Najlepszy album R&B poprzedniego roku.
Drake, czyli Aubrey Drake Graham zaczynał swoją karierę jako aktor grając różnorakie serialowe role. Jednak najlepiej się sprawdził do tej pory jako muzyk. Jest obecnie obok Rihanny jednym z najbardziej pożądanych muzyków na featuringu. Współpracował już ze wszystkim wielkimi w dziedzinie czarnej muzy (Eminem, Kanye West, Jay-Z czy też Lil Wayne). „Take Care” do drugi w jego kolekcji album. Poprzedni „Thank Me Later” z ubiegłego roku zebrał dobre recenzję i umocnił pozycję Drake’a na amerykańskiej scenie muzycznej. Najnowsze wydawnictwo wydaje się być krokiem w przód.
Być może nie postawił jeszcze w tym momencie kropki nad i. Nie zamknął ust wszystkim wokół, jednak wydał album, który jest najlepszym jaki słyszałem w tym roku z gatunku hip-hop, R&B. Drake ma prawie wszystkie cechy potrzebne na nagranie fajnego albumu. Koleś ma całkiem niezłe nawijki, ciekawy, oryginalny flow, fajne podkłady i co najważniejsze jest w tym pewna świeżość. Mimo, że na początku „Take Care” wydawało mi się albumem z dłużyznami to z każdym następnym podejściem coraz bardziej ta płyta mnie wciągała. Odkrywałem ją na nowo za każdym razem, gdy jej słuchałem. R&B nie jest tym czego słucham całymi dniami, jednak muza stworzona spod ręki Drake’a idealnie trafia w moją potrzebę wewnętrznego baunsowania. Przy tym materiale Rihanna, Nicki Minaj, Stevie Wonder, The Weekend i Lil Wayne wydają się być tylko dodatkiem. To Drake jest jest wisienką na torcie.
Na koniec dodam jeszcze, że muzyka tworzona przez Drake idealnie powinna się odnaleźć w każdych, osobnych gustach. Jestem całkowicie pewien, że w niebie czarnoskórzy aniołowie słuchają właśnie „Take Care”. Polecam. Ocena: 8/10.
P.S.
Na początku wydawało mi się, że Drake na tej okładce trzyma w ręce udko kurczaka..