Sezon festiwalowy rozpoczęty – relacja ze SnowFest 2025

Już po raz trzeci rozpoczynam sezon festiwalowy od wizyty w zimowym Szczyrku. W tamtejszym amfiteatrze Skalite miał miejsce po raz dwunasty festiwal SnowFest. Ci, którzy śledzą moje wpisy na bieżąco, dobrze wiedzą, że jest to jedna z moich ulubionych imprez muzycznych, która idealnie łączy dobrą zabawę z muzyką i sportem. Jak był w tym roku? O tym poniżej w tekście.

Dzień I

Pierwszy, piątkowy dzień SnowFest rozpocząłem od wizyty Sceny Jelenia, gdzie imprezę rozkręcał duet KVPX6 z NARO. Scena otoczona dwoma jeleniami słynie z najlepszych imprez, które trwają do 24. Ponadto gorąca atmosfera pod namiotem przyciąga każdego, kto pragnie się rozgrzać w mroźny, górski wieczór. Pierwsza wizyta w Amfiteatrze Skalite tego dnia to występ legendarnej, brytyjskiej grupy Dub Pistols. Mający na koncie 10 długograjów i wiele udziałów w soundtrackach do gier wideo zespół idealnie wpisał się w założenie festiwalu. A jest nim dobra zabawa. Przyznam szczerze, że nie zagłębiałem się w twórczość Barry’ego Aswortha i spółki, jednak na żywo jest to ogromna porcja energii, która potrafi rozruszać każdego. Brytyjczycy poruszali się w klimatach reggae, trip-hopu oraz big beatu. Ich „Boom Schalaka” towarzyszyło mi przez resztę wieczoru.

Gwiazdą wieczoru była śląska grupa hip-hopowa Paktofonika. Dla mnie jako ślązaka i mikołowianina oczywistą, oczywistością jest fakt, że Paktofonika to LEGENDA Hip-Hopu. Jednak mam ostatnio poczucie, że chyba za mało to zaakcentowałem na blogu. Być może w niedalekiej przyszłości nadrobię to wpisem o PFK. Wracając jednak do koncertu. Widać, że Rahim i Fokus to stare, sceniczne wygi, które rozumieją się bez słów. Ich koncerty są dopracowane w 100 procentach, a raperzy wiedzą jak rozruszać każdą publikę. Koncert rozpoczął się z lekkim poślizgiem, ze względu na występ lokalnej grupy wykonującej muzykę góralską. Później lekka rozgrzewka z DJ Westem, który puścił parę szlagierów jak np. „Na Szczycie” Grubsona. Po odegraniu „Na mocy paktu” pojawili się Rahim i Fokus. Początek mocny z takimi utworami jak „Ja To Ja„, „Gdyby” czy też „Priorytety„. Nieco spadł poziom w okolicach środka występu, jednak końcówka to już była jazda bez trzymanki. Zawsze dobrze brzmiące „W peunej gotowości„, „ToNieMy” z podkładem Busty Rhymes no i nieśmiertelne „Jestem Bogiem” zostało odebrane z ogromnym entuzjazmem. A na sam koniec odegrane zostało „Chwile Ulotne„, i z całą pewnością wiele osób miało tak zwane ciary. Pierwszy dzień zakończyłem pod sceną Snowtent, gdzie występował Ros Addiction w akompaniamencie Foxa. Ross Addiction to w zasadzie już stały członek składu zarówno SnowFest jak i festiwalu Carbon. Poprzednio towarzyszył im MC Conrad, który niestety zmarł w kwietniu minionego roku.

