Tauron Nowa Muzyka Katowice 2019 – Relacja

Tegoroczna edycja Tauron Nowa Muzyka Katowice była moją czwartą, więc można już mówić o małej tradycji mojego uczestnictwa w tej imprezie. Katowicki festiwal przyzwyczaił mnie do dużego poziomu organizacyjnego i kapitalnych występów. Mam nadzieję, że ten wysoki poziom zostanie zachowany także i w przyszłych edycjach. Jak zwykle było bardzo dobrze, a więcej szczegółów na ten temat poniżej.

Dzień I

Piątek rozpoczął się od występu Jazzanovy na scenie Tauron Music Hall. Niemiecki kolektyw muzycznie uderzał bardziej w funkowe tony aniżeli jazzowe. Jednak z sceny czuć było dobrą energię i była to idealna rozgrzewka przed pozostałymi występami. Następnie udałem się pod główną scenę Miasta Muzyki na występ Fisz Emade Tworzywo. Zespół braci Waglewskich to dość ciekawy twór, który rozpoczynał od eksperymentów z hip-hopem a skończył na zabawie z brzmieniem disco z lat 80. Utwory z nowej płyty „Radar” brzmiały interesująco i zachęciły mnie do tego by sprawdzić tą płytę w domowym zaciszu. Nieco rozczarował mnie występ londyńskiego rapera GAIKA. Cały odśpiewany na auto-tunie, bez polotu i na jedno kopyto. Co prawda raper dysponuje dobrym materiałem na fajny występ, jednak tego dnia nie potrafił mnie porwać do tańca.

Występem dnia był oczywiście koncert legendarnej grupy Kraftwerk. Zainteresowanie nim było ogromne. Oczywiście można by się doczepić, że nie dla każdego starczyło okularów 3-D a efekty projekcyjne nie były rewelacyjne. Nie zmienia to jednak faktu, że był to bardzo dobry koncert. Niemcy dostali wyjątkowo więcej czasu na show (90 minut) i w tym czasie zachwycili zebraną pod sceną publikę. Rozpoczęli od „Numbers„, które idealnie wprowadziło widownie w koncertowy trans. Grupa odegrała swoje największe hity takie jak „The Model„, „Auto-Bahn” czy też „Tour De France„. Nie zabrakło świecących kombinezonów, efektów świetlnych, lądującego kosmicznego spodka tuż obok katowickiego Spodka a także tańczących manekinów-robotów do utworu „The Robots„. Mimo, że panowie z Kraftwerk są wieku moich dziadków to potrafili dać ładny wizualnie i cieszący ucho występ.

Na scenie Red Bull Stage występował Kornel Kovacs. Jego ostatni krążek został bardzo dobrze przyjęty przez fanów i dziennikarzy, dlatego spodziewałem się dobrego dj setu. Taki też i dostałem. Szwed o węgierskich korzeniach porwał katowicką publikę do tańca i prawdopodobnie zagrał najlepszy występ na tanecznej scenie Taurona. Ponownie powróciłem pod główną scenę by sprawdzić The Mouse Outfit. Manchesterska grupa składająca się z 9 osób dała energiczny, acz nieco chaotyczny występ. Co prawda hip-hop z żywymi instrumentami zawsze robi wrażenie, to w tym wypadku wydawał się on nieco przekombinowany.

