Brodka – Granda

Cóż za metamorfoza. Ogromny progres zanotowała 23-letnia Monika Brodka laureatka trzeciej edycji Idola.

Poprzednie wydawnictwa były nijakie, posiadające single, które dominowały na stacjach radiowych. Myślę, że te pierwsze płyty można jej przebaczyć, gdyż więcej do powiedzenia wtedy mieli ludzie z Polsatu, wydawnictwa itd. Nagrodą w programie przecież było nagranie płyty. Wszyscy dołożyli wszelkich starań by tylko to upchnąć w masę. A sama krnąbrna wtedy góralka nie miała raczej za wiele do powiedzenia. Teraz Brodka zdaje się nie miała takiej presji. Też jest starsza. W 2004 roku miała ledwie 17 lat.

Słuchanie trzeciej płyty to istna przyjemność. Granda jest pogłosem wszystkiego co dobre spotkało polską muzykę i nie tylko. Słychać tutaj echa terroromansu. Takie Kriopki Kreski, zarówno jeżeli chodzi o muzykę jak i tekst budzi skojarzenia z muszkami i Michałem Wiraszko. Nie zdziwiłbym gdyby ten kawałek kiedyś scoverowali chłopcy z Poznania. Są też i elektroniczne kawałki. Bez tytułowy utwór na płycie pokazuje, że dorobek Radiohead i ostatnie płyty Animal Collective pozostawiły po sobie ślad. A pierwszy singiel z płyty W pięciu smakach o bardzo bogatym brzmieniu to z pewnością najlepsza piosenka Moniki. Boszzzz ta perkusja rządzi. Wątpię by te kawałki puszczali na RMF FM, ale inne media na pewno docenią wartość tej płyty. Jest przebojowo ale i zarazem na zajebiście wysokim poziomie jak na polskie standardy. Nie chce teraz wyjść jak jakiś Andrzej Buda ubóstwiający swoją nieżydowską Ewę Farnę, ale widać, że przemiana Brodki jest na ogromny plusior. Nie spodziewałbym się po niej nigdy tego.

Sama Monika ma natomiast teraz o wiele ciekawsze teksty. „Gdy zamknąłeś drzwi zegar dalej bił/Czas nie stanął w miejscu, nie było mi żal” zastąpiła takimi perełkami jak „Sprawdziłam wszystkie obce alfabety by rozszyfrować język, który znam/ I ciągle mówisz do mnie krzyżówkami/ a migi zasłoniła gęsta mgła” Poza tym gdy się słucha wokalistki z Twardorzecza to jej barwa głosu momentami mi przypomina starą dobrą Kasię Nosowską, zwłaszcza słychać to w openerze Szysza. W następnym tytułowym kawałku także da się wyłapać pewną gorzkość tekstu typową dla liderki zespołu Hey. „Nie polubię Cię, jak powiedzieć prościej. Zbliżysz się o krok porachuje kości.” Co zadziwiające Monika zawarła tyle fajnych rzecz w jedenastu kawałkach, które szybko nam zlatują. Póki co najfajniejsza polska płyta popowa. Dobra alternatywa na przynudzającą już Gagę. Ocena: 7/10.

posłuchaj W pięciu smakach. amen

Muchy – Notoryczni Debiutanci

Już możemy sobie mówić na „Ty” z Muchami. Wiraszko i kompanii nie zawodzą i wręczają w dniu dzisiejszym świetny muzyczny prezent wszystkim kobietom.

Notoryczni Debiutanci to drugi album długogrający zespołu z Poznania. Swoim debiutem o dość specyficznym tytule „Terroromans” podbili serca polaków spragnionych, dobrej muzyki pop. W tym moje. Często wracam do tej płyty i mam dość sporo związanych z nią wspomnień, dość niedawnych, najlepszych. Drugi krążek przekornie nazwany „Notoryczni Debiutanci” miał swoją premierę dzisiaj, w dniu kobiet, ale można było już wcześniej posłuchać piosenek z płyty na oficjalnym MySpace Muszek. Dość fajny zabieg, mający przede wszystkim na celu zmniejszenia ilości ściągnięć nielegalnych kopii z internetu. Poza tym po przesłuchaniu materiału, łatwiej nam kupić płytę, albo też jej nie nabyć – jeżeli ta jest dupiata. Generalnie Brawo. Co prezentują na swoim drugim albumie?

Trochę więcej klawiszy, dalej jest gitarowo, popowo. Lirycznie? Wiraszko nieustannie trzyma poziom. „Ten dzień jest po to by przypomnieć sobie że / wciąż lepiej przeżyć coś niż obejrzeć o tym film” albo „to będzie dobry rok bez rocznic i postanowień / bez wspomnień i rozczarowań” albo to „żaden świt tak bezczelnie jak dziś, nie wyważył nam oczu  i drzwi„. Ja nie mam pytań, frontman nie dość, że zachwyca swoją barwą głosu i charakterystycznym sposobem śpiewania, to także melodyjnymi, oryginalnymi tekstami. O czym? Głównie o miłości, nie zawsze tej szczęśliwej. Tradycyjnie skupiłem się na perkusji. Szymon Waliszewski nie zapomniał od 2007 roku jak to się robi.

