8 filmów Martina Scorsese, które musisz zobaczyć

Martina Scorsese generalnie nie trzeba przedstawiać. Reżyser- Legenda. Mistrz kina gangsterskiego, genialny ilustrator dobrej historii i laureat wielu prestiżowych nagród filmowych. Twórczość tego 77-letniego reżysera można podzielić na dwa etapy: filmy z De Niro i filmy z DiCaprio. Przez ponad 50 lat działalności filmowej uzbierał  na koncie wiele wyśmienitych filmów i z pewnością każdy jest wary zobaczenia.  W wpisie tym postaram się jednak wyodrębnić 8 obrazów, które każdy powinien zobaczyć.

Taxi Driver/ Taksówkarz (1976). W sumie do tej pory się zastanawiam co jest tutaj lepsze? Czy film „Taksówkarz” jako całość, który wpisał się do kanonu kinematografii? Czy może rola Robera De Niro, który jest tutaj FE-NO-ME-NA-LNY. Travis w którego wciela się aktor to weteran wojny w Wietnamie cierpiący na bezsenność. Chcąc rozwiązać swój problem zostaje kierowcą taksówki na nocnej zmianie. Jako, że jego praca odbywa się na ulicach Nowego Jorku to jest świadkiem wielu patologii i przemocy z którą postanawia się rozprawić na własną rękę. No co tu dużo mówić? KLASYK kina, który trzeba znać obowiązkowo. Ogromny wpływ na popkulturę i odskocznia w aktorskich karierach De Niro i Jodie Foster. W mojej ocenie 10/10, także tego… ZOBACZCIE KONIECZNIE, jeżeli jeszcze jakimś cudem nie widzieliście.

Raging Bull / Wściekły Byk (1980). Kolejny filmowy dowód, że współpraca De Niro z reżyserem to najlepsze co mogło mu się przytrafić (I na odwrót też). „Wściekły Byk” to kinowa ekranizacja biografii boksera Jake’a La Motty. Młody i głodny sukcesów bokser zdobywa uznanie dzięki wygranym walkom w wyjątkowo brutalnym stylu. Jednakże sukces i popularność sprawiają, że główny bohater staje się coraz bardziej nieufny. Ponownie dużą robotę robi rola pierwszoplanowa De Niro, który na potrzeby filmu profesjonalnie ćwiczył boks i stoczył trzy walki (Z czego dwie wygrał) a także musiał przybrać na wadzę 27 kg. Czarno-biały film reżysera to studium ludzkiego umysłu, jego słabości i słabych stron. To poza tym dająca do myślenia i dobrze oglądająca się ilustracja drogi jaką przeszedł La Motta. Jeżeli lubicie filmy o boksie a seria o Rockym wydaje się wam zbyt ckliwa i bajkowa to zdecydowanie polecam ten tytuł.

Goodfellas / Chłopcy z ferajny (1990). O tym filmie można by pisać prace doktoranckie i naukowe. Z jednej strony „Goodfellas” to świetne podsumowanie kina gangsterskiego, które pełnymi garściami czerpie z takich filmów jak „Człowiek z Blizną„, „Ojciec Chrzestny” czy też „Nietykalni„. Z drugiej natomiast strony film ten wiele dodaje do gatunku kina gangsterskiego i staje się jego jednym z najlepszych reprezentantów wpływając na późniejsze powstanie takich filmów jak „Wściekłe Psy” czy „Donnie Brasco„. Film opowiada historię trójki przyjaciół: Jimmy’ego (Ponownie De Niro), Henry’ego (Ray Liotta) oraz Tommy’ego (Genialna rola Joe Pesciego) i ich niezbyt legalnego sposobu na życie. Pierwszoosobowa narracja i krótki montaż sprawia, że angażujemy się w historię od pierwszej sceny w filmie. By dowiedzieć się jak genialne jest to skupisko scen i dialogów a także popisów aktorskich, należy zobaczyć niezapomnianą sekwencje z Pescim pytającym się: „Co to znaczy, że jestem zabawny?„. Jeżeli nie przepadacie za kinem gangsterskim to po seansie tego film zmienicie zdanie.

