Renton – Take-Off

W dzisiejszym odcinku z serii: „Z całego Świata do Mysłowic”. Tym razem w programie tegoroczny debiutant z Polski. Warszawski zespół Renton to jedna z rodzimych gwiazd, która wystąpi na najlepszym festiwalu w tym roku w Polsce.

Dobra dość lania wody. Do rzeczy. Przesłuchałem ich płytę parę razy. Oto moje przemyślenia:

Przesłuchanie 1:

Ta płyta dostała na Porcysie i Screenagersie 6? Za co? Niby miało być podobne do The Car is on Fire. Podobieństw można także było szukać z Muchami. Do TCIOF to im daleko jak z Zgierza do Mediolanu a z Muchami łączy ich to, że hype ich nie ominął. Dla mnie ta płyta to 12 bezbarwnych kawałków z Hey Girl, które na dodatek kojarzy mi się z reklamą Ery. Fakt to było w reklamie Ery. Irytują mnie jęki wokalisty i strasznie się dłużą te kawałki. Nie będę pisał recenzji po jednym przesłuchaniu, może jeszcze zmienię zdanie. Znowu nie ma co liczyć, że pojawi sie jakiś fajny polski zespół… Ocena i tak nie będzie dobra: 2\10

ulik_ (Środa 11 czerwca 2008) Wyślij prywatną wiadomość do ulik_

nie podoba mi się płyta jako całość.ale jest kilka fajnych piosenek.

dopaminecloud (Środa 14 maja 2008) Wyślij prywatną wiadomość do dopaminecloud

Po trzecim utworze mam dość a pan wokalista nie potrafi śpiewać po angielsku.

Przesłuchanie 3:

Minęło trochę czasu od pierwszego przesłuchania. W między czasie starałem się zrozumieć dlaczego inni coś widzą w tej płycie a mi to nie bardzo wychodzi. Po paru przesłuchaniach dochodzę do wniosku, że niektóre piosenki mogą nawet być. Po oswojeniu się z tą płytą nie jest tak źle jak uważałem na początku. Jest parę piosenek, które w ogóle mnie nie ruszają i niezbyt się udały. Ogólnie na plus. Jeżeli ktoś ma cierpliwość do długich i dziwnych romansów to może pokocha tą płytę. Ocena: 6\10

wyqukal (Środa 14 maja 2008) Wyślij prywatną wiadomość do wyqukal

Płyta jest świetna 🙂 This is not the end jest wprost genialne ;]

Przesłuchanie 6:

Najbardziej obiektywna moja ocena. Te piosenki, które mi się spodobały za trzecim razem jeszcze bardziej mi się podobają a te, które jak najszybciej starłem się przeżyć bez uszkodzenia nerwów słuchu jeszcze bardziej mi się nie podobają. Ogólnie płyta mnie nie rusza już w żadną stronę. Nie chce mi się nią rzygać ani nie chce mi się nią cieszyć. Od taki popik, może być.

meyde (Niedziela 18 maja 2008) Wyślij prywatną wiadomość do meyde

przesadzacie jeden z drugim :>. Takie tam lajtowe granie, może być.

Podsumowując. Renton ciężko nazwać będzie odkryciem roku, ale znając życie nic lepszego-ciekawszego pewnie się nie pojawi na rynku, choć mocno liczę na debiut Materaca. Płyta w miarę dobra z przebłyskami zarówno bólu, cierpienia jak i radości i miłości. Jednym słowem można posłuchać, ale na większe najbijanie na laście nie ma sensu bo są ciekawsze rzeczy anglojęzyczne z gatunku alternative-pop-indie. Ocena :5/10

British Sea Power – Do You Like Rock Music?

Witam ponownie. Słuchaliście Clinica? Kupiliście bilety na Off Festival? Jeżeli tak to spox a jeżeli was nie przekonał zespół z Liverpoolu to tym razem recenzja czegoś bardziej przystępnego, ale nadal w pełni alternatywnego.

British Sea Power jest to kolejna gwiazda, którą wyczarował nam genialny Artur Rojek. To co zrobił w tym roku jest niesamowite. Sprowadzi w jedno miejsce, do Mysłowic śmietankę alternatywnej muzy. W moim odczuciu Off Festival w tym roku przebija nawet Openera w Gdyni. Z resztą przed nami jeszcze parę recenzji zespołów, które wystąpią w małej miejscowości na Śląsku.

BSP, BSP, BSP. Co by o nich napisać. Bardzo Spokojne, Popowe melodie. Dla mnie British Sea Power to angielskie wydanie Black Rebel Motorcycle Club. Co oznacza w tym przypadku angielskie? Bardziej popowe, melodyjne. Właśnie melodyjność to główna zaleta tego zespołu, ale nie melodyjność w stylu Coldplay. Im nikt nie zarzuca, że się szmacą przez dodawanie wpadających w ucho riffów. Może dlatego, że oni zawsze tak grali? Na tej płycie jest wiele takich zabiegów, by piosenka od pierwszej sekundy wpadała słuchaczowi w ucho. Różnorakie chórki, klawisze i wspomniane wcześniej melodyjne riffy powodują, że utwory od razu się nam podobają. Muzyka British Sea Power nie potrzebuje czasu by się nam spodobała jak to bywa z niektórymi zespołami. W tym momencie punkt dla Anglików.

Na Do You Like Rock Music? jest wiele indie-popowych nutek, które powinny się spodobać każdemu, nie tylko miłośnikowi gatunku. Także na urodzinach cioci lub wujka British Sea Power jak najbardziej. Całość otwiera się od patetycznego All in It. Utwór wskazuje drogę. Dalej trafimy na Waving Flags. Co powoduje, że wpada w ucho? No te chórki oczywiście, perkusja w stylu Arcade Fire z No Cars Go. Ciekawy jest utwór Down on the Ground. Z początku brzmi to w stylu syfiastych i pozerskich zespołów z Ameryki w których gitarzyści mają różowe gitary. Jednak dalej nabiera to rozmachu i nawet fajnie brzmi. Mocny punkt płyty.

