Tauron Nowa Muzyka Katowice 2022 – Zapowiedź

W dniach 21-24 lipca 2022 w Katowicach odbędzie się kolejna edycja festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Do line-upu wydarzenia dołączyli nowi artyści, którymi są: The Cinematic Orchestra, Scream oraz Tymek/Urbański. Co więcej w Katowickiej Strefie Kultury pojawią się także: Moderat, Anna Calvi, Ralph Kaminski, Fisz Emade Tworzywo, Rad Axes, Donatto Dozzy, Trupa Trupa, Wczasy, Hoda, Zdechły Osa, Andy Scott, Szczyl, Shards, The Bug feat Flowden i wielu innych.

Miałem okazję do tej pory brać udział w czterech edycjach festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice i za każdym razem było to wspaniałe muzyczne wydarzenie. Jeżeli poszukujecie zabawy na wysokim poziomie w industrialnym klimacie to jest to festiwal dla Was.

Więcej informacji o imprezie znajdziecie tutaj: www.festiwalnowamuzyka.pl

Muzyczne zaległości z 2016

Tradycyjnie już wracam do moich muzycznych zaległości z 2016 roku. Z roku, na rok jest ich coraz więcej. Dlatego też z dziennikarskiego obowiązku słów kilka na temat przegapionych przeze mnie albumów z minionych dwunastu miesięcy.

tribeA Tribe Called Quest – We got it from Here… Thank You 4 Your Service. Legendarny już zespół hip-hopowy postanowił się po raz drugi reaktywować. I tym razem udało się im to zrobić dobrze. Album „We got it form Here… Thank You 4 Your Service” nie jest ani odgrzewanym kotletem, ani też pogonią za swoim ogonem. Nasza trójka z Queens w ciekawy sposób nawiązuje do swojej epoki, czyli początku lat 90. Dodatkowo prezentuje ciekawy fachlarz nazwisk, które pojawiają się na tym longplayu. Mamy głośne nazwiska Kanye Westa, Kendricka Lamara czy też Eltona Johna. Pojawiają się też tacy wyjadacze jak Andre 3000, Busta Rhymes oraz Jack White. Warto samemu sprawdzić i wyrobić sobie ocenę. Dla mnie rarytas. Ocena: 7/10.

animal-collectiveeAnimal Collective – Painting This. Wymęczył mnie ten album niesamowicie. Słuchałem go jakoś w pierwszym półroczu 2016 i mało pamiętam z tej płyty. Miałkie, nudne, niewyraziste kompozycje z nowej płyty zwierzęcego kolektywu zlewają się w jedną szarą papkę. Brak pomysłu na siebie? Być może. Serce podpowiada, że to tylko chwilowa tendencja spadkowa. Rozum mówi natomiast, że Panda Bear ze spółką już nie nawiążą do „Strawberry Jam” czy też „Merriweather Post Pavilion„. Ocena: 4/10.

Blood Orange – Freetown Sound. Dev Hynes skrywający się za pseudonimem Blood Orange sukcesywnie udowadnia, że alternatywne R’n’B to jego mocna strona. Już debiutancki „Coastal Grooves” pokazał, że w tej materii artysta ma wiele do powiedzenia. Większość krytyków zachwycała się już „Cupid Delux” z 2013 rok, dla mnie jednak swoje mistrzostwo pokazał na zeszłorocznym „Freetown Sound„. Barwne, oryginalne brzmienie połączył z lekkością R’n’B. Producencki majstersztyk, który w pełni zasługuje na oceny, które przyznali mu inni recenzenci. Ocena: 8/10.

Danny Brown – Atrocity Exhibition. No cóż…. płyta bez historii. Przynudza strasznie ten Danny Brown. Może jeszcze się opamięta i nagra coś dobrego, bo tej płyty nie da się słuchać. Ocena: 3/10.

frankie-cosmosFrankie Cosmos – Next Thing. Muzyka autorstwa 22-letniej Grety Kline to dawka lekkiego i niezobowiązującego indie popu. „Next Thing” słucha się przyjemnie i szybko, co jest zarówno plusem jak i minusem tej płyty, gdyż raczej nie zapisze się w  annałach muzycznych indie rocka. Gdybym miał ten album porównać do jedzenia, to krążek Frankie Cosmos byłby śledzikiem na raz. Na lekki głód jak znalazł, jednak na obiad nie polecam. Ocena: 6/10.

james-blakeJames Blake – The Colour in Anything. W sumie to aż wstyd, że ten album nie ma osobnej recenzji na blogu. Tak wyszło, niestety. James wybacz! Mam nadzieje, że zrewanżuje Ci to ocena jaką wystawię w tym wpisie i rezerwacja miejscówki na liście podsumowującej. Deal? Ok! A tak na poważnie to James Blake z płyty na płytę jest coraz to dojrzalszy, bardziej intrygujący i lepszy. Jego najnowszy krążek całkowicie tę tezę obrazuje. „The Colour in Anything” to kawał dobrej muzyki, tak po prostu. Ocena: 8/10.

