Gdy usłyszałem tę płytę po raz pierwszy wiedziałem, że Death Cab for Cutie i ja to jedna drużyna.
Tyle jeżeli chodzi o wprowadzenie. Nie ma co sie rozpisywać bo obecnie recenzja musi być krótka i pisana na tak zwanym „lajcie” by ktoś to w ogóle czytał, w i tak mało oczytanym społeczeństwie. Wracając do DCFC. Generalnie chodzi mi o to, że te melodie z miejsca wpadły mi w ucho. Wszystko się zgrało w jedną całość. Odgrywane nuty zamieniły się w pozytywne odczucia. Tak zwane doznania. Pomyślałem sobie, że Ameryka to mimo wszystko fajny kraj, gdzie fajnie grają. Kraj Obamy ma mnóstwo śmieci, ale ma także i mnóstwo fajnej generalnie muzy. Ambitnej. Niezależnej.
Death Cab for Cutie to z pewnością grupa niezależna. Mimo, że mają kontrakt z wielką wytwórnią. To tylko wpłynęło na to, że stali się bardziej powszechni. Bardziej znani, rozpoznawalni. Odzwierciedlają to rankingi, które są skrupulatnie prowadzone na Last.fm. Nie stracili na swej jakości o której przekonaliśmy się poniekąd po raz pierwszy na tej płycie (wcześniej mieli jedna kasetę). Z reszta dobry debiut powinien być odskocznią do dalszej, bogatszej kariery. To im się udało. Słuch o nich nie zaginął. W 1998 roku, czyli 10 lat temu nie było jak teraz, że każdy zespół, który nagra płytę i mówi, że to indie zostaje od razu okrzyknięty debiutem roku, gwiazdą dziesięciolecia itd.
Sama płyta Something About Airplanes ma to coś, co intryguje mnie jako słuchacza. Wciąga swym nie banalnym a zarazem chwytliwym dźwiękiem. Wszystkie dziesięć utworów stoją na dobrym poziomie i prezentują się okazale. Nie ma sensu wyróżniać poszczególnych części, fragmentów, utworów. Wszystko jest na równym, porównywalnym poziomie. Posłuchajcie sobie tej płyty w zaciszu swego domu. Na pewno zrobi się wam od razu lepiej. Poczujecie się zrelaksowani. Dobra pozycja na nadchodzące Święta. Nie obraziłbym się na św. Mikołaja gdybym znalazł „coś o samolotach” pod choinką. Ocena: 8\10.
A bym zapomniał, że wokalista Bendżamin Gibbard ma spoko głos. Z resztą sami sprawdźcie: Fake Frowns
nie komciuja nie spamuja leca w ciula ludziska.
i chcialem jeszcze wrocic to mojej sprzeczki z Szadim..chcialem go przeprosic..jezeli to czytasz, Szadi, przyjmij, prosze, moje przeprosiny..bylem wulgarny,czuje sie podle, wybacz..poczulem sie zle zrozumiany. Serio przepraszam
widzę że faktycznie sprawdza się to o czym pisałeś w recenzji iowasupersoccer..lajtowe klimaty zostawiasz na wiosnę..pozostaje nam czekać jak zrecenzujesz jakas płytke pożyczoną od pana Furgoła
ufff, nareszcie offtop a la boo 😀 Boo szykuj sie na podsumowanie roku 2008! już niedługo ^^
DCFC wymiata, przynajmniej na pierwszych płytach, bo później zaczyna się robić trochę banalnie. A, i fajnie natchnione linijki im się czasem udają:
„Misguided by the 405 because it lead me to an alcoholic summer
I missed the exit to your parents’ house hours ago
Red wine and the cigarettes: hide your bad habits underneath the patio”
„Idle now, I rearrange the furniture as you sleep”
ej no, zajebiste, nie? Sobie właczę.
http://www.porcys.com/Reviews.aspx?id=1099 🙂 ?
taki mały offtop 😀 nie wiem czy wiecie, ale niedawno wyskoczyło 50,000 wejść! niceee całuski dla wszystkich :* komciować!