XX-lecie śląskiego rapu w Spodku

17 grudnia 2016 roku w katowickim Spodku odbędzie się Śląski Rap Festiwal. Na scenie wystąpią m.i.n. artyści związani ze śląską sceną hip-hopową: Pokahontaz, Kaliber 44 czy też MIUOSH oraz goście z całej Polski. Wśród nich m.in. TEDE, O.S.T.R. oraz Ten Typ Mes. Impreza zapowiada się wyśmienicie! Myślę, że warto w tym dniu odwiedzić Katowice.

Pełen Line-up: KALIBER44, POKAHONTAZ, MIUOSH, GRUBSON, O.S.T.R., TEDE, WŁODI / PELSON, TEN TYP MES, DONGURALESKO, JAJONASZ / GANO, BAS TAJPAN, GUTEK, SZTIGAR BONKO, HST, MCF / 19 PŁD, SKORUP, BU
FREESTYLE BATTLE / MEMORIAL YMCYKA, ŚLĄSKI BEATBOX: SOT / MINIX / LINK / ARCZI

żywe instrumenty: FDG Orkiestra, Muzycy NOSPR oraz Górnicza Orkiestra Dęta

gramofony: DJ 600V, DJ FEEL-X, DJ ROKA

Więcej info pod adresem:

http://megaclub.pl/koncert/11/slaski-rap-festiwal-2016

slaski-rap-festiwal

My słowianie – rok 2013 w polskiej muzyce

Bez nazwy 1„Wódeczka lepsza niż whiskey i giny” – to hasło przyświecało mi przy pisaniu podsumowania polskiej muzyki. Jednak zdecydowanie nie mam zamiaru pisać w notce poniżej o potworku wypuszczonym przez Donatana. W zamian poniżej znajdziecie sporo ciekawej polskiej muzyki, której chętnie słuchałem w 2013 roku.

Zacznę od szeroko pojętej alternatywy, gdyż w tym momencie należy wspomnieć album „Something of an End” od Patrick The Pan. Co prawda album Piotra Madeja ukazał się oficjalnie pod koniec grudnia 2012 roku, jednak to w 2013 roku został zauważony przez większość serwisów muzycznych. Debiut Patrick The Pan w sporym stopniu nawiązuje to jednego z najlepszych polskich krążków ever, czyli „Uwaga jedzie Tramwaj” Lenny Valentino. Zarówno w kwestii brzmienia jak i tematu teksów – czyli wspomnień z dzieciństwa. Innym albumem wartym uwagi była „Hellada” od duetu Rebeka. Sporo melodyjnej elektroniki, przebojowość, elementy retro – to najważniejsze zalety krążka od Iwony Skwarek i Bartosza Szczęsnego. Podążając tropem muzyki elektronicznej warto nadmienić „Red” od Kixnare. Dj i producent muzyczny Łukasz Maszczyński podbił nasze uszy świetnym klubowym materiałem w którym prym wiódł singiel „Gucci Dough”. Sporo zachwytów padło również w kierunku tajemniczego projektu Bokka. Myślę, że materiał na „Bokka” w pełni to uzasadnia.

