Przegląd filmowy #5

Trochę zaniedbałem dział filmowy toteż nadrabiam zaległości trzema recenzjami. W dzisiejszym wydaniu przeglądu filmowego znajdziecie pierwszą część Godzilli, Serpico z Alem Pacino w roli głównej oraz rosyjski horror z 1967 roku – Wij.

gojiraGojira / Godzilla – Król Potworów(1954). Nowa, amerykańska Godzilla zbliża się dużymi krokami. Dlatego też postanowiłem do tego czasu obejrzeć wszystkie filmy z legendarnym potworem. Miałem też plan by opisać i ocenić każdy z obrazów, jednak w sieci jest już parę ciekawych recenzji toteż nie będę powtarzał tego co już zostało powiedziane. Ograniczę się jedynie do pierwszej części z 1954 roku, która zaowocowała powstaniem około 30 tytułów z Godzillą w tle. Recenzując film Ishiry Hondy należy zacząć od tła historycznego. Lata 50 to okres zimnej wojny, natomiast dla kraju kwitnącej wiśni jest to czas odbudowy potęgi politycznej i gospodarczej po II wojnie Światowej. Świat bał się konfliktu atomowego. Japonia pod tym względem najbardziej ucierpiała, gdyż 9 lat przed premierą „Godzilli” Hiroszima i Nagasaki zostały totalnie zniszczone przez zrzucone amerykańskie bomby atomowe. Toteż tematyka i przesłanie jakie niesie film Hondy nie powinny dziwić. Pewnej nocy tajemnicza siła zatapia kuter rybacki na morzu, wkrótce zniszczone zostaje miasteczko Oto. Okazuje się, że jest to sprawka Godzilli, która według wierzeń Japończyków jest bogiem potworów żyjących w morzu. Gigantyczny potwór zmierza w stronę Tokio, jednakże próby powstrzymania kreatury powstałej w wyniku eksperymentów atomowych nie przynoszą oczekiwanego rezultatu. Jedyną nadzieją wydaje się być prototyp nowej broni stworzonej przez naukowca Serizawę. Godzilla funkcjonuje w tym filmie jako metafora przyrody, która wymierza ludzkości karę za eksperymenty jądrowe. Film jest czarno-biały przez co nabiera powagi, której zabrakło w dalszych częściach filmów o słynnym jaszczurze. „Gojira” świetnie spisuje się zarówno jako horror jak i dramat, gdyż wątek ludzki jest równie ciekawy. Film ten nie miał dużego budżetu, jednakże jego realizacja pomimo upływu lat wciąż zachwyca. Film ten powołał do życia nową gwiazdę , jaką stała się Godzilla. Ponadto Japońska wytwórnia Toho stworzyła wiele innych potworów takich jak Mothra, Rodan czy też Gigan. Dalsze części filmów o Godzilli były już różne, od bardzo słabych do bardzo dobrych. Pierwszą część uważam za najlepszą w całej serii Showa jak i jeden z najlepszych filmów typu „Monster Movie”. Ocena: 8/10.

serpicoSerpico (1973). Film Sidneya Lumeta opowiada prawdziwą historię nowojorskiego policjanta Franka Serpico, który postanawia w pojedynkę walczyć z korupcją w szeregach policji. W tytułową rolę Serpico wcielił się jeden z moich ulubionych aktorów – Al Pacino. 33-letni wówczas aktor miał na koncie już kapitalną rolę w Ojcu Chrzestnym toteż bez problemu dostał rolę Serpico, która odegrał wręcz rewelacyjnie ukazując determinację jak i zwyczajny strach z jakim żył Frank Serpico. Walka jakiej się podjął była słuszna, jednakże bardzo trudna i kosztowna, gdyż przez nią główny bohater traci miłość jak i zdrowie. Życie głównego bohatera nie jest usłane różami, gdyż wszyscy są przeciwko niemu: koledzy z pracy oraz kolejni szefowie. Film ten trwa ponad dwie godziny, jednak jego oglądanie mija nam nadzwyczajnie szybko. Historia ta wciąga i angażuje widza. Dużą zaletą filmu jest jego klimat oraz sposób w jaki przedstawia nam Stany Zjednoczone lat 70. Widzimy wszystkie brudy ulicy, policji oraz urzędu burmistrza. Policjanci zajęci są zbieraniem haraczów, burmistrz boi się interweniować by nie robić sobie wroga u stróżów prawa, natomiast oficerowie policji za wszelką cenę próbują znaleźć sposób na uciszenie niesfornego policjanta. Punktem kulminacyjnym tych zdarzeń, jest nie udana próba przymknięcia domowej fabryki narkotyków, podczas której Frank Serpico zostaje postrzelony. Warta zwrócić uwagę na muzykę oraz pracę kamer, która jest sporym plusem „Serpico„. Polecam każdemu fanowi dobrego kina jak i entuzjastom filmów policyjnych. Ocena: 9/10.