Cape Fear / Przylądek Strachu (1991). Legendarny thriller z De Niro, Nickiem Nolte i Jessicą Lange w rolach głównych to remake filmu o tym samym tytule z 1962 roku. Z więzienia wychodzi Max Cady (W tej roli De Niro), który został skazany na 14 lat więzienia za gwałt. Jego zamiarem jest zemsta na adwokacie, który nie zdołał go obronić przed wyrokiem skazującym. Adwokat Sam Bowden wraz z rodziną będzie musiał stoczyć nierówną walkę z psychopatycznym zwyrodnialcem. To prawdopodobnie jeden z najlepszych remake’ów w dziejach kina (Muszę zrobić kiedyś osobną listę na ten temat). Scorsese wytworzył tutaj bardzo gęsty klimat osaczenia i poczucia niebezpieczeństwa i bezradności. Do końca seansu nie możemy się czuć bezpieczni a częste zwroty akcji sprawiają, że seans pochłania nas całkowicie. Całość kończy WIELKI FINAŁ i ostateczną batalię na lini rodzina Bowdenów – Max Cady.

The Departed / Infiltracja (2006). Film Scorsese z 2006 roku to przykład idealnego kina sensacyjnego. Fabuła skupia się na bostońskiej policji walczącej z przestępczością zorganizowaną. Jesteśmy świadkami rywalizacji pomiędzy dwóją policjantów: Billy’ego Costigana (W tej Roli Leonardo DiCaprio), który rozpracowuje mafię od środka i Colina Sullivana (Matt „Kamienna Twarz” Damon), który jest wtyką mafii w służbach mundurowych. Scorsese udaje się w tym filmie wszystko. Jest brawurowa akcja, napięcie, rozbudowane postacie, dobry scenariusz i genialne kreacje aktorskie. Tym razem swój popis daje Jack Nicholson w roli bossa mafii Franka Costello, dla którego była  to jedna z ostatnich kreacji aktorskich. Generalnie nie jestem fanem kina sensacyjnego, ale ten film stawiam równie wysoko w swoim osobistym rankingu co takie klasyki jak „Dirty Harry” czy też „Gorączka„.

The Shutter Island / Wyspa Tajemnic (2010). Szczerze? Aż dziwi mnie, że nad tytułem tego filmu nie widnieje nazwisko Davida Finchera albo Christophera Nolana. Ten obraz jest totalnie w klimacie tych kolesi. Stary wyga Scorsese udowodnił tutaj jednak, że niczym nie odstępuje od swoich dużo młodszych kolegów po fachu. Mamy rok 1954, na jednej z wysp Zatoki Bostońskiej znajduje się zakład psychiatryczny z którego ucieka jedna z pacjentek. Sprawę ucieczki rozwiązuje dwójka szeryfów federalnych Teddy Daniels (Leonardo DiCaprio) oraz Chuck Aule (Mark Ruffalo). Sprawy się komplikują gdy panujący huragan odcina wyspę od reszty Świata. Okazuje się również, że nie wszystko wydaje się tak oczywiste jakie w rzeczywistości jest. Przyznam się, że lubię tego typu pokręcone filmy, które dają pole do interpretacji. Czy główny bohater zwariował? A może cała reszta oszalała? Było sporo tego typu filmów, ale to „Wyspa Tajemnic” jest najlepszym przykładem tego typu kina. Wytężcie mózgi i zobaczcie ten angażujący thiller z domieszką dramatu.

The Wolf of Wall Street / Wilk z Wolf Street (2013). Z „Wilkiem…” mam nie mały problem. W 2013 roku kiedy film wyszedł do kin wielu recenzentów i fanów bezwarunkowo pokochało ten obraz. Ja również dałem się porwać pozytywnemu hajpowi na nowy hit od Scorsesego, jednak z perspektywy czasu uważam, że ocena tego dzieła jest nieco przesadzona. Co nie zmienia faktu, że to dobry film i było o nim głośno nawet kilka lat po premierze, gdy pierwszy raz puszczano go w TV. „Wilk z Wall Street” to historia nowojorskiego brokera Jordana Belforta, którego rozwiązły tryb życia wzbudza podejrzenia u agentów FBI. Być może Scorsese przesadził z niektórymi scenami, ale to wciąż ciekawa historia. Jednak sporo racji ma Pan Dębski, mówiący, że przez trzy godziny nie zmienia się tu za wiele. To najsłabsza pozycja na mojej liście, nie mniej warta zobaczenia.

