Przegląd filmowy #1

Kolejna zmiana cyklu filmowego wynika z faktu, że nie wiem jak się za nie zabrać. Wcześniejsze miesięczne propozycje nie wypaliły ze względu na moją niekonsekwencję. Mam nadzieję, że ten pomysł zostanie na dłużej. Generalnie będę pisał o filmach ostatnio przeze mnie obejrzanych, z różnego okresu i różnych gatunkowo i co najważniejsze nie zawsze godnych polecenia (okazja do negatywnej recenzji). Na początek trzy filmy grozy: The Purge, Byzantium oraz nowa wersja Evil Dead.

The-PurgeThe Purge / Noc Oczyszczenia (2013). Co byście powiedzieli na to by raz w roku można przez całą noc robić co się żywnie chce bez żadnych przykrych konsekwencji? Podpalilibyście sąsiadowi auto? Zabili szefa z pracy wraz z jego całą rodziną? Brzmi to groźnie. „Noc oczyszczenia” przedstawia nam taką sytuację. Niedaleka przyszłość, Świat żyje w idealnym ładzie. Bezrobocie wynosi 0%, wszyscy żyją w dostatku i dobrobycie. W czym tkwi tajemnica tego sukcesu dotąd nie osiągalnego dla żadnego państwa? Raz w roku odbywa się 12 godzinna noc oczyszczenia. Policja, straż pożarna oraz pogotowie w tym czasie nie działają, natomiast każdy obywatel ma prawo popełnić legalne zabójstwo za które nie zostanie ukarany. Jedynym ograniczeniem jest wybór broni. W ten sposób sami obywatele decydują się kogo pozbyć, a ich najczęstszym celem padają bezdomni, narkomanii, pijacy oraz nielegalni imigranci.

Fabuła filmu skupia się na jednej rodzinie Sandinów mieszkającej na typowym amerykańskim przedmieściu. Głowa rodziny James dorobił się na sprzedaży urządzeń ochronnych dla domostw popiera politykę oczyszczenia jednak sam z rodziną postanawia spędzić bezpiecznie noc w domu. Niestety noc nie będzie dla nich spokojna. Syn Charlie, który nie akceptuje legalnych morderstw postanawia pomóc bezdomnemu, którego goni grupa młodych ludzi z bronią. Niestety wpuszczając go pod swój dach naraził całą rodzinę na atak psychopatycznej młodzieży z bronią. Stawiają oni warunek: Oddajcie nam tego człowieka, albo zabijemy Was wszystkich. James Sandin początkowo wie co ma zrobić, jednak z czasem traci pewność siebie. Postanawia walczyć. Po wyłamaniu ścian ochronnych dochodzi do konfrontacji. Pozostaje pytanie czy grupka młodych ludzi z bronią to ich największy wróg? Oczywiście nie odpowiem na nie, sprawdźcie sami.

Tego typu filmy przedstawiające przyszłość, która zawsze jest pełna mordu i gwałtu zawsze mnie wciągały. W tym przypadku nie było inaczej. Film Jamesa DeMonaco jest sprawnie zrealizowany, a oglądanie go nie wywołuje nudy. Sam pomysł „nocy oczyszczenia” jest ciekawy, pomijając oczywiście jego nierealność (nie chce zanudzać moimi społeczno-polityczno spostrzeżeniami). Akcja jest nieco przewidywalna jednak film nadrabia mrocznym klimatem, dobrą obsadą i ciekawym zakończeniem. Szkoda, że fabułą została zawężona do jednej rodziny bo potencjał fabularny aż się prosił by odnieść się szerzej. Jednak spełnia on swoją rolę pokazując zło tego typu rozwiązań i pojawia się w dobrym czasie, gdyż debata na temat dostępności do broni ciągle jest świeżym tematem. Ocena: 6/10.

byzantium-gemma-arterton-480x245Byzantium (2012). Wydawać by się mogło, że konwencja filmów o wampirach wyczerpała się. I nie mam w tym miejscu na myśli wyłącznie arcybeznadziejnej sagi „Zmierzch” bo w ostatnich latach mieliśmy do czynienia z wieloma obrazami rujnującymi obraz mrocznych wsysaczy krwi (Dracula 2000, Blade, Fright Night). Zeszłoroczny „Byzantium” jest dowodem, że można pokazać ciekawą historię z wampirami w tle. W końcu reżyserem tego obrazu jest Neil Jordan – twórca „Wywiadu z wampirem” jednego z najlepszych filmów o krwiopijcach.

