Paweuu Playlist Kwiecień

Ostatnie wydarzenia wpłynęły także i na działalność tego bloga. Mimo, że o pewnych rzeczach nie można zapomnieć z dnia na dzień to należy żyć dalej, zatem pojawią się nowe wpisy i to z większą częstotliwością by nadrobić ostatni czas ciszy i zadumy.Zacznę od przedstawienia trzech kwietniowych kawałków:

Kombajn do Zbierania Kur Po Wioskach – Tornado. Widać i czuć, że chłopaki wracają do życia. Po ostatniej płycie Lewa Strona Literki M chłopcy zrobili sobie przerwę na płytę Materaca gdzie pogrywali sobie wokalista Zagański i gitarzysta Koprowski. Pojawiły się nawet głosy, że to było właśnie TO. Teraz KDZKPW znowu nagrywa, koncertuje. Zagan w jednym z wywiadów mówił, że chcą iść dalej i trzecia płyta będzie bardziej piosenkowa jak to było na 8 piętrze. I po Tornadzie słychać, że mówił prawdę. Ponad 6 minut muzy właśnie w ich stylu. Liryka bez zmian „Pod poduszką trzymam nóż”, „Dziś zabiłem siebie pierwszy raz”. To tylko przykłady, możliwości do interpretacji wszechstronne. Poza tym świetna gitara, Paweł Koprowski wie jak się z nią obchodzić i wykorzystuje to na korzyść zespołu. Ucieszył mnie ten kawałek na ich stronie, dobrze, że wracają.

Posłuchaj

Deborah Harry – If I Had You. To już nie jest Debbie, to jest Deborah. Wiadomo czas leci, ludzie się zmieniają, jednak pewne rzeczy zostają te same. Dla mnie dalej Debbie Harry mimo babcinego wieku rządzi i dzieli. Początkowo podziwiałem jej twórczość w zespole Blondie, zapoznałem się jednak także z twórczością solo pani Harry. Pitchfork docenił jej ostatnią płytę, moim zdaniem jest trochę nie równa, ale jest tu wiele perełek. I Jedną z nich jest If I Had You. Nie jest to coś odkrywczego, ale kurtka to na prawdę kawał dobrej roboty.  Porządny gitarowy pop, niemalże ballada jednak dużo żywiołowości się pojawia. Teksty może nie nowatorskie, lecz dopasowane do całości „And I can’t stop your eyes from saying things we always knew”, „And living a lifetime I’m dying to know if it’s true „. Utwór jeden z lepszych na płycie, przypadł mi do gustu. Gdybym miał Ciebie… dużo rozmyślań na ten temat. Obecnie Debbie Harry koncertuje z Blondie po kasynach w Stanach i wpadną na chwile na wyspy.

Posłuchaj

Buddy Holly – Peggy Sue. Trochę wiało u mnie w domu ostatnio latami ’50. Buddy Holly to był swój chłop. Miałem o nim wspomnieć, ale nie sądziłem, że nawiąże do ostatnich wydarzeń faktem, że Buddy zginął w katastrofie lotniczej. Wróćmy do tego co stworzył ten radosny człowiek. Tak, on był radosny. Zawsze uśmiechnięty w swoim charakterystycznym stylu. Jego muzyka też była na poziomie. Ja wiem, że odstraszać może „przedbeatelsowość”, ale warto poznać to co ten chłopak ze Stanów nagrał. Były to utwory proste, nie przekraczające czasowo 3 minut ale czuć było w tym to coś. Peggy Sue jest jedną właśnie z takich kompozycji. Istna prostota grania i radość życia.Nośmy w życiu na twarzy taki sam szczery uśmiech jak Buddy.

Posłuchaj

Kombajn Do Zbierania Kur Po Wioskach – 8 Piętro

8pietroPewien mój znajomy zapytany przeze mnie czym tak na prawdę jest prawdziwa muzyka odpowiedział mi zadając pytanie czy wiem co to podwójna stopa. Odpowiedziałem, że wiem, ale co to ma do znaczenia? Dla niego utwór bez podwójnej stopy to nie muzyka.

Dla mnie niekoniecznie. Taki Kombajn Do zbierania Ku Po Wioskach nie ma w sobie nic z „podwójnej stopy” a jest to muzyka pełna gębą. Muzyka najlepsza. Muzyka plądrująca moje uczucia. Pomijając dokonania takich grup jak Lenny Valentino, Myslovitz czy Cool Kids of Death można stwierdzić, że wydali oni najlepszą płytę tego dziesięciolecia (w tym kraju). Płyta oczywiście bez pomocy mediów w niszowych kręgach zyskała status kultowej wręcz. W moim osobistym rankingu ścisła czołówka. Walcząca gdzieś tam z dokonaniami Radiohead czy Arcade Fire.  I nie zmienia się to odkąd usłyszałem tą muzykę wracając samochodem z Rybnika do Mikołowa.

