Sky Ferreira – As If! (EP)

Sky Ferreira, czyli nowa ulubienica awangardowej młodzieży.

Słuchałem już jej poprzedniego lata, gdy opalałem się i sączyłem browara przy rytmach One, później widziałem Obsession jako soundtrack jakiegoś serialu o wampirkach. A teraz? Tegoroczna maturzystka (jeezuu, to już ten moment kiedy zaczynam słuchać młodszych od siebie) wydaje świetną Ep-kę, którą zapowiada pełną gęba coś kosmicznego. Tak, dwa zeszłoroczne single plus 5 kawałków z As if! w pełni obrazują jej możliwości.

Czuć w tym coś z Sex Dreams and Denim Jeans, ale szkopuł w tym, że Sky w porównaniu do Uffie UMIE ŚPIEWAĆ. Poza tym wszyscy już chyba znają tą historię z teledyskiem tej pierwszej gdzie występuje ta druga. Sztama. Do rzeczy. 5 piosenek to krótki materiał, jednak mający w sobie power, pop i power-pop. Sex Rules w tym roku powalczy w zestawieniu singli, poza tym jak już zauważyli chopki z Porcysa to tym kawałkiem całkowicie się odcina od wcześniejszej muzyki gospel z która obcowała.Traces to bardzo melodyjna ballada Haters Anonymous to zabawa z muzyką electro i refrenem a la Lady Gaga, gdzie jest ten tak zwany kop. 99 tears to drugi z Ep-ki hicior, który idealnie pokazuje umiejętności songwriting’eskie Sky. Całość uwieńczone jest fajową nutka zatytułowaną „108”.

Sky Ferreira jest świetna, ma dużo fajnych pomysłów a pisanie hitów jej przychodzi lekką ręką. Zapomnijcie o Lady G., Beyonce i innych. Posłuchajcie jej, na pewno rozgrzeje wam te zimne majowe dnie. brrrr. Ocena: 8/10

posłuchaj

Katy B – On a Mission

Kolejna odsłona brytyjskiej muzyki, którą polubiłem i wy też możecie.

Katy B, czyli Kathleen Brien ukończyła legendarną szkołę BRIT School, która wypchnęła w świat między innymi takie gwiazdki jak: Adele, Amy Winehouse, Kate Nash czy też Katie Melue. Fakt ten oczywiście nie jest najważniejszy a jedynie potwierdza, że dziewczyna mimo młodego wieku ma już odpowiedni warsztat i z pewnością nie będzie skrzeczeć. Najistotniejsze będzie to, że na swoim debiutanckim albumie postanowiła pobawić się z modnym ostatnio dubstepem i połączyć go z popowym wokalem i dodać to tego jeszcze elementy R&B, funky a nawet house.

I jaki jest wynik końcowy? Moim zdaniem ciekawy. Hype tej wokalistki nie ominął i po raz kolejny brytyjskie media zarzuciły opiekuńczą sieć na swoją nową, tymczasowa pupilkę. Jadnak pomijając te wszystkie przesadne komentarze, zarówno cały hype jak i te negatywne recenzje ludzi, którzy dissują wszystko co tylko zaistniało w mediach nazywając to komercyjną tandetą, to należy stwierdzić, że jest to najbardziej singlowy album tego roku, póki co. Bo taki Katy on a Mission totalnie miażdży a drugi hit z płyty Lights on z Ms Dynamite na featurringu już szaleje na tv i to jeden z tych parkietowych killerów, który będzie rządził i dzielił.

Oczywiście opinie na temat reszty materiału są w pewien sposób uzasadnione bo nie dorównują zbytnio części przebojowego materiału. Nie czyni to jednakże całości nudnym, bezsensownym krążkiem. Mi on przypadł do gustu. Katy B wygląda na miłą dziewczynę, która nawet nie została skażona słynną „brytyjską urodą” a jej fajny głos cieszy ucho mimo, częstych bezsensowych fraz. Poza dwoma singlami jest jeszcze sporo fajnych momentów między innymi Witches Brew, czy też Perfect Stranger, które składają się na te muzyczne bunga-bunga. Ponadto On a Mission jest idealną alternatywa dla tych, którym znudziła się nowa płyta Britney Spears czy też tym co Sky Ferreira nie przypadła do gustu (są tacy?). Mi oczywiście ani nie znudził się krążek Brit ani też Sky nie wydała się słaba, której słucham już od zeszłorocznych wakacji. A Katy B po prostu lubię i jak usłyszę jej kawałek na jakiejś imprezie to z pewnością będę klaskał w ręce i głośno tupał nogą. Ocena: 7/10.

potańcz

Britney Spears – Femme Fatale

Femme Fatale, czyli przykład na to, że i w mainstremie można znaleźć coś fajnego.

Najnowszy album Brit to esencja fajności popu, który czerpie pełnymi garściami z tego niezależnego popu, którego puszcza się o 2 w nocy. Bo słuchając takiego How I Roll czy też (Drop Dead) Beautiful to wyraźnie wpada w ucho zeszłoroczne Sex Dreams and Denim Jeans Uffie. Oczywiście można tu wspominać o innych niezależnych artystach typu Meg itd, których słuchać na tym albumie, ale przede wszystkim należy zwrócić na jak wysokim poziomie produkcyjnym stoi ten album. Tu jest tyle świetnych dźwięków, momentów, momencików. Czegoś takiego szukałem na nadchodzącą wiosnę i letnie, ciepłe dni. Lato 2010 dla mnie to przede wszystkim Uffie, Phoenix oraz Menomena. W tym roku będzie to Britney.

Nigdy nie potrafiłem zrozumieć fenomenu jej twórczości. Pani Spears nie miała głosu a i też nie wpisywała się w mój kanon piękna, początkowo była niespełnionym seksualnym marzeniem amerykanów w średnim wieku i tym, czym chciała być każda nastolatka. Później stała się celebrytką a sodówka też uderzyła do główki i w związku z tym były już różne momenty w jej karierze. Oczywiście ma na koncie, kilka udanych singli, którymi może się pochwalić. Ostatnim takim z pewnością jest Womanizer. Do całego albumu, nigdy mnie nie przyciągnęła, aż do teraz.

Famme Fatale to zbiór fajnych piosenek, pełnych eksperymentów i srogich hooków. Mógłbym zachwalać jak innowacyjny był Hold It Against Me, (aczkolwiek teledysk naszpikowany już nawet nie „krypto” reklamami odrzuca z lekksza), jak I Wanna Go porywa do tupania, klaskania i gwizdania, jak poraża mnie Trip To Your Heart, zwłaszcza moment w 1:51. Nasze ucho jest pieszczone przez słodkie słowa Brit: „Break this chains that keep us apart / I’ll fly away on a trip to your heart”. Ale rozpisywanie się na temat każdego otworu w tym momencie traci sens, bo każdy jest na dobrym, równym poziomie. Może nie ma to tak potencjału komercyjnego, bo już w role wchodzi tylko RMF MAXX i masy nie będą tego śpiewać jednym głosem a i też znajdą się tacy fani, którym nowa płyta nie przypadnie do gustu. Mimo to zachęcam każdego nieprzekonanego do Britney, warto posłuchać. To na prawdę świetny krążek. Ocena: 8/10.

posłuchaj