Przegląd Filmowy #7

Czas po raz kolejny odkurzyć zasłużony dział filmowy. Muzyki nie słuchałem za dużo, więc nie mam na razie nic do powiedzenia w tej kwestii. Chciałbym jednak podzielić się swoimi opiniami na temat kilku filmów, które widziałem w ostatnim czasie.

mechanikNa pierwszy rzut obraz, do którego zabierałem się od dawien, dawna. Mowa o „Mechaniku” w reżyserii Brada Andersona. Film ten przedstawia historię Trevora Reznika (w tej roli okrutnie wychudzony, acz genialny Christian Bale), który cierpi na bezsenność. Dnie mijają mu na pracy w jednym z lokalnych zakładów oraz spotkaniach z prostytutką Stevie. Wieczory natomiast spędza w lotniskowej kawiarni gdzie do późnych godzin rozmawia z kelnerką Marie. Jest jednak pewien problem. Z powodu braku snu Trevor nie rozróżnia już rzeczywistości od często nawiedzających go zwidów. Zaczyna odczuwać niepokój, gdy spotyka Ivana o którym nikt z jego współpracowników nie słyszał. Zaczyna podejrzewać, że ludzie wokół są w zmowie przeciwko niemu. Prawda okaże się jednak brutalniejsza.

Po pierwsze „Mechanik” to absolutnie moje klimaty jeżeli chodzi o obrazy filmowe. Cała konstrukcja oraz sposób realizacji mocno przypomina dzieła Davida Lyncha. Mamy przecież liczne psychodeliczne wizje (jazda w domu strachów, zakrwawiona lodówka), bohatera nie rozróżniającego rzeczywistości od zwykłej halucynacji, ciepłe oraz industrialne miejsce akcji, zagadkę, symbolikę (lewa strona, prawa strona), poczucie zagrożenia oraz osaczenia (Co akurat może budzić skojarzenia z obrazami Romana Polańskiego). Film Andersona dodatkowo ma świetne, szare barwy, które potęgują klimat. „Mechanik” wciąga i może nie trzyma w jakimś wielkim napięciu, ale absorbuje całkowicie naszą uwagę. Poza tym moje uznanie dla Pana Bale’a, który specjalnie na potrzeby scenariusza głodził się by ważyć trochę ponad 50 kg. Szczerze polecam ten obraz, jeżeli lubicie zagadkowe filmy o specyficznym, mrocznym klimacie. Ocena: 8/10.

Dracula-Untold-Concept-TransformationNa drugi rzut dla odmiany film, który należy omijać szerokim łukiem. Takim obrazem jest tegoroczny „Dracula Untold„, czyli „Dracula Historia Nieznana„. Szczerze? Ta historia nigdy nie powinna być znana. To co zafundowali nam scenarzyści to arcy głupota. Nie chce mi się wymieniać wszystkich idiotyzmów z tego filmu, bo było ich wiele. Wspomnę tylko o tych, które mnie najbardziej bolą. Co do diabła uczyniono z postacią Draculi? Zamiast potwora, postaci tragicznej w swoim bycie otrzymaliśmy superbohatera, który w pojedynkę rozprawił się z całą armią osmańską. Druga rzecz to ten cały główny wątek, nie zrozumiały dla mnie. 100 tysięczna armia idzie na garstkę ludzi, tylko po to by pojmać syna Hrabiego? I to wszystko w dwa wieczory? Trzeci koszmar to turecki sposób na strach żołnierzy – czyli zawiązanie oczu całej armii. Bo w końcu boimy się tego co widzimy… Ten film uwłacza ikonie popkulturowej jaką jest Hrabia Dracula. Nie jest to też żaden horror, tylko zwykły film akcji. Dialogi są cienkie, fabuła naciągana, motywacje bohaterów niezrozumiałe, postacie słabo napisane. Widziałem ten film parę dni temu i nadal mnie boli, że straciłem swój cenny czas na tego gniota. Stanowczo odradzam. Ocena: 3/10.

pinNa zakończenie dzisiejszego przeglądu filmowego mam dla was perełkę z końca lat 80. Mianowicie film produkcji kanadyjskiej pod tytułem „Manekin„. Pewne rodzeństwo: Leon i Ursula żyje jak wiele rodzin. Ojciec lekarz, człowiek z zasadami oraz matka gospodyni domowa mająca fobię odnośnie porządku nie okazują za wiele uczuć swoim dzieciom. Te jednak znajdują przyjaciela w manekinie z gabinetu ojca. Po śmierci rodzicieli, Leon i Ursula mieszkają sami ze swoim „przyjacielem” Pinem. Ursula pragnie ułożyć swoje życie na nowo z nowo poznanym kolegą. Niestety inne plany ma Leon oraz przede wszystkim Pin.