Co łączy Tomka Makowieckiego i Dawida Podsiadło? Obaj wybili się w talent showach i obaj byli mocno hajpowanie w zeszłym roku. Pierwszy z nich poszedł w stronę elektroniki i klimatów Kamp! nagrywając krążek „Moizm„. Jednakże bez większych rewelacji. Większe nadzieje wiązałbym z Dawidem Podsiadło, którego „Comfort and Happiness” może być początkiem czegoś większego. Dobry materiał zaprezentowała grupa Mikromusic. Na krążku „Piękny Koniec” znajdziemy sporo elementów jazzowych, folkowych jak i stricte rockowych. Poza tym po raz kolejny zachwyca zawadiacki duet UL/KR. Ich „Alment” w uzasadniony sposób zdobywa dobre miejsca w podsumowaniach całorocznych. Dzięki Czesławowi Mozillowi zabłysnął Fismoll. Jednakże jego „At Glade” w żadnym wypadku nie można nazwać innowacyjnym czy też odkrywczym. Artysta oddaje nam do odsłuchu 10 usypiających folkowo-songwriterskich utworów. Podobnie ma się sprawa z Lilly Hates Roses i ich debiutanckim LP „Something To Happen„. Ciekawe debiuty zanotowały takie grupy jak Kinki oraz krakowskie Sound Q, które można nazwać polskim NIN. Nie zwalnia tempa Tomasz Biliński. Jego solowy projekt Coldair mieli okazję docenić fani muzyki alternatywnej w Barcelonie i Teksasie. „Whose Blood” to album bogaty aranżacyjnie, melancholijny i mogący mierzyć się z dorobkiem Bon Iver.

Rok 2013 nie był zbyt udany dla muzyki gitarowej. Jednakże pojawiło się kilka albumów wartych uwagi. Do takich krążków na pewno należy zaliczyć „++” od Trupa Trupy. Jest to solidna porcja psychodelicznego rocka nawiązującego do lat 60. i 70. który niesamowicie wciąga. Poza tym mieliśmy do czynienia z kilkoma udanymi powrotami. Grupa Świetliki powrócili po 8 latach przerwy z albumem „Sromota” i należy nazwać to udanym powrotem. Szósty album grupy Świetlickiego składa się z trzech płyt i na ostatniej z nich usłyszymy Bogusława Lindę. Poza tym w końcu doczekaliśmy się nowej płyty od Edyty Bartosiewicz. „Renovatio” polskiej wokalistki jest zagłębione w latach 90, czyli szczytowym okresie dla artystki i z pewnością jest materiałem zadowalającym fanów Edyty Bartosiewicz. Duży progres zaliczyli warszawiacy z Sorry Boys nagrywając album „Vulcano„, który często można było usłyszeć w rockowych radiostacjach. Nowy materiał zaprezentowało Myslovitz z nowym wokalistą, jednakże ich „1.577″ to absolutnie już nie moje klimaty. Oczekuję jednak niecierpliwie solowej płyty Artura Rojka, która ma się pojawić w tym roku. Nowy krążek wydał także Psychocukier, jednakże nie miałem czasu go przesłuchać. Jednak po tym zespole zawsze można spodziewać się dobrej muzyki. Na propsa zasługuje również drugi album Krzyśka Zalewskiego, który w ostatnim czasie pobierał lekcje od zespołu Muchy. Wspólna trasa z poznaniakami dobrze podziała na zwycięzce drugiej edycji Idola a jego „Zelig” to fajna płyta, która dobrze się słucha. Swój trzeci longplay wypuściło Tides From Nebula. Początek nudzi, jednak pod koniec się rozkręcają. Ciekawą pozycją jest również „Matka, Syn, Bóg” od tria: Waglewski, Fisz, Emade.

Jeżeli chodzi o hip-hop w 2013 roku to należy wymienić dwie płyty. Po pierwsze „Czarna Biała Magia” Sokoła i Marysi Starosty, czyli najbardziej innowacyjny krążek zeszłego roku. Mamy tutaj beaty od zachodnich wymiataczy, kapitalny narkotyczny klimat, różnorodnośc brzmieniową i poruszone w tekstach ważne kwestie społeczne. To był zdecydowanie najczęściej przeze mnie słuchany polski album. Drugi krążek to „Za Młodzi na Heroda” grupy Rasmentalism, który stoi na wysokim poziomie produkcyjnym i nie odstaje od zachodnich rapalbumów. W zeszłym roku przesłuchałem także najnowszy krążek Ostrego i Hadesa. Ich „Haos” nazwałbym jednie krążkiem poprawnym. Natomiast Pezet „Muzyką Rozrywkową” stara się gonić zachodnie trendy.

