Animal Collective – Merriweather Post Pavilion

animal-collectiveThe problem: Zanik relacji międzyludzkich, brak poważnych autorytetów, kryzys ekonomiczny, starzejący się Thom Yorke, znikma ilość płyt na 10.0, wysokie ceny płyt, efekt cieplarniany, brak nowego Radiohead, korupcja w środowisku piłkarskim, upadające fora internetowe, spam na Naszej Klasie, niezdrowy tryb życia, choroby cywilizacyjne, szał na emo, brak w TV Drużyny A, broda Jabby, przewlekła kontuzja Nesty, kolejna emisja Tytanica na Polsacie, nowa płyta Bloc Party, inwazja grubych bab na miejscowe dyskonty, głód w Afryce, wpływ telefonów komórkowych na męskie narządy rozrodcze, konflikt izraelsko-palestyński, sesja w lutym, majspejsowa lista hitów na MTV2, żel na włosach Wycia, liczba pijanych kierowców na drogach w okresie 24.12.2008 – 02.01.2009, koniec Świata w 2012, overhype […]

The Solution: Animal Collective

Ocena: 8/10. My Girls.

Materac – Andersen Dobranoc

andersen-dobranoc_materacimages_product10747669326Mało w tym roku było dobrych polskich płyt na rynku. Dlatego tym bardziej cieszy, że Materac zdołał wypuścić swój debiutancki krążek jeszcze w 2008 roku.

A nie było to takie pewne bo premiera przedłużała się w nieskończoność. Początkowo planowana była na koniec maja. Później pojawiła się wiadomość na stronie KDZKPW, że koniec czerwca. Nadal nic. Wakacje odpadały ze względu na martw sezon. Muzycy z resztą sami nie byli pewni co do daty premiery. Koprowski pytany przeze mnie o datę stwierdził, że połowa września. Premierę oficjalnie zapowiedziano na 29 listopada, który okazał się 5 grudniem. To i tak nie koniec. Pomimo, że premiera się odbyła to płyty nie można było nigdzie nabyć! Co prawda można ją było zamówić poprzez internet pod nazwą Bajki Andersena, ale były braki w towarze. Na szczęście już jest OK a ja swoją płytę znalazłem pod choinką. Święty Mikołaj nie ma problemów z towarem na magazynie nigdy.

Co do materiału, który znajduje się na płycie. Jest to zupełnie coś innego w porównaniu do muzyki tworzonej przez Kombajn do zbierania kur po wioskach. Paweł Koprowski oraz Marcin Zagański w końcu skusili się na wydanie własnej płytki. Materac w zasadzie istniał od dawna. Większość swoich utworów przenosili do Kombajna, co nie bardzo im odpowiadało i mówili o tym otwarcie. Przy wydaniu duży wkład miał nie kto inny jak sam Maciej Cieślak z Ścianki. Najprawdopodobniej bez jego pomocy płyta nie miała takiej siły rażenia. Ogólnie Cieślak z Zaganem są dobrymi kumplami. Obie płyty KDZKPW zostały zarejestrowane w studiu Cieślaka. Lider Ścianki wraz z Zaganem i Małorzatą Helber tworzą band zwany Wyjebani w Dobrej Wierze. Mam nadzieję, że ten projekt zaistnieje kiedyś na poważnie, jednak obecnie planowana jest kolejna płyta Kombajnu.

Wracając do Materaca. Nie spodziewałem się wielkiej plyty. Wiedziałem, że Zagan z Koprem pójdą w stronę elektroniki. O dziwo, nie ma jej za dużo. Album składający się z dwóch krążków: pierwszy czarny, drugi biały składa się z 16 utworów. Warstwa muzyczna jest bogatsza niż muzyka KDZKPW. Mamy tutaj poza podstawowymi wiosłami i bębnami takie insturmenty jak: organy vermona, tamburyn turecki, cymbałki, dzwoneczki, saksofon a nawet zostały użyte zabawki dla dzieci do lat 3. Wokal Zagańskiego jest znakomity. Różne zmiany tonacji wypadają świetnie. Szepty w Tusi Smutki brzmią nadzwyczaj dobrze. Marcin Zagański pod tym względem mocno się rozwinął i jest z pewnością jednym z najlepszych wokalistów w tym kraju.

Teraz teksty. Z pewnością nadal nieco pretensjonalne, pełne metafor i niejednoznaczności – jednak mimo wszystko na wysokim poziomie. Bo mamy tutaj taką perełkę jak Potwór: „i ciekawe gdybym chciał / sprzedać cały świat/ ile by to było pieniędzy?/ kupiłbym za nie słów, miliony słów…/żeby wreszcie powiedzieć…”. Siet, nie ja odpadam. Albo http://www.overcome.pl. Już sam tytuł wymiata. Poza tym mnóstwo propagowania miłości jak np. w Tusi Smutki: „zakochaj się / zakochaj / jeszcze, jeszcze…” (zacytowałem akurat cały tekst tej piosenki) lub w If You Like, który jest jako jedyny na tej płycie anglojęzyczny a z przetłumaczeniem tego tekstu nie miałby problemu nawet sześciolatek: „If you like ice-cream/ you don’t need a knife/ you don’t need a gun/ you don’t need a pistol”. Jednak to raczej był zabieg celowy. W końcu to Andersen Dobranoc. Książeczka jest wypełniona dziecięcymi bazgrołami. Do nagrywania zostały użyte zabawki. A tematyka tekstów to kleszcze, wakacje, kaczki, truskawki, żyrafy, samoloty. Jednak nie chodzi o to, że to płyta dla dzieci. Bo w takim Potworze pojawia się wulgaryzm co u Zagana jest raczej rzadkie, wcześniej przeklnął tylko raz w utworze Waniliowym Niebie. Tu raczej może chodzić o przedstawienie świata z punktu dziecięcej naiwności. Aczkolwiek może chodzić także o coś innego. Interpretacje mogą być różne, zwłaszcza kiedy mówimy o twórczości Zagana.