Moje pierwsze wrażenie po przesłuchaniu płyty było takie, że jest gorzej od debiutu. Jednak im częściej słucham tym bardziej mi się podoba. Terroromansu niestety nie przeskoczyli, ale to nie zmienia faktu, że płyta jest bardzo dobra i chłopaki trzymają poziom. Poczułem zapach wiosny słuchając Notorycznych Debiutantów. No może poza odsłuchaniem „Kołobrzeg-Świnoujście” bo to już kawałek dobrze znany wyznawcom Much. Wydaje mi się, że Muchy są mocnym punktem obecnie jeżeli chodzi o scenę muzyki niezależnej w Polsce, chodź ciężko zrozumieć fakt dlaczego nie przebili się do mediów na szerszą skalę i nie zaistnieli w mainstreamie na tyle ile mogliby, bo ta muza ba cholerny popowy potencjał . W sumie, może to i dobrze. Ważne by robić swoje, brnąć do przodu. „więc skąd ten strach”. Posłuchajcie, spróbujcie. Warto, nie będziecie żałować. Ocena: 7/10.

Posłuchajcie Przesilenie.

P.S. Trzymam Ciebie za słowo Wiraszko, że będzie to dobry rok. Bez rozczarowań. Muchy nie rozczarowały. Życzę wszystkiego najlepszego Paniom czytającym mnie 😉

Neon Indian – Psychic Chasms

Oj. Przerwa między zajadaniem specjałów mamy a oglądaniem świątecznej propozycji programowej naszej rodzimej telewizji. Przydałoby się zaktualizować blog, kończy się rok a nie napisałem o paru płytach z mijających dwunastu miesięcy, które przesłuchałem i chciałem polecić albo nie polecić. Pisanie o słabych płytach jest bez sensu, jeżeli o czymś nie napisałem tzn, że albo tego nie słuchałem albo słuchałem i nie polecam. Prosta sprawa generalnie.

Ok. Są święta, czas wyjątkowo radosny dla wielu. postanowiłem więc napisać coś o Neon Indian. Wydawnictwo już hypowane na wielu portalach, także i u mnie. Jak wspominałem trzeba się radować, można to robić na wiele sposobów. Czemu nie z Indian Neon w tle? Wczoraj to robiliśmy oglądając Kevina na Polsacie (Dziś jest w Nowym Jorku). Myślę, że w przerwie śpiewania/słuchania kolęd można posłuchać muzycznej propozycji duetu Palomo/ Scardetta. A jest czego posłuchać. Płyta zamyka się w 30 minutach ciekawych melodii i ten czas na prawdę nie można uznać za stracony.

Wszystko brzmi melodyjnie, rytmicznie, tanecznie. Jest miło, wesoło, uśmiech na twarzy sam się pojawia przy odsłuchach takich kawałków jak Local Joke, który idealnie wkomponowałby się w sylwestrową imprezę. W tle świsty jakby wystrzeliwanych petard. Właśnie,. Jeśli organizujesz sylwestrową imprezę to nie zapomnij w playliście uwzględnić Neon Indian obok Black Eyed Peas, Michaela Jacksona Jay-Z, La Roux i Lady Gagi. Zasłużyli. Może nie puszczają ich na MTV, ale to dobra muzyka jest. Jest popowo, dużo elektroniki. Chyba o to chodzi? W ogóle dużo skojarzeń z latami 80 a muzyka tej dekady jest mocno modna jeżeli chodzi o różnorakie party.

Nie popadajmy także w skrajność. Jest melodyjnie, ale nie oznacza to, że to jest muzyka stricte imprezowa. Nada się do wszystkiego, poza tym czuć tutaj pewien rodzaj ambicji, która wyróżnia tą płytę choćby od produkcji typowo efekciarskiej stawiającej na hity jednego sezonu. Do tej płyty będzie można długo wracać. Taki 6669 (I Don’t Know If You Know). Czuć tutaj pewien rodzaj psychodelii. Wokal wydobywający się z jakby podziemi, syntezatory. Tworzy się fajny klimat. Rytmiczna perkusji dodaje przebojowości. Tak robi się dobrą muzykę.

Mocno polecam Psychic Chasms wszystkim spragnionym dobrych, pozytywnych muzycznych emocji. Na pewno czołówka rocznych podsumowań. Ocena: 8/10. Posłuchajcie 6669.

P.S. Zapomniałbym. Życzę wszystkim czytelnikom zdrowych i wesołych przede wszystkim Świąt. Jeżeli macie jakieś marzenia to pomyślcie o nich teraz, może się spełnią. Święta to czas nadziei i oczekiwania. Pozdrawiam, trzymajcie się ciepło! 🙂