Niestety w 2013 roku nie słyszałem dobrych polskich płyt popowych. Radio dręczyło nas „Bałkanicą”, Kari wydała nową płytę, której nie słuchałem a Iza Lach wypuściła kilka ciekawych piosenek, które mam nadzieje są zapowiedzią czegoś większego w nowym roku. Może w 2014 będzie lepiej?

Na koniec top 10 polskich płyt, bez zbędnych komentarzy.

10. Coldair – Whose Blood

9. Bokka – Bokka

8. Trupa Trupa – ++

7. Stara Rzeka – Cień chmury nad ukrytym polem

6. Kixnare – Red

5. Ul/Kr – Alment

4. Patrick The Pan – Something of an End

3. Rasmentalism – Za Młodzi Na Heroda

2. Rebeka – Hellada

1. Sokół i Marysia Starosta – Czarna Biała Magia

O.S.T.R. & Hades – Haos

haosKolaboracja starego wyjadacza i młodego wilka podbijają listy sprzedaży w Empiku.

O.S.T.R. to sprawdzona i pewna marka. Łodzianin uważany niegdyś za mistrza freestyle’u cieszy się uznaniem fanów głównie za dobre teksty. O.S.T.R. czyli Adam Ostrowski zawsze wyróżniał się od innych rodzimych MC. Nie należał do „ludzi miasta” ani też do grupy rozrywkowych hedonistów kojarzonych z Tede. Ostry swojego targetu szukał w ludziach młodych, wykształconych, dobrze wychowanych i sfrustrowanych. Hades natomiast to odkrycie ostatnich lat, młody MC z Warszawy zdążył już błysnąć dzięki longplay’owi „Nowe dobro to zło”.

Współpraca omawianej dwójki nie była taką oczywistością jakby to się wydawało. Wszystko zaczęło się od Emade, który zainicjował tą współpracę do jednego kawałka. Maszyna ruszyła i w ten sposób mamy „Haos”.

Słuchając tej płyty doszedłem do pewnej konkluzji. Tak płodny raper jak O.S.T.R. powinien chyba zrobić sobie dłuższą przerwę. Co prawda liczna dyskografia robi wrażenie mimo to od jakiegoś czasu mówi się regresie w twórczości łodzianina. „Jazzurekcja”, która stanowi opus magnum jego twórczości za rok będzie obchodziła 10-lecie, po drodze było jednak różnie. Tak wysokiego poziomu już nie osiągnął. Tym razem również nie.

Teksty, które zawsze były cechą rozpoznawczą ostrego są owszem dobre, ale nie wpadają na dłużej do głowy. Bity, które w większości zostały stworzone przez Ostrowskiego są momentami strasznie toporne. Mało tutaj smaczków, w zasadzie momentami czułem jakby płyta toczyła się na jednym podkładzie od początku do końca. Oczywiście nie tyczy się to całego materiału bo jest tu kilka dobrych momentów takich jak „Psychologia Tłumu” oraz „Sugar Haze”. Inaczej wygląda sprawa z Hadesem. Czuć w jego rapsach, że obecność O.S.T.R-ego pozytywnie na niego wpłynęła, być może mamy już godnego następcę Łodzianina?

„Haos” to dobra pozycja dla wiernych fanów Ostrego, dla pozostałych będzie to jedynie zabawa na kilka odsłuchań. Toporne bity i nijakie teksty powodują w pewnym momencie poczucie znużenia. Obawiam się, że poza sukcesem w sprzedaży płyta ta nie zostanie zapamiętana wyjątkowo pozytywnie. Ostry z pewnością ma wiele nam do przekazania, jednak powinien dobrze się zastanowić co jest w tym przekazie najważniejsze a co zbędne. Ocena: 5/10.

P.S. Plus za wstawki z Cartoon Network.

Posłuchaj