Klaxons – Myths of the Near Future.

Myths of the Near Future to debiutancki krążek angielskiej grupy – Klaxons, czyli zespołu, który można obwołać odkryciem roku, jednak przynajmniej raz na dwa tygodnie w Anglii pojawia się zespół, który zasługuje na takie miano.

Debiutancka płyta zespołu Klaxons to zestawienie jedenastu wybitnych utworów. Zespół postanowił nawiązać do muzyki z lat 80 i wyszło muzykom z zespołu to na dobre. W efekcie otrzymujemy jedenaście gorących utworów, które zachęcają do tańca i szybko wpadają w ucho. Cała kompozycja zaczyna się od „Two Receivers”. Później przechodzimy do Atlantis to Interzone, które ma wiele wspólnego z muzyką elektroniczną. Kolejny utwór to Golden Skans czyli największy hit grupy. To dzięki tej piosence tak na prawdę zaistnieli. Warte uwagi są także inne single z płyty takie jak: „Gravity’s Rainbow”, „Magick” oraz „It’s not over yet”. Album kończy „Four Horsemen of 2012”.

Trzeba przyznać, że płyta jest ciekawa a zespół miał świetny pomysł ją nagrywając. Piosenki melodyjne i wpadające w ucho. Dużo elektroniki, ale nie brak także rockowej nuty. Moja ocena dla płyty to 8 w tradycyjnej już skali od 1 do 10.

Delons – Wersja z Napisami.

Zespół grający w polsce indie rocka z domieszką brit rocka to w Polsce rzadkość. Jednak jest taki jeden zespół a nazywa się Delons.

i Wydał nawet indie płytę. Być może słowo indie w tym przypadku jest mocno naciągane, ale widać u nich inspiracje angielską muzyką. Sprawa z Delons wygląda tak, że potrafią stworzyć wciągające kawałki. Tylko jest jeden problem. Trzeba najpierw przebrnąć przez głos wokalisty, który zraził wielu już na samym początku. Moim zdaniem jeżeli dosyć długo tego będziemy słuchać to jakoś nie będzie nas już to tak bardzo razić.

Wersja z napisami składa się z kliku na prawdę fajowskich kawałków. Tajfun 18 na wymiata pod każdym względem. Chyba najlepszy kawałek na tej płycie. Poza tym Kowboj Eugeniusz i 40 minut warto posłuchać.

Zastanawia mnie zawsze kwestia tekstów. Czasami wydaje mi się, że oni na siłę chcą stworzyć tekst mądry, który każdego powali. Mocno mnie to razi w oczy a w zasadzie uszy. Pomimo, że z tekstami w większości piosenek jest ok to zdarzają się gierki słowami na siłę.

Mysłowice przyzwyczaiły nas już do tego, że jest tam w ciul dobrych zespołów. Delons raczej nie przebija nigdy Myslovitz, może kiedyś dogonią Negatyw, ale mają w dorobku już jedna fajną płytę, którą serdecznie polecam entuzjastom polskiej muzyki alternatywnej. Ocena 6\10.

Kaiser Chiefs – Your Truly Angry Mob.

Your Truly Angry Mob to drugi album doskonale każdemu znanej grupy Kaiser Chiefs. Płyta zawiera 13 piosenek, które właściwie odwzorowują styl grany przez Kaiserów.

Zespół po rewelacyjnym albumie Employment postanowił nagrać kolejny krążek w tym samym stylu, co raczej nie wyszło grupie na dobre. Kaiser Chiefs nie poszedł do przodu i nagrał płytę do której po kilku przesłuchaniach nie za bardzo chce się wracać. Zespół jest kolejnym przykładem, że po nagraniu fenomenalnego pierwszego albumu brakuje pomysłu na drugą płytę.

Mimo, że płytę cechuje kilka wpadających w ucho piosenek, które stały się popularne nawet w polskich komercyjnych stacjach radiowych to brakuje błysku, który był na Employment. Pierwsza piosenka Ruby to pierwszy singiel z płyty, który zyskał ogromną popularność w Polsce. Następna piosenka The Angry Mob to moim zdaniem najlepsza piosenka z płyty. Drugim singlem promującym płytę jest Everything Is Average Nowadays. Ogólnie każda piosenka z tej płyty jest podobna do siebie i nie ma co się rozpisywać.

Mimo, że płyta jest rytmiczna to zespół nie powinien być dumny z tego co dokonał. Płyta monotonna i nie różniąca się od debiutanckiego albumu. Moja ocena to 3 w skali od 1 do 10. No i jeszcze ta nudna okładka. Nasuwa mi się od razu na język zdanie: „Dajcie spokój…”