Najnowszy film Jordana pokazuje historię dwóch wampirzyc  Eleanor i Clary. Reprezentują one dwie odmienne osobowości. Pierwsza z nich to nastolatka żyjąca wspomnieniami, druga to natomiast wyuzdana, acz opiekuńcza prostytutka. Ich śladem podąża dwójka wampirów-łowców pilnujących przestrzegania wampirycznego  kodeksu. Wpływa to tryb życia głównych bohaterek, które ciągle zmieniają miejsce zamieszkania. Wampirzyce trafiają do kolejnej miejscowości, które Eleanor wydaje się znane. Postanawiają zamieszkać w hotelu „Byzantium” w którym Clara otwiera luksusowy burdel. Z czasem okazuje się, że miejsce to jest początkiem ich historii.

Jest to film dobry i ciekawy, acz niestety nie pozbawiony błędów w logice. Sama historia jest ciekawa  i wciągająca przez co do końca seansu nie towarzyszy nam nuda. Jednak oczy razi wiele filmowych głupot. Ciężko logicznie wytłumaczyć dlaczego bohaterki, które za wszelką cenę chcą być niezauważone otwierają w centrum miasta burdel oraz za każdym razem zostawiają za sobą sporą ilość trupów. Poza tym niektóre wampirze szczegóły wydają się zbytnio nie przemyślane. Przykładowo „pazur”, który zastępuje kły, tajemnicza wyspa w której człowiek zamienia się w wampira (ugryzienie już tego nie gwarantuje) czy też brak strachu przed słońcem. Jeżeli przymknie się na to oko to można przy „Byzantium” na prawdę miło spędzić czas. Zwłaszcza, że film ten nadrabia częstymi retrospekcjami, krwawymi scenami i erotyzmem. Ocena 7/10.

evildead2013Evil Dead / Martwe Zło (2013). Jestem ogromnym fanem „Martwego Zła” Sama Raimiego. Reżyser ten w idealny sposób połączył elementy grozy, humoru i kiczu. Kultowy film z 1981 roku do tej pory jest w ścisłej czołówce listy moich ulubionych horrorów. Gdy dowiedziałem się, że powstaje remake miałem mieszane uczucia. Z jednej strony wiedziałem jak wygląda sprawa współcześnie, taśmowo produkowanych remake’ów z drugiej strony  liczyłem na wyjątek od reguły. Przeliczyłem się.

Fabuła nie wprowadza zbyt wielu nowości. Tak jak w oryginale mamy do czynienia z grupką młodych ludzi wyjeżdżających do domku umieszczonym w środku lasu by spędzić miło czas. Po odnalezieniu dziwnej księgi przypadkowo wywołują tkwiące w niej zło, które zaczyna opętywać po kolei każdą z postaci. Zacznę może od pozytywów nowszej wersji Martwego Zła. Dopatrzyłem się aż dwóch. Po pierwsze są to efekt specjalne, które biją o lata świetlne te z niskobudżetowej wersji Raimiego. Po drugie skupienie się się na elemencie opętania. I to by było na tyle. Ten film to typowy amerykański remake nastawiony na zysk. Niemiłosiernie się wynudziłem podczas seansu. Postacie nie wzbudzają w nas żadnych emocji, ich dialogi załamują sztucznością a sceny, które miały straszyć śmieszą (i nie był to celowy zabieg). Po obejrzeniu czegoś takiego człowiek żałuje, że nie urodził się jakieś 40-50 lat wcześniej. To co hollywood serwuje nam obecnie to śmiech na sali. Odradzam szczerze. Ocena: 3/10.