Dzień II

Dzień drugi rozpocząłem od występu Króla na Tauron Music Hall. Widziałem już wcześniej występ tego artysty, a także koncert jego wcześniejszego zespołu UL/KR. Jednak dopiero teraz udało się muzykowi z Gorzowa bardziej mnie zainteresować jego twórczością. Świetny kontakt z widownią, dowcipny żart i dobra muzyka. Tak w skrócie można podsumować ten występ. Król już w zasadzie od połowy występu żegnał się z widownią, bo „tyle jeszcze fajnych koncertów do zobaczenia” i „trzeba dziś jeszcze potańczyć”. Muzycznie natomiast dawał radę, a jego najnowsze piosenki dobrze brzmiały na żywo, zwłaszcza odegrane „Z Tobą/DO DOMU„. Następnie udałem się pod scenę główną na koncert duetu Smolik/Kev Fox. Widziałem już wcześniej ich występ na Tauronie w 2016 roku. Od tamtego czasu polsko-brytyjska grupa nie nagrała zbytnio więcej materiału toteż ten koncert ponownie był mieszanką utworów z płyty „Smolik/Kev Fox” wydanej w 2015 roku i coverów. Fajny, energiczny show (genialny perkusista!)  jednak z racji, że już wcześniej to widziałem to przeżyłem go bez większych emocji.

Na scenie Red Bulla zgromadziła się spora liczba widowni by zobaczyć Kamp!. Fajny występ, jednak wolę grupę w bardziej piosenkowo-koncertowym wydaniu. Spore oczekiwania wiązałem też z występem Apparata. Członek grupy Moderat słynnie z eksperymentowania z różnymi gatunkami muzycznymi, jednak w moim odczuciu zagrał raczej bezbarwny koncert. Mocno nie równy występ w połączeniu z dość sennymi kompozycjami sprawił, że to show nie wywołał u mnie zbyt wielu pozytywnych przeżyć. Raczej nie będę rozpamiętywał tego koncertu latami. Z racji, że nie udało mi się dostać do Sali Kameralnej NOSPR na występ Lisy Morgenstern to wylądowałem w amfiteatrze NOSPR na występie Kamila Pivota. To było jedno z moich pozytywnych odkryć tej edycji. Nie wiedziałem, że można tak fajnie rapować o pieluchach, problemach z dziećmi i piłkarzach jednocześnie. A kawałek o Ruchu Chorzów genialny!

Najważniejszym tego dnia wydarzeniem był jednak koncert Skepty. Brytyjski raper obracający się w klimatach grime’u, dał rewelacyjny występ. Porwał publikę do machania rękami, tańczenia i bujania się. Raper odegrał głównie utwory z swojej najlepszej płyty „Konnichiwa” oraz najnowszej „Ignorance Is Bliss„. Świetnie na żywo zabrzmiały takie utwory jak: „Shutdown„, „That’s Not Me„, „Bullet from a Gun” czy też „What Do You Mean?„. Jednak najwięcej frajdy sprawiło mi odsłuchanie jednego z moich hymnów zeszłego lata – „Praise The Lord„. To był prawdopodobnie najlepszy koncert całego festiwalu. Drugim ważnym występem tego dnia był występ duetu GusGus. Masakryczny tłum zgromadzony w Tauron Music Hall ledwo pozwolił mi się przedostać na ten koncert. Było jednak warto. To był prawdopodobnie najbardziej patetyczny, podniosły i zjawiskowy koncert tego dnia. Grupa brzmi równie dobrze na żywo tak jak na studyjnych albumach.  Resztę dnia a w zasadzie nocy spędziłem na scenę Future!/carbon, gdzie występował m.in. AVTOMAT czy też dogheadsurigeri. W tym roku taneczne sceny mocno dawały radę, aż szkoda było opuszczać tę imprezę.

To był niezwykle udany festiwal, który w tym roku może się pochwalić rekordową frekwencją. Czekam już na następną edycję tej wspaniałej imprezy i mówię „TAURONIE DO ZOBACZENIA!”

Tauron Nowa Muzyka Katowice 2019 – Zapowiedź

Tradycyjnie już na terenie Muzeum Śląskiego w Katowicach odbędzie się kolejna edycja festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice. W tym roku ponownie będę miał uprzejmość gościć na tej imprezie. Mam nadzieję, że i Wy zawitacie do stolicy Śląska. Oto kilka przydatnych informacji na temat tegorocznego Taurona.

Gdzie i kiedy?

