Hot Hot Heat – Make Up The Breakdown

Make Up The Breakdown to najpopularniejsza płyta kanadyjskiej grupy rockowej Hot Hot Heat.

Dokładnie 8 października 2002 roku światło dzienne ujrzała nowa płyta Ho Hot Heat. Pierwszym singlem promującym najnowsze dzieło grupy była genialna piosenka Bandages. Płyta zbierała dobre recenzje a same Bandaże stały się wielkim hitem. Płyta między innymi została wybrana albumem roku według Canadian Independent Music Awards. Drugim singlem promującym album został utwór Talk With Me, Dance With Me.

Make Up The Breakdown to pozytywna płyta. Można ją oceniać w samych superlatywach. Najbardziej charakterystyczne dla tej płyty jak i dla całego zespołu Hot Hot Heat są klawisze, które występują praktycznie w każdym utworze na płycie. dodatkowy plus to charakterystyczny wokal Steve’a Bays’a oraz melodyjność piosenek. Ogólnie zespołowi udało się stworzyć dobrą, alternatywnie indie rockową płytę, którą oceniam na 7.

Klaxons – Myths of the Near Future.

Myths of the Near Future to debiutancki krążek angielskiej grupy – Klaxons, czyli zespołu, który można obwołać odkryciem roku, jednak przynajmniej raz na dwa tygodnie w Anglii pojawia się zespół, który zasługuje na takie miano.

Debiutancka płyta zespołu Klaxons to zestawienie jedenastu wybitnych utworów. Zespół postanowił nawiązać do muzyki z lat 80 i wyszło muzykom z zespołu to na dobre. W efekcie otrzymujemy jedenaście gorących utworów, które zachęcają do tańca i szybko wpadają w ucho. Cała kompozycja zaczyna się od „Two Receivers”. Później przechodzimy do Atlantis to Interzone, które ma wiele wspólnego z muzyką elektroniczną. Kolejny utwór to Golden Skans czyli największy hit grupy. To dzięki tej piosence tak na prawdę zaistnieli. Warte uwagi są także inne single z płyty takie jak: „Gravity’s Rainbow”, „Magick” oraz „It’s not over yet”. Album kończy „Four Horsemen of 2012”.

Trzeba przyznać, że płyta jest ciekawa a zespół miał świetny pomysł ją nagrywając. Piosenki melodyjne i wpadające w ucho. Dużo elektroniki, ale nie brak także rockowej nuty. Moja ocena dla płyty to 8 w tradycyjnej już skali od 1 do 10.

Delons – Wersja z Napisami.

Zespół grający w polsce indie rocka z domieszką brit rocka to w Polsce rzadkość. Jednak jest taki jeden zespół a nazywa się Delons.

i Wydał nawet indie płytę. Być może słowo indie w tym przypadku jest mocno naciągane, ale widać u nich inspiracje angielską muzyką. Sprawa z Delons wygląda tak, że potrafią stworzyć wciągające kawałki. Tylko jest jeden problem. Trzeba najpierw przebrnąć przez głos wokalisty, który zraził wielu już na samym początku. Moim zdaniem jeżeli dosyć długo tego będziemy słuchać to jakoś nie będzie nas już to tak bardzo razić.

Wersja z napisami składa się z kliku na prawdę fajowskich kawałków. Tajfun 18 na wymiata pod każdym względem. Chyba najlepszy kawałek na tej płycie. Poza tym Kowboj Eugeniusz i 40 minut warto posłuchać.

Zastanawia mnie zawsze kwestia tekstów. Czasami wydaje mi się, że oni na siłę chcą stworzyć tekst mądry, który każdego powali. Mocno mnie to razi w oczy a w zasadzie uszy. Pomimo, że z tekstami w większości piosenek jest ok to zdarzają się gierki słowami na siłę.

Mysłowice przyzwyczaiły nas już do tego, że jest tam w ciul dobrych zespołów. Delons raczej nie przebija nigdy Myslovitz, może kiedyś dogonią Negatyw, ale mają w dorobku już jedna fajną płytę, którą serdecznie polecam entuzjastom polskiej muzyki alternatywnej. Ocena 6\10.