Chyba znaleźliśmy artystę w naszym pięknym kraju, który zamiast dzielić – ŁĄCZY! Aż dziw, że nie został jeszcze politykiem. W końcu połączył ze sobą Polskę A i Polskę B. Wieś i Miasto. Mainstream i alternatywę. Widzew i ŁKS. Połączył pokolenia i klasy społeczne. Totalnie wszyscy słuchają Podsiadły i jego najnowszego albumu „Małomiasteczkowy„. Płyty sprzedają się jak śwież bułeczki, ludzie przychodzą na koncerty a sam zainteresowany za chwilę wygryzie Lewandowskiego w liczbie reklam telewizyjnych.
Tak działa muzyczny marketing, a sam Podsiadło świetnie się w tym odnalazł. Aż sobie przypomniałem legendarną piosenkę Niweii – „Miły, młody człowiek”. Taki jest właśnie w oczach rodaków Podsiadło. W dodatku skromny i inteligentny, ale co najważniejsze nieszkodliwy. Taki nasz, nie można (jeszcze) mu niczego zarzucić. Nie jest też zbyt nachalny, irytujący i nie odniósł jeszcze tak wielkiego sukcesu by móc mu w czymś zazdrościć. A muzycznie? Piosenki wpadają w ucho i są dla każdego. Oczywiście są pewne wyjątki (Pozdrawiam ciepło monkeja monkeja monkeja monkeja monkeja monkeja monkeja).
Na płycie „Małomiasteczkowy” każdy znajdzie coś dla siebie. Są radiowe bangery jak tytułowe „Małomiasteczkowy” czy też „Nie Ma Fal„. Fani ambitniejszego grania także powinni być stosunkowo zadowoleni, gdyż otrzymają m.in. indie spod znaku Metronomy w „Cantate Tutti” czy też elektro-popowe „Trofea„. Taki niezbyt inwazyjny, całkiem przyjemny zestaw piosenek na każdą okazję. Nie jest to oczywiście zbyt oryginalna muzyka, ale szczerzę wolę by grano taką muzykę w radio niż cały zestaw polskiego mainstremowego popu z Rafałem Brzozowskim czy jakimś Petusem-kaktusem na czele. Może nie o taki radiowy pop walczyłem, ale jest całkiem OK.
Jest tylko jeden problem z tą płytą. U mnie ona totalnie nie gra. Po dwóch przesłuchaniach nie mam większej ochoty na więcej. Starczy mi to co usłyszałem, resztę zrobi radio i tv. Nie jest to kamień milowy w polskiej muzyce rozrywkowej, a sam autor prochu tutaj nie wymyślił. Dawid Podsiadło nie potrafi jeszcze mnie skutecznie wciągnąć w swój świat, ale nagrał na tyle dobry album by przykuć moją (I nie tylko) uwagę, choć na małą chwilkę. A to chyba już o czymś świadczy. Ocena: 6/10.