Nazwa tej płyty jest trochę myląca co do zawartości. Ciężko nazwać tą muzykę typowo rockową nawet po paru mocniejszych. Można tytuł płyty interpretować na różne sposoby, na innych serwisach już to zrobili także nie będę w to wnikał. Płyta ta wyszła na początku tego roku a już się pojawiły głosy, że to najlepszy album wydany w 2008. Ja raczej poczekałbym z taką oceną do grudnia, ale na pewno przebija on wydania takich zespołów jak Kooks czy WAS o których wcześniej pisałem.

British Sea Power to powinien być kolejny powód by wybrać się na Offa i posłuchać tej fajnej płytki w wykonaniu na żywo. Moja ocena dla Do You Like Rock Music? to 7\10.

Clinic – Clinic

Witam wszystkich czytelników. Na starcie tłumaczę decyzje wyboru płyty, którą zrecenzuje dnia dzisiejszego. Nie od dziś wiadomo, że zespół Clinic wystąpi na tak zwanym Off Festival, który organizuje od 2006 roku Artur Rojek u siebie w mieście. Zostałem poproszony aby przedstawić zespoły występujące na tym, że festiwalu. Zacznę od Brytyjczyków.

„Liverpool. Muzyczne miasto. Miasto zespołu The Beatles” – cytat z programu Europa da się lubić. Nie oglądam, ale akurat przełączałem kanały i mi się trafiło to stwierdzenie. Muszę się zgodzić z tym zdaniem. Liverpool. Tak jest to miasto. Z niego pochodzi jeden z najlepszych zespołów w dziejach, ale nie zapominajmy o innych. Mianowicie o Clinic.

Z nimi było zawsze tak, że mało ludzi ich kojarzyło, znało, ale każdy słuchał. Jak to możliwe? Telewizja. Pamiętacie reklamę mentosa z owcami? To oni grają w tle. Niesamowite. Clinic jest tak zajebiście alternatywny a wszyscy słyszeli chociaż raz w życiu ich muzę, niezły paradoks. Oni lubią być mroczni, ich muza jest mroczna. Oni zawsze funkcjonowali gdzieś w tle. Wydali 2 genialne płyty, w zasadzie każda ich płyta jest przynajmniej dobra. Nie schodzili nigdy poza pewien poziom zajebistości. Nazwę mają też, taką alternatywną, że trudno znaleźć w sieci cokolwiek na ich temat bo wpisując Clinic w głupi google najpierw pokazują się informacje na temat szpitali i klinik. Ubiór także mają ciekawy. Na ustach maski operacyjne, czy jak to się zowie. Takie jakie mają lekarze w każdym bądź razie.

Clinic to zespół, który przyzwyczaił już swoich fanów do tego, że w lata parzyste wydaje swoje albumy: Internal Wrangler (2000), Walking with Tree (2002), Winchester Cetherdal (2004), Visitations (2006) oraz ostatnio album Do It (2008). Wyjątkiem jest płyta zatytułowana Clinic (Inna nazwa to Voot), która wyszła w 1999. W zasadzie to jest kompilacja składająca się z pierwszych trzech Epek zespołu. I właśnie ta kompilacje chcę zrecenzować. Dlaczego akurat ten krążek? Bo od niego wszystko się zaczęło, zespół dzięki niemu mógł zaistnieć i wydawać kolejne płyty. Poza tym od tej płyty poznałem Clinic jeszcze w czasach kiedy nie fascynowałem się muzyką indie i nie słuchałem zaciekle takich zespołów jak Muse czy Arcade Fire.

Zatem co mamy na tej, że kompilacji? Wszystko się zaczyna od utworu I.P.C. Subeditors Dictate Our Youth w którym rytmiczna perkusja wprowadza nas w klimat tej płyty. Wciągający i psychodeliczny utwór opowiada nam wiele o zespole. Tak właśnie będzie brzmieć muzyka Clinic aż do roku 2008. Będzie wciągająco, psychodelicznie, ciekawie itd. Następnie Porno. Nazwa dobra, idealnie pasuje do wokalu, który imituje odgłosy kobiety w trakcie stosunku seksualnego. Pewnie myślicie sobie: „co za przykre zboki! i ja mam ich słuchać? wolne żarty, autor tej recenzji jest takim samym zboczeńcem jak te patafiany z Liverpoolu. Walę taki interes, nigdy tu nie zajrzę” a ja powiem, że nie jet to prawdą. Utwór brzmi ciekawie i nie jest to takie chore na jakie wygląda. Pomysł interesujący. Jest wiele gorszych i obrzydzających rzeczy w telewizji. Teledyski z gołymi dupskami, solarki, żelusie itd. I to wszystko za dnia na antenie, kiedy dzieci oglądają telewizje! Wracając do płyty. Warto nie tylko ze względu na D.P. z tej nieszczęsnej reklamy, ale i dla innych utworów. Poza tym jest tutaj mega zajebisty utwór pt. Cement Mixer. Genialne. Z reszta każdy utwór na tej kompilacji to 5 gwiazdek na Windows Media Player.

Szczerze polecam tą kompilacje. Inne płyty też mają fajne, na pewno jeszcze napiszę nie jedną ich recenzje bo zespół wybitny. Tym czasem ocena: 9\10. Kurde, ale się rozpisałem…dobra kończę bo zaraz grają Czesi. Do zobaczyska kochani! Jedźcie na Off’a i słuchajcie Clinica!