OFF Festival 2019 – Relacja

Nim przejdę do pełnej relacji z tegorocznego OFF Festivalu w Katowicach, chciałbym złożyć parę podziękowań.

Dziękuje Offie, że piątkowe koncerty na papierze wyglądały najsłabiej. Dzięki temu nie przegapiłem niczego z kategorii „must see” stojąc ponad godzinę w kilometrowej kolejce do wymiany biletu na opaskę.

Dziękuje Offie, że ponownie zabrałeś mi ten groźny i zagrażający bezpieczeństwu korek z butelki. Mam nadzieje, że oddajecie je tylko w jakiejś zbiórce na chore dzieci lub zwierzątka.

Dziękuje Offie za sztos jaki przeżyłem na kapitalnym koncercie Slowthai. Cieszy mnie, że nie zapominasz o fanach alternatywnego hip-hopu.

Dziękuje Offie za podtrzymywanie tradycji legendarnej sceny leśnej, która od lat słynie z najlepszych koncertów. Takich wiecie, nie za dużych jak na głównej i nie za małych jak w namiocie. The Comet is Coming idealnie wpisali się w ten profil koncertu!

Dziękuje Offie, że ponownie zaprosiłeś Pablopavo i Ludzików. Bez nich ludzie w sandałach nie mieliby co robić pierwszego dnia.

Dziękuje Offie, że skrupulatnie zasłaniasz front sceny eksperymentalnej. To idealne rozwiązanie dla ludzi, którzy nie mieszczą się w namiocie a nie chcą widzieć co się dzieje na scenie.

Dziękuje Offie, za epicki występ Durand Jones & The Indications. To był zdecydowanie najlepszy koncert dnia otwarcia imprezy. Piękna, melodyjna i urocza mieszanka soulu i r’n’b poruszała do tańca. Za takie koncerty najbardziej doceniam OFF Festival!

Dziękuje Offie, za możliwość usłyszenia mocno hajpowanego w ostatnim czasie black midi. Dali czadu.

Dziękuje Offie, że co roku odgrzewasz brytyjskie britrockowe kotlety z lat 90 i serwujesz je na scenie głównej. Lider Pulp – Jarvis Cocker z tymi swoimi koślawymi ruchami, tą całą teatralnością i nieudolną próbą mowy po polsku był tak żenujący, że 20 minut oglądania tego kiepskiego show zmęczyło mnie niemiłosiernie.

Dziękuje Offie, że w trakcie koncertu Jarvisa Cockera w namiocie Trójki grała Emerald. Tam można było się pobawić!

Dziękuje Offie, za bogatą ofertę gastronomiczną. Ładnie jest popatrzeć na bezglutenowe zupki, węgierskie gołąbki bez smaku, steki za osiem dyszek, sojowe coś tam, dania z ciecierzycy i jedzenie dla odważnych. Jednak i tak 90 % ludzi stanie w kolejce po frytki, burgera albo kiełbasę. Tęsknie za starymi stoiskami grillowymi i pamiętną żołnierską grochówką z przyczepy.

Dziękuje Deno Kebab Mikołów, że nakarmiłeś głodnego uczestnika OFF Festiwalu.

Dziękuje Offie, że zwróciłeś uwagę na prężnie rozwijającą się scenę polskiego hip-hopu i zaprosiłeś Janka – rapowanie. Jednocześnie nie dziękuje krakowskiemu raperowi, bo odjebał manianę jakich mało. Krótki występ, bucowate teksty typu „jak was mało”, „też się dziwię co tu robię” i wspominanie swojej eks. Ja wiem, że mamy „dzikie czasy kurwa”, ale ogarnij się synek.

Dziękuje Offie, że sprawiłeś, że nikt nie tęsknił na Offie za Tame Impala. Doceniam, że potrafiłeś zorganizować równie interesujący koncert z nurtu psychodelicznego rocka i to prosto z Brazylii. Mowa o kapitalnym Boogarins.

Dziękuje Offie, że za sprawą grającego Dezertera znowu się poczułem jakbym był w Mysłowicach na starym offie.

Dziękuje Juanie Wautersie, że tak ładnie potrafiłeś uśpić cały namiot Trójki. Rodzice z małymi dziećmi mieli, gdzie wpaść.

