi przecież pojawili się jeszcze: Val Kilmer, John Voigt czy też Natalie Portman. Jeżeli jeszcze jakimś cudem nie widzieliście tego dzieła to musicie je koniecznie nadrobić.

Invasion of Body Snatchers / Inwazja łowców ciał (1978, reż. Philip Kaufman). Film Philipa Kaufmana jest remakem obrazu „Inwazja Porywaczy Ciała” z 1956 roku. Kwestią sporną jest, który obraz jest lepszy, gdyż oba weszły na stałe do panteonu kina grozy. Na Ziemię przybywają kosmici, którzy planują zająć naszą planetę. By pozbyć się mieszkańców planety postanawiają ich skopiować. Dużą robotę w tym filmie robi niezmordowany Donald Sutherland grający Matthew Bennella, który postanawia postawić opór obcej rasie. W filmie pojawia się także młody Jeff Goldblum oraz Brooke Adams. „Inwazja łowców ciał” to obecnie klasyczna pozycja horroru science-fiction. Pomimo upływu ponad 40 lat od premiery to film wciąż robi pozytywne wrażenie i dobrze się go ogląda.

Scareface / Człowiek z Blizną (1983, reż. Brian De Palma). Klasyk kina, który jest remakem filmu o tym samym tytule z 1932 roku w reżyserii Howarda Hawksa. Co więcej, szykuje się kolejna wersja, którą wyreżyseruje Luca Guadagnino. Film opowiada historię Tony’ego Montany (w tej roli niesamowity Al Pacino), kubańskiego uchodźcy, który trafia do Stanów Zjednoczonych na początku lat 80. Wraz z przyjacielem Mannym starają się przebić w kryminalnym świecie słonecznego Miami. Wkrótce Montana przejmuje miejsce miejscowego bossa mafijnego Franka Lopeza i dzięki kontaktom z Sosą, baronem narkotykowym, staje się wpływowym milionerem. Film Briana De Palmy to klasyka kina gangsterskiego i jeden z najlepszych filmów reżysera. Sam film mocno odcisnął swoje piętno na popkulturze, stając się pożywką dla wielu nawiązań. Graliście chociażby w GTA Vice City czy też oglądaliście serial „Policjanci z Miami„? Jeżeli tak, to wiecie, że jest tam wiele nawiązań do „Człowieka z Blizną„. Co więcej film stał się potężną odskocznią w karierze Michelle Pfeiffer, która grała dziewczynę Montanty – Elvirę.

Scent of a Woman / Zapach Kobiety (1992, reż. Martin Brest). Film w reżyserii Martina Bresta to remake włoskiego dramatu „Profumo di donna” z 1974 roku. Do tej pory budzi on dość skrajne emocje, gdyż posiada za równo wielu zwolenników jak i przeciwników. Dla mnie jednak obraz z 1992 roku jest warty zobaczenia, pomimo wielu mankamentów, które posiada. Fabuła opowiada historię niewidomego, emerytowanego pułkownika Franka Slade’a (w tej roli niesamowity Al Pacino), który postanawia spędzić bogaty w rozrywki weekend by następnie skończyć ze swoim życiem. Towarzyszem tej wyprawy będzie młody student Charlie Simms, który dodatkowo stoi przed dylematem w sprawie szkolnej afery. Wspólna wyprawa, pomimo początkowy spięć zamieni się w nowy początek dla obu postaci. Przede wszystkim warto zobaczyć ten obraz dla samej roli Pacino, który dostał za nią Oscara. W filmie pojawia się także młody Philip Seymour Hoffman, jednak jego rola jest drugoplanowa i należy ją traktować bardziej jako ciekawostkę. Sama historia wzbudza zainteresowanie i jest to jeden z tych obrazów, który po seansie daje odrobinę do namysłu.

The Ring / Krąg (2002, reż. Gore Verbinski). Amerykański „The Ring” jest remakem japońskiego horroru „Ringu” z 1998 roku. Fabuła skupia się na tajemniczej kasecie VHS, która krąży niczym miejska legenda. Każdy kto obejrzy dziwaczny film na kasecie ginie w tajemniczych okolicznościach po 7 dniach. Sprawę kasety bada reporterka Rachel Keller (w tej roli Naomi Watts), która po obejrzeniu kasety ma równy tydzień by rozwikłać zagadkę i uratować życie swoje, oraz syna. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że udany remake horroru to bardzo rzadka rzecz. Tutaj jednak Verbinskiemu udało się idealnie przenieść pierwowzór do amerykańskich kin nie robiąc obciachu. Dziwaczna taśma wywołuje gęsią skórkę, a mroczny klimat i zagadka wzbudzają naszą ciekawość. Co więcej film jest autentycznie przerażający i w tamtym czasie wzbudzał ogromne emocje.