Dla mnie ta płyta to jakieś pierdolone sacrum, Alfa i Omega polskiej muzyki rockowej. Zdaję sobie sprawę, że wielu narzeka, że to nazwa długa i mało zrozumiała, teksty jakieś zbyt wymyślne. Jednak takie argumenty nie przeszkadzają w ubóstwianiu Trail of Dead czy też liryki tworzonej przez Thoma Yorke’a. Czemu polskie nawiązanie miałoby być gorsze? I nie jest to kwestia wiary jak w przypadku Comy. Gdyby zestawić te zespoły obok siebie to Coma byłaby zwykłą dżdżownicą a Zagański i reszta penisem Płetwala Błękitnego. Więc teza postawiona przez pewnego recenzenta mówiąca o tym, że Kombajniści to alternatywa dla Comy świadczy nie najlepiej o tejże osobie.

Wracając do płyty. Nuty, które nam serwuje KDZKPW to lekko depresyjne melodie dobre na jesień i… na wiosnę! Tak, tak. Mimo wszystko jest jakaś pozytywna strona, która nie dołuje a rozwesela. „Idzie wiosna”.Nawiązania są widoczne a raczej słyszalne od pierwszych sekund 8 Piętra. Brytyjska scena niezależna lat 90. Jednak nie taka jak w wykonaniu Mysłowickich grup, które z lekksza się powtarzają na każdej płycie. Paweł Koprowski świetnie zgrywa gitarę z resztą przez co mamy zajebistą melodyjność na płycie. Brak tu jakiś brudnych, hardkorowych szarpanin. Wszystko na lajcie, spokojnie, łagodnie. Marcin Zagański pieści ucho swoim lekko zachrypniętym głosem, porównywanym do wokalisty Cooper Temple Clause.

Teksty. Najlepsza rzecz z całości. Skumajcie te linijki: „straszę żeby zapomnieć jak bardzo sie was boję”, „Znowu wydaje mi się, że jestem Batmanem mam ogonek” albo „I, że na zewnątrz Bolek i Lolek piją czaj”. Niby głupie a takie fajne. Idealnie wkomponowane w muzykę. Połączenia to ogólnie mistrzostwo pod względem muzyki jak i tekstu. Każda linijka porywa a szalejąca gitara niszczy umysły. Warszawa jest w ciul klimatyczna. Niektórzy mówią, że przydługa. Je polecam założyć słuchawki na uszy i przebujać się w nocy przez miasto z tym utworem w tle. Doznacie. Waniliowe Niebo ma zbyt niebezpieczną końcówkę. W ogóle trzeba zauważyć, że utwory na płycie im dłużej trwają tym się bardziej rozkręcają. Prezent, Waniliowe Niebo, Połączenia czy też Białe Kwity. Na koniec KDZKPW zapodaje nam akustyczna Śnieżkę. Tak jak na koniec sms-a dodaje się emotionka 😉

Reasumując, 8 Piętro to klasyka polskiej alternatywy, znajomość wręcz obowiązkowa. Ocena: 10\10.

P.S. Dziś mijają już dwa lata istnienia tego wspaniałego blogaska. Dzięki za miłe słowa. Ja mam także zajebistą informacje. Radiohead w sierpniu w Polsce! Także do zobaczenia w Poznaniu.

Materac – Andersen Dobranoc

andersen-dobranoc_materacimages_product10747669326Mało w tym roku było dobrych polskich płyt na rynku. Dlatego tym bardziej cieszy, że Materac zdołał wypuścić swój debiutancki krążek jeszcze w 2008 roku.

A nie było to takie pewne bo premiera przedłużała się w nieskończoność. Początkowo planowana była na koniec maja. Później pojawiła się wiadomość na stronie KDZKPW, że koniec czerwca. Nadal nic. Wakacje odpadały ze względu na martw sezon. Muzycy z resztą sami nie byli pewni co do daty premiery. Koprowski pytany przeze mnie o datę stwierdził, że połowa września. Premierę oficjalnie zapowiedziano na 29 listopada, który okazał się 5 grudniem. To i tak nie koniec. Pomimo, że premiera się odbyła to płyty nie można było nigdzie nabyć! Co prawda można ją było zamówić poprzez internet pod nazwą Bajki Andersena, ale były braki w towarze. Na szczęście już jest OK a ja swoją płytę znalazłem pod choinką. Święty Mikołaj nie ma problemów z towarem na magazynie nigdy.