Skuteczne strachaki, czyli 15 horrorów, które trzeba zobaczyć. Część pierwsza.

Muszę się przyznać, że jestem dużym fanem filmów grozy. Najbardziej cenię sobie klasykę gatunku, świetne lata 30, koniec lat 60, przełom lat 80 i 90, no i czasem jestem w stanie wyłowić jakąś perełkę nakręconą niedawno. Aczkolwiek obecnie panuje tendencja wracania do klasyki i kręcenia nieskończonej ilość sequeli, prequeli, remak’ów itd. Przykład? Chociażby ostatnie remake’i takich klasyków jak: Halloween, Friday 13th, Nightmare on Elm Street. Poziom tych filmów raczej jest niski bo bazuje głównie na trzech zasadach: więcej efektów specjalnych, więcej krwi i więcej cycków. Spróbuję więc przedstawić wam 15 horrorów, które moim zdaniem są klasą samą w sobie. Będzie ciężko, bo tych filmów znam dużo więcej. A więc zapraszam do lektury części pierwszej mojego zestawienia, a później do oglądania.

Alien / Ósmy pasażer Nostromo (1979). Film opowiada historię załogi statku Nostromo. Załoga, która wraca na Ziemię z zapasem rudy zostaje przebudzona, gdyż statek otrzymał nieznany sygnał z księżyc planety w układzie Zeta 2 Reticuli. Postanawiają to sprawdzić, niestety podczas eksploracji księżyca dochodzi do wypadku, jednemu z członków załogi przylepia się dziwna forma życia do twarzy. Kane z nieznanym obiektem na twarzy zostaje zabrany na statek, gdzie reszta załogi próbuje zdjąć z niego owego osobnika. Niestety nie jest to możliwe z powodu kwasu, który płynie w jego żyłach. Wkrótce jednak obca forma umiera a Kane przebudza się. Lecz to nie koniec podczas wspólnego posiłku Kane zaczyna się dziwnie czuć. Z jego klatki piersiowej wydostaje się mały obcy, który szybko zmyka do kanałów wentylacyjnych. Od tego momentu załoga będzie musiała sie zmierzyć z obcym pasażerem Nostromo.

Jeżeli ktoś jeszcze nie widział, to koniecznie musi zobaczyć ten film. Jest to klasyka horroru sciencie-fiction, sam film doczekał się wielu kontynuacji (dobrych co najważniejsze!) a postać Obcego stała się niemal kultowa. Można było ją zobaczyć w komiksach, grach komputerowych by później skojarzyć go z predatorem w filmach Alien vs. Predator. Ja sam jestem fanem całej serii, a pierwszą część uważam ze najlepszą. Mimo, że od premiery mija już ponad 30 lat to film nadal budzi mój podziw. Ridley Scott oddał idealnie klimat pustej przestrzeni kosmosu. Każdy późniejszy reżyser próbował inaczej wykorzystać Obcego jako niezniszczalnego, Ridley Scott zrobił to najlepiej wykorzystując to czego najbardziej boimy się najbardziej, czyli tajemniczości. Postać Obcego będzie gdzieś tam przemykać, po kolei likwidować kolejnych członków załogi i do samego końca nie będziemy wiedzieć, z czym mamy do czynienia. Warto również zwrócić na grę Sigourney Weaver, która dzięki serii stała się gwiazdą na skalę światową.

Co dalej? Warto zobaczyć Drugą część, którą nakręcił James Cameron. Jest to już inny film, jednak wciąż trzymający poziom. W trzeciej części nakręconej przez Davida Finchera można doszukiwać się zwróceniu się w stronę pierwszej wersji. Także polecam. Czwarta część to już gwiazdorska obsada i komputerowe efekty, w ramach ciekawostki można zobaczyć. Nie polecam natomiast serii Alien vs Predator, która jest już zupełnie czymś innym. Ośmy pasażer Nostromo oceniam na 10/10 i proponuje każdemu spragnionemu dobrych wrażeń.

