10 Najlepszych piosenek Radiohead

Beatlesi, Rolling Stonesi czy też Bob Dylan mieli takie top listy na blogu. Nawet Muse, Muchy, Myslovitz czy też Black Sabbath załapały się na taką listę. Pora na kolejny, już legendarny band. O kim mowa? Oczywiście o samym Radiohead. Ich ostatni koncert w Polsce to idealna okazja by stworzyć takie zastawienie. Wybranie 10 najlepszych utworów tego zespołu to nie lada wyzwanie. Starałem się wyselekcjonować po jedynm z prawie każdego albumu. Kolejność alfabetyczna, aczkolwiek i tak czuje pewnego rodzaju uczucie, że pominąłem tyle świetnych piosenek…

2 + 2 = 5 (2003, Hail To the Thief). Swego czasu dysponowałem obliczeniami i notatkami mówiącymi, że faktycznie dwa plus dwa to pięć. Jednak nie chcę was zadręczać matematyką, zwłaszcza, że są wakacje. Poza tym matematyka nie jest moim konikiem, Radiohead i ich muzyka za to tak. Opener albumu „Hail To The Thief” to jeden z najlepszych jakie udało się nagrać Yorke’owi i ekipie. Jest wprowadzenie, suspens no i co najważniejsze pierdolnięcie. To lubię. Dobra zapowiedź, dobrej płyty.

Posłuchaj

Burn The Witch (2016, A Moon Shaped Pool). Radiohead wciąż potrafi zadziwić i zaciekawić. Pomimo tego, że ich ostatni album to zlepek odkurzonych starych utworów to i tak przewyższa to poziom nie jednej produkcji z mianem Best New Music na Pitchforku. „Burn The Witch” świetnie to pokazuje. Poziom jaki tutaj osiągnągneli chłopaki z Oxfordu jest poza zasięgiegiem dla wielu muzyków. Swoje też robi teledysk, który przypomina klasyczny thiller z 1973 roku „Kult„.

Posłuchaj, a raczej zobacz.

Creep (1993, Pablo Honey). „Creep” przez wielu uznawany jest za najlepszy utwor Radiohead. Czy słusznie? Można się spierać, gdyż dyskografia Radiohead jest bardzo bogata. Na pewno jest to najpopularniejszy track Thom’a Yorke’a i spółki. Dla mnie ten utwór ma szczególne znaczenie, zwłaszcza, że przy nim miałem swój „pierwszy taniec”, więc jak mógł się nie znaleźć na mojej liście?

Posłuchaj, ale na pewno już to słyszałeś/aś. Zwłaszcza jak byłeś/aś na moim weselu.

High And Dry (1995, The Bends).High And Dry” jak i cały album „The Bends” to jeden wielki klasyk tak zwanego Britpopu. Lata 90 to szczególny okres dla Muzyki, a Britpop to nie jedynie Oasis i Blur. Radiohead także dołożył swoją cegiełkę, i to całkiem przyzwoitą.

Posłuchaj

How To Disappear Completely (2000, Kid A). Z „Kid A” miałem ogromny problem. Jak wybrać jeden najlepszy utwór z płyty, która jest cała najlepsza? Mój wybór ostatecznie padł na „How To Disappear Completely”. Przyczyna? To chyba najbardziej dołujący utwór Radiohead. Dołujący i zarazem piękny. Pięknie zbudowany, zagrany. Trochę gorzej może zaśpiewany, ale głos Yorke’a wielbię i tak. Przez te prawie sześć minut utworu człowiek odczuwac wszystkie możliwe odczucia. Ból, Miłość, Uwolnienie, Smutek, Radość, Oczyszczenie. Co tylko chcecie. Tylko Radiohead tak potrafi, serio.

Posłuchaj i poczuj.

I Might Be Wrong (2001, Amensiac). Nigdy nie byłem szczególnym fanem elektroniki i zwolennikiem zabawy z nią. Radiohead jednak udało się bardzo fajnie wplątać syntezatory w swoje gitary. „I Might Be Wrong” to dobitnie ukazuje i może stanowić przewodnik dla pozostałych próbujących mieszać te dwa światy. Okazuje się, że może jednak nie miałem racji co do elektroniki?