Co do materiału, który znajduje się na płycie. Jest to zupełnie coś innego w porównaniu do muzyki tworzonej przez Kombajn do zbierania kur po wioskach. Paweł Koprowski oraz Marcin Zagański w końcu skusili się na wydanie własnej płytki. Materac w zasadzie istniał od dawna. Większość swoich utworów przenosili do Kombajna, co nie bardzo im odpowiadało i mówili o tym otwarcie. Przy wydaniu duży wkład miał nie kto inny jak sam Maciej Cieślak z Ścianki. Najprawdopodobniej bez jego pomocy płyta nie miała takiej siły rażenia. Ogólnie Cieślak z Zaganem są dobrymi kumplami. Obie płyty KDZKPW zostały zarejestrowane w studiu Cieślaka. Lider Ścianki wraz z Zaganem i Małorzatą Helber tworzą band zwany Wyjebani w Dobrej Wierze. Mam nadzieję, że ten projekt zaistnieje kiedyś na poważnie, jednak obecnie planowana jest kolejna płyta Kombajnu.

Wracając do Materaca. Nie spodziewałem się wielkiej plyty. Wiedziałem, że Zagan z Koprem pójdą w stronę elektroniki. O dziwo, nie ma jej za dużo. Album składający się z dwóch krążków: pierwszy czarny, drugi biały składa się z 16 utworów. Warstwa muzyczna jest bogatsza niż muzyka KDZKPW. Mamy tutaj poza podstawowymi wiosłami i bębnami takie insturmenty jak: organy vermona, tamburyn turecki, cymbałki, dzwoneczki, saksofon a nawet zostały użyte zabawki dla dzieci do lat 3. Wokal Zagańskiego jest znakomity. Różne zmiany tonacji wypadają świetnie. Szepty w Tusi Smutki brzmią nadzwyczaj dobrze. Marcin Zagański pod tym względem mocno się rozwinął i jest z pewnością jednym z najlepszych wokalistów w tym kraju.

Teraz teksty. Z pewnością nadal nieco pretensjonalne, pełne metafor i niejednoznaczności – jednak mimo wszystko na wysokim poziomie. Bo mamy tutaj taką perełkę jak Potwór: „i ciekawe gdybym chciał / sprzedać cały świat/ ile by to było pieniędzy?/ kupiłbym za nie słów, miliony słów…/żeby wreszcie powiedzieć…”. Siet, nie ja odpadam. Albo http://www.overcome.pl. Już sam tytuł wymiata. Poza tym mnóstwo propagowania miłości jak np. w Tusi Smutki: „zakochaj się / zakochaj / jeszcze, jeszcze…” (zacytowałem akurat cały tekst tej piosenki) lub w If You Like, który jest jako jedyny na tej płycie anglojęzyczny a z przetłumaczeniem tego tekstu nie miałby problemu nawet sześciolatek: „If you like ice-cream/ you don’t need a knife/ you don’t need a gun/ you don’t need a pistol”. Jednak to raczej był zabieg celowy. W końcu to Andersen Dobranoc. Książeczka jest wypełniona dziecięcymi bazgrołami. Do nagrywania zostały użyte zabawki. A tematyka tekstów to kleszcze, wakacje, kaczki, truskawki, żyrafy, samoloty. Jednak nie chodzi o to, że to płyta dla dzieci. Bo w takim Potworze pojawia się wulgaryzm co u Zagana jest raczej rzadkie, wcześniej przeklnął tylko raz w utworze Waniliowym Niebie. Tu raczej może chodzić o przedstawienie świata z punktu dziecięcej naiwności. Aczkolwiek może chodzić także o coś innego. Interpretacje mogą być różne, zwłaszcza kiedy mówimy o twórczości Zagana.

Muzyka natomiast jest melodyjna, czego dużą zasługą jest brzmienie cymbałków. O ile pierwsza płytka toczy się w wolnym tempie to na drugim krążku znacznie przyspiesza tempo. W utworach często zmienia się całkowicie linia melodyjna, że zdaje się nam, że to kolejny utwór a to nadal ten sam! Narasta napięcie. Zmieniają się aranżacje oraz ton wokalu. Ta płyta jest nieprzewidywalna i za każdym razem odkrywam w niej coś nowego. Wszystko jest na bardzo wysokim poziomie. Jest to z pewnością zasługa Cieślaka, który podjął się produkcji tej płyty.

Ocena: 7/10. Polecam z całego serduszka. Posłuchajcie sami z resztą.