viy-1967-15-420x241Wij / Wiy (1967). Mało kto wie, że za naszą wschodnią granicą też kręci się dobre filmy. Jednym z takich obrazów jest „Wij” w reżyserii Georgiego Kropachoyova i Konstantina Yershowa. Jest to ekranizacja opowiadania Nikołaja Gogola, która przedstawia historię studenta Choma. Otóż młody teolog pewnej nocy spotyka wiedźmę, którą zabija. Wkrótce dostaje za zadanie odprawiać nabożeństwo żałobne przez trzy nocy przy niedawno zmarłej młodej dziewczynie. Zadanie nie będzie jednak łatwe, gdyż zmarła dziewczyna okazuje się wiedźmą zabitą przez Chomę. Ta pragnie zemsty i nasyła na studenta coraz to groźniejsze demony. „Wij” jest przesiąknięty rosyjskim folklorem co wychodzi mu na dobre. Film ten świetnie się ogląda za sprawą świetnych kolorów, wyśmienitych jak na tamte czasy efektów specjalne oraz bardzo dobrych zdjęć. Dzieło Kropachoyova i  Yershowa ma niepowtarzalny surrealistyczny klimat, który rzadko twórcom horrorów udaje się osiągnąć. Na pochwałę zasługują również aktorzy a w szczególności Natalia Warlej za kreację dziewczyny. Jej kwestia „wezwijcie wija!” długo siedziała mi w głowie. Dla mnie absolutna klasyka kina grozy. Ocena: 9/10.

Przegląd filmowy #4

W czwartej odsłonie przeglądu filmowego mam dla was dwa zapomniane klasyki z 1968 roku oraz najnowszy film Bena Stillera  – tak w ramach dowodu, że komedie też oglądam. Miłej lektury!

lowca czarownic 1968Witchfinder General / Pogromca Czarownic (1968). Film Michaela Reevesa wielu uznaję za jeden z najlepszych horrorów angielskiej kinematografii. Jednakże trudno ten obraz jednoznacznie zakwalifikować do konkretnego gatunku. „Pogromca Czarownic” to mieszanka kina historycznego z dramatem w którym jest sporo drastycznych i krwistych scen. Już pierwsze ujęcie filmu pokazuje powieszenie domniemanej czarownicy, które szokuje i przeraża jednocześnie. Zacznijmy jednak od początku, od fabuły. Obraz ten pokazuje nam Wielką Brytanię z XVII wieku. Panuje wówczas wojna domowa pomiędzy parlamentarzystami a rojalistami. Kraj jest podzielony i skłócony wewnętrznie natomiast ludzie głodują i wierzą w zabobony. Sytuację bezprawia wykorzystuje Mathiew Hopkins (Vincent Price) wraz z swoim sługą Stearnem (Robert Russel). Przemierzają oni Anglię w celu przesłuchiwaniu i uśmiercaniu czarowników i czarownic. Stearn zmusza torturami do przyznania się do szatańskich praktyk, natomiast Hopkins wymyśla to co raz brutalniejsze sposoby uśmiercania. Działają oni całkowicie legalnie a w dodatku ich „praca” jest dobrze opłacana przez magistrat. Jednak na drodze im staje Richard Marshall (Ian Ogilvy), który chce się zemścić za śmierć wuja swojej narzeczonej i wykorzystanie jego przyszłej żony. Historia ta jest częściowo prawdziwa, gdyż omawiani łowcy czarownic faktycznie grasowali po Anglii. Jak wspomniałem powyżej był to obraz mocno brutalny jak na okres jego powstania. Pokazuje on szczegółowo praktyki zabijania czarownic i ich torturowania. Niektórzy zarzucają obrazowi Reevesa zastoje fabularne, z czym nie mogę się zgodzić, gdyż oglądałem ten film z zapartym tchem. Pierwsza część filmu skupia się na sadystycznych praktykach Hopkinsa i Stearna, druga natomiast na pościgu Richarda i akcie zemsty. W całą historię zgrabnie wpleciono elementy historyczne, film ten idealnie obrazuje Anglię z okresu wojny domowej. Widzimy obrazy pijaństwa, nienawiści, znieczulicy a także dewiacji. Największe wrażenie jednak robi samo zakończenie (Uwaga mały spoiler), gdy zemsta zostaje ostatecznie dokonana. Teoretycznie wszystko kończy się dobrze jednak trudno mówić o happy endzie, gdyż główny bohater wpadł w obłęd. Film ten powinien spodobać się zarówno fanom horrorów jak i widzom lubującym się w kinie historycznym. Ocena: 8/10.

