Perfume Genius – Put Your Back N 2 It

Powiada się: „Do trzech razy sztuka”. Mike’owi Hadreas’owi wystarczyła ta druga szansa.

Perfume Genius to projekt za którym kryje się Mike Hadreas. W 2010 roku zadebiutował płytą „Learning”, jednak to nie był dobry debiut (Już nazwa wskazuje, że był to dopiero etap nauki). Słuchając jego drugiego, najnowszego krążka ma się wrażenie, że ten genius w nazwie już nie jest taki nad wyrost.

„Put Your Back N 2 It” to bardzo smutna a zarazem dobra płyta. Utwory są krótkie, rzadko kiedy dociągają do 3 minut jednak w tak krótkim czasie przeważnie udaje się uchwycić sedno. Pisze „przeważnie” bo chwilami czułem pewnego rodzaju niedosyt. Niektóre momenty można było pociągnąć jeszcze troszkę dłużej, można je było rozwinąć dalej. Taki właśnie muzyczny niedostatek występuje w utworze „Hood”, który jest single na płycie z dość dziwnym teledyskiem (z gwiazdą filmów porno w roli głównej).

Nie chciałbym przesadzać z zachwytami jednak część kompozycji z „Put Your Back N 2 It” spokojnie można określić mianem epickich. Hadreas wydaje się być mistrzem oraz wirtuozem na małej, ciasnej powierzchni (w tym przypadku jest to krótka i zwięzła płyta). To płyta uboga w dźwięki, perkusja pojawia się spontanicznie, gitara troszkę więcej. Wszystko oparte jest przeważnie na klawiszu i wokalu z tym, że jego głos gra tutaj raczej drugoplanową rolę bo na pierwszym miejscu z pewnością są melodie i brzmienie klawiszów. Na „Put Your Back N 2 It” Jest akustycznie, nastrojowo, melodyjnie, schludnie i po prostu ładnie. Polecam każdemu, czasu nie zmarnujecie. Ocena: 8/10.

Wu Lyf – Go Tell Fire To The Mountain

Jedno z tegorocznych odkryć pitchforka, czyli dlaczego gitary są jeszcze w cenie.

Zaczyna się niepozornie od kościelnych organ, jednak to już nie są przelewki. Materiał jaki zgromadzili Brytyjczycy z Wu Lyf na debiutanckim albumie wprawia nas w zachwyt i zadumę zarazem. I co najistotniejsze wszystko jest oparte na przyjemnym, lekkim i charakterystycznym brzmieniu gitar. Perkusja dodająca dynamiki to tylko dodatek oryginalnego głosu Ellery Roberts’a. Poza tym Go Tell Fire To The Mountain to zlepek dziesięciu naprawdę dobrych utworów, nic tutaj nie szwankuje. Słuchając tych piosenek mam mnóstwo skojarzeń z Wolf Parade. Tak powinien brzmieć następca Apologies to the Queen Mary (może by się nie rozpadli i zagrali wspaniały koncert w Krakowie?).

Jednak to nie Kanadyjczycy, tylko brytyjscy muzycy z Wu Lyf, debiutanci, nagrali ten album. Który z pewnością jest jednym z lepszych wydanych w tym roku z muzyką gitarową. Płytę tak dobrą, że po jej przesłuchaniu oblicze pójścia do pracy bądź nadchodzącej nieubłaganie zimy zamienia się jedynie w coś mniej istotnego. Kompozycjom zawartym towarzyszy pewnego rodzaju patos przy jednoczesnej lekkiej formie, bez jakiś topornych riffów i napinki na sięganie palcem kosmosu. To mi się podoba, to w zupełności moje klimaty. Mówiąc kolokwialnie jest chemia. Urok tych melodii będzie jeszcze z pewnością przyciągał moje ucho jeszcze przez dłuższy czas. Pojedyncze utwory do polecenia? Nie da się, każda z 10 piosenek stoi na tym samym wysokim poziomie. To jeden z tych albumów, który trzeba poznać w całości od pierwszego L Y F do ostatniego Heavy Pop. Ocena: 8/10.

Posłuchaj