Zacznę od tego, że nie jest to typowy horror. W tym filmie jest sporo z dramatu psychologicznego oraz thilleru. Obraz ten genialnie ukazuje konstrukcję psychologiczną bohaterów. Mamy wyraziste postacie ojca lekarza, perfekcyjnej pani domu oraz zagubionego syna. Trochę nie pasowała mi tutaj postać Ursuli, która początkowo wydawała się pustą i głupią Kelly Bundy by po czasie zamienić się w rozsądną i pracowitą kobietę. Druga trudna w ocenie postać to Pin. Do samego końca nie wiadomo, czy manekin faktycznie żyje, czy jest tylko wymysłem chorej wyobraźni. Film wciąga, momentami bawi ale głównie szokuje. Nie jest to może kino najwyższych lotów, ale „Manekin” jest całkiem sprawnie zrealizowany i dobrze się go ogląda. Ocena: 6/10.

10 najlepszych polskich plakatów filmowych

Być może Polska jako kraj nie może się poszczycić tyloma fenomenalnymi produkcjami filmowymi co kraje tak zwanego zachodu. Jednakże jest pewien element sztuki kina, którym Polacy mogą się pochwalić w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Francji czy też Niemczech. Jest to mianowicie plakat. Polskie plakaty filmowe zaczęły być słynne już pod koniec lat 40. Tak zwany okres szczytowy określa się na lata 50-60. Następne dwie dekady przyniosły kolejny powiew świeżości w tej materii. W niniejszej notce chciałbym podzielić się z wami moim TOP10 polskiego plakatu filmowego, jest co podziwiać!

Chinatown (1976, reż. Roman Polański)

chinatown

Czas Apokalipsy (1979, reż. Francis Coppola)

czas apokalipsy

Dziecko Rosemary (1968, reż. Roman Polański)

dziecko rosemary 9_6977135

Godzilla vs. Gigan (1972, reż. Jun Fukuda)

godzilla gigan

Lubię nietoperze (1986, reż. Grzegorz Warchoł)

lubie nietoperze

Mucha (1986, reż. David Cronenberg)

mucha

Obcy – Ósmy Pasażer Nostromo (1979, reż. Ridley Scott)

obcyObywatel Kane (1941, reż. Orson Welles)

obywatelkanePrzełamując Fale (1996, reż. Lars von Trier)

przełamując faleTroje i Las (1962, reż. Stanisław Wohl)

troje i las

Przegląd filmowy #6

communion 1989Communion / Wspólnota (1989). Filmów o kosmitach powstało na pęczki. Wystarczy wspomnieć takie klasyki jak cała seria Obecego, Predatora, „Plan dziewięć z kosmosu„, „Marsjanie Atakują„, „Znaki„, „Coś„, „Dystrykt 9” itd. Były to obrazy lepsze i gorsze. Mało jednak w dziejach kinematografii jest godnych polecenia pozycji mówiących o problemie ludzi uprowadzonych przez kosmitów. Takim filmem jest bez wątpienia „Wspólnota” Philippe’a Mora. Pisarz Whitley Strieber (Christopher Walken) wybiera się wraz z rodziną i przyjaciółmi na weekend do domku na wsi. Już pierwszej nocy bohaterowie są świadkami dziwnych wydarzeń. Rankiem następnego dnia postanawiają wrócić do domu, jednakże dalsze zachowanie Striebera budzi obawy wśród małżonki i syna. „Wspólnota” to nie jest typowy film o kosmitach w którym straszy się widza nieznanymi potworami czy też widmem zagłady ludzkości. Wszystko opiera się o psychikę głównej postaci granej przez wybornego jak zawsze Walkena. Whitley początkowo swoje zachowanie tłumaczy napięciem i stratą weny twórczej. Z czasem jednak przypomina sobie coraz więcej faktów związanych z uprowadzeniami przez kosmitów. Przez większość czasu jesteśmy obserwatorami codziennych zmagań pisarza oraz jego leczenia, które przybiera za każdym razem inne, nowe formy. W finale bohater odkrywa prawdę nie tylko o życiu pozaziemskich, ale o sobie. Podobały mi się sceny uprowadzenia, które pomimo tego, że mocno się zestarzały to zachowały surrealistyczny klimat. Na plus należy zaliczyć również dobrą pracę kamer. W pamięci zwłaszcza zapada scena świateł w domku na wsi oraz spaceru Striebera z synem przez korytarz w halloween. Dla francuskiego reżysera film ten był pewnego rodzaju odbiciem po mocno nie udanych dwóch częściach „Skowytu”. Jeżeli jesteś fanem Christophera Walkena i chcesz zobaczyć inny film o kosmitach niż „Dzień Niepodległości” to stanowczo polecam. Ocena: 7/10.