The Thing / Coś (1982, reż. John Carpenter). „Coś” Carpentera, jednego z moich ulubionych reżyserów to klasyk zarówno horroru jak i kina sci-fi. Film jest remakem obrazu z 1951 roku „The Thing From Another World” w reżyserii Christiana Nyby. Poza tym w 2011 roku powstał prequel, który ciężko uznać udanym. Jednak wracając do dzieła Carpentera, tutaj nie ma już żadnych wątpliwości co do jakości samego filmu. Badacze z USA na Antarktydzie trafiają na dziwne znalezisko w lodzie. Okazuje się, że głęboko pod lodem przeżyła obca forma życia, która potrafi przybierać różne formy. Pod kamuflażem ciał załogi będzie starało się zabić każdą osobę na stacji badawczej.  Film ten przede wszystkim straszy widza niesamowitymi efektami specjalnymi, które na tamte czasy robiły ogromne wrażenie. Co więcej dostajemy piękne, śnieżne ujęcia oraz sporo wartkiej akcji z Kurtem Russelem w roli głównej. „Coś” to także niesamowite poczucie napięcia (Przypominam scenę z badaniem krwi!) oraz gęsty klimat osaczenia, alienacji i odosobnienia. To jeden z tych filmów, które mam w swojej kolekcji na półce – czyli dzieło niezwykle ważne i godne polecenia!

Nosferatu: Phantom der Nacht / Nosferatu wampir (1979, reż. Werner Herzog). Trzeba przyznać, że tematyka wampiryczna i sama postać Drakuli zostały przez kinematografię aż zanadto wyeksponowane. Ta sama historia przedstawiana po raz kolejny od nowa już ze 10 czy 20 raz nie budzi tych samych emocji. Jednak niemieckiemu reżyserowi udało się nie popaść w banał i w ciekawy sposób kolejny raz przedstawić postać księcia ciemności. Herzog w zgrabny sposób nawiązał do pierwowzoru Murnau zawierając w swoim wiele z niemieckiego ekspresjonizmu łącząc go ze swoim charakterystycznym stylem. Niemiec ukazał wampira jako postać dramatyczną, pełną nieszczęścia i bólu egzystencji. Nie jest to zwykły potwór, a postać, której współczujemy. W tym miejscu należy wyróżnić kapitalną rolę Klausa Kinskiego oraz jego charakteryzacji. Ekscentryczny aktor nie należał do łatwych osób, jednak wszystkie jego role w filmach Herzoga były wybitne. Rolę ukochanej wampira powierzono wyśmienitej Isabelle Adjani, która również dobrze spełniła swoją rolę. Film posiada także ciekawy, gotycki klimat. Zdjęcia kręcono w Niemczech i Europie środkowo-wschodniej, dlatego też lepiej on oddaje ducha tej historii aniżeli obrazki z angielskich lasów w produkcjach wytwórni Hammer czy też studia Universala. Klasyka gatunku kina grozy, którą należy znać.

Wśród Nocnej Ciszy

wsrod nocnej ciszyTrochę zła pora na pisanie recenzji o takim tytule, gdyż święta Bożego Narodzenia już dawno za nami. Ba, już nawet po Wielkanocnych świętach. Jednak dawno nie widziałem tak dobrego, polskiego filmu, że nie mogłem sobie odmówić wspomnienia o nim na łamach bloga.

Wśród Nocnej Ciszy” w reżyserii Tadeusza Chmielewskiego opowiada historię śledztwa w sprawie seryjnego mordercy, którego ofiarami są młodzi chłopcy. Sprawę prowadzi komisarz Herman, który pod naciskiem swoich zwierzchników oraz opinii publicznej zobowiązał się schwytać zwyrodnialca przed zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia. Sytuacja się komplikuje w momencie, gdy Wiktor – syn komisarza pierwszy odnajduje zabójcę dzieci.

wsrod nocnej ciszy2Co zachwyciło mnie w tym filmie najbardziej? Przede wszystkim sama historia, którą wieńczy zaskakujący finał. Co prawda nie ma w niej wielu zwrotów akcji i nieustannego napięcia, jednak przykuwa naszą uwagę. Mało w polskiej kinematografii jest obrazów poruszających temat seryjnych morderców. Dlatego też z wielkim zaangażowaniem śledziłem losy głównych bohaterów. Reżyserowi, który ma na koncie takie filmy jak: „Jak rozpętałem drugą wojnę światową„, „Nie lubię poniedziałku” czy też „Wiosna panie sierżancie” w kapitalny sposób udało się oddać klimat lat 20. XX wieku. Na ekranie widzimy portowe miasto w Polsce, która od niedawna widnieje na mapie. Mimo, że panuje zimowa sceneria to oko cieszy wspaniała scenografia oraz stroje. Zobaczymy zarówno stare samochody, zabawki jak i pełen kaliber starej broni. Jednak to wszystko, to tylko otoczka.