Niby w centrum, a trochę z boku. Dobry dojazd, sąsiedztwo NOSPRU z wspaniałymi widokami na Spodek i nowe biurowce. To właśnie teren Muzeum Śląskiego, gdzie wcześniej znajdowała się Kopalnia Węgla Kamiennego Katowice. To właśnie tam po raz XIV odbędzie Tauron Nowa Muzyka Katowice. Termin? Tym razem jest to ponownie konie czerwca, a dokładnie 20-23 czerwca 2019.

Jakie gwiazdy wystąpią?

W tym roku największą gwiazdą imprezy jest bez wątpienia grupa Kraftwerk. Niemiecka legenda muzyki elektronicznej zaprezentuje występ 3-D. Z całą pewnością usłyszymy ich największe hity w tym „The Robots” czy też „The Model” bądź „Trans-Europe Express„. Drugim headlinerem festiwalu jest Skepta. Brytyjski DJ i producent ma na koncie utwory m.in. z A$AP Rocky’m, Blood Orange czy też Dizzee Rascal’em. Artysta jest na scenie od 2004 roku i w tym czasie zdążył nagrał całkiem sporo dobrego materiału by zapełnić pełen festiwalowy występ.

Kto jeszcze zagra?

Z całą pewnością warto posłuchać hip-hopowego The Mouse Outfit. Z piątkowych koncertów warto jeszcze sprawdzić dj set od Kornela Kovacsa, który zaprezentuje najnowszy album „Stockholm Marathon„. Natomiast w sobotę warto udać się na występ Apparat, czyli solowego projektu Saschy Ringa z grupy Moderat. Poza tym tego dnia wystąpi gitarowa formacja Gus Gus, zawsze wciągający Laurel Halo oraz Matthew Dear. Z polskich artystów warto sprawdzić jak brzmi na żywo najnowszy album KAMP!, co słychać u Króla oraz ponownie posłuchać Smolika z Kev Foxem oraz Fisz Emade Tworzywo.

Ile kosztują bilety?

Na tą chwilę można zakupić karnety dwudniowe w cenie 329 zł oraz trzydniowe (20-22.06) za 389 zł. Dostępne są również bilety jednodniowe w cenie 199 zł za sztukę. Bilety można zakupić TUTAJ.

Więcej informacji na temat wydarzenia pod linkami:

Strona główna

https://www.facebook.com/NowaMuzyka/

https://www.instagram.com/nowa_muzyka/

 

 

Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2016 – Relacja

tnmf2016W tym roku miałem okazję uczestniczyć w 11 edycji Festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Niestety ze względów osobistych mogłem być jedynie na jednym dniu katowickiego wydarzenia. Oto zapis moich spostrzeżeń z piątkowych koncertów.

Smolik i Kev Fox

Gdybym miał napisać o tym koncercie do gazety to tytuł tego artykułu brzmiałby „Kev Fox i jego niesforna gitara”. Gitary nie współpracowały tego dnia dobrze z Brytyjczykiem, w efekcie czego katowicka widownia odsłuchała najnowszy utwór grupy bez tego instrumentu. Jednak te techniczne problemy w żaden sposób nie przełożył się na mój pozytywny odbiór tego występu. Chłopaki przywrócili tego dnia rock’n rolla. Utwory z ich zeszłorocznego albumu „Smolik / Kev Fox” brzmiały na żywo rewelacyjnie. Poza kapitalnym utworem „Run” mieliśmy okazję usłyszeć także cover Led Zeppelin „Whole Lotta Love” czy też „Hollywood” z gościnnym występem Natalii Grosiak. Liczna widownia zgromadzona pod sceną główną była tym występem zachwycona, ja również.