Dzień II

Sobotni dzień SnowFest rozpocząłem od koncertu Meek, Oh Why? na scenie Amfiteatru Skalite. Stojący za tym projektem Mikołaj Kubicki, występował w akompaniamencie perkusji oraz instrumentów klawiszowych. Granie na początku imprezy ma swoje wady i zalety, ja jednak uwielbiam, gdy nie ma tłumów i można poczuć większą więź na linii słuchacz – artysta. Muzycznie koncert na wysokim poziomie. Muzyk z Częstochowy pomimo młodego wieku, ma już całkiem sporą dyskografię i wiele materiału, którym może żonglować na koncertach. Widać jednak było, że nie kocha sceny tak mocno jak chociażby występujący po nim Łąki Łan. To kolejny zespół, który miałem okazję zobaczyć na żywo miliony raz, jednak dopiero teraz to nastąpiło. A jak było? Dokładnie tak jak się spodziewałem. Totalny, kolorowy rozpierdziel muzyczny. Czysta energia w 100 procentach, taniec, miłość i muzyka. Nie zabrakło przebojów takich jak „Pola ar„, „Jamin‚” czy też „Łan Pała„. Tak jak dzień wcześniej Dub Pistols, polski funkowy zespół zapewnił sporo dobrej zabawy. Gwiazdą dnia był belgijski dj Netsky. Mój rówieśnik ma na koncie wiele, dobrze przyjętych utworów a jego występ to była demoniczna potańcówka pod chmurką. W ruch poszły remiksy wielu znanych utworów jak „Can’t Stop” Red Hot Chili Peppers czy też „Satisfaction” Benny’ego Benassi’ego. Dzień, jak i cały festiwal zakończyłem na mrocznym secie Rex The Dog. Trochę szkoda, że przegapiłem Gorgon City oraz Paule Tape, ale takie są realia festiwalowe. Nie można być na wszystkim i wszędzie…

SnowFest to także zawody sportowe, które w tym roku odbyły się w ramach Pucharu Europy FIS Rail Snowboard & Freeski. Zawody przyciągnęło zawodników z całej Europy, dzięki czemu byliśmy świadkami wielu niesamowitych tricków na desce oraz nartach. W porównaniu do poprzednich edycji, zmienił się tor zjazdu, dzięki czemu zawodnicy mogli robić większą ilość ewolucji na desce oraz nartach.

Podsumowując, dwunasta edycja SnowFest ponownie okazała się udana. Mam nadzieję, że poziom zostanie utrzymany również za rok i ponownie spotkamy się w Szczyrku przy dobrej muzyce i jagerku.

SnowFest 2025 – Zapowiedź

Już za cztery tygodnie rusza kolejna, dwunasta edycja SnowFest! Najgorętszy zimowy festiwal w Polsce przyciąga od lat tłumy ludzi spragnionych dobrej muzyki i zabawy. W tym poście znajdziecie wszelkie niezbędne informacje na temat tegorocznej edycji SnowFest. Mam nadzieję, że zobaczymy się ponownie w Szczyrku!

Gdzie i kiedy?

Standardowo festiwal odbędzie się w sercu Beskidu Śląskiego – Szczyrku. Jak na imprezę zimową, lepszego miejsca nie można było wybrać. Teren skoczni Skalite ponownie będzie gościć muzyczne gwiazdy, sportowców oraz ludzi żądnych niesamowitych wrażeń. Termin? 7-8 marzec.

Kto Wystąpi?

Muzycznie SnowFest od lat bazuje na taneczności, przebojowości doprawiając tą mieszankę rytmami hip-hopowymi. Tym razem nie będzie inaczej. Główni headlinerzy to GORGON CITY oraz Netsky. Pierwsi to obecnie jeden z najbardziej popularnych duetów producenckich na scenie elektronicznej. Tworzą go Kye Gibbon i Matt Robson-Scott, którzy doskonale łączą klimaty house i garage z muzyką pop. Z kolei Netsky to jedna z największych gwiazd nurtu drum and bass na świecie. Pod pochodzącym od nazwy wirusa komputerowego pseudonimem ukrywa się belgijski producent i DJ – Boris Daenen. Poza tym w Szczyrku wystąpią: POLA & BRYSON, Dub Pistols, Rex The Dog czy też Paula Tape. Rodzimych artystów reprezentują m.in. legendarna Paktofonika, Łąki Łan, Miętha oraz Meek, Oh Why? Poza tym należy pamiętać, że SnowFest to nie tylko koncerty, ale także spektakularne zawody sportowe w jeździe na snowboardzie i nartach.

