It’s the season of change – recenzja „Pink Elephant” Arcade Fire

W jednym z utworów z najnowszej płyty kanadyjskiej grupy Arcade Fire pt. „The Year of Snake” Régine Chassagne śpiewa ” It’s the season of change / And if you you feel strange / It’s probably good„. Po takim stwierdzeniu, można by przypuszczać, że w twórczości Arcade Fire faktycznie nastała wielka zmiana, z którą ciężko się oswoić słuchaczowi. Niestety po bliższym poznaniu tego 42-minutowego materiału nie zauważyłem, żadnej wielkiej odmiany. Poza tym, że jest tutaj niemiłosiernie nudno w porównaniu do pierwszych płyty grupy.

W końcu zespół grający alternatywny rock miał mocne wejście do świata muzyki. Recenzentów oraz słuchaczy zachwycili po raz pierwszy za sprawą „Arcade Fire EP” wydaną w 2003 roku. Pełny debiut „Funeral” ukazał się w 2004 roku i jest to wciąż opus magnum Kanadyjczyków. Aczkolwiek późniejsze albumy były równie wyśmienite. Wydany w 2007 roku „Neon Biblie” a także „The Suburbs” z 2010 wciąż goszczą często w moich słuchawkach. „Reflektor” a także „Everything Now” nie były może popisem ich umiejętności, ale trzymały wciąż dobry poziom. Ostatni ich krążek „WE” ukazał się trzy lata temu. Do tej pory wydali siedem długograjów, a dlaczego najnowszych „Pink Elephant” mnie nie zachwycił? O tym poniżej.

Kanadyjczycy dość sprawnie próbują nas oszukać, że oto mamy do czynienia z WIELKĄ PŁYTĄ. Całość zaczyna się od tajemniczego „Open Your Heart or Die Trying„, które stara się wprowadzić pompatyczny nastrój. Następnie przechodzimy do singli: „Pink Elephant” oraz „Year of the Snake„. Jednak nie są to tak mocne pozycje jak chociażby „Wake Up„, „Reflektor” czy też „Ready To Start„. Nieco nadzieje rozbudza „Circle of Trust„, który ma całkiem przyjemne wstawki gitarowe oraz nawiązuje tanecznym klimatem do „Everything Now„. Podobne uczucia towarzyszyły mi przy słuchaniu „Alien Nation„. Najlepszym na płycie utworem moim zdaniem jest „Ride or Die„, który znowu każe nam wybierać pomiędzy działaniem a śmiercią. Co w zasadzie jest śmieszne, bo ja tylko chciałem poczuć dawnego ducha płyty „Funeral” a nie od razu umierać. Nie teraz. I w tym momencie w zasadzie kończy się dobry moment płyty, bo następne utwory jak i kończący całość „Stuck in my Head” pokazują, że dawnego Arcade Fire tak na prawdę już nie ma.

Być może wyczerpała się pewna formuła, bo to co kiedyś się sprawdzało, dziś zupełnie zawodzi. Duet wokalno-małżeński Win Butler – Régine Chassagne już tak nie chwyta za serce, a w zasadzie nie wywołuje żadnych emocji. Z założenia momenty na płycie, które miały być podniosłe i epickie, są po prostu nudne. A muzyczne eksperymenty tutaj nie zostały stwierdzone. Grupa żongluje w ostatnim czasie producentami, szukając dla siebie drogi a w zasadzie najlepiej grali w czasach, kiedy byli sobie sami sterem, żeglarzem i okrętem. Za mało odkrywczy by słuchali ich fani alternatywy, za nudni na pop. Szkoda. Ocena: 4/10.

Ocena: 2 na 5.

Powrót do korzeni – recenzja albumu „WE” Arcade Fire

Słuchając najnowszej płyty Arcade Fire doszedłem do jednej konkluzji – Kanadyjczycy indie-rockowcy nie są w stanie mnie już zaskoczyć. Ich poprzedni krążek „Everything Now„, który ukazał się pięć lat temu był pewnego rodzaju nowinką. Z tym, że pójście w bardziej popowe rejony było pewnego rodzaju naturalną konsekwencją. Tym samym również wydaje się powrót do korzeni ich twórczości. Butler z rodzinką nawiązuje na tegorocznym „WE” do początków swojej kariery a zgromadzone tutaj utwory to hołd zarówno dla „Neon Bible” jak i „Everything Now„.