Posłuchaj

Jigsaw Falling Into Place (2007, In Rainbows).In Rainbows” to moim zdaniem jeden z najbardziej niedocenionych krążków grupy. Co prawda po czasie widzę jego niedoskonałości, jednak dalej uważam, że do dobry longplay. Stąd też wyróżnienie dla „Jigsaw Falling Into Place„, utworu przy którym wyłem do księżyca w czasach licealnych. Radiohead nie nagrywa rzeczy słabych, tak też jest i w tym przypadku.

Posłuchaj

Just (1995, The Bends). Tym motywem gitarowym Johnny Greenwood kupił mnie totalnie. „Just” to świetny, brit rockowy kawałek w którym aż nosi Yorke’a. Mnie swoją drogą też nosi. A teledysk? Prawdopodobnie najlepszy w dorobku radiogłowych.

Posłuchaj

Karma Police (1997, OK Computer). „To ten kawałek w którym koleś ucieka przed autem?”. Tak, dokładnie ten. Ciężko by na liście TOP10 zabrakło kultowego „Karma Police„, który śmiało można określić jednym z najlepszych w dorobku. To jak Yorke robi przerwy na „This Is What You Get” i sama końcówka utworu to normalne CIARY. A najlepsze jest to, że to wciąż tak samo działa od 20 lat!

Posłuchaj

Paranoid Android (1997, OK Computer). Czasami miałem dni, że słuchałem tylko tej piosenki. No bo po co słuchać innej, skoro ta jest tak doskonała? To co tutaj zrobił Yorke to jakiś kosmos. Cała linia melodyjna, tekst pełen gorzkich uwag, klimat, teledysk, „Kicking, squealing Gucci little piggy”. Nie ogarniam tej doskonałości. To nie piosenka, to dzieło.

Doznaj

 

 

 

Radiohead – The Bends

The Bends, The Bends, The Bends. Tak, teraz będzie recenzja jednej z najlepszych jak i nie najlepszej płyty Radiohead.

Większość was pewnie kojarzy Radiohead z Creep, lepsi mogą coś tam słyszeć jeszcze o OK Computer a znawcy na pewno kojarzą The Bends. Jeżeli natomiast uważasz, że słuchasz dobrej rockowej muzyki a nie znasz Radiohead to znaczy, że nie słuchasz dobrej rockowej muzyki.

O co chodzi z tą całą The Bends? A to, że angielskiej legendzie rocka (można ich nazwać już legendą) udało się nagrać wybitnie wybitną płytę z mnogą liczbą hitów. Była to druga płyta zespołu wydana w 1995 roku. Wcześniej znani tylko z jednej dobrej piosenki to tym razem znani już z całej jednej dobrej płyty. Płyta oczywiście odniosła sukces, zespół między innymi dzięki tej płycie wpisał się do kanonu gwiazd itd, ale co dokładnie mamy na tym albumie?

The Bends zawiera 12 wspaniałych utworów. Zaczynamy od kosmicznego Planet Telex, utwór od razu zapowiada, że płyta będzie nie ziemska. Co dalej? tytułowe „The Bends”, później High and Dry, utwór wspaniały. Następnie kolejny wielki hit: Fake Plastic Trees utwór tak genialny, że trudno mi to opisać. Łatwo jest opisać słabą piosenkę, można wtedy wypomnieć wszystkie błędy, niedogrania z genialna piosenką jest trudniej gdyż wszystko w niej jest niesamowite. I tak właśnie jest z tym utworem, który na dodatek ma piękny teledysk. Później dwa kontrastujące utwory: Hałaśliwy „Bones” oraz spokojny „Nice Dream”. No i następuje punkt kulminacyjny na płycie. Jedno słowo: Just. To trzeba usłyszeć, nie w sposób to opisać. Można też zobaczyć bo teledysk poruszający. Emocje zaczynają opadać wraz z nadejściem My Iron Lung, chodź nie do końca po pod koniec utworu zaczynamy wariować wraz z gitarą elektryczną. W końcu wszystko się uspokaja wraz z przyjściem patetycznego Street Spirit, który zarazem jest jednym z najlepszych utworów na płycie i na dodatek to ten singiel najbardziej wstrząsnął Ameryką.

To naprawdę trudna sztuka zebrać na jednej płycie tyle przebojów i dodać do nich jeszcze kawałki dobrych piosenek. Radiohead to się udało za co im chwała na wieki. No i końcowa ocena, która wynosi 10/10. Nasunęło mi się na koniec jedno spostrzeżenie na nie korzyść płyty. Można było dobrać lepszą okładkę…