Hot Chip – One Life Stand

W sumie zgodnie z oczekiwaniami Hot Chip nie załamuje, ale również nie szokuje. Solidny chleb razowy.

Zaznaczę na wstępie, że nie jest to płyta zła ani tak mega wypasiona jak by można sądzić po ocenie przyznanej przez portal Pitchfork Media. Z całym szacunkiem, ale na tej płycie nie ma ani jednego kawałka, który chociażby troszkę nawiązał do największych hitów z The Warning bądź Made in The Dark. Płyta wydaje się bardziej wyrównana, spójna, ale no kurcze brakuje tutaj tego killera w stylu Over and Over albo Ready for The Floor (Najlepszy kawałek grupy). Nie wiem, jak słucham choćby takiego openera jakim jest Thieves In the Night albo I Feel Better to nie jest tak zabawowo prawdę mówiąc. Lepiej jest już przy odsłuchaniu pierwszego singla o tym samym tytule co album.

Przy pojawieniu się Brothers odczuwam pewnego rodzaju patos. Jest jakoś smętnie przez większą część płyty. Duża  w tym zasługa barwy głosu Alexisa Taylora. We Have Love znowu dodaje troszkę ożywienia. Taki Hot Chip mi się podoba, przebojowy. Granie Electropopu zobowiązuje w pewnym stopniu. Całość zamyka Take It In, z lekksza dla mnie bezbarwny.

No cóż, wiele niby nawiązań, ale widoczna równia pochyła. Płyta w kategorii przesłuchać i zapomnieć, wątpię czy jest sens do niej wracać i się nią ekscytować, jeżeli tak na prawdę jest czym się ekscytować. Pojawią się w tym roku w Gdynii, ale ich czas chyba minął. Już nikt nie jara się nimi tak jak jeszcze jakieś cztery lata temu, kiedy każdy chciał by Ci chłopcy zremiksowali jakiś kawałek. Brakuje już chyba takiego uśmiechu jaki pojawił się pewnej babci poszukującej zielonej sagi. Chyba nie ma co zbytnio się nad tym rozwodzić, sprawa jest jasna.

Ocena:5/10

Do i Feel Better nagrali nawet fajny teledysk, ale okładka płyty za to paskudna.

Toro y Moi – Causers Of This

W czasie gdy jedni kończą sesję, inni podsumowują dekadę w muzyce a jeszcze inni jarają się Vancouver ja napiszę coś o Toro Y Moi.

O Chazwick’u Bundick’u, znanego również z projektu Les Sins było już głośno w 2009 roku, głównie za sprawą singli, które pojawiły się w internecie. Była w nich wystarczająca magia by stwierdzić, że koleś ma jaja do robienia muzy i środowisko dziennikarskie, muzyczne oraz entuzjaści dźwięków czekali w wypiekami na twarzy na debiutancki album młodego (1986) chłopaka z Stanów.

Czy spełnił oczekiwania? Większość powie, że tak. Borys dał 9,7. Sms od kumpla z tą wiadomością po pierwszej w nocy to rejony dziesiątkowe. Dla mnie ta płyta nie jest aż tak przełomowa, ale przyznaje, że mocno wkroczyliśmy w nową dekadę z Causers of This. Czy jest To Kid A naszej dekady? Ciężko powiedzieć, myślę, że czas pokaże. Na pewno wielu obierze tę samą drogę co Bundick, nie mam jednak pojęcia jak sie to przełoży na muzykę pop. Nie myślmy jednak teraz o przyszłości, spójrzmy na to co mamy teraz.

11 kawałków, najdłuższy z nich ma 3 minuty 44 sekundy. Czyli? Bez przeciągania, nie ma dłużyzn serio. Idealne proporcje. Poza tym słuchając tej płyty wydaje się czasem, że jest to jeden mocno rozbudowany i zróżnicowany utwór co jest absolutnie w tym przypadku na plus. Przeskakujemy z brzmienia w brzmienie i jest wciąż ciekawie. Last.fm podpowiada, że jest to granie spod znaku Neon Indian. Hmmmm. Nie do końca, ale jest coś w tym, zgadza się. Neonowi Indianie mają to do siebie, że ich moja mama prędzej rozkminiła niż Toro y Moi. Nie uważam tego za wadę, ale różnica znacząca jest. Jednak co by nie napisać, co nie powiedzieć to jest to kawał dobrej muzy, już na  starcie 2010 znowu mamy faworyta corocznych podsumowań na wielu muzycznych portalach i licznych blogach. Nie będę opisywał muzy, sprawdźcie sami. Jeżeli lubicie coś nowego, coś alternatywnego a zarazem melodyjnego, ambitnego i czasami w domu słuchacie Animal Collective to myślę, że warto. Ocena: 8/10

Posłuchaj

The Flaming Lips – Embryonic

Ciężko napisać coś o tym zespole by miało to sens i jakąś wartość samą w sobie. Ta recenzja, jeżeli można to nazwać recenzją nie jest ani dobra ani oryginalna. Ocenę jednak przyznam.

Marcin mówi:
listopad 16, 2009 o 1:02 pm | Odpowiedz edytuj

Może recka nowego Flaming Lips. Już wszystko zostało napisane ale moze chcesz pobawic sie w projekt a’la Porcys

W sumie mógłbym być żabą (albo nią jestem) re re re re kum kum.

Vyciu
2009-11-18 23:55:46
ja bym tego nie napisał, w zasadzie w całym polskim internecie nei znalazłem dobrej recenzji

Właśnie słucham See The Leaves i staram się ogarnąć. Mocny początek, potężny. Gniecie umysł a potem to zamienia się w coś zupełnie innego. Ciężko mi to zrozumieć, ale zachwycam się dalej. Masakra. „Without hope Without love She sees herself From below and above

Roland mówi:
listopad 18, 2009 o 1:14 pm | Odpowiedz edytuj

recka flamingow będzie największym wyzwaniem w Twojej blogerskiej karierze:)

Wszystko już w zasadzie zostało powiedziane. To, że od czasów The Soft Bulletin wiele się zmieniło to już wiecie więc nie ma co się rozpisywać zbytnio. Płyta generalnie mocno daję rade, czołówka w moim rankingu tegorocznym (jeżeli taki posiadam) póki co. Nie wiem, sprawdźcie to:

Roland mówi:
listopad 18, 2009 o 1:14 pm | Odpowiedz edytuj

1. http://www.youtube.com/watch?v=92TNIIbaBOo
2. http://www.youtube.com/watch?v=w9_lBvKMlTI
3. Wayne Coyne = amerykański Marek Raczkowski
4. http://www.nme.com/video/bcid/49582897001
5. http://www.songmeanings.net/songs/view/150793/
6. http://www.lastfm.pl/music/The+Flaming+Lips/+images/2127553
7. http://www.bbc.co.uk/radio1/news/entertainment/galleries/media/pa_wayne_coyne_crowdsurf420.jpg
8. Scena z wypadkiem w 50 first dates
9. http://web.archive.org/web/20080704072754/http://www.pitchforkmedia.com/article/record_review/17746-flaming-lips-zaireeka
10. Justin T. na basie
11. http://web.archive.org/web/20070711185350/http://www.pitchforkmedia.com/article/record_review/17748-the-soft-bulletin

Oceny są skrajnie podzielone, dla mnie mocna siódemka. Chłopaki nie schodzą poniżej określonego poziomu, wato sprawdzić. Ocena: 7/10.