Mister D. – Społeczeństwo Jest Niemiłe

mister d jacek kolodziejskiGdy pierwszy raz ujrzałem teledysk do utworu „Chleb” odebrałem go jako kolejną amatorską produkcję zrobioną dla beki jakich wiele na YouTube’ie. Jednak po zagłębieniu się w temat okazało się, że Mister D. to muzyczne wcielenie pisarki Doroty Masłowskiej, która ponad dekadę temu błysnęła „Wojną polską – ruską„. Co więcej, temat podchwyciły poważne (?) media węsząc w płycie głosu pokolenia, aspektów społecznych i Bóg jeden wie czego jeszcze. Osobiście nie upatrywałbym w „Społeczeństwo Jest Niemiłe” niczego więcej jak muzyki zrobionej na półserio. Co prawda Masłowska przy akompaniamencie surowych elektrycznych beatów śpiewa (a raczej próbuje śpiewać) o wszelakich tematach związanych z Polską B, czyli Rydzykiem, polityką, żabką, chlebem i Kingą Rusin jednak szukania w tym drugiego dna to zwykła nadinterpretacja.

Polska to kraj, który wciąż odczuwa proces transformacji. Pstrokate domy, wybór artystów reprezentujących kraj na Eurowizję, produkcje telewizyjne i kinowe, Weekend śpiewający po angielsku, Beyer Full podbijający chiński rynek muzyczny, to co widzicie na zdjęciach znajomych na FB to tylko fragment naszej bazarowej wrażliwości. Masłowska kontynuuje myśl nabijania się z dresiarstwa i blokosfery rozpoczętej na swoim opus magnum z 2002 roku. Książki nie czytałem, jednak teksty zawarte na płycie to perełki zabawy słowem. No bo jak się nie uśmiechnąć gdy słyszymy o „kanapce z tłustym hajsem” albo teksty w stylu „Z piątki wydała mi dwójkę. Teraz jestem trzy zeta w plecy„? Masłowska śpiewać nie potrafi i pod tym aspektem płyta jest katastrofalna. Podkłady są ok, nie grzeszą bogactwem brzmienia jednak spełniają swoją rolę na płycie.

spoleczenstwo_jest_niemileNie należy także zapominać o oprawie wizualnej całego projektu. Teledyski stworzone do utworów „Chleb” i „Hajs” to staranie przemyślane produkcje, które tylko udają amatorskie filmiki. Zaaranżowanie Pani Rubik a także przesyt kiczu sprawiło, że klipy te nie zaginęły w czeluściach internetu. Warto także odnotować fakt, że Mister D. pojawi się na OFF Festivalu.

Podsumowując „Społeczeństwo Jest Niemiłe” to album mocno średni, acz na swój sposób zjawiskowy. Na chwilą obecną jest zajawka, przeczuwam jednak, że w przyszłym roku mało kto będzie pamiętał o tym, że Masłowska zaczęła śpiewać. Ocena: 5/10.

 Posłuchaj

SoundQ – EP2 (EP)

soundqSwoje nadzieje dotyczące krakowskiego SoundQ wyraziłem już podczas recenzji ich zeszłorocznego debiutanckiego albumu „Barbarians„. Na kolejną część ich muzyki nie musiałem długo czekać, gdyż na początku roku Kuba Kubica zapowiedział prace nad nowym materiałem. W ten sposób otrzymaliśmy „EP2„, które jak sama nazwa wskazuje jest drugą w dorobku EPką.

Po pierwszym kontakcie z nowym materiałem słychać wyraźny progres. Kubica, który jest mózgiem całego projektu poszedł stronę modnej w ostatnim czasie elektroniki. Otwierające całość „In a Swoon” to perełka, którą mogę słuchać na okrągło. Muzyka dalej jest w klimacie mrocznej psychodelii jednak jest w tym sporo melodii. Wokal Kubicy jeszcze nie brzmiał tak dobrze, a nie należy zapominać o dopieszczonej warstwie muzycznej. Mamy wciągające, chropowate synthy oraz dobrze pasujący do tego automat perkusyjny. W kolejnym „Bones” słyszymy elementy nowego r’n’b. Co dla mnie, fana gatunku jest sporym plusem. Dzięki swojej przebojowości utwór ten jako jedyny z całego wydawnictwa świetnie nadaje się na singla. Trzecie „Restless” to natomiast najbardziej taneczny utwór na płycie. Dostajemy tutaj połączenie techno z elementami dub stepu spod znaku Buriala. Gdybym miał określić tę muzykę jednym słowem byłby to OBŁĘD (oczywiście w pozytywnym sensie). Całość kończy „Ecce Puer„, które jest muzyczną interpretacją wiersza James’a Joyce’a. Dobry utwór, jednak mało pasujący do reszty.

