Światowa Trupa Trupa – recenzja „Jolly New Songs”

O tym, że gdański zespół Trupa Trupa gra ponad przeciętną muzykę mogliście przekonać się na łamach bloga już dwukrotnie. Pierwszy raz przy okazji recenzji albumu  „+ +”, kiedy to zespół Grzegorza Kwiatkowskiego zaimponował mi gitarowymi odlotami oraz poetyckimi tekstami. Kolejne brawa gdański band zebrał za album „Headache„. Świetny psychodeliczny nastrój, transowe odjazdy w stylu Swans a także mroczny klimat sprawiły, że często wracałem do tego krążka, zwłaszcza zimową porą.

O „Jolly New Songs„, najnowszym albumie grupy, powiedziano już chyba wszystko. W Polsce i zagranicą. Recenzje krążka ukazały się nie tylko w polskiej prasie i internecie, ale i na m.in. słynnym Pitchforku czy też Los Angeles Times. Nie chce mi się sprawdzać, ale to chyba jedyny polski zespół, który doczekał się recenzji na dobrze znanym w świecie Pitchforku. Wielka rzecz, ale nie jedyna, bo zespół najnowszy longplay wydał nakładem francuskiej wytwórni Ici d’ailleurs oraz brytyjskiej Blue Tapes and X-Ray Records. Jednym słowem stał się naszym indie rockowym towarem eksportowym na Świat niczym „Wiedźmin”, polska wódka czy Behemoth.

Do tego światowego hype’u na Trupa Trupę postanowiłem dołączyć i ja, dorzucając swoje trzy grosze, elegancko spóźniając się. Co prawda, gdy Grzegorz Kwiatkowski wysłał mi ten materiał na początku roku, to wydawał mi się nieco gorszy od „Headache” – albumu, który mocno mi przypadł do gustu. Jednak z czasem okazało się, że „Jolly New Songs” jest na prawdę świetne. To na pewno bardziej jednolity krążek i chyba bardziej melancholijny. Chłopaki świetnie potrafią za hałasować niczym Swans czy też Slowdive, zwłaszcza w utworze „To Me„. Kompozycje na najnowszym krążku potrafią skutecznie wciągnąć i bezpardonowo pochłonąć. Co prawda całość zaczyna się dość niepozornie, by nie mówiąc niemrawo od „Against Breaking Heart of a Breaking Heart Beauty”, jednak takie utwory jak „Falling” czy też „Never Forget” w pełni nam to rekompensują. Całej płycie towarzyszy niesamowity klimat. Na przykład słuchając „Love Supreme” czuje się jakbym był świadkiem jakiś mistycznych obrzędów prowadzonych przez nieznany mi pradawny zakon mnichów. Dziwne, co nie? Jednak to nie wszystko. Wsłuchajcie się dobrze w taki „None of Us” czy też „Mist„, a zrozumiecie, że nie jest to kolejna płyta jakiegoś tam zespołu z trójmiasta.

Jolly New Songs” zdecydowanie zasłużyło na dobre oceny. Jest to jeden z lepszych tegorocznych albumów gitarowych jakie słyszałem w tym roku. Grzegorz Kwiatkowski i spółka udowodnili, że w kategorii psychodelicznego rocka na rodzimej scenie nie mają sobie równych i śmiało mogą rywalizować z zachodnimi zespołami. Mam jednak nadzieję, że nie staną się zbyt popularni dzięki temu, bo chciałbym ich ponownie usłyszeć live, najlepiej na moim rodzinnym Śląsku. Tym czasem polecam Wam ich najnowszy krążek, zdecydowanie warto znać Trupa Trupę. Ocena: 8/10.

3 uwagi do wpisu “Światowa Trupa Trupa – recenzja „Jolly New Songs”

Dodaj odpowiedź do ikj Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.