Memoryhouse – The Slideshow

Długo nic się tu nie działo. Remonty domowe i niekończąca się sesja zebrały swoje żniwo. Pora jednak wrócić do tego co warto posłuchać.

I mam dla was rekomendacje godną polecenia. Za parę dni ukaże się debiutancka płyta grupy Memoryhouse, która wydaje z ramienia Sub Pop album o prostym, aczkolwiek szeroko rozumianym tytule „The Slideshow”. Ja najczęściej swoje płyty zdobywam w sposób przedpremierowy i dlatego już z tego miejsca mogę wam powiedzieć: Warto kupić, warto mieć przy sobie „The Slideshow”. Już sam fakt, że nagrywają w Sub Pop to spora rekomendacja.

Memoryhouse to projekt składający się z Evan Abeele oraz Denise Nouvion. Duet ten pochodzi z Toronto i reprezentuje tak zwany dream pop, co wyraźnie słychać w kompozycjach na płycie. Dla mnie osobiście krążek ten stanowi ciekawszą, barwniejszą kontynuacje „Teen Dream” grupy Beach House. Momentami jest sennie, ale nie nudno. Jest też energicznie i kolorowo. Ciekawie zaaranżowane utwory wzbogacone są o fajny, ciepły głos Denise Nouvion. Udało im się uchwycić wiele fajnych emocji. Jakieś pewne wspomnienia zostały przywrócone. Jednak z każdą sentymentalną podróżą w przeszłość należy uważać by nie pochłonęła teraźniejszości. Jednak tak postępowemu gościowi jak ja w zupełności odpowiada przerwa na przemyślenia zaproponowana przez tą miłą dwójkę.

Zima jeszcze trochę nas potrzyma w domach. Będzie zatem jeszcze sporo czasu na spokojną analizę dotychczasowych osiągnięć przy nutkach Memoryhouse. Ocena: 7/10

 

Odkrycia godne polecenia: Drekoty

Od początku swojej blogowej działalności starałem się promować i wspierać młode polskie zespoły. Pora by te odkrycia z kategorii młodzi, piękni i zdolni jakoś usystematyzować. Stąd „odkrycia godne polecenia”, które będą miały na celu rekomendowanie polskich zespołów, które mają to „coś”. Zacznę od zespoły Drekoty.

Na początek materiał od zespołu:

Drekoty to zespół założony przez Olę Rzepkę, perkusistkę i pianistkę grającą w takich zespołach jak Wovoka, Graal, The Complainer, a dawniej znaną ze współpracy z Pogodno oraz Budyń i Sprawcy Rzepaku. W składzie zespołu obok Oli Rzepki znalazła się Magda Turłaj (vel Karotka znana z Kawałka Kulki) i Zosz Chabiera. Drekoty mają na koncie EPkę Trafostacja, a aktualnie pracują nad materiałem na debiutancką płytę. Pomimo krótkiego stażu, zespół ma na koncie kilka sukcesów. Wystąpił dotychczas m.in. podczas Inauguracji Polskiej Prezydencji w UE w Warszawie, a także zdobył nagrodę za najlepszy utwór wykonany w języku polskim (Poddania) na Festiwalu Gramy 2011 w Szczecinie. Z kolei utwór Masłem doceniony został przez radiową Trójkę, która umieściła go na składance Offensywa 4. Muzyka Drekotów łączy w sobie wiele sprzeczności i niezbyt łatwo poddaje się klasyfikacjom. Akustyczne brzmienie perkusji zderza się z syntetycznym dźwiękiem klawiszy uzupełnianym przez trzy wokale, natomiast pozornie proste i chwytliwe melodie płynnie przechodzą w stylistykę alternatywną.

Teraz coś ode mnie. Przesłuchałem w całości EP-kę zespołu „Trafostacja (II)” i przyznaje, że jestem bardzo ciekawy jak będzie wyglądał debiut grupy. Materiał zgromadzony na tym mini albumie z każdym kolejnym odsłuchem coraz bardziej mi się podoba. Może dlatego, że jestem uczulony na te wszystkie polskie alternatywne zespoły, które sporadycznie prezentują coś oryginalnego? Najczęściej zlewa się wszystko w jedno papkę. Nie w tym przypadku. Zespół Drekoty stosując proste środki osiąga dość ciekawe efekty. Ciężko nazwać ich kompozycje rozbudowanymi. Jednak przy takich zdolnościach perkusyjnych jakie prezentuje Ola Rzepka, które wspomagane są przez melodyjne wokale pań oraz klimatyczne klawisze to całkowicie nie przeszkadza. Można powiedzieć, że jestem oczarowany i mile zaskoczony.

Póki co jest fajnie. Mam nadzieję, że debiutancka płyta, która ma się pojawić w najbliższym czasie będzie na podobnym, dobrym poziomie. Słuchając wciągającego „Masłem”, hipnotyzującego „Trafostacja” czy też żywiołowego „Oścież” nie mam wątpliwości, że będzie dobrze. Sceptyczne nastawienie zamieniło się w zaciekawienie oraz wielokrotne odtwarzanie Trafostacji. Chcę przesłuchać więcej, a Wy?. Ocena: 6/10.

Cloud Nothings – Attack on Memory

A już myślałem, że w 2012 roku będziemy słuchać wyłącznie chillwave’u i spóźnionego dubstepu w wydaniu komercyjnym.

A tu amerykańska grupa Cloud Nothings zrobiła istne wejście smoka ze świetną płytą „Attack on Memory”. Chyba tak energicznego, świeżego grania nie słyszałem od czasów świetności grupy Trail of Dead. Swoją drogą obie kapele mają wiele ze sobą wspólnego. Mianowicie, grupa z Cleveland (Ohio) inspiruje się legendarnym zespołem z Austin w Teksasie. Słychać to w rozbudowanym, epickim „Wasted Days” jak i energicznych, brudnych, punkowych „Separation” czy też „No Sentiment”. Natomiast pierwszy utwór na płycie o dekadenckiej nazwie „No Future/No Past” kojarzy mi się z twórczością grupy Liars. Nie brakuje jednak na „Attack on Memory” bardziej melodyjnych dźwięków gitar. Chłopaki z Cleveland zostawili je na sam koniec a reprezentowane są przez „Our Plans” oraz ostatni „Cut You”.

Przejdźmy do spraw technicznych. Od dzisiaj jestem ogromnym fanem perkusisty tej grupy. To co wyczynia ten koleś przy bębnach i talerzach przypomina mi wyczyny Grega Saunier’a z grupy Deerhoof. Sami zobaczcie. Gitary również dają kopa. Wokal jest raczej skromnym dodatkiem do całości, jednak to nie przeszkadza ze względu na specyfikę tej muzyki. Ponadto Cloud Nothings to grupa dość młoda, bo powstała w 2009 roku a już mają na koncie trzy płyty. Nie słyszałem dwóch wcześniejszych, jednak to co jest na tej wydanej 25 stycznia 2012 roku wskazuje, że należy przyjrzeć się bliżej tym chłopaczkom.

Cloud Nothings udowadniają na tej płycie, że energiczne indie rockowe granie ma jeszcze wiele słuchaczowi do zaoferowania . I mimo, że słuchając tego wydaje nam się, że już to kiedyś słyszeliśmy to uświadamiamy sobie, że ta muzyka nigdy nam się nie znudzi. Ocena: 8/10.