Pierwszy, dwu-częściowy „Age of Anxiety” próbuje się bawić w taneczny indie-pop. Jednak w dalszych kompozycjach grupa powraca do dawniejszych klimatów. I tak „Prelude” przypomina mi, że moja miłość do grupy rozpoczęła się od chwytania za serducho w „My Body Is A Cage” czy też „My Heart Is An Apple”. Swoją drogą, czy tylko ja słyszę jak w „End of the Empire I-III” Butler i spółką inspirują się Davidem Bowie z lat 70? To prawdopodobnie najpiękniejsza piosenka na płycie. Co więcej grupa nie traci pędu i całkiem sprawnie przechodzi w podobne tony na „End of the Empire IV (Sagittarius A)„.

The Lightning I” oraz „The Lightning II” to z kolei nieco folkowa próba nawiązania do debiutu. Co prawda Win Butler się tutaj dwoi i troi, jednak ciężko jest nagrać coś równie pięknego jak „Funeral„. Wiejska sielanka trwa dalej na utworze „Unconditional I (Lookout Kid)„, gdzie najlepiej słychać inspiracje Neilem Youngiem i Bobem Dylanem. Z lat 70 grupa szybko przeskakuje do modnych w ostatnie czasie lat 80 w „Unconditional II (Race and Religion)„, gdzie prze wokalu Regine Butler i synth-popowym podkładzie gościnnie występuje Peter Gabriel. To jeden z ciekawszych momentów na płycie i troszkę szkoda, że nie pokusili się na odważniejsze kroki by pójść w tym kierunku. Całość kończy tytułowe „WE„, które ponownie powraca w folkowe klimaty.

Podsumowując, najnowsza płyta Arcade Fire to nie tylko powrót do korzeni własnej twórczości, ale także szybko podróż w czasie po minionych epokach. Folk lat 60, pop z lat 70 oraz synth-pop lat 80 to główne kierunki jakie obrała kanadyjska super indie grupa. Rozczarowanie jest fakt, że Arcade Fire przyjeżdża do Polski dopiero przy okazji wydania szóstego albumu. A może i nie? Bo jak patrzę, że to wydarzenie organizuje Live Nation, który próbuje na koncercie odbić sobie straty spowodowane przez pandemię covid to nie mam żalu, że w portfelu zostanie mi parę setek a Arcade Fire posłucham na scenie domowej. „WE” jak każda płyta Kanadyjczyków ma swoje momenty, a do tych na pewno będę nie raz wracał. Ocena: 7/10.

Ocena: 3.5 na 5.

10 Najlepszych Piosenek Arcade Fire

Dawno nie było na blogu żadnej porządnej listy i TOPKI. Postanowiłem wziąć na warsztat kanadyjską grupę Arcade Fire. Co prawda od pewnego czasu niebezpiecznie filtrują z muzyką POP niczym Coldplay czy też U2, nie mniej dalej ich lubimy! Oto 10 najlepszych utworów od Wina Butlera, jego żony i kolegów.

Deep Blue (2010, The Suburbs). Są pewne utwory, które z niewyjaśnionych przyczyn wpisują się w moją estetykę piękna. Czym one się wyróżniają albo co je cechuje? Trudno opisać, bo za każdym razem te utwory są inne. Pozostają tylko te same odczucia. To właśnie odczuwam odsłuchując „Deep Blue„, który na pozór jest tylko którymś tam utworem na płycie „The Suburbs„.

Posłuchaj

Put Your Money On Me (2017, Everything Now). W  2017 roku Arcade Fire postanowił zabawić się w Abbę. Nie wyszło to do końca udanie, ale „Put Your Money On Me” to całkiem przyjemny utwór. Fakt, jest gorszy niż każdy track z dwóch pierwszych płyt grupy. Jednak chcąc zachować różnorodność, musiałem postawić na jakąś kartę z „Everything Now„. Padło na ten utwór.