Główną zaletą filmu Chmielewskiego są przedstawione relacje między ludzkie. Obserwujemy przyjaźń pomiędzy Wiktorem oraz Bernardem, która przybiera formę homoseksualnego zauroczenia. Widzimy także surowe traktowanie Wiktora przez swojego ojca a także lojalność Stefana wobec komisarza. Wspomniany seryjny morderca to wyłącznie tło do przedstawionych relacji i nie jest on postacią najważniejszą. W filmie nie zobaczymy scen mordów oraz rozlewającej się krwi. Zobaczymy jednak narastającą złość Wiktora do swego Ojca, która będzie miał fatalny finał.

2614_c.jpg&656&w

Tomasz Zaliwski (z lewej) idealnie odegrał rolę surowego ojca. Na początku XX wieku nie istniało pojęcie „bezstresowego wychowywania”.

Na pochwałę zasługują odtwórcy głównych ról. Największe wrażenie robi Tomasz Zaliwski, który idealnie odegrał surowego acz bardzo profesjonalnego komisarza policji. Z jednej strony wzbudza on naszą sympatię, gdyż w pełni angażuje się by złapać mordercę. Z drugiej jednak strony, sposób w jaki traktuje syna odrzuca nas od niego. Bardzo dobrze spisał się również Piotr Łysak, który wcielił się w rolę Wiktora.

Psychologiczny dramat „Wśród Nocnej Ciszy” to nieco zapomniana perełka polskiego kina, którą warto odkurzyć. Film opowiada ciekawą historię w intrygujący sposób. Wątek seryjnego mordercy i związanego z tym strachu mieszkańców przypomina film „M – Morderc„a z 1931 roku. Zwłaszcza scena publicznego linczu. Natomiast kwestie relacji pomiędzy głównymi bohaterami są przedstawione w mistrzowski sposób, tak jakbyśmy oglądali najlepsze filmy Romana Polańskiego. Jeżeli wolisz dobre dialogi i ciekawą fabułę od wartkiej akcji, to jest to film dla Ciebie. Ocena: 9/10.

Stephen King – Nocna Zmiana

Stephen-KingStephen King to postać, której nie trzeba przedstawiać fanom horroru. Autor takich książek jak „Lśnienie”, „Miasteczko Salem”, „Carrie” czy też „Misery” jest niekwestionowanym autorytetem literackim. Na podstawie jego twórczości powstało wiele świetnych filmów. Oglądaliście „Skazanych na Shawshank”? To on. „Zioloną Milę”? To też on. „Dzieci Kukurydzy”? To również na podstawie Kinga. Tak samo jak: „Sekretne Okno”, „1408”, „Smętarz dla Zwierzaków”, „To!” i wiele, wiele innych ekranizacji.

Jednak King to nie tylko powieści, komiksy i scenariusze filmowe. Pisarz jest również mistrzem krótkiej formy i twórcą kapitalnych opowiadań. Dziś postanowiłem wziąć pod pióro jego debiutancki zbiór opowiadań „Nocna Zmiana”, który ukazał się w 1978 roku.

nocna zmianaNocna Zmiana” to zbiór 20 opowiadań. Całość zaczyna się od klimatycznego „Dola Jerusalem”, którego historia osadzona w XIX wieku straszy nawiedzonym miasteczkiem i odwołaniami do czarnej magii. „Cmentarna Szychta” to wciągająca historia w której pracownicy pewnej firmy zmierzą się z ogromnym szczurem. Nie wszystkie opowiadania w omawianym zbiorze to klasyczny horror. Udowadnia to „Nocny Przypływ”, który przedstawia smutną, post-apokaliptyczną wizję świata w której grupa ocalałych dzieci walczy z samotnością i nieuchronną śmiercią. Kolejny „Jestem Bramą” opowiada historię kosmonauty, którego dłonie zaczynają żyć własnym życiem. Dość specyficzny pomysł pojawił się w opowiadaniu „Magiel”. Otóż w pewnym zakładzie ożywiona maglownica morduje pracowników. „Czarny Lód” to pierwowzór legendarnego Boogeymana a „Szara Materia” to wariacka opowieść o piwie, które zamienia w morderczą galaretę.

