Jessie Ware – Devotion

Zaczyna się wrzesień, zmora wszystkich uczniów. Jednak pod pewnymi względami jest to mój ulubiony miesiąc, jest to także dobry okres dla muzyki. Dlatego też w tym miesiącu będziecie mogli znaleźć tutaj dużo dobrej muzyki. Na start Jessie Ware.

Jessie Ware to tegoroczne odkrycie muzyki pop. Ta 27-letnia Brytyjka swoją drogę muzyczną rozpoczynała już w 2010 roku udzielając się wokalnie na utworach SBTRKT. Jednak dopiero teraz zrobiło się o niej głośno za sprawą debiutanckiego albumu „Devotion”. I to właśnie o tej płycie chciałbym troszkę opowiedzieć.

Lubicie pop? Ten album to odpowiedź na odwieczne pytanie „jaka muzyka powinna lecieć w radiu?”, by zadowolić bardziej wymagające ucho (oczywiście) i te drugie, mniej wymagające. Po przesłuchaniu „Devotion” jest to już oczywiste. I wcale nie zostało to osiągnięte w nie wiadomo jaki sposób. Prostota. Utwory na „Devotion” mają pewnego rodzaju urok, momentami są takie nieśmiałe, ale potrafią pokazać pazur. Dodatkowo pozytywnie na nasze odczucia oddziałuje wybitnie miły dla ucha i jednocześnie specyficzny wokal samej Jessie Ware. Po przesłuchaniu takich rewelacyjnych piosenek jak „Wildest Moment” czy też „Running” nie można być nie ZACHWYCONYM. W takich chwilach marzy się o jakimś wybyciu gdzieś, tam, w TE nasze miejsca. Chyba żadna płyta w tym roku tak mocno mnie nie rozmarzyła jak te piosenki.

Pomimo tego, że jest to debiutancka płyta Jessie Ware to jest ona bardzo dojrzała. Poza wyżej wspomnianymi singlami dużą rolę na „Devotion” odgrywają także takie utwory jak: „110%”, „Night Light” oraz „No to Love”. Natomiast sam opener, którego niektórzy się czepiają uważam za klimatyczną zapowiedź nadchodzących fajnych melodii. Polecam każdemu. Dosłownie każdemu powinien się spodobać ten krążek. Ocena: 8/10.

P.S. W listopadzie odbędą się dwa koncerty Jessie Ware w Polsce. Myślę, że warto tam być.

The XX – Coexist

Dobrze znane nam trio z Londynu, które w 2009 zauroczyło wszystkich albumem „XX” wraca z nowym materiałem.

Doskonale pamiętam tamte wrześniowo-październikowe dni. To był dobry czas. Rok 2009 był wyjątkowo dobrym rokiem również pod względem muzyki. The XX także do tego się przyczynili dorzucając od siebie swoją własną cegiełkę. Ba, potężną cegłę. Do tej pory mam pewnego rodzaju sentyment do tej płyty. Była ona taka… słodko-gorzka. Z jednej strony fajna, melodyjna a z drugiej smutna i depresyjna. Lubię do niej wracać.

Jednak ostatnio trochę mniej bo Londyńczycy wypuścili nową płytę zatytułowaną „Coexist”. Pierwsze co zauważyłem słuchając tego albumu to fakt, że grupa nie odeszła zbyt daleko od tego co zaprezentowała na debiucie. Po raz kolejny zastosowała sprawdzone wcześniej motywy. Wciąż jest depresyjnie, wciąż jest o miłości, ale tej nieszczęśliwej. Bo jak inaczej interpretować takie fragmenty tekstów piosenek jak: „and now there’s no hope for you and me” czy też „Why would you just leave us alone/ when we have been close, close”? Poza tym dalej uroku ich piosenkom dodaje wokal damsko-męski w wykonaniu Romy Madley Croft i Olivera Sima. Może brakuje tutaj typowych singli i „przebojów” na miarę „Islands” bądź „Crystalised”, ale „Coexist” nadrabia tym, że jest bardziej równym albumem. Wydaje się także być lepszy na płaszczyźnie podkładów, które momentami wędrują w taneczne rejony.

Słuchając utworów z tej płyty czuć pewnego rodzaju smutek, wrażliwość. To bardzo osobiste kompozycje. The XX wciąż potrafią wpłynąć na odbiorcę.  Dlatego warto sprawdzić ich najnowszą płytę. Mimo, że album ten nie odbiega zbytnio od debiutanckiego to jest to dobra pozycja na najbliższe jesienne wieczory. Ocena: 7/10.

Uwaga, uwaga! Konkurs!

Uwaga wszyscy czytelnicy Bloga! Mam dla Was konkurs z nagrodami. To pierwsza tego typu inicjatywa na blogu, dlatego tym milej mi informować Was o konkursie.

Jest on związany z wyprodukowanym przez Canal + serialem „Krew z Krwi”. Utrzymana w klimacie dramatu sensacyjnego „Krew z Krwi” to pełna emocji i zaskakujących zwrotów akcji opowieść o kobiecie, która po tragicznej śmierci męża rozpoczyna niebezpieczną grę z mafią, by ratować siebie i dzieci. Kreowana przez Kuleszę Carmen wpisuje się w najnowszy nurt amerykańskich i europejskich seriali, w których  pierwszoplanową rolę odgrywa silna, dojrzała i kontrowersyjna kobieta. Z pewnością jest to pozycja ciekawsza niż obecne pseudo-seriale produkowane przez inne stacje komercyjne. Serial ten zobaczyć będziecie mogli na stacji Canal Plus już od 3 września.

Wróćmy jednak do samego konkursu. Zasady są proste. Wystarczy wysłać na adres: paweuualternativblog@gmail.com nazwiska pięciu aktorów występujących w serialu „Krew z Krwi”. Wiadomość należy zatytułować „Konkurs 1” oraz podpisać swoim imieniem i nazwiskiem oraz miejscowością. Nagrodami są kubki termiczne z wypalonymi autografami aktorów, grających w serialu. Spośród poprawnych odpowiedzi wylosowanych zostanie dwójka zwycięzców. Na zgłoszenia czekam do jutra (28.08.2012) do godziny 24:00. Powodzenia!