Moderat – III. Mój stosunek do Moderata zmienił się w ostatnim czasie. Miałem ich za nudziarzy, jednak po wysłuchaniu „II” stwierdziłem, że są jak najbardziej OK. Niestety najnowszy album nie sprawił, że zakochałem się w tej muzyce na zabój. Ot, dobry kawałek muzyki elektronicznej, która szybko wpada w ucho i równie szybko z niego wypada. Ocena: 5/10.

Mogwai – Atomic. Jezu, niby nie tak dawno temu szykowałem się na ich występ podczas Offa 2008 (Jeszcze wtedy w Mysłowicach, wiecie o tym?). Byli dla mnie wtedy LEGENDĄ, GWIAZDĄ i największą podjarką całej imprezy. Kuzyn z Rybnika do dziś śni o pałeczce perkusisty, którą wtedy niemal złapał. OD tamtego czasu minęło prawie 9 lat i nowa płyta od Mogwai jest dla mnie już tylko ciekawostką wydawniczą. Niby sprawny post rock w ich stylu, ale bez rewelacji. Jak się wam nie chce to nie musicie sprawdzać, a jak chcecie to raczej nie stracicie czasu. Ocena: 6/10

parquet-courtsParquet Courts – Human Performances. Aż dziwne, że „Human Performances” to już szósty album Parquet Courts! Wcześniej nie słyszałem o nowojorskim bandzie, dlatego też ich tegoroczny krążek był zakrytą kartą. Energiczny indie rock, z lekką nutką brytyjskich wpływów oraz enigmatycznych tekstów sprawił, że polubiłem ten krążek. Jednak nie jest to błyskotliwe i odkrywcze granie niestety i bez tej płyty indie rock i tak by przetrwał. Ocena: 6/10.

pet-shop-boysPet Shop Boys – Super. Przy tym albumie można i potańczyć, i podumać. Więc czemu nie? Jak to śpiewał Muniek: „Jest super, jest super, więc o co ci chodzi?” – Przyłączam się do tego w pełni. Ocena: 6/10.

rebeka_dRebeka – Davos. Liczyłem na coś więcej od Rebeki. Pamiętny debiut „Hellada” zaostrzył mi smaka na „Davos„. Co prawda całkiem mi się przyjemnie spacerowało po lesie przy tych dźwiękach. Jednak nie będę tych spacerów wspominał do końca życia. Jest dobrze, ale chciałoby się więcej. Ocena: 6/10.

rihannaRihanna – Anti. Niby „Anti” to dobry album. Jednak, gdy przyjrzymy się jemu bliżej to w zasadzie nie ma czym się ekscytować. Weźmy na to najlepszy na płycie utwór – „Same Ol’ Mistakes„. Świetny, psychodeliczny, magiczny! Tak by można go opisywać… jednak to cover Tame Impala, czyli nic nowego. Sprawę może ratować singiel „Love on the Brain„, który jest absolutnym popisem wokalnym wokalistki. Generalnie całość przywołuje problem ostatniego Albumu Drake’a – czyli nudę i bezbarwność. Jest dobrze, ale bez rewelacji. Ocena: 6/10.

solangeSolange – A Seat At The Table. Nowy album Solange, jak i sama artystka jest w cieniu swojej siostry Beyonce. Niesłusznie! Wokalistka już wcześniej wykazywała spore umiejętności muzyczne a „A Seat At The Table” jest tego najlepszym przykładem. Totalnie bezpretensjonalny i wpadający w ucho pop na tej płycie, jest czymś czego szukam w tego typie muzyki. Dzięki Solange znalazłem to. Wielkie dzięki! Jay-Z nie zazdroszczę żony, zazdroszczę tak muzykalnej szwagierki! Ocena: 8/10.

Vehicle Playlist – idealne piosenki do podróży samochodem

car-travel-paweuuCo prawda sezon urlopowy już za nami, a podobną listę już kiedyś stworzyłem. Jednak nie mogłem sobie odmówić odświeżenia tematu, dlatego dzisiaj na blogu znajdziecie listę 11 piosenek, które idealnie nadają się jako tło muzyczne do podróży samochodem.