sound q ep2Szkoda, że to tak krótki materiał. Takich piosenek chciałoby się słyszeć więcej. Jest wyraźny postęp w twórczości tego zespołu. Na „EP2” są emocje, napięcie i przebojowość. Krakowianie poszli w dobrą stronę spod znaku Jamesa Blake’a nagrywając materiał klimatyczny, elektroniczny i modny. Znajdziemy tutaj przecież elementy r’n’b i dubstepu. A to wszystko w raptem czterech utworach.  Na koniec chciałbym zwrócić uwagę na dobrą produkcję, gdyż te cztery piosenki zostały dopracowane w najmniejszym szczególe. Zdecydowanie należy wypatrywać drugiego albumu. Ocena: 7/10.

Posłuchaj

Jon Hopkins – Immunity

JONHOPKINSPRESS1.jpgNie słucham za wiele muzyki elektronicznej, ambient techno i psychodelicznego dubstepu. Zwłaszcza w ostatnim czasie, gdzie w moich głośnikach dominuje hip-hop. Jest jednak jedna płyta, którą słucham od dłuższego czasu a najczęściej w samochodzie podczas wieczornych manewrów na trasie 44. Jest to „Immunity” Jona Hopkinsa.

Jon Hopkins do tej pory funkcjonował dla mnie jako współautor „Diamond Mine”, które nagrał z Kingiem Creosotem. Płyta ta poruszała się w regionach alternatywnego folku i oparta była na klawiszach i gitarze klasycznej. Jednakże sam Hopkins od 2001 roku zajmuje się muzyką elektroniczną. Warto także w tym miejscu wspomnieć o jakiego współpracy z Brianem Eno, który jest w pewnym stopniu jego mentorem. A to dobry prognostyk dla każdego artysty zajmującego się ambient techno. Przed ukazaniem się wspomnianego wcześniej „Diamond Mine” miał na koncie cztery albumy, które oprócz „The Art of Chill 2” stoją do równym dobrym poziomie. Piąty samodzielny krążek „Immunity” to zdecydowanie najlepsza muzyka jakąkolwiek stworzył.

jon_hopkins_immunity33-letni angielski producent nagrał materiał trwający równą godzinę. I jest to godzina prawdziwego transu ozdobionego kapitalnymi hookami i świetnym basem. Ciężko pisać o tego typu muzie ze względu na zjawiskowość jaką reprezentuje. Wszystko jest oparte na własnych przeżyciach związanych z tymi utworami. Dla mnie to idealny soundtrack do podróży samochodem w porach późnych na opustoszałych drogach. Słuchanie tej płyty w domu nie miało już takiego piorunującego efektu. Te 8 rozbudowanych i rozciągniętych do granic możliwości utworów to po prostu dobra klimatyczna muzyka. Nie ma utworu, który zasługiwał by na wyróżnienie, gdyż każdy stoi na tym samym wysokim poziomie. Każda piosenka ma pewien schemat, który jest zauważalny już przy pierwszym odsłuchu. Mianowicie utwory na „Immunity” rozpoczynają się niepozornie i z każdą sekundą swojego trwania się rozkręcają by na końcu nastąpiło gwałtowne lub bardziej rozciągnięte wyciszenie. Zauważalny jest także pewien podział płyty na dwie części. Początkowe utwory są bardziej głośne, transowe, na swój sposób taneczne. Natomiast druga część płyty jest bardziej senna, patetyczna i spokojna.

Generalnie wszelkie dobre oceny jakie ta płyta zyskała w mediach są w pełni uzasadnione a decyzja o nominacji do Mercury Prize także jak najbardziej zrozumiała. Z mojej strony mogę powiedzieć, że to kapitalny materiał na nocne odsłuchy. Najlepiej w samochodzie. Ocena: 8/10.