Posłuchaj

Ready To Start (2010, The Suburbs). Ten utwór to idealny opener. Już nawet nie liczę ile moich składanek i playlist otwierał. Nie dość, że w nazwie magiczne słowo START to i sporo w nim energii dającej kopa na rozruch. Poza tym czy wy też słyszycie w tym utworze Interpol z najlepszych lat? Bo ja tak i to szczególnie w brzmieniu gitary.

Posłuchaj

Rebellion (Lies) (2004, Funeral). Generalnie ciężko było wybrać tylko trzy utwory z debiutanckiej płyty. Przecież tam jest tyle sztos utworów… Jednak „Rebellion” musiał się znaleźć z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze to idealny przykład-wzór ich sposobu na udany utwór. Prosty klawisz, rytmiczne bicie w werbel, szczypta smyczków i transowy Butler. To zawsze działa. Po drugie ten utwór jest dla mnie do tej pory jednym z hymnów indie rocka. I niech tak zostanie.

Posłuchaj

Reflektor (2013, Reflektor).Reflektor” to moim zdaniem najgorsza płyta Arcade Fire. Dlaczego? Najmniej do niej wracam. Jest jednak jeden utwór do którego wracam dość często. To tytułowy „Reflektor„. Na tym etapie grupa już nie ukrywa swojej słabości do komercyjnego grania przy jednoczesnym szacunku dla klasyki. Butler bawi się tutaj w jakieś prog rockowe odloty niczym Muse – serwując nam 7 i pół minuty zabawy z syntezatorami i gitarami. Tania sztuczka, ale skuteczna.

Posłuchaj

Neighborhood #3 (Power Out) (2004, Funeral). W zasadzie każda z „dzielnicowych piosenek” mogłaby się tutaj znaleźć. Ba, nawet jakbym wrzucił tutaj cały „Funeral” to chyba nikt by się nie obraził? W „Power Out” mamy wszystko. Emocje, Energię, rozpaczliwe jęki Butlera, genialną linię basową, charakterystyczne smyczki i prostą perkusję. Szczerze powiedziawszy to obecnie wolę inne utwory, troszkę spokojniejsze. Jednak od tego zaczęła się moja przygoda z Arcade Fire. I tak już pozostało.

Posłuchaj

No Cars Go (2003, Arcade Fire EP). W sumie dziwna sprawa z tym utworem. Pierwszy raz ukazał się na debiutanckiej EP-ce, jednak nigdy nie wylądował na debiutanckim albumie a dopiero na „Neon Bible„. Wielu wtedy śmieszkowało, że to najlepszy utwór na drugiej płycie Butlera. Co być może było i prawdą, jednak na tej płycie znalazło się wiele innych wyśmienitych utworów. Takich chociażby jak…

Posłuchaj

My Body Is A Cage (2007, Neon Bible). W mojej ocenie „Neon Bible” to mocno niedoceniona płyta. Być może to kwestia tego, że przyszło jej się mierzyć z „Funeral„, czyli muzycznym goliatem. Nie mniej to porządny materiał, czego przykładem jest ten epicki utwór kończący tą płytę. Niezmiennie od trzynastu lat wciąż mam ciary przy słuchaniu tego organowego majstersztyku.

Posłuchaj

My Heart Is An Apple (2003, Arcade Fire EP). Już na debiutanckiej EP-ce Arcade Fire udowodnili, że potrafią grać pięknie i wzruszająco. Win Butler swoim głosem łapie za serducho, które podczas słuchania tych niezwykłych, onirycznych  4 minut i 25 sekund zamienia się w jabłko. Niezwykła zwłaszcza jest końcówka. Szkoda, że już niegrają takich utworów…

Posłuchaj

Wake Up (2004, Funeral). To niezwykłe jak ten utwór dojrzewa ze mną. Od licealnych fascynacji po czas, kiedy jestem ponad 30 letnim dziadem i dalej czuję potrzebę słuchania tego utworu. Teraz zaczynam rozumieć o co chodziło Butlerowi, kiedy radził dzieciom nie dorastać i śpiewał „ But now that I’m older / My heart’s colder„.

Posłuchaj