Koszt biletu?

Obecnie karnet dwudniowy kosztuje 419 zł, bilety jednodniowe to wydatek rzędu 250 zł. Warto nabyć je wcześniej, gdyż rok temu impreza się wyprzedała.

Pozostałe informacje?

Wszystko znajdziecie na stronie http://www.snowfest.pl

Paweuu Playlist Grudzień

Święta, święta i po świętach. W ramach akcji zakup alko+chipsy i wyjazd na imprę, chciałbym polecić od siebie trzy kawałki w sam raz pasujące do sylwestrowej zabawy pełnej harców i kocich ruchów. Let’s Dance!

Paktofonika – Dejot rusza czarne płyty. Zacznijmy od czegoś „czarnego”, ale w naszych biało-czeronych barwach. Ekipy z Katowic nie trzeba lepiej przedstawiać. Udało im się stworzyć, fajny, dziarski kawałek w sam raz na imprezę, gdzie wszyscy się bawią póki polegną. W tle gdzieś tam plumczący basik a Magik wypluwający z siebie teksty, które są powtarzane chyba w każdych okolicznościach gdzie towarzyszką jest butelka czegoś dobrego i mocnego. Jest ogólnie zabawa na 102, wszyscy śmieją się haha. Generalnie kawałek jest fajną wymianą zdań Raha i Magika i lajtowo tego się słucha, zwłaszcza w doborowych towarzystwie. Jeżeli sylwester w tym roku na śląsku to wpadnijcie do Mikołowa czy też Katowic i odwiedźcie żyjącą ekipę PFK. Wszystko jasne kpw? Elita jest tu.

posłuchaj

Calvin Harris – Acceptable in The 80’s. Na dobrej, porządnej imprezie nie powinno zabraknąć czegoś śmierdzącego latami 80, disco klimatem a zarazem wyprodukowanym w ostatnim czasie. Wymogi spełnia pan, który śmiało twierdzi „I created Disco”. Ok wiem, kawałek nie jest jakiś odkrywczy i nawet nie jest najlepszym w wykonaniu tego angola, jednak najlepiej pasuje na sylwestrowe hulańce. Jest kiczowaty podkładzik, jakieś śmieszne klawisze, syntezatory. Poważny głos Harrisa i jęczące chórki, ale wszystko to się łączy w taneczny kawałek, przy którym można potrząść tyłkiem i bezrefleksyjnie spędzić ostatnie minuty roku. Wiadomo, że po vódce to człowiek do wszystkiego jest w stanie zatańczyć, ten kawałek śmiało możemy puścić na każdej imprezie, nawet tej nie zakrapianej.

Posłuchaj

Ladyhawke – Paris is Burning (Cut Copy Remix). W wersji oryginalnej też jest fajna ta piosenka, czuć lata 80 i generalnie te klimaty. Jednak przeróbka Australijczyków z Cut Copy dała tej piosence ciekawszego, bardziej imprezowego wymiaru. Jest jakiś syntezator, mentolnięcię, handclaping i ten transik do gibania się we wszystkie strony (że aż fst, bsb). Tempo zwalnia by móc dychnąć, otrzeć pot z czoła by znowu dać kopa do dalszych hulańców. Zabawa trwa do rana w końcu. Zatem jeżeli nie spędzacie sylwestra na białej sali, i spędzacie go radośnie z znajomymi na jakiejś bibce to poproście by dejot jak skończy ruszać czarne płyty to zapodał jeden z tych kawałków. Impreza gwarantowana (+10 zabawy jeżeli jest chrunchips).

Posłuchaj