SoundQ – EP2 (EP)

soundqSwoje nadzieje dotyczące krakowskiego SoundQ wyraziłem już podczas recenzji ich zeszłorocznego debiutanckiego albumu „Barbarians„. Na kolejną część ich muzyki nie musiałem długo czekać, gdyż na początku roku Kuba Kubica zapowiedział prace nad nowym materiałem. W ten sposób otrzymaliśmy „EP2„, które jak sama nazwa wskazuje jest drugą w dorobku EPką.

Po pierwszym kontakcie z nowym materiałem słychać wyraźny progres. Kubica, który jest mózgiem całego projektu poszedł stronę modnej w ostatnim czasie elektroniki. Otwierające całość „In a Swoon” to perełka, którą mogę słuchać na okrągło. Muzyka dalej jest w klimacie mrocznej psychodelii jednak jest w tym sporo melodii. Wokal Kubicy jeszcze nie brzmiał tak dobrze, a nie należy zapominać o dopieszczonej warstwie muzycznej. Mamy wciągające, chropowate synthy oraz dobrze pasujący do tego automat perkusyjny. W kolejnym „Bones” słyszymy elementy nowego r’n’b. Co dla mnie, fana gatunku jest sporym plusem. Dzięki swojej przebojowości utwór ten jako jedyny z całego wydawnictwa świetnie nadaje się na singla. Trzecie „Restless” to natomiast najbardziej taneczny utwór na płycie. Dostajemy tutaj połączenie techno z elementami dub stepu spod znaku Buriala. Gdybym miał określić tę muzykę jednym słowem byłby to OBŁĘD (oczywiście w pozytywnym sensie). Całość kończy „Ecce Puer„, które jest muzyczną interpretacją wiersza James’a Joyce’a. Dobry utwór, jednak mało pasujący do reszty.

sound q ep2Szkoda, że to tak krótki materiał. Takich piosenek chciałoby się słyszeć więcej. Jest wyraźny postęp w twórczości tego zespołu. Na „EP2” są emocje, napięcie i przebojowość. Krakowianie poszli w dobrą stronę spod znaku Jamesa Blake’a nagrywając materiał klimatyczny, elektroniczny i modny. Znajdziemy tutaj przecież elementy r’n’b i dubstepu. A to wszystko w raptem czterech utworach.  Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na dobrą produkcję, gdyż te cztery piosenki zostały dopracowane w najmniejszym szczególe. Zdecydowanie należy wypatrywać drugiego albumu. Ocena: 7/10.

Posłuchaj

Curren$y – The Drive In Theatre

currensyCurren$y czyli Shante Scott Franklin to raper reprezentujący Nowoorleańską scenę hip-hopową. Przygodę z muzyką rozpoczął w 2002 roku kiedy to będąc członkiem grupy 504 Boyz wydał swój pierwszy album. Dwa lata później dostał się pod skrzydła Lil Wayne’a. Wystąpił na dwóch albumach u Cartera: „Dedication 2” oraz „The Carter II„. W tym czasie również zajął się produkcją ubrań wraz z Terrym Kennedym. W 2009 roku podpisał kontrakt z Amalgam Digital i wydał debiutancki mixtape „This Ain’t No Mixtape„. Niedługo po premierze mixtape’u pojawił się pierwszy longplay zatytułowany „Jet Files„. Kolejny rok dla artysty był równie płodny, gdyż pojawiły się dwa krążki: „Pilot Talk” i „Pilot Talk II„. W 2011 zmienił wytwórnię na Warner Music i wydał kolejny mixtape „Weekend at Burnie’s„. Rok później na światło dzienne wyszedł krążek The Stoned Immaculate”, na którym gościnnie wystąpili m.in. Wale, Pharrell oraz Wiz Khalifa.