Muzyka natomiast jest melodyjna, czego dużą zasługą jest brzmienie cymbałków. O ile pierwsza płytka toczy się w wolnym tempie to na drugim krążku znacznie przyspiesza tempo. W utworach często zmienia się całkowicie linia melodyjna, że zdaje się nam, że to kolejny utwór a to nadal ten sam! Narasta napięcie. Zmieniają się aranżacje oraz ton wokalu. Ta płyta jest nieprzewidywalna i za każdym razem odkrywam w niej coś nowego. Wszystko jest na bardzo wysokim poziomie. Jest to z pewnością zasługa Cieślaka, który podjął się produkcji tej płyty.

Ocena: 7/10. Polecam z całego serduszka. Posłuchajcie sami z resztą.

Fleet Foxes – Fleet Foxes

fleet-foxesNietaktem byłoby nie napisać o tej płycie. A zwłaszcza, że recenzje tej płyty pojawiły się już wszędzie. Na Pitchforku, Porcysie, Screenagers no i na headphonesporno. Dobra, koniec tej darmowej reklamy. Najważniejsze by recenzje pojawiły się tutaj! Ha! I tak jest. Fleet Foxes na Paweuu Alternativ Blog.

Nie chodzi o to, że piszę o Fleet Foxes bo tak wypada, bo ma dobre recenzje, bo ktoś tak sugeruje to ja też muszę tak napisać. Oczywiście przychylne recenzje zachęcają, to naturalne. Jednak nie zawsze trzeba się z nimi zgadzać. W tym przypadku zgadzam się. Fleet Foxes rządzi i dzieli w tym momencie. Jeżeli nie zachęcę Cię w tej recenzji to przeczytaj którąś z wyżej wymienionych. Na pewno skończy się na tym, że Fleet Foxes przesłuchasz przed 2009.

Dlaczego Fleet Foxes rządzi? W moim przypadku wszystko rozbija się o te pozytywne skojarzenia. Co sobie wyobrażacie kiedy słuchacie Fleet Foxes? Ja to widzę tak:

Red Squirrel/Sun Rises: Osada zbudowana z drewnianych domków. Wokół las, góry. Za gór widać piękne, czerwone, zachodzące już słońce. Z domków uwalnia się szary dymek. Przy kominku siedzi wesoła rodzinka, która z uśmiechami na twarzy sobie nuci pieśni. Nad kominkiem widnieje portret rodziny. Obok stoi wazon z słonecznikami.

White Winter Hymnal: Facet z wąsem siedzący w małej wannie szorujący pięty pumeksem. Nuci sobie: ” I was following the pack”. Wszędzie piana, unosząca się para. Za oknem widać prószący, bieluteńki śnieg.

Your Protector: Dzika preria. Z daleka można zauważyć kowboja galopującego na koniu. Oczywiście wszystko na tle ogromnego słońca. Za kowbojem rozprzestrzenia się kurz. Kowboj w gębie trzyma źdźbło trawy. To nasz obrońca.

Meadowlark: Obraz alejki otoczonej  drzewami. ławki, ludzie, radość. Niebieskie niebo, ogólne zadowolenie z życia. Piękna dziewczyna czytająca książkę na ławce. Z pewnością nie jest to park w Mikołowie… To piękne miejsce.

Jak widać wizję dość sielankowe, pozytywne oraz radosne. Oczywiście to wytwory mojej zboczonej wyobraźni. Z pewnością wasze są podobne. Każdy marzy bądź marzył o pięknych miejscach, widokach, dziewczynach (to naturalne!) itp. Fleet Foxes dodatkowo potęguje te wizję. Wypełnia je swoją niebiańską muzyką. Bez zbędnego patosu, popowych melodyjek, durnowatych tekstów, które na siłę mają być fajne. O nie. Zupełna naturalność.

Nie w sposób jest nie docenić tej kreatywności. Bo Fleet Foxes ze swoim debiutanckim albumem to mocny punkt jeżeli chodzi o rok 2008 a nawet początek XXI wieku. Natomiast Robin Pecknold to nazwisko, które koniecznie trzeba gdzieś odnotować.

Pojawia się tylko jeden problem. Jak zdefiniować muzykę amerykanów? Popularny serwis pomagający scroblować muzę podpowiada:  folk, indie, indie rock, folk rock, lo-fi. Dziwne, że nikt nie wymyślił jeszcze czegoś takiego: indie folk. To byłaby jazda. Pionierzy. Chyba, że już to ktoś wymyślił a ja jestem nie w temacie. A tak na serio. Dużo tu z folku. Jednak ja to określę szeroko rozumianą alternatywą. Tak jest wygodniej.

I co? Chcesz posłuchać Fleet Foxes? Jasne, że chcesz. Ocena: 8\10. ” There’s nothing I can do, There’s nothing I can say”. Obejrzyj jeszcze White Winter Hymnal.