Tauron Nowa Muzyka Katowice 2018 – Zapowiedź

Tym razem nieco wcześniej niż zwykle, bo już w ostatni weekend czerwca startuje kolejna edycja Tauron Nowa Muzyka Katowice. 13 już odsłona katowickiego festiwalu będzie miała miejsce tradycyjnie w Strefie Kultury i potrwa cztery dni (28.06-1.07).

Kto Zagra?

Line-up imprezy jak co roku jest urozmaicony tak, że każdy znajdzie coś dla siebie. Usłyszymy przede wszystkim sporo dobrej muzyki elektronicznej z której słynie Tauron Nowa Muzyka Katowice. Poza tym nie zabraknie brzmień hip-hopowych, indie rockowych, r’n’b, post-punkowych, popowych czy też jazzowych. Najgłośniejsze nazwy, który wystąpią na festiwalu to Fever Ray, Baasch, Arca, Sampha, Nosowska oraz Son Lux. Jednak warto skusić się na imprezę ze względu na kanadyjski projekt elektroniczny z Montrealu Essaie Pas, który tworzy mocno klimatyczną muzykę. Moim osobistym faworytem całego festiwalu jest Mura Masa. 21-letni Alex Crosnan ukrywający się pod tym pseudonimem przebojem podbija internety. Miliony wyświetleń na YouTube i czołówki list Spotify mówią same za siebie. Na zachętę dodam fakt, że nagrał kawałek z A$AP Rockym a jego główną inspiracją jest James Blake. Wiele powinno się dziać na występach takich artystów jak: 47soul, Errorsmith czy też Nightmares On Wax. Jak co roku można też liczyć na bardzo mocną polską reprezentację. Oprócz Katarzyny Nosowskiej wystąpią m.in. Syny, Bitamina, Kurws, The Dumplings, Bokka, Czarny Latawiec oraz Nagrobki.

Gdzie i za ile?

Festiwal ponownie będzie miał miejsce w katowickiej Strefie Kultury. Bilety wciąż są do nabycie! Obecny koszt karnetu 2-dniowego to 299 zł. Karnet 3-dniowy kosztuje 339 zł a 4-dniowy 389 zł. Istnieje możliwość kupienia biletu jednodniowego w cenie 169 zł. Pole namiotowe natomiast to dodatkowa opłata rzędu 50 zł.

Więcej informacji

http://festiwalnowamuzyka.pl/

https://www.facebook.com/NowaMuzyka/

10 najbardziej pamiętnych wpisów na Paweuu Alternativ

2Cóż, brzmi to dość mało skromnie i zalatuje sporą dawką megalomani. Jednak podejdźmy do tematu trochę z przymrożeniem oka. You know me! Megalomania i ironia to podwaliny tego bloga. Powróćmy jeszcze raz do tego typu rzeczy i przyjrzyjmy się, które moje wypociny najwięcej wzbudzają u mnie dumy.

Recenzja filmu „Lśnienie” (publikacja 23.11.2008). Film „Lśnienie” Stanleya Kubricka to arcydzieło największej rangi. To prawdopodobnie najlepsza ekranizacja książki i najlepszy horror zarazem. Jak z takim dziełem ma się zmierzyć recenzent? Wpadłem na ten pomysł 9 lat temu i do tej pory nieskromnie uważam, że był on ciekawy. Nie ukrywam, że inspiracją były recenzje na serwisie Porcys.

Zobacz Wpis

Recenzja „Merriweather Post Pavilion” Animal Collective (publikacja 02.02.2009). Serwis Musicspot.pl próbował swego czasu wyselekcjonować najlepsze teksty o muzyce w polskiej części internetu. Udało mi się tam załapać z moją dość interesującą i jak to nazwano „konkretną recenzją” albumu Animal Collective. P.S. Zwróćcie uwagę na komentarze. Można znaleźć tam wpisy od Szadiego, który dzisiaj jest lepiej znany jako Patrick The Pan.