The Irishman / Irlandczyk (2019). Zeszłoroczny hit Scorsesego od Netflixa to ponad trzy godzinna epopeja i powrót do starych, dobrych czasów. Scorsese ponownie postawił na długie, gangsterskie kino stawiając na historię Franka Sheerana (W tej roli De Niro), który pracuje dla mafijnego bossa Russella Bufalino (Joe Pesci) oraz szefa związków zawodowych Jimmyego Hoffy (Al Pacino). Film na swój sposób jest innowacyjny, gdyż komputerowo odmłodzeni zostają wszyscy trzej główni bohaterowie. W związku z tym należy sobie zadać za chwilę pytanie – Czy będą pojawiać się jeszcze wielcy aktorzy w filmach? Czy czeka nas oglądanie tych samych historii z tymi samymi odmłodzonymi twarzami? Pytanie to jest tym bardziej ciekawe zwłaszcza, że ostatnie filmy pokazują, że normą staje się zastępowanie zmarłych aktorów (Patrz ostatnie „Gwiezdne Wojny„). Film ten wydaje mi się pewnego rodzaju postawioną kropką i zamknięciem pewnego rozdziału. To prawdopodobnie ostatni wielki film dla wspomnianej trójki aktorskiej. Scorsese co prawda udowadnia, że wciąż można zrobić wielki film w tym temacie, który nie nudzi (Mi te trzy i pół godzinny szybko minęły!), jednak ciężko mi uwierzyć by powstał jeszcze jeden tego typu film, który nie byłby klapą. „Irlandczyk” to po prostu dobrze opowiedziana historia i dobrze przedstawieni bohaterowie. Zobaczcie koniecznie.

10 najgorzej przetłumaczonych tytułów filmowych

wtf-faceOglądałem sobie ostatnio komedie romantyczną z młodym Heathem Ledgerem zatytułowaną „10 Things I Hate About You„. Fajny, lekki, przyjemny seans. Polecam. Jednak jedna rzecz mi nie dawała spokoju. Dlaczego polski tytuł tego filmu to „Zakochana złośnica„?!? Co ma piernik do wiatraka? Na podstawie tego kreatywnego tytułu postanowiłem zrobić listę 10 najgorzej przetłumaczonych tytułów filmowych. Zapraszam do lektury.

10 Things I Hate About You / Zakochana Złośnica (1999). Na początek tytuł o którym wspomniałem kilka linijek wyżej. Zupełnie nie rozumiem dlaczego polski tytuł tego filmu nie mógł brzmieć dosłownie „10 rzeczy, których w Tobie nienawidzę”. Czy polscy dystrybutorzy mają polskiego widza za idiotę, że trzeba mu w tytule wyjaśniać o czym będzie film? Pozostawiam to bez komentarza.

Cloverfield / Projekt: Monster (2008). Jak można przetłumaczyć angielską nazwę na inną angielską nazwę? To jedna z zagadek ludzkości, która za pewne nigdy nie zostanie wyjaśniona.

urlHangover part II / Kac Vegas w Bangkoku (2011). W tym miejscu mamy do czynienia z kontynuacją tłumaczenia pierwszej części. „Hangover” tłumaczone jako „Kac Vegas” można uznać za fajną grę słowami, bo w końcu łączy tytułowy kac z miejscem akcji, czyli miastem Las Vegas. Problem pojawia się w sequelu obrazu, gdyż „Kac Vegas w Bangkoku” brzmi mocno niedorzecznie.

Die Hard II / Szklana Pułapka 2 (1990). Klasyka źle przetłumaczonego tytułu, która ciągnie się od pierwszej części. O ile wtedy można było tytuł tłumaczyć nawiązaniem do miejsca akcji, to następne część serii z Johnem McClanem stanowią niewytłumaczalne kuriozum.

12 Years A Slave / Zniewolony. 12 Years A Slave (2013). Mamy tutaj do czynienia z ciekawą kombinacją. W tytule pojawia się słowo Zniewolony, co jest zrozumiałe bo film opowiada o zniewolonym, czarnoskórym mężczyźnie. Jednak po kropce pojawia się oryginalny tytuł – i tego już nie ogarniam.

Dallas Buyers Club / Witaj w Klubie (2013). Przyznam szczerze, że tytuł filmu Jeana-Marca Vallée nie jest łatwą kwestią do przetłumaczenia. Bo Klub kupców/nabywców z Dallas nie brzmi za ciekawie. Jednak wybranie „Witaj w Klubie” to jak mówienie, że parówka to mięso.