An American Werewolf in London / Amerykański wilkołak w Londynie (1981). Dwójka amerykańskich studentów podróżuje po Anglii. Z faktu, że są studentami to włóczą się po pastwiskach, śpią pod gołym niebem i poruszają się od wioski do wioski. Jednak pewnej nocy ujrzeli na polanie dziwnego zwierza. Okazało się, że był to wilkołak, który zaatakował dwójkę przyjaciół. Jeden z nich ginie, David, który przeżył trafił do szpitala. Gdy wraca do zdrowia zatrzymuje się u pielęgniarki Alex, która go przygarnia. David z czasem dowie się, że w wyniku ataku wilkołaka sam zamienia się w owego stwora przy pełni księżyca.

Nie może zabraknąć w zestawieniu filmu o wilkołakach. Jednego upalnego lata zapoznawałem się z filmami o tej tematyce i Amerykański Wilkołak w Londynie wydał mi się najciekawszą pozycją. Na szczególną uwagę zasługuje przede wszystkim scena ataku wilkołaka na dwójkę studentów. Oświetlenie i nasze domysły same budują napięcie tej świetnej sceny. Nikt z nas nie chciałby wtedy być na tym trawiastym pastwisku. Mogą nas czasem odrzucać efekty specjalne, jednak klimat zamglonej Anglii, świetne zdjęcia i atmosfera całej sytuacji nadrabiają zaległości w materii efektów specjalnych. Ocena: 7/10.

Z filmów o podobnej tematyce polecam przede wszystkim pierwszy film o wilkołakach, mianowicie The Wolf Man z 1941 z Belą Lugosi, który gra cygana zamieniającego się w wilkołaka. Poza tym dobry jest film o tytule „Wolf” z 1994 roku, z Jackiem Nicholsonem. Niedawno też w kinach można było oglądać The Wolfman z Anthonym Hopkinsem. Warto również zobaczyć, film świetnie trzyma w napięciu.

Braindead / Martwica Mózgu (1992). Wszystko zaczyna się od szczuro-małpy. Trzymana w nowozelandzkim zoo gryzie matkę głównego bohatera Lionela. Matka, która trzyma pod kloszem syna szybko zamienia się w zombie i zaczyna zagrażać otoczeniu. Choroba nieopatrznie dalej się przenosi i co raz więcej ludzi zaczyna delektować się ludzkim mięsem. Jedynie Lionel i jego latynoska dziewoja mogą zatrzymać poszerzającą się epidemię.

Na wstępie muszę powiedzieć, że ten film nie jest typowym horrorem a jedynie czarną-komedią, w której krew płynie rzeką a mózgi, ciała ofiar co chwile fruwają w strzępkach. Mnóstwo świetnych gagów, połączonych z elementami horroru. Świetne sceny z księdzem „karate”, rodzinka zombie żyjąca w piwnicy głównego bohatera, postać szczuro-małpy, scena z wyprowadzeniem dziecka-zombie na spacer oraz finałowa walka w domu z matką gigantem. Wiem, brzmi to mocno absurdalnie. I taki ten film właśnie jest. Pełen absurdów, kiczu oraz krwi. Co nie sprawia, że jest żenujący tylko stanowi ciekawe rozwiązanie na nudny wieczór. Ocena: 8/10.

Dracula (1931). Film jest oparty na opowiadaniu Brama Stokera. Prawnik Ranfield wyrusza do Transylwanii by podpisać z tamtejszym hrabią Draculą umowę o kupnie ziemi. Okazuje się jednak, że hrabia nie jest człowiekiem a wampirem, który żywi się krwią oraz  potrafi zamieniać się w zwierzęta. Wkrótce Hrabia Dracula wyrusza do Londynu, gdzie spróbuje uprowadzić młodą Lucy.