Wavves – My Head Hurts (V, 2015). Na pierwszy ogień polecam utwór z ostatniej płyty Wavves. Ten kto zagląda na bloga w miarę regularnie, to wie, że twórczość Nathana Williamsa wielbię. Dlatego też, nie powinien dziwić fakt, że w moim aucie często można usłyszeć Kalifornijską kapelę. Żwawy, mocno gitarowy i melodyjny utwór sprawia, że podróż mija nam znacznie szybciej.

Posłuchaj

Kurt Vile – Pretty Pimpin (b’lieve i’m goin down…, 2015). Spokojne dźwięki gitary amerykańskiego muzyka umilą nam każdą drogę, nawet tą zakorkowaną. W jakiś dziwny sposób Kurt Vile potrafi za pomocą swojej muzyki mnie uspokoić. Masz zły dzień posłuchaj? Zdecydowanie sięgnij po zeszłoroczny album „b’lieve i’m goin down… bądź „Wakin on a Pretty Daze„.

Posłuchaj

Duke Dumont – Ocean Drive (Blasé Boys Club Pt. 1, 2015). Zawsze mam wyrzuty sumienia, gdy na swoich listach zamieszczam BARDZO znane piosenki, które lecą w radiu co 10 minut. Jednak Nie mogłem odpuścić tego kawałka. Zwłaszcza, że w tytule ma słowo RIDE a  w teledysku grupka młodych kobietek jeździ po mieście autem. DJ puszczał ją na moim weselu, puszczam i ja w samochodzie. Wy też pewnie jej słuchacie. I dobrze!

Posłuchaj

The Beatles – Drive My Car (Rubber Soul, 1966). Jak można robić playlistę do samochodu i zapomnieć o tym nieśmiertelnym kawałku? Co prawda w 1966 roku większość z Was nie było na świecie (Luzik, mnie też) a po polskich drogach jeździła garstka aut, ale to nie o to chodzi. Rock’nRoll w wykonaniu Liverpoolczyków to świetna muzyka do wszystkiego, zwłaszcza do samochodu.

Posłuchaj

Moderat – Bad Kingdom (Moderat II, 2013). Kiedyś niemiecki band kojarzył mi się z ucieleśnieniem nudy i braku pomysłu. Na szczęście w pewnym momencie postanowili swoje Kraftwerkowe zapędy połączyć z czystym popem. Wyszło to im na dobre, a w samochodzie aż chce się tego słuchać.

Posłuchaj

car-travel-2SOHN – Artifice (Tremors, 2014). Najbardziej energiczny i taneczny utwór z „Tremors” to idealny podkład do kręcenia kółkiem. Sprawdzone osobiście. Z czystym sercem możecie wrzucić ten utwór na swoją playlistę, trust me.

Posłuchaj

Son Lux – Lost It To Trying (Lanterns, 2013). Piosenka ta została użyta niedawno w reklamie pewnego koreańskiego samochodu. Jednak nie ze względu na ten komercyjny klip postanowiłem umieścić na swojej liście ten kawałek. Jest to po prostu bardzo przyjemna piosenka z mocno wpadającym w ucho motywem przewodnim, która przypomina mi twórczość Menomeny. A takie inspiracje lubię najbardziej.

Posłuchaj

The Chromatics – Lady (Kill For Love, 2012). Większość z Was pewnie po obejrzeniu filmu „Drive” wolałaby jeździć przy dźwiękach użytego w filmie „Tick of the Clock„. Ja bardziej polecam utwór „Lady„. Skojarzenia te same, doznania znacznie większe!

Posłuchaj

Queens of The Stone Age – Go With The Flow (Song For The Deaf, 2002). Ten utwór QOTSA zamieszczam z specjalną dedykacją dla ludzi, którzy lubią zapier….

Posłuchaj

The Vines – Ride (Winning Days, 2004). Szukałem do mojej listy jakiegoś chropowatego, indie rockowego kawałka robiącego rozpierduche. Chyba dobrze trafiłem?

Posłuchaj

Schoolboy Q – John Muir (Blank Face, 2016). Nie byłbym sobą gdybym nie dorzucił rapsów. Tegoroczny Schoolboy Q ze swoim gangsta kawałkiem wpisuje się w moją wizję jazdy samochodem perfekcyjnie. Zimny łokieć i te sprawy. Poza tym ten samochody klip dopełnia całej roboty. Nic dodać, nic ująć.

Posłuchaj