Chris-Rock-HUH-WTFInterstate 60: Episodes of the Road / Ale jazda! (2002). Film podobno dobry, nie widziałem. Jednak ten polski tytuł totalnie zniechęca by zobaczyć obraz Boba Gale’a.

Eternal Sunshine of the Spotless Mind / Zakochany bez pamięci (2004). No cóż, totalnie nie wiem dlaczego ten film tak przetłumaczyli. Swoją drogą też nie rozumiem, dlaczego ten kapitalny dramat psychologiczny ukazujący skomplikowane tajniki ludzkiej psychologii i uczuć do drugiej osoby był reklamowany jako kolejna słodka komedia romantyczna…

Prisoners / Labirynt (2013). Sprawdzałem wszystkie internetowe translatory oraz słowniki. W żadnym słowo Prisoners nie oznacza po polsku Labirynt.

Reality Bites / Orbitowanie Bez Cukru (1994). Tutaj również mamy do czynienia z dziwną kreatywnością polskich dystrybutorów…

To moje propozycje, a źle przetłumaczonych tytułów filmowych jest cała masa. Wpisujcie swoje propozycje w komentarzach. Jestem ciekaw co pominąłem przy tworzeniu tej listy. Oczywiście, oprócz „Dirty Dancing” i polskiego „Wirującego Seksu” – bo to klasyk.

10 najlepszych seriali

Serial to forma przed którą raczej się bronię. Bronię się przed wciągnięciem w wir maniakalnego oglądania kolejnych odcinków. Poniżej lista seriali, którym uległem.

american-dad-50a7a9e432004

American Dad / Amerykański Tata (2005-obecnie)

Dlaczego warto?: To jeden z tych seriali, które potrafią rozśmieszyć do bólu (autentycznie!). Tytułowy Amerykański Tata to typowy amerykański twardziel pracujący w CIA, głosujący na republikan, jeżdżący wielkim SUVem i chodzący w każdą niedziele do kościoła. Poza tym bohaterami są: nie grzesząca rozumem żona Francine  , ciotowaty syn Steve, córka hipiska, kosmita Roger oraz Niemiec Klaus zamieniony w rybę. Twórcy serialu jadą po bandzie naśmiewając się dosłownie z wszystkiego i to jest zdecydowanie największy plus tego serialu.

Minusy?: Sporo czerstwych żartów, zwłaszcza w wykonaniu łysego szefa CIA i ryby Klausa. Poza tym nie wiele ciekawego do całości wnosi Hayley.

Najlepsza scena:

Ulubiona postać: Zdecydowanie kosmita Roger! Głównie przez tą postać umieściłem Amerykańskiego Tatę w moim zestawieniu. W każdym odcinku ma inne wcielenie, różnej płci. I za każdym razem jest wybitnie komiczny. Między innymi wciela się w grubą sekretarkę, której zadaniem jest być molestowaną seksualnie przez szefa, homoseksualnego partnera Ricky’ego Martina czy też producenta muzyki Disco.

fargoFargo (2014-obecnie)

Dlaczego warto?: Tegoroczna produkcja FX to wciągająca historia, która stanowi kontynuacje wydarzeń z filmu braci Coen z 1996 roku o tym samym tytule. „Fargo” to obraz przemiany Lester Nyygarda, który z frajerowatego sprzedawcy polis ubezpieczeniowych zamienia się w zimnego, bezdusznego, cwanego człowieka sukcesu. Serial ma klimat, idealnie obrazuje zimową scenerie małej amerykańskiej miejscowości. Postacie są świetnie napisane. W żadnym serialu nie widziałem tylu ludzko, głupich postaci.

Minusy?: Wątek Stavrosa Milosa, właściciela lokalnej sieci sklepów był nieco naciągany.