Zobacz Wpis

Poradnik „Jak zostać Hipsterem? czyli kilka dobrych rad dla początkujących” (publikacja 11.08.2011).  W 2011 roku odkryłem, że zwykłymi recenzjami internetu nie podbiję. Swoją drogą lata 2011-2012 to moment kulminacyjnymi mojego bloga (Mam nadzieję, że jeszcze doczekam powtórki z tego okresu). Wpisem tym rozbiłem bank, gdyż jest to najpopularniejszy tekst na moim blogu. Ponad 80 tysięcy kliknięć to jak na moją miarę wynik całkiem niezły. Jednak nie o liczby chodzi, gdyż wciąż uważam, że ten naszpikowany ironią tekst jest na prawdę SPOKO.

Zobacz Wpis

Wpis ‚EMO” (publikacja 24.04.2007). Tym wpisem wypłynąłem na szerokie wody. Podjęcie popularnego tematu (na tamte czasy) pozwoliła mi zwiększyć grono odbiorców. Był to najczęściej komentowany wpis na blogu (78 komentarzy). Sam tekst nie stoi na wysokim poziomie, gdyż ma styl czysto „wikipedyjny”. Jednak przez sentyment wrzucam go do tego zacnego grona.

Zobacz Wpis

Muzyczne Podsumowanie Roku 2011: Listy Gości (publikacja 02.02.2012). Początek roku 2012 to gorący okres na blogu. Wpierw walczyłem o tytuł Bloga Roku 2011 w konkursie organizowanym przez Onet. Udało mi się załapać do finałowej 10 w kategorii Kultura, jednak do wygranej zabrakło mi uznania w oczach jurora – Michała Żebrowskiego. Michał, wstydź się! Jednak nie gniewam się, gdyż laureat z tamtego roku stał na dość wysokim poziomie. Druga sprawa to projekt do którego przymierzałem się od dłuższego czasu – podsumowanie roczne w oczach polskich muzyków. Do przemówienia udało mi się nakłonić Izę Lach, Microexpressions oraz The Kurws. Podsumowanie te realizowałem sukcesywnie do roku 2013. Kto wie, może jeszcze do tego wrócę?

Zobacz Wpis

Skuteczne strachaki, czyli 15 horrorów, które trzeba zobaczyć. (publikacja 30-31.05.2011). Pierwszy raz musiałem podzielić mój wpis na dwie części! Nie mniej od dawna kusiło mnie na stworzenie takiej listy, w końcu horror to mój ulubiony filmowy gatunek. Widziałem chyba wszystko. Swoją drogą, od jakiegoś czasu kusi mnie by zrobić taką listę, tylko, że TOP100!

Zobacz Wpis 1 / Zobacz Wpis 2

Zestawienie „10 najlepszych piosenek The Rolling Stones” (publikacja 22.12.2012). Z okazji 50-lecia istnienia Stonesów postanowiłem stworzyć ów zestawienie. Przyznam się szczerze, że nie przyłożyłem się do niego odpowiednio. Nie przesłuchałem całej dyskografii Jaggera i spółki. Obecnie ów lista wyglądała by inaczej, jednak jakimś dziwnym trafem to najpopularniejsza taka lista TOP10 na moim blogu.

Zobacz Wpis

Strona „O Autorze” (publikacja 11.04.2007). Niestety, ta publikacja już nie istnieje. Przynajmniej w takiej formie jak wtedy. Moje licealne przemyślenia na różne tematy cieszyły się ogromną popularnością ze względu na sporą dawkę ironii i humoru, który stał na dość fajnym poziomie. Trochę szkoda, ale w pewnym momencie chciałem by ten blog miał charakter stricte kulturalny i był bardziej poważny.

Zestawienie „50 Najlepszych utworów hip-hopowych lat 90” (publikacja 18-20.09.2014). Mocno napracowałem się przy tym zestawieniu. Swoją drogą to chyba ostatni raz kiedy przyłożyłem się tak mocno do wpisu na blogu. Poznałem wtedy wiele dobrej muzyki i jestem dumny, że udało mi się wyselekcjonować tak solidną 50-tkę.

Zobacz Wpis 1 / Zobacz Wpis 2

Wpis „Video Killed the Radio Star?” (publikacja 17.09.2012). Nie chodzi o sam tekst czy też wpis. Chodzi o inicjatywę! Próbowałem wtedy stworzyć własną audycję radiową, która jest moim niespełnionym marzeniem od dawna. Co prawda pomysł był fajny, jednak zawiodło wykonanie. Zbyt skomplikowana procedura uruchomienia radia nie pozwoliła mi na zbyt dużą szerzę słuchaczy. Oprócz brata, który słuchał w pokoju obok i żony, która chyba nie słuchała na 100% to w porywach było jeszcze dwóch słuchaczy. No cóż…. Szkoda. P.S. Podczas mojej audycji swoją premierę miała piosenka „Za” zespołu Drekoty.

