Kaiser Chiefs – Your Truly Angry Mob.

Your Truly Angry Mob to drugi album doskonale każdemu znanej grupy Kaiser Chiefs. Płyta zawiera 13 piosenek, które właściwie odwzorowują styl grany przez Kaiserów.

Zespół po rewelacyjnym albumie Employment postanowił nagrać kolejny krążek w tym samym stylu, co raczej nie wyszło grupie na dobre. Kaiser Chiefs nie poszedł do przodu i nagrał płytę do której po kilku przesłuchaniach nie za bardzo chce się wracać. Zespół jest kolejnym przykładem, że po nagraniu fenomenalnego pierwszego albumu brakuje pomysłu na drugą płytę.

Mimo, że płytę cechuje kilka wpadających w ucho piosenek, które stały się popularne nawet w polskich komercyjnych stacjach radiowych to brakuje błysku, który był na Employment. Pierwsza piosenka Ruby to pierwszy singiel z płyty, który zyskał ogromną popularność w Polsce. Następna piosenka The Angry Mob to moim zdaniem najlepsza piosenka z płyty. Drugim singlem promującym płytę jest Everything Is Average Nowadays. Ogólnie każda piosenka z tej płyty jest podobna do siebie i nie ma co się rozpisywać.

Mimo, że płyta jest rytmiczna to zespół nie powinien być dumny z tego co dokonał. Płyta monotonna i nie różniąca się od debiutanckiego albumu. Moja ocena to 3 w skali od 1 do 10. No i jeszcze ta nudna okładka. Nasuwa mi się od razu na język zdanie: „Dajcie spokój…”

The Kooks – Inside In Inside Out.

Mimo, że nie otrzymali nagrody Brit Award za odkrycie roku to uważa się ich za debiut roku na równi z The Fratellis. The Kooks swoją debiutancką płytą Inside In Inside Out zachwycili nie tylko całą Anglię, ale Europę.

Zespół składający się z czterech członków, którymi są: Luke Pritchard (wokal, gitara), Hugh Harris (gitara), Max Rafferty (gitara basowa) oraz Paul Garred (perkusja) powstał w 2004 roku. Ich muzyka jest przyjemna i wpadająca w ucho przez co cieszy się ogromną popularnością. Teksty zespołu typowo życiowe, niezbyt odkrywcze (O wielkich cyckach Jackie) i to także jest atut zespołu. Warto podkreślić, że sam Muse docenił „świrów” i zaprosił ich na trasę koncertową po Francji gdzie grali supporty przed zespołem Matt’a Bellamy’ego.

Na płytę Inside In Inside Out składa się 14 świetnych utworów. Album rozpoczyna melancholijny kawałek Seaside, jednak już z wejściem w See The Word zmienia się klimat na bardziej energiczny. Następne Sofa Song oraz Eddie’s gun od razu wpadają w ucho. I wreszcie Ooh La, którego teledysk był kręcony w Paryżu. Piosenka nie banalna i jedna z lepszych na płycie. Z resztą na płycie jest wiele świetnych piosenek. Naive oraz I Want You Back są najbardziej popularnymi i znanymi utworami zespołu. Na krążku zespołu jest także trochę nutki jakby zaczerpniętej z muzyki reagge, mianowicie chodzi tu o piosenkę: Time Awaits. Całą kompozycję kończy powolny Got No Love.

Debiutancki album The Kooks powinien znaleźć się u każdego w odtwarzaczu. 14 świetnych piosenek, których nie powstydziłby się żaden inny angielski zespół. Moja ocena dla Inside In Inside Out to 9 w skali od 1 do 10.

Arctic Monkeys – Favourite Worst Nightmare.

18 lipca 2007 roku pojawiła się nowa a zarazem druga już płyta zespołu Arctic Monkeys zatytułowana: „Favourite Worst Nightmare”.

Zespół z Sheffield zapowiadał, że druga płyta będzie mniej przebojowa niż ich debiutancki krązek „Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not” i tak jest. Pierwszym singlem promujący płyte jest piosenka: „Brianstorm”, która jest energiczna i wpada w ucho od razu. Słychać, że płyta jest bardziej dojrzalsza. Zespól nadal zachowuje swoją energiczność oraz dobrej treści teksty opowiadające o Anglii jednak płyta nie zawiera wielkich przebojów, które mógłby się zapisać w dziejach muzyki przez co odnosi się wrażenie, że zespołu nie ominął dobrze znany w Anglii „Syndrom drugiej płyty”.

Czyżby Arktyczne Małpy były sezonowym zespołem? Osobiście uważam, że nie. Widać, że dojrzali i chcą się rozwijać. Mimo, że Favourite Worst Nightmare nie jest przebojowym albumem warto go posłuchać. Płyta zaczyna się od wspomnianego wcześniej hałaśliwego „Brianstorm”. Pojawia się piosenka w stylu wszystkim dobrze znanego „When The Sun Goes Down” zatytułowana: „Fluorescent Adolescent”. Na płycie są także melancholijne nutki: „505”. Godne uwagi jest także: „If You Were There, Beware” oraz „Teddy Picker”.

Płyta jest mocniejsza od poprzedniej. Mocno energiczna jednak bez większych przebojów. Myślę, że fani Arctic Monkeys nie powinni być mocno zawiedzeni. Ocena: 6