Delons – Wersja z Napisami.

Zespół grający w polsce indie rocka z domieszką brit rocka to w Polsce rzadkość. Jednak jest taki jeden zespół a nazywa się Delons.

i Wydał nawet indie płytę. Być może słowo indie w tym przypadku jest mocno naciągane, ale widać u nich inspiracje angielską muzyką. Sprawa z Delons wygląda tak, że potrafią stworzyć wciągające kawałki. Tylko jest jeden problem. Trzeba najpierw przebrnąć przez głos wokalisty, który zraził wielu już na samym początku. Moim zdaniem jeżeli dosyć długo tego będziemy słuchać to jakoś nie będzie nas już to tak bardzo razić.

Wersja z napisami składa się z kliku na prawdę fajowskich kawałków. Tajfun 18 na wymiata pod każdym względem. Chyba najlepszy kawałek na tej płycie. Poza tym Kowboj Eugeniusz i 40 minut warto posłuchać.

Zastanawia mnie zawsze kwestia tekstów. Czasami wydaje mi się, że oni na siłę chcą stworzyć tekst mądry, który każdego powali. Mocno mnie to razi w oczy a w zasadzie uszy. Pomimo, że z tekstami w większości piosenek jest ok to zdarzają się gierki słowami na siłę.

Mysłowice przyzwyczaiły nas już do tego, że jest tam w ciul dobrych zespołów. Delons raczej nie przebija nigdy Myslovitz, może kiedyś dogonią Negatyw, ale mają w dorobku już jedna fajną płytę, którą serdecznie polecam entuzjastom polskiej muzyki alternatywnej. Ocena 6\10.

The October Leaves.

The October Leaves to jeden z najbardziej wyróżniających się zespołów młodego pokolenia w Polsce.

Zespół powstał na Śląsku czyli w województwie z, którego wywodzą się takie grupy jak Myslovitz, Penny Lane czy też Negatyw. Rybnicki band powstał w 2004 roku i został założony przez czwórkę przyjaciół z I Liceum Ogólnokształcącego w Rybniku.

Zespół składa się z czterech charyzmatycznych muzyków, którzy obecnie sami są sobie menadżerami. W skład zespołu wchodzą: Kamila Bartkowiak (wokal), Szymon Bartkowiak (gitarzysta), Adrian Wuwer (basista) oraz Piotr Szopa (perkusista).

Muzyka The October Leaves to połączenie brit-popu z indie rockiem. Muzycy obecnie pracują nad demem, jednak na ich oficjalnej stronie (link z prawej strony) można posłuchać utworów grupy. Wszystkie piosenki są napisane w języku angielskim, gdyż zespół próbuje zaistnieć na rynku zagranicznym. Najbardziej wpadający w ucho kawałek to Duplicity oraz 10 second of Love.

Miejmy nadzieje, że zespół w najbliższym czasie wyda Demo a później pierwszy album. Oni po prostu nie mogą zmarnować swojego talentu i świetnego pomysłu na muzykę!

Kombajn do zbierania kur po wioskach.

Machina taka nie istnieje, ale zespół muzyczny jak najbardziej. Jest to jeden z najlepszych zespołów grających alternatywnego rocka w Polsce!

Rok 2001. W Ośrodku dla Osób Uzależnionych w Nowym Dworku spotkają się: Tomasz Brażewicz-Dosiółko, Marcin Zagański, Artur Mazur oraz Leszek Łątkowski. W ten sposób zrodziła się idea powstania zespołu: Kombajn do zbierania kur po wioskach.

Rok później dochodzi Paweł Koprowski i zespół pełną parą rozpoczyna koncertowanie po pobliskich miasteczkach. Początkowo zespół grał muzykę inspirowaną starymi legendami rocka w Polsce (takimi jak Dżem), jednak w późniejszym okresie swojej działalności ich twórczość się diametralnie zmieniła. Wygranie kilku festiwali muzycznych w Gorzowie i pobliskich miastach zaowocowało powstanie dema zatytułowanego „Ćwa„. Ponad to zespołowi udaje się wygrać festiwal rockowy we Węgorzewie. Wszystko wskazywało na to, że za niedługo zespół wkroczy na muzyczne salony…

Jednak zespół w 2004 roku przeżywa kryzys. Śmierć perkusisty Leszka Łątkowskiego oraz odejście z zespołu basisty Artura Mazura powoduje, że zespół przerywa działalność. Po kilku miesiącach KDZKPW ostatecznie postanawia się zmobilizować i zacząć wszystko od nowa. Chłopcy wyjeżdżają do Sopotu i w tamtejszym studio im. Adama Mickiewicza rejestrują materiał na debiutancką płytę zatytułowaną „8 piętro„. Już w styczniu 2005 roku, płyta ląduje na pułkach w sklepach muzycznych. Tak na prawdę genialność płyty „8 piętro” pozwoliło zespołowi zaistnieć. Krążek zebrał pozytywne opinie u większości recenzentów i krytyków. Kombajniści wyruszyli w trasę koncertową oraz wystąpili podczas Festiwalu Top Trendy.

Rok później zespół wydaje swoją druga i ostatnią jak na razie płytę zatytułowaną: „Lewa strona literki M„. Niestety ta fenomenalna płyta przeszła bez większego echa w mediach. Zespół już od dłuższego czasu jeździ po Polsce i promuje swoje najnowsze dzieło. Wystąpili między innymi w Hard Rock Cafe w Warszawie oraz mieli kilka koncertów na Śląsku (Mysłowice, Chorzów) a także zagrali podczas Heineken Open’er Festival w Gdyni.

Większość ludzi zastanawia się nad genezą nazwy zespołu Kombajn do zbierania kur po wioskach. Nie ma jednak jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, ale trzeba przyznać, że nazwa jest mocno oryginalna: „Nazwa się wzięła z głowy po prostu, mojej głowy” – wyjaśnia gitarzysta oraz lider zespołu Tomasz Brażewicz-Dosiółko. „Nazwa powstała zupełnie spontanicznie” – dodaje.

Kombajn do zbierania kur po wioskach to zespół, który mocno rożni się od innych, przez co jest mniej zauważalny i pozostaje w cieniu takich formacji jak Myslovitz czy też Cool Kids of Death. Charyzmatyczny wokalista Marcin Zagański, nietypowe teksty, nazwa zespołu oraz sama muzyka z jednej strony są plusami z drugiej strony są wadami. Media skrupulatnie pomijają Zagańskiego i paczkę, zespół często za psie pieniądze gra w najróżniejszych dziurach w Polsce. Moim zdaniem jednak, KDZKPW stoi na poziomie Myslovitz a nawet go przewyższa. Dużym atutem zespołu, są wspaniałe koncerty. Marcin Zagański ma świetny kontakt z publiką, który rośnie wraz z wypitymi piwami…

Muzycznie Kombajn brzmi jak angielskie kapele indie rockowe. Jest to zupełny alternatywny rock oparty na uczuciach, jak podkreśla Marcin Zagański: „My nie jesteśmy raczej zespołem, który opowiada jak to było i jak to tworzyli… wszystko opiera się o emocje”. Z pewnością przed tym zespołem jest świetlana przyszłość, zespół ma w całej Polsce rzesze wiernych fanów a i przez niektórych jest nazywany polskim Radiohead.