Wiem o tym, że nie wszyscy lubią stare filmy. Jednak moim zdaniem mają one w sobie to coś. I mimo, że brak tu efektów specjalnych a wszystko bazuje na naszej wyobraźni to szczerze mogę polecić ten horror z lat 30. Fenomenalną kreacje stworzył tutaj Bela Lugosi.Pamiętne „I’m Dracula”.  Dla tego emigranta z Węgier, który nie potrafił mówić po angielsku jeszcze poprawnie była to życiowa rola. Lugosi nawet sobie zażyczył by pochowano go w stroju wampira. Poza tym film ma wyśmienity, mroczny klimat. I mimo, że już nie straszy to warto go zobaczyć chociażby ze względu na Belę Lugosi. Ocena: 9/10.

Co jeszcze? Powstało multum filmów o wampirach, seriali itd. Większość to chłam oczywiście. Już w latach 80 wizerunek wampirów zmierzał w stronę człowieka aniżeli potwornego krwiopijcę. Nawet David Bowie zagrał wampira. Z filmów o tej tematyce szczerze mogę polecić Niemieckiego Nosferatu, Bram Stocker Dracula z gwiazdorską obsadą oraz warto zapoznać się także z filmem o tytule Wywiad z Wampirem.

Evil Dead / Martwe Zło (1981). Grupka młodych ludzi zatrzymuje się gdzieś w lesie w małym, drewnianym, opuszczonym domku. Ash i Scott znajdują w piwnicy, dziwną starą księgę oraz taśmę z nagraniem. Okazuje się, że wcześniejszym lokatorem domku był pewien naukowiec, który badał księgę umarłych. Przyjaciele postanawiają przesłuchać taśmę, jednak podczas słuchania nagrany głos wymawia pewne zaklęcie, które budzi do życia złą siłę. Przebudzone zło zaczyna atakować narybek, który będzie musiał wytrzymać do rana by przeżyć.

Najmocniejszym punktem tego filmu z pewnością będzie praca kamery, nie dowiemy się co kryje się pod złem, który zabija i wprowadza w opętanie uczestników podróży. Będzie nas gonić po lesie, osaczy nas w domu, przybierze najróżniejsze formy. Film w tym roku obchodzi 30-lecie premiery, jednak jak już wspominałem w wstępie filmy z tego okresu stoją na wysokim poziomie, czego wybitnym przykładem jest Evil Dead. Oglądając ten film czułem się jak bohaterowie, razem z nimi czekałem na wschód słońca, który miał być wybawieniem. Na ogromne brawa zasługują dwaj panowie: Sam Raimi, który wyreżyserował ten klasyk oraz Bruce Campbell odtwórca Asha. Pierwszy z nich wytworzył świetną atmosferę, już zaczynamy się bać gdy wiatr tupocze drzwiami. Natomiast Campbell zagrał na tyle dobrze, że mimo, że ten film oglądałem parę lat temu to wciąż pamiętam jego świetna grę. Ocena: 8/10.

Co jeszcze? Film doczekał się dwóch kontynuacji. Wiele osób ceni mocno drugą część, która mimo tego, że nazwana Evil Dead 2 nie pokazuje dalszej części historii a jedynie przedstawia ją na nowo w bardziej humorystyczny sposób. Trzecia natomiast prowadzi nas do średniowiecznych czasów, gdzie znalazł się Ash. Cała trylogia Evil Dead jest warta zobaczenia.

The Exorcist / Egzorcysta (1973). Mała Regan zaczyna nagle się dziwnie zachowywać, zdesperowani rodzice poszukują pomocy u lekarzy jednak nie zdaje to skutku. Do dziewczynki przybywa Ojciec Merrin, tytułowy egzorcysta, który wraz z Ojcem Karrasem spróbują wypędzić diabła, który siedzi w młodej dziewczynce.

