Black Rebel Motorcycle Club – Baby 81

Kolejny artysta z górnej półki, czyli Black Rebel Motorcycle Club. Przyznam szczerze, że poszukiwałem pierwszej płyty zespołu. Uważam, że najlepiej poznaje się wykonawcę od jego pierwszej płyty. Nie chciałem zaczynać od ostatniej płyty…

Alberto (7-01-2008 20:18)
Black Rebel Motorcycle Club – Baby 81
Alberto (7-01-2008 20:18)
ktora to ich plyta?
Vyciu, Toxic (7-01-2008 20:19)
4
Alberto (7-01-2008 20:19)
kurtka, nie umiem znalesc pierwszej :/
Vyciu, Toxic (7-01-2008 20:20)
4 jest podobna do pierwszej, z tym że bardziej przebojowa. śmiało ściągaj
Vyciu, Toxic (7-01-2008 20:20)
może CI się podobać
Alberto (7-01-2008 20:20)
nie uwazasz ze lepiej poznac wykonawce od pierwszej plyty?
Alberto (7-01-2008 20:20)
aczkolwie muse poznawalem od ostatniej plyty do pierwszej 😀
Vyciu, Toxic (7-01-2008 20:20)
w niektórych przypadkach
Vyciu, Toxic (7-01-2008 20:21)
poznawanie Kid A bez znajomości Ok computer – chore
Alberto (7-01-2008 20:21)
z lekksza
Vyciu, Toxic (7-01-2008 20:21)
akurat po baby 81 możesz spokojnie sięgnać
Alberto (7-01-2008 20:22)
zaraz ja sciagne

…ale wyszło, że zacząłem od ostatniej, najnowszej płyty. Po przesłuchaniu tego albumu zmobilizowałem się jeszcze bardziej do poszukania pierwszej płyty! Jestem oczarowany tą muzyką. Tego właśnie potrzebowałem. Ostatnio nieprzerwanie słucham Baby 81 i poszukuję wciąż debiutanckiej płyty amerykańskiego bandu (ma ktoś?). Chcę poznać ich twórczość (w kwestii muzycznej nie osiągnąłem jeszcze apogeum wiedzy mimo, że oglądam MTV2).

Zacznijmy od tego jak wogóle brzmi nowa płyta BRMC. Kolesie pochodzą z San Francisco i gdybym tego nie przeczytał na Last.fm to pewnie nie domyśliłbym się tego bo oni brzmią bardziej angielsko niż amerykańsko. Mimo, że Last.fm wskazuje na podobieństwo do Kings of Leon i The White Stripes (skąd oni biorą te porównania?) to dla mnie oni bardziej brzmią jak Kasabian, szczególnie głos wokalisty.

Wracając do Baby 81. Płyta z dobrą muzyką. Mocno przebojowa, dlatego wpadła mi szybko do ucha? Z pewnością. W zasadzie płyta nie ma słabych momentów, stoi na równym, dobrym poziomie. Najbardziej mi przypadł do gustu utwór Windows, który zaczyna sie niepozornie na 3 gwiazdki, ale już później następuje punkt kulminacyjny i utwór szczytuje na 5 gwiazdkach! Poza tym najbardziej wyróżniają się: Weapon of Choice (trudno by nie wyróżniał się skoro jest singlem), American X – psychodelia trwająca 9 minut i 11 sekund oraz Am I Only.

Teraz powinno nastąpić porównanie płyty do wcześniejszych dzieł, ale biorąc pod uwagę to, że nie znam wcześniejszych płyt (obiecuje, że poznam) to napisze tylko tyle, że fajnie, że pojawiają się klawisze w utworach, pasują. No i niepowtarzalny klimat tworzy gitara klasyczna. Perkusista może i nie napierdala (lubię jak napierdala po tomach), ale do każdego kawałku pasuje idealnie. Nie będę nic pisał o akordach bo się na tym nie znam, nie mam wykształcenia muzycznego. Co dalej, podoba mi się wokal i ogólnie moim zdaniem ta płyta jest mocno wykoksana.

Pointując powiem tak: Płyta trafia do licznego grona, jednocześnie nie tracąc na alternatywnym graniu. Ocena 7/10.

Alberto z dialogu powyżej to ja.

Thom Yorke – The Eraser

Witam w nowym roku. Wznawiając pisanie recenzji zacznę w tym roku pisząc o wykonawcach z górnej półki. Pierwszym takim wykonawcom będzie mój dobry znajomy z MySpace – Thom Yorke.