Yabu no naka no kuronekoYabu no naka no kuroneko / Czarny Kot (1968).Czarny Kot” to drugi film Kaneto Shindo jaki miałem przyjemność oglądać. Jego „Kobieta Diabeł” zrobiła na mnie ogromne wrażenie ze względu na intrygującą historię i sposób jej przedstawienia. „Czarny Kot” nie obrazuje tak specyficznej historii jak film z 1964, gdyż oparty jest na japońskiej legendzie. Jednak forma przedstawienia tej historii budzi we mnie pełen szacunek. Film ten pokazuje średniowieczną Japonię w której trwają nieustanne wojny. Grupa żołnierzy trafia do domu na obrzeżach lasu. Zjadają oni zapas ryżu, gwałcą mieszkającą w nim matkę i córkę po czym podpalają dom. Gromadzące się na zgliszczach czarne koty przywracają do życia kobiety. Powracają one jako ukazujące się w nocy zjawy, które przyrzekły złym bogom pić krew samurajów. To tyle jeżeli chodzi o samą historię. Największą zaletą tego filmu jest jego psychodeliczny klimat i zdjęcia ukazujące zjawy. Gdy dokonuje się pierwszy akt zemsty na samuraju odczuwamy ogromną niepewność, gdyż cała sekwencja jest zbudowana na tajemnicy i surrealistycznych zdjęciach (zamglony dom, przesuwające się drzewa). Także sposób w jaki zjawy się pokazują na ekranie i to jak się poruszają (przeskakiwanie kałuży) budzi wrażenie. Ich ruchy przypominają kocie, natomiast niektóre sceny pokazują prawdziwy wygląd zjaw. Dużym atutem jest też muzyka, która pojawia się dokładnie wtedy kiedy trzeba. „Czarny Kot” to klasyk kina, który warto obejrzeć. Ocena: 8/10.