Najlepsza scena:

Ulubiona postać: Lorne Malvo, czyli zabójca idealny. Mocno charyzmatyczna postać. Malvo to przebiegły drań, jednak ma w sobie to coś co sprawia, że mu kibicujemy.

married-with-childrenMarried with Children / Świat Według Bundych (1987-1997)

Dlaczego warto? Bo to najlepszy sitcom jaki powstał kiedykolwiek. Historia Bundych w pewnym sensie jest ikoną gatunku seriali komediowych. Główną postacią serialu jest sprzedawca butów Al Bundy, który nienawidzi swojego życia. Męczy go żona zakupoholiczka Peggy, syn Bad (kujon prawiczek), córka Kelly (blondynka idiotka) oraz sąsiedzi Marcy i Steve. Z biegiem odcinków Steve’a zastępuje Jefferson, który będzie stanowił pewnego rodzaju sojusznika Ala. W każdym odcinku głowa rodziny Bundych przeżywa wzloty i upadki z naciskiem na to drugie. A jakieś 70% odcinków śmiało można nazwać legendarnymi. W pamięci szczególnie zapadł mi epizod w którym Al z uporem maniaka próbował znaleźć tytuł starej piosenki, którą usłyszał w radiu.

Minusy?: Pierwszy sezon jest kinem familijnym, ostatni sezon to brak pomysłów i autoparodia.

Najlepsza scena:

Ulubiona postać: Al Bundy oczywiście. To wokół niego kręci się cały serial. Bundy to nieudacznik życiowy. Żyje czasami liceum, kiedy to jako zawodnik lokalnej drużyny zdobył 3 przyłożenia w jednym meczu. Pracuje w sklepie obuwniczym, nienawidzi grubych kobiet, śmierdzą mu stopy i jeździ starym Dodgem. Najlepszy w nim jest jednak ten jego wymowny wyraz twarzy.

bundy

simpsons_961x421The Simpsons / Simpsonowie (1989-obecnie)

Dlaczego warto? Matt Groening stworzył najzabawniejszy serial animowany w dziejach. Simpsonowie są nadawani w stacji FOX od 1989 roku! Wiem, że są seriale dłużej emitowane jednak Simpsonowie trzymają poziom od pierwszej emisji. Co więcej odcinki zaczynają się za każdym razem różniącym się od siebie intro. Ponadto w każdym sezonie wyświetlane są specjalne wydania na halloween. Na plus należy także odznaczyć bogatą ilość znanych gości (David Duchovny, Metallica, wszyscy Beatlesi, Ronaldo itd.) Największą zaletą serialu jest jednak mnogość postaci, które tworzą szerokie spectrum osobowości.

Minusy? Ciężko czegokolwiek się doczepić. Może jedynie tego, że to bardzo dużo materiału do obejrzenia dla kogoś chcącego zobaczyć ten serial.

Najlepsza scena:

Ulubiona postać: Poza Homerem oczywiście to będzie to zdecydowanie Barney Gumble. Kolega Homera, który wiecznie przesiaduje w barze u Moe i wiecznie ma w ręku kufel piwa. Ciągle beka, ciągle zalany, ciągle śmieszny!

sopranosThe Sopranos / Rodzina Soprano (1999-2007)

Dlaczego warto? Wyobraźcie sobie, że wszystkie najlepsze filmy gangsterskie takie jak „Ojciec Chrzestny„, „Chłopaki z Ferajny” czy „Gotti” zostały rozciągnięte do formatu serialu. Tym właśnie jest Rodzina Soprano. Brzmi to banalnie, ale uwierzcie, że takie nie jest. Przygody mafii Tony’ego Soprano to jak przystało na produkcję HBO rozciągnięta, wielowątkowa historia. Obok typowych gangsterskich elementów, pojawiają się problemy natury rodzinnej. Do historii przeszły tajemnicze sny Tony’ego, które zostały zainspirowane serialem „Twin Peaks„. Jeżeli nie macie czasu na cały serial, to polecam zobaczyć odcinki w których pokazane są sceny z sennych marzeń Pana Soprano w którego wcielił się fenomenalny, nieżyjący już James Gandolfini.

Minusy? kilka nieciekawych wątków, mało interesujących postaci i tocząca się w tempie ślimaka akcja z pierwszego sezonu.

Najlepsza scena: https://www.youtube.com/watch?v=f7vBbEG0zH0

Ulubiona postać: Tony Soprano. Jest to najbardziej rozbudowana postać całego serialu, wokół, którego kręci się cały ciąg wydarzeń. Tony to fan drogich cygar, kolorowych koszul, alkoholu, hazardu i pięknych kobiet. Jest człowiekiem, który bierze wszystko to co chce. Jednak pod maską twardego gangstera, kryje się człowiek, który ma problemy. Dużą rolę w serialu pełnią jego rozmowy z psychologiem dr Melfi.

true detectiveTrue Detective / Detektyw (2014-obecnie)