W roku 2006 fani Radiohead oczekiwali nowej płyty grupy. Zamiast tego doczekali się zupełnie czegoś innego. Była to solowa płyta wokalisty Radiohead pt. The Eraser. Niektórzy się ucieszyli, niektórzy zawiedli, ale wszyscy musieli przyznać, że dobrze mu to wychodzi. Można było się przestraszyć, że skoro płyta odnosi sukces to Thom odejdzie z Radiohead. Jednak nic z tego bo rok później Yorke wraca z In Rainbows tym razem jako Radiohead. Wybiegając poza temat to u nas istnieje podobny przypadek w postaci Artura Rojka.

Wracając do The Eraser. Jeśli ktoś zna Thoma to dobrze wie, że angielski geniusz muzyczny zawsze był zainteresowany muzyką elektroniczną. I The Eraser nie odbiega od zainteresowań Yorke’a. Włączając płytę już na początku usłyszymy klawisze. Przez całą płytę przebiegną nam najróżniejsze elektroniczne dźwięki. Zdarzają się jakieś dziwaczne odgłosy, melodyjki jak z gry na pegazusa itd. Cały Yorke.

Wisienką na całej kompozycji jest charyzmatyczny i nieco psychodeliczny wokal Thoma. Momentami jest niepokojący. Dla fanów Yorke’a ta płyta to nie lada kąsek dobrej i wciągającej muzyki. Dla tych co niekoniecznie lubią Radiohead i samego Yorke’a ta płyta może być ciężka do przełknięcia. Ale ten blog to miejsce tylko dla fanów Radiohead.

Ostrzegam, że płyta nie jest łatwa w odbiorze. Nie jest tak, że po pierwszym przesłuchaniu zakochamy sie od razu w tych kompozycjach. Miłość przyjdzie z czasem a jak nie to zawsze można wrócić do słuchania starszych kawałków Radiohead (Creep). Bo Solowy projekt Yorke’a mimo, że jest to electronic/ experminental/ alternative/ indie/ pop (Tagi Last.fm) to nie wpada w ucho od razu tak jak słynny Creep.

Kończąc już te moje nic nie warte wywody powiem tylko tyle, że płyta jest fajna i można se posłuchać. Ocena: 7/10.

Muzyczne podsumowanie roku 2007

Dużymi krokami zbliżamy się do wstąpienia w nowy rok, roku 2008. Można w tym momencie już z dystansem zastanowić się jaki ten rok był. Dzisiaj podsumuję rok 2007 pod względem muzycznych wydarzeń.

Zagraniczna płyta roku 2007:

1. Radiohead – In Rainbows. Radiohead wrócił po długim czasie nie obecności i to w jakim stylu! Wspaniała płyta In Rainbows, która stoi na równym i wysokim poziomie. Wspaniałe piosenki, wspaniała muzyka i te emocje towarzyszące tej płycie!

2. Arcade Fire – Neon Bible. Druga płyta Arcade potwierdza, że zespół z Kanady jest genialny w tym co robi.

3. Bloc Party – A Weekend in the City. Zespół po wspaniałym debiucie po raz kolejny pokazał klasę wydając bardzo dobrą płytę.

Polska płyta roku 2007:

1. Muchy – Terroromans. Nie mogło być inaczej. Rok ubogi w nowe wydania. Jednak płyta Much na wysokim poziomie.

2. Nosowska – UniSexBlues. Jak już mówiłem bieda w tym roku i trzeba wyróżnić to co jest. Jednakże, jeżeli chodzi o polski pop to płyta na dobrym poziomie.

3. OSTR – HollyŁódź. Właśnie dzięki takim płytom raper z Łodzi uznawany jest za jednego z najlepszych w tym kraju.

Singiel roku 2007:

1. Cold War Kids – Hang Me Up To Dry. Nathan Willett i spółka potrafili stworzyć przebój, który podbił wyspy i Stany Zjednoczone. Powstały dwa teledyski, wspaniałe do tego. A piosenka jeszcze mi się nie znudziła.

2. Arctic Monkeys – Brianstorm. Razem z Teddym Picekrem najbardziej odznaczająca się piosenka z nowej płyty Arctic Monkeys.

3. Foo Fighters – The Pretender. Kurde, to był jeden z tych hitów tego lata, który podbił Świat.

Najgorsza zagraniczna płyta roku 2007:

1. Kaiser Chiefs – Your Truly, Angry Mob. Nie chce mi się słuchać tej płyty, tak jest beznadziejna. Po wspaniałym debiucie wspaniale beznadziejna druga płyta.