mystic_riverMystic River / Rzeka Tajemnic (2003). Clint Eastwood to nie tylko wybitny aktor, ale i świetny reżyser. Za kamerą debiutował już w 1971 roku i od tamtej pory nakręcił m.in. takie perełki jak: „Bez przebaczenia„, „Za wszelką cenę” czy też „Gran Torino„. Oczywiście wielu jego fanów woli go jako aktora, by zmienili jednak zdanie odsyłam do obejrzenia filmu „Rzeka Tajemnic„. Obraz ten opowiada historie trójki przyjaciół, których drogi po latach się ponownie krzyżują. Jednoczy ich śmierć córki Jimmy’ego Markum (Sean Penn) właściciela osiedlowego sklepu z kryminalną przeszłością. Dochodzenie w sprawie morderstwa prowadzi Sean Devine (Kevin Bacon), który wraz z swoim partnerem podejrzewa trzeciego z grupy przyjaciół Dave’a (Tim Robbins). Najmocniejszą stroną tego filmu jest historia, która została oparta na podstawie opowiadania Dennisa Lehane’a. Intryga zawarta w filmie jest ciekawa, wciągająca i zaskakująca. Do pewnego momentu mamy wyrobioną opinię co do tego „kto zabił”. Jednak później pojawiają się nowe wątki, które burzą wszystko to czego byliśmy pewni. Poza tym „Rzeka Tajemnic” ma kapitalny klimat brudnego Bostonu. Eastwood pokazuje nam szare ulice, małe pomieszczenia domków oraz tytułową rzekę, która pełni metaforę oddzielenia przeszłości od przyszłości. Fabuła nie skupia wyłącznie się na śmierci córki jednego z przyjaciół, gdyż jest wiele pomniejszych wątków, które budują tą wspaniałą i zarazem tragiczną historię. W filmie wystąpiło wielu świetnych aktorów, na szczególne brawa zasłużył Tim Robbins, który idealnie odegrał ojca pogrążonego traumą z dzieciństwa. Poza tym należy wyróżnić niezawodnego Seana Penna oraz Toma Guiry’ego. Jeżeli poszukujecie zaskakującego thillera to jest to pozycja dla was. Ocena: 8/10.

in fearIn Fear / Trwoga (2013). Tom (Iain De Caestecker) wraz z świeżo poznaną Lucy (Alice Englert) postanawiają się wybrać na muzyczny festiwal. Po drodze postanawiają przenocować w hotelu umieszczonym na odludziu. Niestety gubią drogę, co gorsza okazuje się, że ktoś ich śledzi. Podczas przemierzania irlandzikch, ciemnych dróg potrącają Maxa (Allen Leech), który ucieka przed tajemniczymi tubylcami. Zabierają młodzieńca do samochodu, jednak pozostaje pytanie czy wszystko co mówi jest prawdą? Film Jeremy’ego Loveringa trzyma w napięciu od początku seansu, pomimo tego, że fabuła obrazu nie jest zbyt oryginalna. Wątek niebezpiecznego i tajemniczego autostopowicza wykorzystał w pełni klasyk horroru „The Hitcher„. Ponadto motyw zgubienia drogi pojawiał się w wielu filmach, między innymi: „Dead End„, „Wrong Turn” czy też „Enter Nowhere„. W „In Fear” nie ujrzymy za wiele krwi, a całą tajemnica opiera się na nie wiedzy. Dopiero zakończenie filmu wyjaśni w jaką pułapkę wpakowała się młoda dwójka. Film jest pozbawiony wątków pobocznych, co całkowicie wychodzi na plus. Od początku do końca skupiamy się na emocjach Toma i Lucy. Widz nie powinien się nudzić podczas seansu, gdyż w miarę upływu czasu dowiadujemy się „więcej” na temat bohaterów i miejsca w którym się znaleźli. Obraz Loveringa ma wspaniały, jesienny, mroczny klimat. Przez około 80 minut obserwujemy tajemnicze irlandzkie drogi. Ponadto udzielają się nam odczucia niepewności oraz izolacji. Ocena: 6/10.