Playlista do biegania

running-picParę lat temu stworzyłem na łamach bloga listę 10 piosenek, idealnie motywujących do biegania i ćwiczeń. I był to strzał w dziesiątkę, jeżeli chodzi o klikanie. Jednakże z perspektywy czasu, nie mam pewności, czy ów lista to rzeczywiście dobre piosenki do biegania. Aktualizuje sprawę, i liczę na to, że i w tym przypadku kliknięcia będą się zgadzać.

Bill Conti – Gonna Fly Now. Playlistę rozpoczynam z dużego kopyta. Z własnego doświadczenia wiem, że najgorzej jest się zmobilizować i zacząć. A moim zdaniem, nie ma nic bardziej mobilizującego do biegania (czy tam ćwiczeń) jak soundtrack Billa Contiego do filmy „Rocky„. Zawsze, po każdym seansie tego filmu nabieram ogromną chęć do fizycznego wysiłku. Myślę, że na każdego to działa.

Posłuchaj

Fatboy Slim – The Rockerfeller Skank. W sumie to nie wiem, czy ten utwór lepiej pasuje do biegania, czy też jazdy samochodem. Jednak był w soundtracku do Fify ’99, a piłka nożna to głównie bieganie, prawda?

Posłuchaj

Arctic Monkeys – Brianstorm. Oj przy tym kawałku można zasuwać. Szybkie tempo nadawane przez perkusje nie pozwoli nam zwolnić. Swoją drogą, pamiętam, że do tego kawałka też nieźle się skakało w Dance Revolution.

Posłuchaj

Yeasayer – Madder Red. Amerykanie z Yeasayer również potrafią podyktować odpowiednie tempo. Sprawdzone przez stronę jog.fm

Posłuchaj

The Prodigy – Smack My Bitch Up. W sumie to klasyk jeżeli chodzi o jogging na wysokich obrotach.

Posłuchaj

Queen – Don’t Stop Me Now. Tak jak w tytule, przy tym klasycznym utworze Brytyjczyków, nikt was nie zatrzyma.

Posłuchaj

Arcade Fire – Ready To Start. Pomimo tego, że Kanadyjczycy z Arcade Fire nie grają już tak fajnie jak kiedyś, to mają w swoim repertuarze energiczne kawałki, które spokojnie mogą nam posłużyć jako muzyczne tło do biegania.

Posłuchaj

CHVRCHES – Lungs. Szczypta elektronicznego indie-popu w sam raz na bieganie przy zachodzącym słońcu.

Posłuchaj

The Black Keys – Fever. Chłopaki z Black Keys robią przyjemną i energiczną muzykę. Myślę, że „Fever” rozrusza niejednego leniuszka.

Posłuchaj

Muse – Assassin. Na koniec proponuje trochę metalowych zapędów od Muse. Ciężkie gitary i naparzająca perkusja nie powinny wam pozwolić na chwilę wytchnienia. Jeżeli nie jesteście fanami Brytyjczyków – wyobraźcie sobie, że uciekacie przed hordą nastoletnich fanek Bellamy’ego. Równie dobrze podziała na mobilizację podczas biegu.

Posłuchaj

A jakie Wy polecacie kawałki do biegania? Czekam na Wasze komentarze!

15 najbardziej charakterystycznych ścieżek dźwiękowych do filmów.

Każdy pasjonat filmów dobrze wie, że sukces każdego obrazu filmowego nie zależy wyłącznie od scenariusza, zdjęć, gry aktorskiej czy też tematyki filmu. Dużą uwagę zwraca się również na muzykę filmową. Dlatego postanowiłem ułożyć sobie w głowie najlepsze i najbardziej charakterystyczne ścieżki dźwiękowe do filmów jakie widziałem. Efekt tych przemyśleń przelewam na klawiaturę i przedstawiam listę 15 takich soundtracków, które mają w sobie to coś. Zapraszam do lektury i zachęcam do wpisywania w komentarzach swoich typów.

15. James Bond. Chyba każdy chociaż raz w życiu widział jakąkolwiek cześć przygód tajnego Agenta Jamesa Bonda. Czy to z Sean’em Connery’m, Rogerem Moore’m czy Pierce Brosnanem. Motyw z tego filmu stworzony przez Monty’ego Normana jest jednym z najbardziej znanych i najczęściej pojawiających się na naszych ekranach.

14. Pogromcy Duchów. Oh, film mojego dzieciństwa. Nadal mam do niego sentyment, kiedyś straszył. Teraz świetnie bawi. Co do motywu głównego to oczywiście lata ’80 rulez.

13. Blues Brothers. Świetna komedia muzyczna w której pojawiło się wiele gwiazd muzyki z Arethą Franklin i Ray’em Charles’em na cz czele. I jak na komedie muzyczną przystało soundtrack także był na dobrym poziomie.

12. Mission: Impossible. Motyw z tego filmu nie raz można było usłyszeć na naszym mikołowskim rynku, wtedy każdy czuł się jak Tom Cruise. Wy też się tak poczujcie.

11. Gwiezdne Wojny. Trudno by się nie znalazł na tej liście jeden z najbardziej rozpoznawalnych motywów w dziejach kina. Osobiście nigdy nie byłem ogromnym fanem tej sagi filmowej, ale doceniam muzykę.

10. Requiem Dla Snu. Sam film mnie aż tak mocno nie powalił. Kiedyś chciałem go zrecenzować, ale jakoś mi się potem odechciało. Pamiętam do tej pory, że to co miałem do zarzucenia to fakt, że ten motyw pojawia się w filmie po prostu za dużo razy. Mimo, że jest genialny to za trzecim i kolejnym razem już po prostu nuży. Osobiście cenię ten utwór stworzony przez Clinta Mansella jednak ma on po prostu problem radiowego hitu, który jest grany do obrzydzenia.