2. The Killers – Sawdust. Póki co to The Killers wyznaczają sobie droge na samo dno. Wydają płytę z słabymi b-side’ami ponadto na siłę chcą z siebie robić Queen.

3. Queens of The Stone Age – Era Vulgaris. Płyta ze 2-3 dobrymi utworami.

Najgorsza polska płyta roku 2007:

1. Doda – Diamond Bitch. Już sama nazwa wskazuje, że coś jest nie tak.

2. Mietall Waluś – Mietall Waluś Magazine. To, że solo nagrywa Thom Yorke i Artur Rojek nie oznacza, że Mietall może nagrywać solo.

3. Agnieszka Włodarczyk – Nie dla oka. Dla ucha też. Media by pomogły młodym i zdolnym artystom…

Najlepszy zagraniczny wykonawca live roku 2007:

1. Muse. Każdy koncert tej grupy to wielkie wydarzenie. Wspaniała oprawa graficzna i mnóstwo porywających piosenek. Warto zobaczyć koncert Muse.

2. Arcade Fire. Ich koncerty to ogromne show. I te rotacje między członkami zespołu.

3. Bloc Party. Potrafią porwać tłumy. Dobry kontakt z publiką.

Najlepszy polski wykonawca Live roku 2007:

1. Kombajn do zbierania kur po wioskach. Marcin Zagański potrafi rozgrzać publikę. Wspaniały kontakt z publicznością, wspaniała muzyka. Zawsze chcą jak najlepiej wypaść. Mnóstwo niespodzianek oraz nieoczekiwane covery.

2. Myslovitz. Dużo koncertów w tym roku było. Nie zawsze ilość przekłada się na jakość.

3. Mitch&Mitch. Na żywo można jeszcze ich posłuchać. Robią fajne show.

Najlepszy teledysk roku 2007:

1. Justice – D.A.N.C.E. Mogę oglądać ten teledysk w kólko i jeszcze mi się nie znudził. Bardzo dobry pomysł na videoclip. Brawo.

2. Arctic Monkeys – Brianstrom. Chyba najlepszy teledysk Arktycznych Małp jak dotąd. Podoba mi się sposób pokazania zespołu (od tyłu) i pomysł z tymi rożnymi czarno białymi ujęciami. Fajnie.

3. Klaxons – It’s Not Over Yet. Fajny teledysk. Taki New Rave.

Najgorszy teledysk roku 2007:

1. 30 seconds to Mars – From Yesterday. Kolesie z tej emo bandy głupów mają na prawdę posrane pomysły. Z każdego teledysku robią jakieś filmidła, że aż się robi przykro i nie chce się na to patrzeć. Na widok 30 seconds to Mars od razu przełączam kanał.

2. Maroon 5 – Wake Up Call. Najbardziej posrany teledysk jaki widziałem w tym roku i ten żal utknął mi w głowie na długo. Jakieś helikoptery, ktoś biegnie, padają strzały, psy szczekaj, sylikonowa panienka z flagą USA, wybuch samochodu… ała. Rozumiem jakby zrobiliby to dla żartu, ale ich każdy teledysk wygląda w ten sposób.

3. Grupa Operacyjna – Mordo ty moja. Kolo siedzi i ogląda TVN a potem robi na podstawie tego co zobaczy beznadziejny hałas zwany muzyką hiphopową. Kolejny idiota w tym kraju.

Polskie odkrycie roku 2007:

Muchy. Terroromans to potwierdzenie ich talentu, który można usłyszeć na Galanterii. Z pewnością na scenie muzycznej zostaną dłużej niż Feel.

Zagraniczne odkrycie roku 2007:

The Fratellis. Wcześniej widniał tutaj The Pigeon Detectives, ale doszedłem do wniosku, że nie warto ich wyrózniać za cztery single i lepiej podciągnąć Fratellis pod roku 2007 i im przyznać to wyróżnienie. Za co? Za Costello Music. Przebojowa płyta. Chelsea Dagger grane było chyba wszędzie nawet podczas dekoracji Pucharu UEFA.

W zasadzie to wszystkie wyróżnienia z mojej strony. Jeżeli Paweuu Alternativ Blog będzie funkcjonował dalej to będzie można się spodziewać takiego podsumowania już w grudniu 2008! Zdrowych i Wesołych Świąt oraz szczęśliwego nowego roku!