Tegoroczna kompilacja tak jak w tytule wykazuje się wyjątkowym brakiem singli lecz nie przeszkadza to tej płycie skopać tyłka słuchaczowi.
O Japandroids już mówiło się rok temu. U nas skutecznie ich hajpował Wyciu tutaj. Rok temu wyszedł ich debiutancki album Post-Nothing i nie owijając w bawełnę płyta miażdży. Co można powiedzieć zatem o No Singles? Jest to 40 minutowa esencja gitarowego grania zaszufladkowana w jakże wiele mówiącym pojęciu noise pop, o którym już była mowa podczas recenzowania zespołu No Age. Bo Japandroids to kolejny zespół, który wyciąga z ostrego punkowego brzmienia to co najlepsze i stara się to owinąć popową otoczką. I tak mamy zestaw dziesięciu piosenek z ostrymi, zgrzytliwymi gitarami, walącymi bębnami i spokojnym wokalem wołającym „so follow me”.
Mi osobiście przypasował ten kanadyjski duecik. Brian King i David Prowse świetnie się dopełniają i brzmieniowo No Singles nie odstaje od zeszłorocznego Post-Nothing. Jest to ten typ enerigcznego walenia z głowa, który od pierwszego odsłuchu mówi nam, że to nie są szarpidruty z wszystkim na jedno kopyto. Oczywiście płyta nie sprawdza się w różnorakich okolicznościach, ale słuchanie jej w niedzielny listopadowy, wczesny i jeszcze ciemny poranek gdzie na ulicach nie ma nawet psa z kulawą nogą (który odstraszony zimnem schował się w jakiejś norze) daje całkiem przyjemne wrażenia.
Osobiście nie słucham na co dzień takiej muzy. Wolę coś spokojniejszego, z klawiszem, coś czasem podniosłego, czasem zwykłego, czasem słońce, czasem deszcz. Nigdy nie byłem też wyznawcą punkowych rewolucji mimo, ze na mieście zawsze było pełno tego jabolowego narybku to mnie te nasączone alkoholem hasła i skandowania nie pociągało. Japandroids niby grają noise pop, ale jak to ktoś kiedyś powiedział noise pop to punk dla dzieciaków z H&M (czy coś takiego).I tak można powiedzieć, że to mieszanina punku, garage rocka z nuta indie. W sumie szufladkowanie zawsze negatywnie mi się kojarzyło. Kanadyjczycy grają po prostu dobrą muzę, energiczną i wartą przesłuchania dla każdego entuzjasty dźwięków, niekoniecznie tylko tych hałaśliwych. Ocena: 7/10
moja hajpy zawsze są skuteczne:) ta płyta to chyba jakaś składanka bisajdów, co nie?
z innej beczki, ten Władek zaskakująco bardzo spoko
na pewno nie singli 😉 zadowolony? te ich wrzucanie tych części podsumowania sprawia, że mnie ciśnie
a Władek przecież wiadomo, że klasyk. Odświeżam sobie go
no kurwa, Zbyszek! Zby-szek! wypił chyba ze dwudziesty kie-liszek, odjebało mu i zaczął krzy-czeć… Na luzie dziewiątkowy singiel.
polskie single z mojej strony, joł:
1. Titi Twister – Latin Taxi Driver
2. Pezet/Noon – Dziś
3. The Car is in Fire – What Life’s All About
4. Ścianka – Harfa Traw
5. Muchy – Zapach Wrzątku live (feat. Afrojax, Dejnarowicz)
6. Tede – Ona Jest Szmatą
7. Paktofonika – Nie Ma Mnie Dla Nikogo
8. Cool Kids of Death – Piosenki o Miłości
9. Kobiety – Marcello
10. Ścianka – Iris Sleeps Under The Snow
11. cisza i Spokój – Miejska Poezja
12. Partia – 30 Dni i 30 Nocy
13. The Car is on Fire – At This Time
14. Super Girl & Romantic Boys – Spokój
15. Paktofonika – Chwile Ulotne
16. Renton – 3 Days
17. Stachursky – Dosko
18. Smolik feat. Maciej Cieślak – Kremowa Rewolucja
19. Afro KOlektyw – Ostateczne Rozwiązanie Naszej Kwestii
20. Muchy – Half Of That
21. Damiano CZ – Zakazany Smak
22. Smarki Smark – Kawałek o Miłości
23. The Cember 29 – I Wanna Eat You
24. Władek – Zbyszek Daj Se
25. Nerwowe Wakacje – Ola Boi Się Spać
26. Ten Typ Mes – Nagła Śmierć
27. Smarki smark – Młoda Foka
28. Sokół i Pono – W Aucie
29. Edyta Bartosiewicz – Niewinność
30. Łona i Webber – Świat Jest Pełen Filozofów
31. The Car is on Fire – Swedish Samba, Swedish Love
32. Ortega Cartel – Dokąd Tak Gnasz?
33. Cool Kids Of Death – Uważaj
34. Tymon & The Transistors – Pete Best Was Good Enough
fajna lista, zapodam na blogu moje podsumowanie ostatnich 10 lat równiez. yo