The Kurws – Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzu

the-kurwsJuż trzy lata temu chwaliłem grupę The Kurws określając ich debiutancki album „Dziura w Gettcie”  jako najciekawsze polskie wydawnictwo 2011 roku. Dostrzegłem wówczas w nich zarówno coś ambitnego jak i ironicznego. Niestety nie zagrali hymnu Polski na Euro 2012 jak im życzyłem, ale odwiedzili kawał Europy (Głównie tereny południowe i wschodnie) a po trzech latach wydali drugi, jeszcze lepszy od pierwszego album.

Właśnie siedzę, jem jabłko polskiej produkcji i słucham po raz któryś tam „Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzy„. Strasznie zagmatwany ten materiał. Sporo tu chropowatego brzmienia, suchych gitar i nieoczywistych rozwiązań. Pierwsza płyta, mimo, że bez tekstów była znacznie łatwiejsza w odbiorze. Ta również nie posiada słów, jednak została wzbogacona brzmieniowo między innymi przez dodanie klawiszy i syntezatorów. Muzyka na „Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzu” jest mroczna. Wystarczy wsłuchać się w wstęp do „Kolosa na glinianych nogach” by poczuć lekki dreszczyk jak przy japońskich, czarno-białych horrorach z lat 60. Ciężko jednoznacznie przydzielić ten materiał do jakiejś kategorii muzycznej. Jest to pewnego rodzaju połączenie muzyki punkowej z jazzem. Znajdziemy tutaj wpływy zarówno Gang of Four jak i Glenna Branki. Sporo tu również nawiązań do nowojorskiej sceny podziemnej z lat 80.

wszystko co stałe rozpływa się w powietrzuJako, że piosenki nie posiadają warstwy lirycznej to głównym punktem szerokich interpretacji stały się tytuły utworów. Tak samo jak na poprzednim albumie, tytuły te są mocno intrygujące. Jednakże tym razem stały się on tak jakby bardziej polityczne. Dlatego też wielu recenzentów za sprawą takich nazw jak „Strefa Euro” czy „Kolos na glinianych nogach” węższy w tym materiale eurosceptycyzm. Gdy dodamy do tego fakt, że większość państw, które odwiedza grupa to zaścianek Unii Europejskiej to łatwo możemy dojść do wniosku, że grupa obrała taką drogę by szerzyć swoje antyeuropejskie poglądy w krajach, które nie zachorowały jeszcze na eurocenty. Oczywiście w tym momencie ubarwiam historię, ale przecież od tego są recenzenci. By oceniać i interpretować. Osobiście nie szukam w tych tytułach na siłę politycznego przekazu, jednak w porównaniu do „Dziury w Gettcie„, gdzie niektóre nazwy piosenek bawiły to tym razem jest to bardziej wyśmiewanie. „Tasiemiec niejadek„, „Nie było koła w państwie Inków„, „Weltgeist” – niby jednoznacznie to brzmi, ale można pogłówkować.

Podsumowując The Kurws nagrali album na bardzo dobrym poziomie. Czuć, że materiał jest w pełni przemyślany. Warto zaznaczyć w tym miejscu, że masteringiem zajął sięJohna Greenhama. „Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzu” to płyta mroczna, duszna, trudna w odbiorze oraz niezwykle wciągająca i intrygująca. Zawiera ona również niezwykle frapujące tytuły piosenek. Szkoda, że została trochę niezauważona przez większość mediów. Może po czasie, gdy rozpadnie się strefa euro a Ukraina zostanie w całości przejęta przez Putina to ktoś zechce odkurzyć ten materiał. Póki co daje wysoką ocenę i życzyłbym sobie w przyszłości usłyszeć ich na żywo w jakimś ciasnym i mało eleganckim klubie. Ocena: 8/10.

Posłuchaj

Co – Sovel – Live In Studio (EP)

live in studio EPCo – Sovel to autorski projekt Izoldy Sorenson, znanej z zespołów takich jak Julia Marcell i Drekoty. Debiutancka EP-ka omawianego projektu to ciekawa pozycja wśród muzyki alternatywnej. Płyta składa się z trzech utworów. Pierwszy „Detektyw Nr 16” to kawał energicznego indie-popu, gdzie klawisze dodają melodyjności. Następny „A Small Coat” jest znacznie spokojniejszy, jednak nie mniej melodyjny. Piosenka ta zachwyca przede wszystkim wokalem Pani Sorenson oraz linią basu. Jest to zdecydowanie najlepsza pozycja na płycie, która z każdą sekundą nabiera tempa. Całość kończy nastrojowe „Dhei No”. Na albumie znajdują się również wideo nagrania z sesji nagranej w studio.