9. Lśnienie. Jeden z najlepszych horrorów w dziejach, stworzony na podstawie powieści Stephana Kinga. Lecz czym byłby sukces tego filmu bez genialnego soundtracku Krzysztofa Pendereckiego?

8. Dobry, Zły, Brzydki. Nie mogłoby na liście zabraknąć przedstawiciela spaghetti westernu i genialnego Ennio Morricone. Genialność tego motywu tkwi w prostocie i lekkości. Też czujecie się jak pędzący kowboj na swoim mustangu podczas słuchania tego utworu? Bo ja taaaaaak.

7. Halloween. To co zawsze było na korzyść tego filmu w konfrontacji z innymi slasherami takimi jak Piątek Trzynastego czy Koszmar z Ulicy Wiązów to motyw stworzony przez reżysera filmu Johna Carpentera. Ten niepokojący klawisz, atmosfera zagrożenia. Muzyka chyba bardziej przerażała od samego Michela Myersa z wielkim nożem w ręce.

6. Shrek. Dla mnie ten film jest już w pewnym sensie legendarny, to od niego rozpoczęła się moda na tego typu komputerowo tworzone produkcje wypuszczane przez Pixar. Sam Shrek miał w sobie wszystko by móc stwierdzić, że to film genialny. Soundtrack idealnie wkomponował się w film i dodawał uroku. Brawo.

5. Pulp Fiction. Rewelacyjny film, rewelacyjny soundtrack co tu dużo mówić. Posłuchajcie.

4. 28 Dni później. Gdy tylko obejrzałem ten film i usłyszałem ten motyw stworzony przez Johna Murphy’ego od razu się w nim zakochałem. Genialny utwór oparty na świetnej gitarze i perkusji, która dodaje pewnej tajemniczości. Track rozpoczyna się delikatnie by w pewnym momencie nabrać tempa i wybuchnąć jak wulkan na Islandii. Idealnie wkomponował się w sceny ucieczek przed zombie. Zobaczcie film, posłuchajcie soundtracku.

3. Ojciec Chrzestny. Moim zdaniem jeden z najlepszych filmów w dziejach wszechświata, jeżeli nie najlepszy. Duży wpływ na to miała także muzyka stworzona przez Nino Rota, Carmine Coppola oraz Carlo Savina. Gdy słyszę tą trąbkę na początku zawsze dostaje ciarek na plecach. Pamiętajcie, „nasi prawdziwi wrogowie jeszcze się nie ujawnili”.

2. Pewnego Razu na Dzikim Zachodzie. Po raz drugi w moim zestawieniu pojawia się Ennio Morricone i jego świetne „Man With Harmonica”. Ta harmonijka jest tak psychodeliczna, taka transowa i taka zniewalająca. Wszystko w tym utworze jest wyśmienite, bez tej melodii film ten nie odniósłby zapewne takie sukcesu. Gdybym miał harmonikę, chciałbym tak grać.

1. Rocky. Pierwsza część Rocky’ego to klasyka kina. Świetny scenariusz, świetna gra Sylwestra Stallone, świetny klimat i muzyka, która powstała dzięki Billy’emu Conti. Gdy tak patrzyłem na Rocky’ego jak biegnie, podskakuje, wbiega na schody itd i przygrywa mu do tego „Gonna Fly Now” to myślałem, że wszystko jest możliwe. Ale to także świetne „Going The Distance” czy też klasyczne „Eye of Tiger” z trzeciej części. Chyba czas znowu obejrzeć wszystkie części.

Rocky

Rocky to jeden z najsłynniejszych filmów w dziejach kina opowiadający historię boksera. Doczekał się wielu kontynuacji oraz wielu nagród.

Dzięki temu filmowi mógł zaistnieć Sylvester Stallone, który zagrał główną rolę – Rocky’ego Balboa oraz napisał scenariusz. Film wyreżyserował John G. Avildsen a za muzykę odpowiedzialny był Bill Conti. Muzyka to właśnie jeden z atutów filmu, dużo dźwięków odpowiadającym latom ’70 bo film powstał właśnie w 1976 roku. Melodie Gonna Fly On oraz Going the Distance są w stanie zanucić wszyscy, którzy znają ten film.

Film opowiada historię podrzędnego boksera Rocky’ego Balboa, który walczy za małe pieniądze a w wolnych chwilach egzekwuje długi dla jednego z filadelfijskich mafiozów. Gdy w wieku 30 lat nikt w niego już nie wierzy, nawet jego trener Mickey, nadarza się ogromna szansa na zdobycie tytułu mistrza świata w wadze ciężkiej z Apollo Creedem, który nie mógł znaleźć odpowiedniego rywala i postanowił dać szansę „Włoskiemu ogierowi”. Rocky przy okazji poznaje w sklepie zoologicznym Adrian i zaczyna trenować.

Wyjątkowy film a momentami nawet wzruszający pokazuje szarą rzeczywistość brudnych okolic Filadelfii. Rocky osiągnął ogromny sukces. Przy niskich nakładach finansowych zarobił ponad 200 milinów dolarów. Zdobył 3 Oscary za scenariusz, reżyserie oraz w kategorii: „najlepszy film”. Moim zdaniem ta część Rocky’ego jest najlepsza, bo przecież film doczekał się jeszcze 5 kolejnych części. Ocena: 10/10