Dlaczego warto?Detektyw” obok „Fargo” to najlepsza serialowa produkcja zeszłego roku, jak nie kilku ostatnich lat. Co w nim jest wyjątkowego? Przede wszystkim znakomita kreacja Matthew McConaughey’a, który wcielił się w postać detektywa-filozofa. Oczywiście na nie mniejsze brawa zasługuje Woody Harrelson za rolę partnera Harta. W „Detektywie” poczujemy kapitalny klimat Luizjany lat 90 oraz doświadczymy wciągającej, mrocznej historii. Akcja toczy się szybko, dzięki czemu serial sam się ogląda. Co więcej? Sporo tu symboliki, która pozytywnie wpływa na odbiór całości.

Minusy? No trochę zakończenie rozczarowuje, poza tym serial jest bezbłędny. Zresztą zobaczcie poniższą scenę nakręconą JEDNYM ujęciem. Majstersztyk.

Najlepsza scena: https://www.youtube.com/watch?v=s_HuFuKiq8U

Ulubiona postać: No oczywiście, że Rust Cohle. Postać ta ukazana jest dwutorowo. Jako inteligenty, dociekliwy detektyw rozpracowujący sprawę morderstwa oraz jako zapuszczony barman zeznający w sprawie powiązanej z tą, nad którą miał przyjemność pracować. Cohle miał dość ciekawe spostrzeżenia filozoficzne, które nie podobały się jego partnerowi. Jest to postać dość skomplikowana, o ciekawej historii, która w gruncie rzeczy chce dobrze. Grający go Matthew McConaughey wzniósł się tutaj na wyżyny aktorskiego rzemiosła.

twin-peaks-e1391374613948Twin Peaks / Miasteczko Twin Peaks (1990-1991)

Dlaczego wato? Twin Peaks to idealne połączenie mainstreamu z kulturą alternatywną. Pokręcone pomysły Davida Lyncha łączą się tutaj z serialową formą. W serialu tym znajdziemy specyficzny, mroczny klimat, ciekawa zagadkę morderstwa Laury Palmer, którą swego czasu żyła Ameryka, świetną muzykę Badalamentiego oraz szeroki zakres dobrze napisanych postaci. Wielu ludzi nie zrozumiało geniuszu tego serialu, jednak do tej pory Twin Peaks uznawany jest za klasyk. Dlatego też wiele emocji wywołała wiadomość o powstaniu nowego sezonu Miasteczka Twin Peaks.

Minusy? Drugi sezon momentami nie wiedział w którą stronę ma podążać. Chwilami miałem wrażenie, że starano się już go dokręcić do końca i zakończyć.

Najlepsza scena: https://www.youtube.com/watch?v=ww-88rwt4ms

Ulubiona postać: Agent FBI Albert Rosenfield. Jego złośliwe, aczkolwiek celne uwagi rozbrajały na łopatki. Każde jego pojawienie się na ekranie wzbudzało u mnie uśmiech od ucha do ucha. Ogólnie cały zestaw agentów Federalnego Biura Śledczego to niezła ekipa. Specyficzny agent Cooper, niedosłyszący Gordon Cole (w tej roli David Lynch!) oraz Denise Bryson (David Duchnovny grający kobietę!) to mocna strona serialu.

the-walking-dead-sezon-5-the-walking-deadThe Walking Dead / Żywe Trupy (2010-obecnie)

Dlaczego warto? Bo The Walking Dead to kapitalna pozycja dla wszystkich fanów horrorów oraz filmów post apokaliptycznych. Jest sporo emocji, napięcia, krwi oraz efektów gore. Jednak to nie wszystko, twórcy serialu starają się pokazać wydarzenia przez pewien pryzmat filozoficzno-psychologiczny. Dlatego napotkamy tutaj sporo dylematów natury moralnej oraz rozmów typu „jak żyć?”. Największym jednak plusem serialu jest wiarygodne przedstawienie świata opanowanego przez plagę zombie. Nie ma tutaj superbohaterów, Rick oraz jego wierna kompania zmaga się z podstawowym problemem poszukiwania pożywienia, wody oraz schronienia. The Walking Dead jest obrazem poszukiwania swojego miejsca a zarazem dostarczycielem wielu emocji. To serial drogi w którym znajdziemy zarówno wartką akcję (bohaterowie walczą nie tylko z „walkersami”) jak i czas na pewne przemyślenia.