Dziękuje Offie za to, że konsekwentnie dbasz by na festiwalu było kolorowo i różnorodnie. Bamba Pana & Makaveli dostarczyli wystarczająco egzotyczności.

Dziękuje Offie, że mogłem się przekonać o tym, że Soccer Mommy brzmi na żywo znacznie lepiej niż na płytach. I o tym, że ma strasznie długie przerwy między utworami.

Dziękuje Offie, za pierdolnięcie w wykonaniu Electric Wizard. Tego mi było potrzeba w ten chłodny, sobotni wieczór.

Dziękuje pewnemu miłemu Argentyńczykowi, z którym rozmowa umiliła mi czas podczas konsumpcji ohydnego wegańskiego gołąbka.

Dziękuje Foals za „Spanish Saharę” w wykonaniu na żywo oraz cały występ, który osiągnął poziom jaki przystał na headlinera.

Dziękuje Wczasom za dwa epickie koncerty. Do tej pory nie jestem pewien, który był lepszy. Jednak jedno jest pewne, to były najlepsze występy tego festiwalu.

Dziękuje Offie, że po raz trzeci zaprosiłeś Trupa Trupę. Nie miałem okazji ich wcześniej widzieć na dużej scenie, teraz już wiem, że dają radę zarówno w klubie jak i plenerze.

Dziękuje Offie za smaczki w stylu Zespół Pieśni i Tańca „Śląsk”. Takie wydarzenia dodają kolorytu imprezie.

Dziękuje Stereolab, że wciąż trzymają poziom.

Dziękuje pewnej nawalonej dziewczynie, że podczas koncertu Daughters dała mi poczuć się jak w pogo będąc na końcu namiotu. Jprdl, ludzie jak chcecie skakać i wymachiwać rękami to idźcie pod scenę, albo róbcie to gdzieś z dala od innych.

Dziękuje wokaliście Daughters, że pokazał wszelkie rodzaje groźnych miny i swoje tatuaże na klacie.

Dziękuje Suede, że naprawili to co spieprzył Jarvis Cocker. Jednak warto zapraszać britpopowych pierników z wysp.

Dziękuje Offie za kolejną fajną edycję, za rok chętnie wrócę! Jednak tym razem proszę o akredytacje. Bo wiecie, ludzie byli poruszeni. Jak to? Paweuu Alternativ Blog w kolejce po opaskę? Pozdro!

A ta relacja, to w sumie nie potrzebna. Bo chyba napisałem już wszystko to co chciałem…

Tauron Nowa Muzyka Katowice 2019 – Relacja

Tegoroczna edycja Tauron Nowa Muzyka Katowice była moją czwartą, więc można już mówić o małej tradycji mojego uczestnictwa w tej imprezie. Katowicki festiwal przyzwyczaił mnie do dużego poziomu organizacyjnego i kapitalnych występów. Mam nadzieję, że ten wysoki poziom zostanie zachowany także i w przyszłych edycjach. Jak zwykle było bardzo dobrze, a więcej szczegółów na ten temat poniżej.

Dzień I

Piątek rozpoczął się od występu Jazzanovy na scenie Tauron Music Hall. Niemiecki kolektyw muzycznie uderzał bardziej w funkowe tony aniżeli jazzowe. Jednak z sceny czuć było dobrą energię i była to idealna rozgrzewka przed pozostałymi występami. Następnie udałem się pod główną scenę Miasta Muzyki na występ Fisz Emade Tworzywo. Zespół braci Waglewskich to dość ciekawy twór, który rozpoczynał od eksperymentów z hip-hopem a skończył na zabawie z brzmieniem disco z lat 80. Utwory z nowej płyty „Radar” brzmiały interesująco i zachęciły mnie do tego by sprawdzić tą płytę w domowym zaciszu. Nieco rozczarował mnie występ londyńskiego rapera GAIKA. Cały odśpiewany na auto-tunie, bez polotu i na jedno kopyto. Co prawda raper dysponuje dobrym materiałem na fajny występ, jednak tego dnia nie potrafił mnie porwać do tańca.