Jak widać Panowi Franklinowi weny nie brakuje. Raper w ciągu dalszym nie zwalnia tempa gdyż wydał na początku tego roku najnowszy mixtape „The Drive In Theatre„, który pragnę omówić w poniższej recenzji. Krążek zaczyna się od 3 minutowego Intro, które wprowadza nas w mroczny, brudny, uliczny klimat płyty. W „Introduction” usłyszymy m.in. dialogi z pierwszej i drugiej części „Ojca Chrzestnego” oraz fragment reklamy kina samochodowego. W ten sposób Curren$y pragnie stworzyć koncept album z filmową historią, który będziemy poznawać z perspektywy kina samochodowego z lat 50. Track numer dwa „Godfather 4” z gościnnym występem Action Bronsona to hołd dla ulubionego filmu rapera. Beat luźno nawiązuje do głównego motywy z filmu Francisa Forda Coppoli natomiast Franklin lirycznie pisze scenariusz do kolejnej części popularnego filmu. W kolejnym „Stove Top” opartym na mrocznym, jazzowym podkładzie Curren$y porównuje swoją muzykę do narkotyku.

Curreny_The_Drive_In_TheatreWiększość podkładów na płycie ma filmowy, mroczny, klimatyczny charakter. Do tego zestawienia nie pasuje tylko „10 G’S„, które jest osadzone na grubym, swagowym bicie. Generalnie na „The Drive In Theatre” czuć wpływy nowojorską sceną hip-hopową. „El Camino” brzmi jak jeden z utworów Doom’a natomiast w pozostałych trackach czuć ducha solowego Reakwona. Sam Curren$y próbuje tutaj stworzyć historię filmową początkowo nawiązując do kinematografii kina gangsterskiego by później przejść do historii z dzielnicy. Nie zabraknie także wersów dotyczących jego dziewczyny, nagrywania muzyki, skrętów i luksusowych samochodów.

Podsumowując „The Drive In Theatre” to dobry album, acz nie porywający. Podoba mi się pomysł koncept albumu z filmem w kinie samochodowym oraz fragmenty „Ojce Chrzestnego” jednakże poruszane historie nie zaciekawiły mnie na tyle bym chciał o tym obejrzeć film. Podkłady mają klimat, jednakże momentami płyta strasznie mi się dłużyła. Natomiast sam Shante Scott Franklin to utalentowany raper, który dobrze składa pojedyncze słowa w całość. Na pochwałę zasługują dobrze dobrane występy gościnne, zwłaszcza Smoke DZA oraz Action Bronsona. Pozycja godna uwagi dla każdego fana hip-hopu, zwłaszcza tego ze wschodniego wybrzeża. Ocena: 7/10.

Posłuchaj

Zapowiedź: Divines – So love remains

Martijn MendelW najbliższą środę (2 lipca) nakładem wytwórni Osterdam Records ukaże się najnowsze EP grupy Divines zatytułowane „So love remains„. Drugie w dyskografii warszawskiego zespołu wydawnictwo jest promowany singlem „LUV„, które możecie przesłuchać poniżej.

Divines rozpoczęło działalność w 2013 roku w Warszawie. Nazwa zespołu to hołd złożony amerykańskiego performerowi/erce Divine, którego/której bezczelność stanowi niekończące się źródło inspiracji dla działań duetu. W ich muzyce pobrzmiewają zarówno echa skandynawskiej elektroniki jak również eksperymentalnego amerykańskiego rapu. Znani z podważania społecznych absurdów i charakterystycznego głosu wokalistki, porównywanego często do śpiewu sióstr CocoRosie. Twórcy kampanii społecznej ‘Warsaw, what you’ve done to me’, promującej także ich zeszłoroczny singiel. Jak sami mówią, inspirują ich filmy Watersa. Z zamiłowania – fanka przedwojennych musicali i wytrawny znawca second handowej oferty stolicy.

 http://www.facebook.com/divinesmuzik

http://www.youtube.com/divinesmuzik

https://soundcloud.com/divinesmuzik

http://divines.bandcamp.com

Ep-ka „So love remains” została objęta patronatem medialnym Paweuu Alternativ Blog