THE SECRET LIFE OF WALTER MITTYThe Secret Life of Walter Mitty / Sekretne Życie Waltera Mitty (2013). Trzeci film w czwartym już przeglądzie filmowym trochę mało pasuje do dwóch wcześniej opisanych obrazów z 1968 roku. Jednak dla ubarwienia notki wrzucam najnowsze dzieło Bena Stillera. Wybierając się do kina spodziewałem się, że będzie to kolejna amerykańska komedia w ramach – pośmiać się i zapomnieć. Okazało się jednak, że „Sekretne Życie Waltera Mitty” to zupełnie inna komedia. Owszem są zabawne gagi, zdarzają się też takie zbyt naciągane (Niektóre wyobrażenia).  Jednak większość humoru w tym filmie opierała się na ironii i absurdzie. I to jest zdecydowany plus w czasach zalewanych nas głupotą. Po drugie film ten ma przesłanie, co też rzadko się zdarza w obecnych hollywodzkich superprodukcjach. Otóż obraz ten można uznać za pochwałę cierpliwości. Tytułowy bohater Walter Mitty (Ben Stiller) to nudziarz, mieszkający z Matką i pracujący w magazynie LIFE przy obróbce zdjęć. Ma jednak jeden mankament, często przytrafiają mu się zawiasy podczas których wyobraża siebie jako bohatera. W związku z tym często przytrafiają mu się kłopotliwe sytuacje. W jego pracy dochodzi do zmian, gdyż pismo LIFE przechodzi na wersje internetową co wiąże się z redukcją zatrudnienia. W tym samym czasie szanowany fotoreporter Sean O’Connell (Sean Penn) przesyła kolejną porcję zdjęć, spośród których zdjęcie nr 25 nazywa dziełem swojego życia i chce by je zamieścić na okładce ostatniego wydania LIFE. Zdjęcia jednak nie ma w przesyłce. Mitty próbując ratować swoją posadę oraz za namową obiektu swoich westchnień Cheryl (Kristen Wiig) wyrusza w szaloną podróż by odnaleźć oldskulowego fotoreportera w nadziei, że posiada zdjęcie nr 25. I tak jak wspomniałem wcześniej – cierpliwość to ważny aspekt w filmie. Postać Mitty’ego, który od 16 lat robi to samo z pasją i wiedzie mało interesujące życie wzbudza w widzu pozytywne reakcje. Utożsamiamy się z nim. Mitty nie stara się robić nic na siłę, nic na pokaz. Jest sobą. Jego cierpliwość zostaje wynagrodzona niesamowitą przygodą podczas której odwiedza Grenlandię, Islandię oraz Himalaje. W filmie mamy pokazane wspaniałe krajobrazy, które wzbogaca równie piękna muzyka (usłyszymy między innymi Arcade Fire czy też Jose Gonzalesa). „Sekretne Życie Waltera Mitty” to taka mądra komedia, którą polecam każdemu zmęczonemu głupotą w najnowszym kinie. Ocena: 7/10.

Przegląd filmowy #3

Poniższy przegląd filmowy postanowiłem poświęcić całkowicie azjatyckim filmom grozy. Ostrzegam jednak, że poniższe obrazy jak sami Azjaci są nieco nietypowe. Do tej pory nie potrafię ogarnąć dlaczego Japończycy, czyli naród ludzi bystrych i długowiecznych ogląda takie COŚ w telewizji. Między innymi dlatego długo omijałem szerokim łukiem filmy o azjatyckim pochodzeniu. Jednak w ostatnim czasie skusiłem się na obejrzenie kilku i nie żałuje. Poniżej trzy perełki azjatyckiego horroru.

auditionAudition / Ôdishon / Gra Wstępna (1999). Shigeharu Aoyama (w tej roli Ryo Ishibashi) to całkiem w porządku gość. Ma ładny dom, psa, własną firmę, dobry kontakt z synem. Jednak brak mu żony, gdyż od 7 lat pozostaje wdowcem. Postanawia ponownie się ożenić w czym pomaga mu jego dobry znajomy pracujący w branży firmowej. Organizuje on casting do filmu w którym bierze udział 40 młodych kobiet. Spośród aspirantek do roli filmowej Aoyama ma wybraż tą jedną. Zwraca szczególną uwagę na tajemniczą Asami Yamazaki (Eihi Shiina). Nie przypada ona jednak do gustu  jego przyjacielowi, który nie potrafi znaleźć żadnych informacji o młodej dziewczynie. Aoyama nie wie jak fatalny był to wybór. Myślę, że tym opisem fabuły odpowiednio was zachęciłem. Jednak dla pewności dodam jeszcze kilka uwag. Po pierwsze trzeba zaznaczyć, że trudno nazwać ten film horrorem. Pierwsza część filmu to typowy dramat. Pokazana jest śmierć żony Shigeharu a następnie poszukiwanie nowej wybranki 7 lat później. Pierwsze spotkania z Asami nie wskazują nic niepokojącego. Oczywiście dziewczyna jest zagadkowa, jednak na pierwszy rzut oka wygląda całkiem normalnie. W momencie gdy Asami w zagadkowy sposób znika następuje zwrot akcji, który zmienia obraz w psychologiczny thriller. Dopiero ostatnie minuty filmu to typowy horror pełen krwi i drutów potrafiących ścinać mięśnie i kości. Główną zaletą filmu Takashi Miike jest to, że mamy do czynienia z ogromnie ciekawą historią, która nas wciąga. Postać Aoyamy i jego syna wzbudza w nas pozytywne reakcje, dlatego też wyjątkowo boli nas gdy patrzymy na to co mu się przytrafiło. Oczywiście długo musimy czekać na przyśpieszenie akcji, niektóre sceny (Casting) są niepotrzebnie przedłużane. Jednak gdy reżyser podkręca tempo zapominamy o wcześniejszych dłużyznach. Ocena: 9/10.