Silną stroną EP-ki są teksty, które stanowią nawiązanie do twórczości słoweńskiego poety z początku XX wieku, Srecko Kosovela. Artysta ten miał również wpływ na nazwę projektu Co – Sovel, gdyż jest to skrót od Cooperation with Kosovel. Szkoda tylko, że spośród trzech utworów tylko jeden, pierwszy jest zaśpiewany w języku polskim. Zawsze i wszędzie będę postulował śpiewanie w języku ojczystym (polskim), jednakże rozumiem wybór angielskiego ze względu na jego popularność, aspekty marketingowe a także prostotę tworzenia tekstów w języku Szekspira. Śpiewanie po polsku zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem zahaczenia o tandetę. W przypadku Izoldy Sorenson mogę śmiało powiedzieć, że słowa z „Detektyw Nr 16” zgrabnie łączą się z warstwą dźwiękową. Oceniając muzykę chciałbym wyróżnić perkusistę Jose Manuela Albana Juareza, który zdecydowanie wie co robi. Podoba mi się również wyrazisty głos Pani Sorenson, dzięki, któremu słuchanie „Live in Studio EP” jest znacznie przyjemniejsze.

okladka1dLive In Studio EP” to płyta ciekawa, dobrze napisana i zagrana. Troszkę ciężko mi się doszukać w tych trzech kompozycjach czegoś co by wyróżniało ten materiał od innych podobnych, alternatywnych albumów. Końcowa ocena nie może być zatem za wysoka, poza tym to na razie EP-ka. Z miłą chęcią posłucham w przyszłości płyty długogrającej. Ocena: 6/10.

Mister D. – Społeczeństwo Jest Niemiłe

mister d jacek kolodziejskiGdy pierwszy raz ujrzałem teledysk do utworu „Chleb” odebrałem go jako kolejną amatorską produkcję zrobioną dla beki jakich wiele na YouTube’ie. Jednak po zagłębieniu się w temat okazało się, że Mister D. to muzyczne wcielenie pisarki Doroty Masłowskiej, która ponad dekadę temu błysnęła „Wojną polską – ruską„. Co więcej, temat podchwyciły poważne (?) media węsząc w płycie głosu pokolenia, aspektów społecznych i Bóg jeden wie czego jeszcze. Osobiście nie upatrywałbym w „Społeczeństwo Jest Niemiłe” niczego więcej jak muzyki zrobionej na półserio. Co prawda Masłowska przy akompaniamencie surowych elektrycznych beatów śpiewa (a raczej próbuje śpiewać) o wszelakich tematach związanych z Polską B, czyli Rydzykiem, polityką, żabką, chlebem i Kingą Rusin jednak szukania w tym drugiego dna to zwykła nadinterpretacja.

Polska to kraj, który wciąż odczuwa proces transformacji. Pstrokate domy, wybór artystów reprezentujących kraj na Eurowizję, produkcje telewizyjne i kinowe, Weekend śpiewający po angielsku, Beyer Full podbijający chiński rynek muzyczny, to co widzicie na zdjęciach znajomych na FB to tylko fragment naszej bazarowej wrażliwości. Masłowska kontynuuje myśl nabijania się z dresiarstwa i blokosfery rozpoczętej na swoim opus magnum z 2002 roku. Książki nie czytałem, jednak teksty zawarte na płycie to perełki zabawy słowem. No bo jak się nie uśmiechnąć gdy słyszymy o „kanapce z tłustym hajsem” albo teksty w stylu „Z piątki wydała mi dwójkę. Teraz jestem trzy zeta w plecy„? Masłowska śpiewać nie potrafi i pod tym aspektem płyta jest katastrofalna. Podkłady są ok, nie grzeszą bogactwem brzmienia jednak spełniają swoją rolę na płycie.

spoleczenstwo_jest_niemileNie należy także zapominać o oprawie wizualnej całego projektu. Teledyski stworzone do utworów „Chleb” i „Hajs” to staranie przemyślane produkcje, które tylko udają amatorskie filmiki. Zaaranżowanie Pani Rubik a także przesyt kiczu sprawiło, że klipy te nie zaginęły w czeluściach internetu. Warto także odnotować fakt, że Mister D. pojawi się na OFF Festivalu.

Podsumowując „Społeczeństwo Jest Niemiłe” to album mocno średni, acz na swój sposób zjawiskowy. Na chwilą obecną jest zajawka, przeczuwam jednak, że w przyszłym roku mało kto będzie pamiętał o tym, że Masłowska zaczęła śpiewać. Ocena: 5/10.

 Posłuchaj