Występem dnia był oczywiście koncert legendarnej grupy Kraftwerk. Zainteresowanie nim było ogromne. Oczywiście można by się doczepić, że nie dla każdego starczyło okularów 3-D a efekty projekcyjne nie były rewelacyjne. Nie zmienia to jednak faktu, że był to bardzo dobry koncert. Niemcy dostali wyjątkowo więcej czasu na show (90 minut) i w tym czasie zachwycili zebraną pod sceną publikę. Rozpoczęli od „Numbers„, które idealnie wprowadziło widownie w koncertowy trans. Grupa odegrała swoje największe hity takie jak „The Model„, „Auto-Bahn” czy też „Tour De France„. Nie zabrakło świecących kombinezonów, efektów świetlnych, lądującego kosmicznego spodka tuż obok katowickiego Spodka a także tańczących manekinów-robotów do utworu „The Robots„. Mimo, że panowie z Kraftwerk są wieku moich dziadków to potrafili dać ładny wizualnie i cieszący ucho występ.

Na scenie Red Bull Stage występował Kornel Kovacs. Jego ostatni krążek został bardzo dobrze przyjęty przez fanów i dziennikarzy, dlatego spodziewałem się dobrego dj setu. Taki też i dostałem. Szwed o węgierskich korzeniach porwał katowicką publikę do tańca i prawdopodobnie zagrał najlepszy występ na tanecznej scenie Taurona. Ponownie powróciłem pod główną scenę by sprawdzić The Mouse Outfit. Manchesterska grupa składająca się z 9 osób dała energiczny, acz nieco chaotyczny występ. Co prawda hip-hop z żywymi instrumentami zawsze robi wrażenie, to w tym wypadku wydawał się on nieco przekombinowany.

Dzień II

Dzień drugi rozpocząłem od występu Króla na Tauron Music Hall. Widziałem już wcześniej występ tego artysty, a także koncert jego wcześniejszego zespołu UL/KR. Jednak dopiero teraz udało się muzykowi z Gorzowa bardziej mnie zainteresować jego twórczością. Świetny kontakt z widownią, dowcipny żart i dobra muzyka. Tak w skrócie można podsumować ten występ. Król już w zasadzie od połowy występu żegnał się z widownią, bo „tyle jeszcze fajnych koncertów do zobaczenia” i „trzeba dziś jeszcze potańczyć”. Muzycznie natomiast dawał radę, a jego najnowsze piosenki dobrze brzmiały na żywo, zwłaszcza odegrane „Z Tobą/DO DOMU„. Następnie udałem się pod scenę główną na koncert duetu Smolik/Kev Fox. Widziałem już wcześniej ich występ na Tauronie w 2016 roku. Od tamtego czasu polsko-brytyjska grupa nie nagrała zbytnio więcej materiału toteż ten koncert ponownie był mieszanką utworów z płyty „Smolik/Kev Fox” wydanej w 2015 roku i coverów. Fajny, energiczny show (genialny perkusista!)  jednak z racji, że już wcześniej to widziałem to przeżyłem go bez większych emocji.

Na scenie Red Bulla zgromadziła się spora liczba widowni by zobaczyć Kamp!. Fajny występ, jednak wolę grupę w bardziej piosenkowo-koncertowym wydaniu. Spore oczekiwania wiązałem też z występem Apparata. Członek grupy Moderat słynnie z eksperymentowania z różnymi gatunkami muzycznymi, jednak w moim odczuciu zagrał raczej bezbarwny koncert. Mocno nie równy występ w połączeniu z dość sennymi kompozycjami sprawił, że to show nie wywołał u mnie zbyt wielu pozytywnych przeżyć. Raczej nie będę rozpamiętywał tego koncertu latami. Z racji, że nie udało mi się dostać do Sali Kameralnej NOSPR na występ Lisy Morgenstern to wylądowałem w amfiteatrze NOSPR na występie Kamila Pivota. To było jedno z moich pozytywnych odkryć tej edycji. Nie wiedziałem, że można tak fajnie rapować o pieluchach, problemach z dziećmi i piłkarzach jednocześnie. A kawałek o Ruchu Chorzów genialny!

