Pan Tyler Gregory Okonma nie zwalnia tempa. Po całkiem obiecującym i mrocznym zarazem debiucie „Goblin„, reper wydał interesujące „Wolf” i genialne w mojej ocenie „Cherry Bomb„. I to wszystko na przestrzeni czterech lat! Minęły dokładnie dwa lata od jego ostatniego longplaya i czuć, że gość wciąż jest w grze. Ba, można powiedzieć, że zabawa w muzykę wychodzi mu coraz lepiej!
A to wszystko za sprawą „Flower Boy„, które ukazało się 21 lipca. Album z miejsca zebrał dobre recenzje. I to całkowicie zasłużenie. Tyler już od jakiegoś czasu stawia na bardziej rozbudowane i melodyjne beaty. W końcu to nie jest jakaś pieprzona ubojnia by rapować do wiercenia wiertarki. Cieszy mnie fakt, że Tyler obrał taką a nie inną drogę. Oczywiście nie odstawił całkowicie na bok swoich mrocznych zapędów, na najnowszym krążku usłyszymy je chociażby w „Who Dat Boy„. Jednak zdecydowanie więcej tu melodyjnego r’n’b niż psychodelicznych odlotów Tylera z czasów „Goblina„.
Czuć na tym krążku wyraźne inspiracje Frankiem Oceanem, zwłaszcza jego pomarańczową stroną z „channel ORANGE„. Okonma nie mógł wybrać lepiej. Rapowanie do elektronicznych melodii w „Garden Shed” czy też poruszanie się w bardziej popowych klimatach jak w „See You Again” to jest to co mi się podoba. Natomiast „Where This Flower Blooms” brzmi jak zaginione nagranie z wcześniej wspomnianego „channel ORANGE„. Zresztą już opener płyty „Foreword” zapowiada, że będzie dobrze. Na „Flower Boy” raperowi udała się nie lada sztuka. Mianowicie sprawił, że każdy utwór na płycie jest inny i wyróżniający się. I ja to szanuję.
Nie zagłębiam się w teksty Tylera, które są delikatnie mówić oryginalne. Jednak na sam koniec tych rozważań wspomnę, że bogata lista występów gościnnych nie zawiodła. I to też plus. Wiele by można płyt wymieniać, gdzie nazwiska na papierze na boisku pokazały tylko piach. Prym oczywiście wiedzie Frank Ocean – mentor młodego autora „Flower Boy„. Jednak należy wyróżnić takżę Estelle, Lil Wayne’a czy też Kali Uchis.
Podsumowując, „Flower Boy” to prawdopodobnie najlepsza płyta w dorobku Tylera. Bogate brzmienie, różnorodność, świeżość i kreatywna głowa rapera, to najważniejsze atuty tego longplaya. Jedna z lepszych rap rzeczy tego typu w tym roku. Mocno polecam i zachęcam do przesłuchania najnowszej płyty Okonmy. Ocena: 9/10.
Nie no, maks tej płycie można dać ze 7, może 8 przy dobrych lotach. Nie jestem fanem Tylera, jednak przesłuchałem wszystkie jego albumy. Ten na pewno nie jest najlepszy.
A moim zdaniem śmiało może walczyć o tytuł najlepszego. To zdecydowanie najbardziej jego przemyślany i co najważniejsze spójny krążek. Mi się podoba