Minusy? Niestety nie da się ukryć, że każdy kolejny sezon staje się coraz bardziej nudniejszy. Odcinki nie są sobie równie, a akcja toczy się przemiennym tempem. Dla kogoś, kto lubi jazdę bez trzymanki nie jest to dobra opcja.

Najlepsza scena: W sumie to nie ma takiej jednej sceny. Było sporo mocnych obrazków i ciekawych przemówień, jednak bez faworyta.

Ulubiona postać: Daryl Dixon jest typem kolesia przy którym chciałbym być w przypadku końca świata. Koleś jest ogarnięty, zapewnia pożywienie polując, strzela z kuszy (niewyczerpalna broń), mistrz survivalu a w dodatku poczciwy z niego przyjaciel. Podejrzewam, że serial zakończy się wraz z jego śmiercią.

the wireThe Wire / Prawo Ulicy (2002-2008).

Dlaczego warto? Prawo Ulicy to trudny serial. Unika mainstremowych chwytów, przerysowanych bohaterów i ciągłej, wartkiej akcji. Ten serial to obraz życia miasta Baltimore, prawdziwego życia. W każdym z 5 sezonów pokazany z nieco odmiennej perspektywy. Ukazując prawdziwe problemy, historie, które się zdarzyły. Postacie są ciekawe, dobrze napisane. Ponadto całość została okraszona dobrą muzyką. To chyba jedyny serial, który został porównany do dokonań Dostojewskiego i Dickensa, i nie jest to porównanie na wyrost.

Minusy? No cóż, akcja czasami ciągnie się bardzo pooooowoli. Poza tym, serial momentami wydawał się przegadany. No i szczerze powiedziawszy w pierwszych sezonach mocno mnie irytowała główna postać grana przez Dominica Westa.

Najlepsza scena:

Ulubiona postać: Mam dwa typy reprezentujące dwa przeciwległe światy. Wśród reprezentantów policji będzie to Bunky Bunk. Detektyw William Moreland to postać komiczna, nie stroniąca od żartów i alkoholu. Jednak często pokazywał swój profesjonalizm do pracy oraz ludzkie podejście do problemów. Trudno go nie lubić. Jeżeli chodzi o gangsterów to Omar, czyli człowiek legenda. Boją się go inni dilerzy, uchodzi za niezniszczalnego i ma dość ciekawą filozofię. Do tej pory mam przed oczami scenę podczas, której zeznawał w kapitalny sposób w sądzie.

mulder-scullyThe X Files / Z Archwium X (1993-2002)

Dlaczego warto? Z dzieciństwa pamiętam, że serial ten budził poczucie lęku głównie z powodu mrocznego motywu muzycznego Marka Snowa. Jednak nie chodzi o sentyment. Przygody Muldera i Scully to fenomenalny serial, który do około siódmego sezon trzymał mocno poziom. Co więcej, do pewnego momentu z sezonu na sezon był coraz lepszy. Część odcinków to oddzielne historie w których pojawiały się zagadki nawiązujące do klasyki kina grozy. Spoglądając na serial znajdziemy tutaj odniesienia do takich tytułów jak „Frankenstein„, „Coś„, „Ludzie-koty„, „Golem„, „Dziwolągi” oraz wielu, wielu innych klasyków. Pozostałe epizody poruszają główny wątek serialu dotyczący teorii spiskowych. Odcinki mają świetny klimat, przez co nie raz można poczuć gęsią skórkę oraz nie jednokrotnie potrafią rozbawić hasłami agenta Foxa Muldera.

Minusy? Ostatni sezon bez Muldera i Scully to jednak, nie to. Ogólnie, gdy zabrakło Davida Duchovnego serial stracił sens.

Najlepsza scena: https://www.youtube.com/watch?v=s0jHlOQVP8Q&feature=player_detailpage#t=101

Ulubiona postać: Oczywista, oczywistość. Agent Fox Mulder. Już wtedy pewne elementy znane z „Californication” David Duchovny przekradał do postaci Muldera. Z jednej strony fanatyk teorii spiskowych, pracoholik i rozżalony stratą siostry człowiek. Z drugiej natomiast wyluzowany gość, fan sportu, entuzjasta dobrej muzyki, kobiecy amant (nie pokazał tego w pełni), który obejrzał 42 razy najgorszy film w dziejach „Plan 9 z kosmosu”.