Najważniejszym tego dnia wydarzeniem był jednak koncert Skepty. Brytyjski raper obracający się w klimatach grime’u, dał rewelacyjny występ. Porwał publikę do machania rękami, tańczenia i bujania się. Raper odegrał głównie utwory z swojej najlepszej płyty „Konnichiwa” oraz najnowszej „Ignorance Is Bliss„. Świetnie na żywo zabrzmiały takie utwory jak: „Shutdown„, „That’s Not Me„, „Bullet from a Gun” czy też „What Do You Mean?„. Jednak najwięcej frajdy sprawiło mi odsłuchanie jednego z moich hymnów zeszłego lata – „Praise The Lord„. To był prawdopodobnie najlepszy koncert całego festiwalu. Drugim ważnym występem tego dnia był występ duetu GusGus. Masakryczny tłum zgromadzony w Tauron Music Hall ledwo pozwolił mi się przedostać na ten koncert. Było jednak warto. To był prawdopodobnie najbardziej patetyczny, podniosły i zjawiskowy koncert tego dnia. Grupa brzmi równie dobrze na żywo tak jak na studyjnych albumach.  Resztę dnia a w zasadzie nocy spędziłem na scenę Future!/carbon, gdzie występował m.in. AVTOMAT czy też dogheadsurigeri. W tym roku taneczne sceny mocno dawały radę, aż szkoda było opuszczać tę imprezę.

To był niezwykle udany festiwal, który w tym roku może się pochwalić rekordową frekwencją. Czekam już na następną edycję tej wspaniałej imprezy i mówię „TAURONIE DO ZOBACZENIA!”

Tauron Nowa Muzyka Katowice 2019 – Zapowiedź

Tradycyjnie już na terenie Muzeum Śląskiego w Katowicach odbędzie się kolejna edycja festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice. W tym roku ponownie będę miał uprzejmość gościć na tej imprezie. Mam nadzieję, że i Wy zawitacie do stolicy Śląska. Oto kilka przydatnych informacji na temat tegorocznego Taurona.

Gdzie i kiedy?

Niby w centrum, a trochę z boku. Dobry dojazd, sąsiedztwo NOSPRU z wspaniałymi widokami na Spodek i nowe biurowce. To właśnie teren Muzeum Śląskiego, gdzie wcześniej znajdowała się Kopalnia Węgla Kamiennego Katowice. To właśnie tam po raz XIV odbędzie Tauron Nowa Muzyka Katowice. Termin? Tym razem jest to ponownie konie czerwca, a dokładnie 20-23 czerwca 2019.

Jakie gwiazdy wystąpią?

W tym roku największą gwiazdą imprezy jest bez wątpienia grupa Kraftwerk. Niemiecka legenda muzyki elektronicznej zaprezentuje występ 3-D. Z całą pewnością usłyszymy ich największe hity w tym „The Robots” czy też „The Model” bądź „Trans-Europe Express„. Drugim headlinerem festiwalu jest Skepta. Brytyjski DJ i producent ma na koncie utwory m.in. z A$AP Rocky’m, Blood Orange czy też Dizzee Rascal’em. Artysta jest na scenie od 2004 roku i w tym czasie zdążył nagrał całkiem sporo dobrego materiału by zapełnić pełen festiwalowy występ.

Kto jeszcze zagra?

Z całą pewnością warto posłuchać hip-hopowego The Mouse Outfit. Z piątkowych koncertów warto jeszcze sprawdzić dj set od Kornela Kovacsa, który zaprezentuje najnowszy album „Stockholm Marathon„. Natomiast w sobotę warto udać się na występ Apparat, czyli solowego projektu Saschy Ringa z grupy Moderat. Poza tym tego dnia wystąpi gitarowa formacja Gus Gus, zawsze wciągający Laurel Halo oraz Matthew Dear. Z polskich artystów warto sprawdzić jak brzmi na żywo najnowszy album KAMP!, co słychać u Króla oraz ponownie posłuchać Smolika z Kev Foxem oraz Fisz Emade Tworzywo.

Ile kosztują bilety?

Na tą chwilę można zakupić karnety dwudniowe w cenie 329 zł oraz trzydniowe (20-22.06) za 389 zł. Dostępne są również bilety jednodniowe w cenie 199 zł za sztukę. Bilety można zakupić TUTAJ.

Więcej informacji na temat wydarzenia pod linkami:

Strona główna

https://www.facebook.com/NowaMuzyka/

https://www.instagram.com/nowa_muzyka/