Zobacz Wpis

A jakie moje wpisy najbardziej wpadły Wam do pamięci? Czekam na komentarze.

 

The Kurws – Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzu

the-kurwsJuż trzy lata temu chwaliłem grupę The Kurws określając ich debiutancki album „Dziura w Gettcie”  jako najciekawsze polskie wydawnictwo 2011 roku. Dostrzegłem wówczas w nich zarówno coś ambitnego jak i ironicznego. Niestety nie zagrali hymnu Polski na Euro 2012 jak im życzyłem, ale odwiedzili kawał Europy (Głównie tereny południowe i wschodnie) a po trzech latach wydali drugi, jeszcze lepszy od pierwszego album.

Właśnie siedzę, jem jabłko polskiej produkcji i słucham po raz któryś tam „Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzy„. Strasznie zagmatwany ten materiał. Sporo tu chropowatego brzmienia, suchych gitar i nieoczywistych rozwiązań. Pierwsza płyta, mimo, że bez tekstów była znacznie łatwiejsza w odbiorze. Ta również nie posiada słów, jednak została wzbogacona brzmieniowo między innymi przez dodanie klawiszy i syntezatorów. Muzyka na „Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzu” jest mroczna. Wystarczy wsłuchać się w wstęp do „Kolosa na glinianych nogach” by poczuć lekki dreszczyk jak przy japońskich, czarno-białych horrorach z lat 60. Ciężko jednoznacznie przydzielić ten materiał do jakiejś kategorii muzycznej. Jest to pewnego rodzaju połączenie muzyki punkowej z jazzem. Znajdziemy tutaj wpływy zarówno Gang of Four jak i Glenna Branki. Sporo tu również nawiązań do nowojorskiej sceny podziemnej z lat 80.

wszystko co stałe rozpływa się w powietrzuJako, że piosenki nie posiadają warstwy lirycznej to głównym punktem szerokich interpretacji stały się tytuły utworów. Tak samo jak na poprzednim albumie, tytuły te są mocno intrygujące. Jednakże tym razem stały się on tak jakby bardziej polityczne. Dlatego też wielu recenzentów za sprawą takich nazw jak „Strefa Euro” czy „Kolos na glinianych nogach” węższy w tym materiale eurosceptycyzm. Gdy dodamy do tego fakt, że większość państw, które odwiedza grupa to zaścianek Unii Europejskiej to łatwo możemy dojść do wniosku, że grupa obrała taką drogę by szerzyć swoje antyeuropejskie poglądy w krajach, które nie zachorowały jeszcze na eurocenty. Oczywiście w tym momencie ubarwiam historię, ale przecież od tego są recenzenci. By oceniać i interpretować. Osobiście nie szukam w tych tytułach na siłę politycznego przekazu, jednak w porównaniu do „Dziury w Gettcie„, gdzie niektóre nazwy piosenek bawiły to tym razem jest to bardziej wyśmiewanie. „Tasiemiec niejadek„, „Nie było koła w państwie Inków„, „Weltgeist” – niby jednoznacznie to brzmi, ale można pogłówkować.

Podsumowując The Kurws nagrali album na bardzo dobrym poziomie. Czuć, że materiał jest w pełni przemyślany. Warto zaznaczyć w tym miejscu, że masteringiem zajął sięJohna Greenhama. „Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzu” to płyta mroczna, duszna, trudna w odbiorze oraz niezwykle wciągająca i intrygująca. Zawiera ona również niezwykle frapujące tytuły piosenek. Szkoda, że została trochę niezauważona przez większość mediów. Może po czasie, gdy rozpadnie się strefa euro a Ukraina zostanie w całości przejęta przez Putina to ktoś zechce odkurzyć ten materiał. Póki co daje wysoką ocenę i życzyłbym sobie w przyszłości usłyszeć ich na żywo w jakimś ciasnym i mało eleganckim klubie. Ocena: 8/10.

Posłuchaj