Film ten można powiązać z Dzieckiem Rosemary oraz Omenem. Rozpoczął on dyskusje na temat opętania oraz samych egzorcyzmów. Film ten zawierał wiele drastycznych scen, jak na tamte lata, które budziły ogromny strach. Do tej pory film wzbudza podziw i ciekawi historią, która jest opowiedziana. Na szczególne wyróżnienie zasługuje również charakteryzacja małej Regan, która zostaje opętana. Wzbudza ona pewne poczucie nie komfortu przez swoje agresywne, wulgarne zachowanie. Film nawet został uhonorowany oscarem. Ocena: 10/10.

Co dalej? Z pewnością mogę polecić Egzorcyzmy Emily Rose,  jest to nowszy film, który ma na prawdę dobry poziom.

Frankenstein (1931). Kolejny klasyk kina. Fabuła oparta na powieści Mary Shelley. Historia szalonego naukowca doktora Frankenstaina, który pragnie stworzyć życie. Wykrada on wraz ze swoim pomocnikiem ze cmentarza świeże zwłoki by z nich stworzyć ciało, jednak omyłkowo wsadzają do niego mózg przestępcy. Ożywione monstrum zaczyna wymykać się spod kontroli doktora i terroryzować pobliską wioskę.

Każdy chyba zna tą historię. Film z 1931 jest najpopularniejszą wersją. Legendarna jest już kreacja Borisa Karloffa jako monstrum. W późniejszym czasie dołączył on do Beli Lugosi’ego i wystąpili w wielu horrorach lat 30. Także dzięki niemu do monstrum przylgnęło określenie Frankenstein, które samo w sobie już brzmi groźnie. Mimo upływy wielu dekad film nadal potrafi wzbudzić nasze zainteresowanie. Już raczej nikogo nie przestraszy, jednak jest to pozycja obowiązkowa dla każdego entuzjasty kina, zwłaszcza kina grozy. Ocena: 8/10.

Co dalej można polecić? Z pewnością drugą część „Narzeczona Frankensteina”, która jest uważana za lepszą od „jedynki” a w ramach ciekawostki polecam wersję tego filmu z 1994 roku, gdzie w postać monstrum wcielił się sam Roberto De Niro.

Friday 13th / Piątek Trzynastego (1980). Grupka znajomych wybiera się na obóz nad jeziorem Crystal Lake. Jednak nie znają oni drastycznej historii tego obozu. W 1957 roku zatonął tam mały Jasone Voorhees. Rok później w tajemniczych okolicznościach ginie tam dwójka obozowiczów. To nie koniec ofiar, nie znany morderca za pomocą noża wykańcza po kolei młodych ludzi, którzy przyjechali cieszyć się wakacjami.

Z pewnością najbardziej znany slasher w dziejach. Seria doczekała się multum kontynuacji oraz wykreowała w subkulturze postać Jasona w masce hokejowej z maczetą. Dla mnie osobiście mimo znaczącego wpływu tego filmu na kino grozy, był momentami przy nudnawy. Osobiście bardziej cenię drugą oraz trzecią część sagi przygód Jasona. Przyznam, że Piątek Trzynastego jest ciekawy z tego punktu widzenia, że do końca nie wiadomo kto jest mordercą. Dla tych, którzy nie widzieli powiem tylko tyle, że mordercą nie jest Jason. Pojawia się on dopiero w drugiej części. Ocena: 7/10.

Powstało 9 kontynuacji. Można je podzielić na dwa etapy. Pierwszy, najlepszy odnosi się do pierwszych części i pokazuje nam Jasona zabijającego młokosów wokół Crystal Lake. Od około gdzieś szóstej części Jason zamienia się w zombie, kosmitę i z najróżniejszych, najgłupszych powodów wraca do życia. Z czystym sumieniem możecie zakończyć oglądanie na czwartej części. Remake z 2009 też można sobie darować.