Niechęć

Grupę Niechęć znam przede wszystkim z dobrze przyjętego albumu „Śmierć w Miękkim Futerku„. Poza tym chłopaki z tego jazz bandu swego czasu zamieścili na moim blogu, swoje podsumowanie całoroczne. Dlatego też z miłą chęcią udałem się pod scenę Red Bull by wysłuchać ich koncertu. A ten był perfekcyjny! Ich muzyka brzmi równie dobrze na żywo co na płycie, a nawet nie wiem czy nie lepiej? Podczas tego występu nie zabrakło zarówno piosenek z wspomnianego przeze mnie wcześniej albumu jak i najnowszego, tegorocznego nazwanego po prostu „Niechęć„. Dlatego też nie zabrakło najnowszego singla „Krew” czy też takich utworów jak „Rajza” czy też „Metanol„. Energiczny, wciągający występ był dodatkowo wzbogacony o dobry kontakt zespołu z publicznością. Gdyby miał okazję iść ponownie na występ Niechęci, zrobiłbym to z całą pewnością.

tnm_logo-2016-01Beneficjenci Splendoru.

W poszukiwaniu miejsca występu Beneficjentów Splendoru przez przypadek natknąłem się na końcówkę występu Pana Masayoshi Fujita w sali kameralnej NOSPR i od razu pożałowałem, że nie znalazłem się tam wcześniej. Warszawskie trio grające połączenie rapu z ostrym rockiem zaprezentowało się w ciekawej scenerii pod chmurką, jakim był amfiteatr NOSPR. Ich muzyka mocno kojarzy się z twórczością łódzkiej formacji CKOD. Ironiczne teksty przeplatają się z ostrymi gitarowymi riffami. Gitarzysta grupy wyglądał trochę jak Kudłaty ze Scooby Doo udający Matta Bellamy’ego, jednak całkowicie propsuje jego umiejętności muzyczne. Beneficjenci Splendoru zagrali fajny koncert na którym zaprezentowali zarówno starsze kawałki jak i te z tegorocznego albumu „Selfie„.

Roots Manuva

Czekałem pod sceną ze 15 minut zanim doczytałem, że koncert Brytyjskiego rapera został odwołany.

Snarky Puppy

Nie jest to do końca mój styl muzyki, jednak z tego co widziałem to ludzie świetnie się bawili przy dźwiękach Amerykańskiego bandu. Pomimo tego, że wyglądali jak szkolna orkiestra to wielkie brawa za zdolności muzyczne. Jestem otwarty na nową muzykę i taką też miałem okazję poznać.

King Midas Sound & Fennesz

W oczekiwaniu na występ gwiazdy dnia udałem się pod Tent Stage by posłuchać zupełnie nie znanego mi wcześniej King Midas Sound, który występował wraz z znanym mi Fenneszem. Występu nie zobaczyłem, ze względu na grubą warstwę dymu. Jednak najważniejsze jest to co się słyszy. A tego było sporo. Psychodeliczna, mroczna, transowa muzyka elektroniczna urozmaicała charakterystyczny klimat festiwalu. Nie porywała do tańca (trochę szkoda), ale bez pardonu wdzierała się do głów słuchaczy. To nie był zwykły koncert, to było przeżycie.

Battles

Ostatnim występem, który miałem okazję zobaczyć tego dnia był koncert Battles. To mój drugi gig Amerykanów, który miałem okazję zobaczyć. Zarówno koncert z Taurona, jak i ten z OFF Festiwalu był w wykonaniu Battles perfekcyjny. Grupa znana jest z tego, że świetnie prezentuje się na żywo. Nie inaczej było tym razem. Matematyczność i perfekcyjność królowała na scenie. Gdy trio Battles gra na scenie to główną frajdą jest obserwowanie tego jak oni grają. Oczywiście muzycznie też dali radę i zagrali swoje najlepsze utwory wraz z co chwilę wykrzykiwanym przez publikę „Atlasem„. W połowie koncertu chłopaki zrobili sobie małą pogawędkę z publicznością i oczywiście przypomnieli o polskich korzeniach basisty Dave’a Konopki. Po żartach dotyczących Donalda Trumpa ponownie zaczęli hipnotyzować swoją muzyką. Wciąż podziwiam ich perkusistę za ten wysoko ustawiony talerz. Jeżeli będziecie mieli kiedykolwiek okazję zobaczyć Battles na żywo, zróbcie to z całą pewnością!