strange circusKimyô na sâkasu / Strange Circus (2005). Taeko (Masumi Miyazaki) to autorka poczytnych powieści erotycznych. Właśnie pisze kolejną powieść w której opisuje chorą sytuację w jakiej znalazła się dziewczynka o imieniu Mitsuko. Jest ona gwałcona przez ojca na co musi patrzyć jej matka Sayuri i zmuszana do oglądania stosunków swoich rodziców. Co gorsza sytuacja ta powoduje zazdrość w matce, która pod nieobecność męża znęca się nad Mitsuko. Pewnego dnia podczas szarpaniny z córką, Sayuri spada ze schodów i ginie. Dziewczynka próbuje popełnić samobójstwo w efekcie czego skazana zostaje na kalectwo i oglądanie dalszych „dziwnych” zachowań ojca. Oglądając film Shion Sono nasuwa nam się wiele pytań. Najważniejszym jest jednak czy autorka powieści to tak naprawdę skrzywdzona przez życie Mitsuko z powieści? Mamy tutaj do czynienia z surrealizmem w stylu Davida Lyncha. Oglądając pewne sceny nie wiemy czy są one tylko fantazją senną czy prawdziwym wydarzeniem? Rzuca się w oczy również kontrast kolorystyczny pomieszczeń z domu Mitsuko. Piękne, eleganckie, bogato zdobione, białe pokoje kontra obleśne, czerwone z krwi ściany. Intrygująca jest także muzyka, zwłaszcza motyw grany na pianinie oraz sceny z cyrku, które obrazują stan psychiczny głównej bohaterki filmu. Nie zdradzę wam szczegółów, ale pod koniec wszystko okaże się nie takie jak myśleliście na początku. Ocena: 8/10.

Kairo PulseKairo / Puls (2001). Taguchi od kliku dni nie zjawił się w pracy i nie daje jakiekolwiek znaku życia. Koleżanka z pracy Michi postanawia to sprawdzić i udaje się do jego domu. Taguchi jest w domu i na pierwszy rzut oka jest wszystko ok. Jednak kiedy
Michi przeszukuje jego biurko w poszukiwaniu ważnej płyty popełnia on w pokoju obok samobójstwo. Od tej chwili jesteśmy świadkami fali samobójstw, którego źródłem jest internet. A konkretnie duchy zmarłych, które pojawiają się na monitorach komputerów. Zdecydowanie trzeba pochwalić za pomysł na film. Japoński horror naszpikowany jest historiami o duchach. Przeważnie były to nawiedzone domy, klątwy itd. Duchy w internecie? To coś nowego. Po drugie klimat filmu. Jest mrocznie, pomieszczenia są ciemne a niebo zachmurzone. Atmosfera pokazana w „Kairo” jest przytłaczająca, zwłaszcza sceny ulic, które są puste. To także nie jest typowy horror, gdyż mało tutaj strasznych momentów – co jest największym zarzutem wobec obrazu
Kiyoshi Kurosawy. Film ten ma raczej szerszy, psychologiczny zarys i jest po prostu ilustracja upadku cywilizacji. Dla kogoś kto szuka horroru w stylu „Krąg” cz „Klątwa” będzie to nudnie spędzony czas. Jednak jeżeli szukamy czegoś więcej na pewno docenimy ten obraz. Ocena: 7/10.