Najsłabszym opowiadaniem w całym zbiorze jest „Pole Walki”, w którym miniaturowa armia atakuje pewnego mężczyznę. Nie wiele lepsze są „Ciężarówki”, które obrazują ożywione pojazdy samochodowe, które buntują się wobec ludzi. Na szczęście to tylko chwilowe zachwianie formy, a dalsze historie prezentują się o wiele lepiej od wspomnianych dwóch poprzednich. „Czasami wracają” to zaskakująca opowieść o powracającym koszmarze a „Truskawkowa wiosna” to niezwykle klimatyczna opowieść o seryjnym zabójcy. Wiele emocji dostarcza również „Gzyms”, który opowiada o zemście szemranego biznesmana. „Kosiarz trawy” to kolejna wariacja, która zaskakuje wyjątkowo dziwnym sposobem na mordowanie.

corn4

Na podstawie opowiadania „Dzieci kukurydzy” powstał cała seria filmowa o tym samym tytule.

Jedną z najlepszych historii w zbiorze, jest ta przedstawiona w „Quitters, Inc.”. Richard Morrison pragnie zerwać z nałogiem palenia, udaje się w tym celu do firmy Quitters, Inc. Nie wie jednak jak brutalne metody stosuje ów korporacja w celu uzyskania zadowalających efektów. Następny w zestawieniu „Wiem, czego ci potrzeba” tak mocno wciąga, że aż prosi się o rozwinięcie opisanej historii. „Dzieci kukurydzy” to kolejny przykład literackiego kunsztu Stephena Kinga. Otóż pewne małżeństwo podróżując przez amerykańska bezdroża, trafia do opuszczonego miasteczka w którym mieszkają same dzieci. Nie wiedzą jednak jaka mroczna tajemnica kryje się w tym kukurydzianym miasteczku. Na podstawie tego opowiadania powstała cała seria filmowa o tym samym tytule. Sama też historia mocno przypomina fabułę filmu „Czy zabiłbyś dziecko?”. Mocna rzecz. Następne w kolejce „Ostatni szczebel w drabinie” oraz „Kobieta na Sali” to smutne historie, które z horrorem nie mają nic wspólnego. Co nie zmienia faktu, że to wyjątkowo dobre pozycje. „Człowiek, który kochał kwiaty” to najbardziej psychodeliczna opowieść a „Ktoś na drodze” to kontynuacja wydarzeń z „Miasteczka Salem”.

Chcesz rzucić palenie? Firma Quitters Inc. Ci pomoże!

Chcesz rzucić palenie? Firma Quitters Inc. Ci pomoże!

Nocna Zmiana” to wyjątkowo udany zbiór opowiadań. Część przedstawionych wydarzeń to typowe horrory z potworem w tle (wielkie szczury, zabójcza maglownica, wampiry, ożywione ciężarówki). Jednak największe wrażenia wywołują te historie, które budzą lęk niedopowiedzeniami i swoją tajemniczością. Przykładowo do samego końca nie jesteśmy pewni kto zabijał studentów w „Truskawkowej wiośnie„. Poza tym znalazły się tutaj historie nie związane z horrorem. Mamy strach przed chorobą i cierpieniem matki w „Kobiecie na sali” a także lęk przed samotnością w „Nocnym Przypływie”. W paru opowiadaniach King trochę przegiął, kierując się w stronę kina klasy B. Otóż nagi wariat z kosiarką do trawy, mała armia żołnierzyków, człowiek galareta czy też żywe ciężarówki to niespecjalnie budzące strach postacie.

Dużym atutem książki jest klimat. Stephen King potrafi zbudować kapitalną atmosferę poczucia zagrożenia. Ponadto mamy tutaj świetnie napisane postacie, które poza tym, że biorą udział w opowiadaniu to mają swoją własną historię. Nie ma tutaj bohaterów, są zwykli ludzie, którym towarzyszą typowe problemy jak samotność, strach, ból po stracie bliskiego, nieszczęśliwa miłość czy też problemy finansowe oraz małżeńskie.

Jeżeli lubicie historie z dreszczykiem a nie macie zbytnio czasu na dłuższe powieści to „Nocna Zmiana” jest idealnym rozwiązaniem.